Kitabı oku: «Myśli»

Yazı tipi:

Od tłumacza

Wstrząśnienie, jakie przechodził Kościół pod wpływem reformacji i walk religijnych, zaznaczyło się we Francji dwoma krańcowo sprzecznymi objawami. Jeden to niereligijność, która zwłaszcza w pierwszej połowie w. XVII szerzy się bardzo groźnie: mimo iż, patrząc z perspektywy historii literatury, łatwo przeoczyć ten symptom, gdyż przesłania go wspaniały rozkwit piśmiennictwa religijnego w tym wieku oraz surowość obyczajowa, jaką – zewnętrznie bodaj – narzucił Francji Ludwik XIV w drugiej połowie swego panowania. Przyczyny tego objawu są rozmaitej natury: wolnomyślny powiew Odrodzenia i jego kult starożytności, zbliżający oświecone umysły duchem do pogaństwa; zachwianie autorytetu; długoletnie wojny domowe; anarchia i w ślad za nią idące zdziczenie, niebezpieczne zwłaszcza w bujnych szlacheckich temperamentach. Drugi objaw, wręcz przeciwny, to ożywienie i spotęgowanie ducha katolicyzmu, który, zagrożony z jednej strony przez protestantyzm, z drugiej przez bardziej jeszcze nienawistny mu indyferentyzm, skupił się do obrony. Wyrazem tego jest wskrzeszenie idei zakonnej, zwyrodniałej poniekąd na schyłku średniowiecza, przygasłej pod wpływem intelektualnego przeobrażenia renesansu. Powstaje mnóstwo zakonów, bądź nowych, bądź odnowionych w surowym i ascetycznym duchu, o celach to kontemplacyjnych, to dobroczynnych lub wychowawczych, a wszystkie krzątają się z zapałem około sprawy religii. Jakże daleko jesteśmy od osławionych Rabelaisowskich mnichów! Wśród tych pobożnych gmin wyróżnia się jedna zwłaszcza, a to dla roli, jaką odegrała w historii duchowej Francji oraz jej literaturze. To Port-Royal: a dzieje jego1 są tak ściśle związane z życiem i działalnością pisarską Pascala, iż musimy się z nimi bodaj w głównych liniach zapoznać.

Miano Port-Royal łączy się nierozerwalnie z pojęciem jansenizmu, którego klasztor ten z czasem stał się siedzibą i stolicą. Jansenizm zrodził się w Niderlandach; źródłem tej nauki był Jansen lub Janseniusz, biskup z Ypres (1585–1638), a podstawą jej dzieło jego pt. Augustinus, wydane w 1640 przez przyjaciół i wyznawców. Janseniusz zrozumiał doktryną św. Augustyna jako surową naukę, niektórymi punktami zbliżoną do kalwinizmu, ograniczającą wolną wolę człowieka, przyznającą wszystko nadprzyrodzonej Łasce i głoszącą predestynację, wedle której przedwieczny i nieodwołalny wyrok Boga dzieli plemię ludzkie na wybranych i potępionych. Zarazem jednak nauka ta, upokarzając wolę człowieka, stawiała tej woli niezmiernie wysokie wymagania: surowy, ascetyczny wręcz ideał chrześcijańskiego życia, niepodzielne oddanie duszy Bogu, życie, tak jakby w każdej godzinie przyszło stanąć przed obliczem straszliwego sędziego. Był to chrystianizm posępny, groźny, nieprzejednany, zarazem jednak kryjący dla swych wiernych skarby słodyczy.

Opactwo Port-Royal było to pierwotnie zgromadzenie kobiet, założone jeszcze w r. 1204 w dolinie Chevreuse. Na początku XVII w. był to dość światowy klasztor liczący dwanaście zakonnic, a ksienią jego była jedenastoletnia dziewczynka, Angelika Arnauld. W r. 1608 Angelika, wówczas szesnastoletnia, tknięta łaską bożą pod wpływem kazania wędrownego mnicha, postanowiła zreformować swą małą gminę. Zaprowadziła bardzo surową regułę w duchu św. Benedykta, posty, umartwienia, otoczyła klasztor murem i odcięła go zupełnie od styczności ze światem. Niebawem własna matka poddała się jej duchowemu kierownictwu, a później cała prawie rodzina Arnauldów skupi się koło Port-Royal. Tak ukształtowany zakon cieszył się szczególnymi względami i miłością św. Franciszka Salezego.

W r. 1626 gmina, znacznie powiększona, przeniosła się do Paryża i zyskała nowego kierownika duchowego, który rozstrzygnął o jej losach. Był nim ks. de Saint-Cyran (tak go nazywają powszechnie, mimo że rodowe nazwisko brzmiało du Vergier de Hauranne), człowiek wysoce cnotliwy i uczony, osobisty przyjaciel i współpracownik Janseniusza. Postawił on sobie za zadanie wprowadzenie w praktykę chrystianizmu zasad, które biskup z Ypres głosił był w teorii, i zamierzył uczynić z Port-Royal ognisko odrodzenia Kościoła. I w istocie około tego klasztoru skupiła się gromadka wyznawców nie tylko duchownych, ale i świeckich, tzw. samotników, którzy nie wiążąc się żadnym ślubem i nie tworząc gminy zakonnej, osiadali tam, aby pędzić skupione i pobożne życie. W związku z tym zgromadzeniem powstawały szkoły o bardzo wysokim poziomie naukowym i polorze humanistycznym, a zarazem ożywione duchem chrześcijaństwa. Samotnicy jako wychowawcy surowość zachowywali dla siebie, słodycz i wyrozumiałość dla uczniów. Wychowankiem ich był między innymi Racine.

Działalność Port-Royal, rosnący wpływ w szerokich kołach świeckich, czynność pedagogiczna, wszystko to zyskało nowej gminie wielu przeciwników; nie licząc zasadniczych różnic ideowych w pojmowaniu chrystianizmu. Groźnym ich przeciwnikiem stał się zakon jezuitów. Zarazem władza świecka, pamiętna wojen religijnych zeszłego wieku, lękając się, aby ta surowa i nieprzejednana sekta nie stała się zarodkiem politycznego stronnictwa, również niechętnym okiem patrzała na jansenizm i jego siedzibę. Na rozkaz Richelieu zamknięto Saint-Cyrana w Bastylii, gdzie spędził kilka lat w najsurowszym odosobnieniu, pozbawiony papieru i atramentu; samotników na jakiś czas rozpędzono. Nie zdołało to wszelako złamać wyznawców ani ugasić ich zapału; mimo iż rozproszeni chwilowo, utrzymali tym większą spójnię duchową.

Niebawem przyszły nowe próby. Sorbona, a później i papież, potępili wskutek zabiegów przeciwników jansenizmu pięć twierdzeń zawartych w dziele Augustinus. Janseniści, nie mogąc pod groźbą herezji sprzeciwić się wyrokowi, zajęli takie stanowisko: uznali, iż twierdzenia te są jako takie godne potępienia, ale przeczyli stanowczo, jakoby znajdowały się one w dziele Janseniusza. (Wedle Bossueta nie znajdują się tam dosłownie, ale są duszą ksiażki). Kiedy wreszcie, chcąc ich przyprzeć do muru, zredagowano formularz potępiający pięć twierdzeń i każdy duchowny lub zakonnik obowiązany był go podpisać, Port-Royal oparł się stanowczo, przy czym żeńska jego gmina okazała najwięcej hartu i stanowczości. W r. 1660 zamknięto ich szkoły, rozpędzono spowiedników, nowicjuszki; Arnauld (brat ksieni Port-Royalu), główny rzecznik oporu, musi się ukrywać; de Sacy'ego, kapelana zakonnic, uwięziono. Odtąd Ludwik XIV, którego absolutyzm nie znosił oporu, zachowa trwałą niechęć do tej upartej gminy; a niechęć ta będzie rosnąć, zmieni się w nienawiść i prawdziwą zmorę. Wreszcie na schyłku jego panowania, w r. 1710, Port-Royal des Champs zburzono, kaplicę zrównano z ziemią, nie oszczędzono nawet grobów. Odtąd, jeżeli jansenizm przetrwał, to w postaci zwyrodniałej, bardzo dalekiej od idei pierwszych swych budowniczych.

Otóż w czasie najgorętszej walki, w okresie sporu o „pięć twierdzeń”, kiedy pozycja Port-Royalu zdawała się beznadziejna, gmina ta zyskała niespodzianie potężnego szermierza, który wystąpieniem swoim nie rozstrzygnął wprawdzie zwycięstwa na jej korzyść, ale zadał ciosy jej wrogom, utrwalając zarazem na wieki przemijający przedmiot tych sporów. Kontrowersje te, na pozór czysto teologiczne, wzbogaciły także piśmiennictwo francuskie o dwa dzieła, które stały się niespożytymi jego pomnikami. Szermierzem tym jest Pascal, a dzieła jego to Prowincjałki i poniekąd Myśli.

Błażej Pascal urodził się w Clermont Ferraud w r. 1623, ze starej rodziny urzędniczej. Mimo iż jeszcze Ludwik XI nadał Pascalom szlachectwo, pozostali oni duchem, obyczajem bliżsi wyższego, światłego i zamożnego mieszczaństwa. Matka Pascala odumarła go dzieckiem; ojciec, wykształcony i zacny człowiek, zajmował się z upodobaniem matematyką i fizyką, był w stosunkach z wybitnymi uczonymi; jakoż z osobliwym staraniem poświęcił się wychowaniu syna.

Chłopiec, zadziwiająco uzdolniony, okazywał zwłaszcza pociąg do zgłębiania praw przyrody, połączony z niezwykłym darem obserwacji i zdolnością wnioskowania. Mając lat dwanaście, napisał na podstawie własnych obserwacyj traktat o dźwiękach; sam, bez pomocy książek (ojciec odkładał naukę matematyki na czas, gdy chłopiec ukończy lat piętnaście), doszedł podobno2 do trzydziestego drugiego twierdzenia Euklidesa. Mając lat szesnaście, pisze traktat geometryczny, który zadziwił Kartezjusza; w dwudziestym roku wynajduje maszynę do liczenia i uzyskuje na nią patent. Ale ta nadmierna praca umysłowa wcześnie podkopała jego zdrowie: przez całe życie wątły organizm będzie pastwą fenomenów chorobowych.

Przypadek sprawił, iż rodzina Pascala, z natury pobożna i nastrojona na ton wysoki, zetknęła się z jansenizmem. W czasie pobytu w Rouen ojciec Pascala poślizgnął się i złamał nogę; pielęgnowało go dwóch braci, szlachciców normandzkich, biegłych w nastawianiu kości. Obaj wyznawali jansenizm; zbliżywszy się z rodziną, zapoznali młodego Błażeja z pismami Janseniusza, Saint-Cyrana, Arnaulda. Ścisła logika tej nauki uderzyła matematyczny umysł Pascala; rzucił się z całym młodzieńczym zapałem w jansenizm, nawracając nań ojca i dwie siostry, z których młodsza, Jakobina, powzięła zamiar porzucenia świata dla życia zakonnego.

Ale nie było to owo ostateczne, wielkie nawrócenie Pascala. Namiętność nauki, ciekawość świata panowały jeszcze w jego sercu. Czyni swoje głośne doświadczenia nad próżnią, ciężarem powietrza, rachunkiem prawdopodobieństwa; koresponduje z uczonymi, sława jego prac i wiedzy rozchodzi się szeroko. Równocześnie prowadzi życie światowe, jeździ poszóstną kolasą, styka się z młodymi „libertynami”, jak kawaler de Méré, Miton; w owym czasie powstaje zapewne owa Rozprawa o namiętnościach miłości, której autorstwo przypisują Pascalowi z wielkim prawdopodobieństwem.

Wśród tego umiera ojciec Pascala, a śmierć ta przejmuje do głębi jego duszę. Siostra, Jakobina, która jedynie ze względu na ojca odłożyła swój zamiar, wstępuje do Port-Royal, nie bez pewnego oporu ze strony brata. Dopiero wypadek z końmi, wskutek którego Pascal znalazł się o włos od śmierci, rzucił go bez zastrzeżeń, bez podziału i nieodwołalnie w objęcia religii. Ten bystry, żywy, ciekawy umysł wyrzeka się świata; ten wielki uczony wyrzeka się nauki, jej rozkoszy i blasków; osiada między samotnikami z Port-Royal, aby resztę życia poświęcić Bogu. Od tego dnia zawsze nosi w ubraniu zaszytą modlitwę, którą napisał w chwili tego uroczystego przełomu: „Radość, radość! łzy radości! całkowite i słodkie pojednanie…”. Było to w r. 1654, Pascal miał wówczas lat 51. Okoliczności sprawiły, iż wszedłszy w tę siedzibę spokoju, znalazł się niebawem w wirze najzaciętszej walki.

W styczniu 1653 r. jezuici wydali Almanach klęski i pohańbienia jansenistów. W maju tegoż roku papież Innocenty X potępił pięć twierdzień wyjętych z dzieła Janseniusza. W r. 1655 proboszcz odmówił rozgrzeszenia księciu de Liancourt, ponieważ wnuczka jego znajduje się w Port-Royal. Na to filar Port-Royalu, Arnauld, napisał dwa listy, które, mimo że w nich poddawał się wyrokowi papieża i potępiał pięć twierdzeń, o które oskarżano Janseniusza, zostały osądzone i potępione przez Sorbonę. Dalsza walka na gruncie Sorbony była beznadziejna; jedyną drogą do dalszego sporu było zaapelować do sądu ogółu. Ale żaden z poważnych doktorów Port-Royalu nie czuł w sobie talentu do władania tą lekką bronią; zachęcano Pascala, aby się podjął zadania. Jakoż pomiędzy styczniem 1656 r. a marcem 1657 r. ukazało się bezimiennie, w ścisłej tajemnicy autorstwa, z nieskończonymi trudnościami druku, osiemnaście Listów; pierwszemu drukarz dał nagłówek: List do przyjaciela na prowincji w sprawie etc3.; wskutek czego publiczność zaczęła w poufałym skróceniu nazywać te listy les Provinciales (Prowincjałki).

Pierwsze z tych listów omawiają sprawę wyroku Sorbony, potępienie Arnaulda i kwestię łaski, a ujmują rzecz w sposób czyniący z tej czysto teologicznej kontrowersji „sensacyjny” przedmiot rozmów w całym Paryżu i na prowincji, dokąd te „Listy” masowo wysyłano. Dalsze przechodzą od obrony do ataku, godząc w tzw. kazuistykę oraz kompromisową moralność, o którą autor Listów oskarża zakon jezuitów. Ta właśnie część zapewniła Prowincjałkom ich rozgłos i długotrwale znaczenie. Nie czuję się oczywiście powołany do zabierania głosu w tym odległym sporze: pragnę jedynie oświetlić jego przedmiot.

Kazuistyka, ta nauka o stosowaniu zasad moralności do praktycznych wypadków życia, musi być, jak się zdaje, z natury swojej kompromisową, gdyż celem jej jest pośredniczenie między wysokim ideałem religii a ułomną naturą ludzką. W XVI i z początkiem XVII w. powstały liczne dzieła, przeważnie teologów hiszpańskich, traktujące ten przedmiot; autorowie silili się za pomocą subtelnych rozróżnień zapewnić każdemu grzesznikowi odpuszczenie grzechu na tym świecie, a możność zbawienia na tamtym; niektórzy sprowadzali religię do minimum wymagań, czyniąc z niej poniekąd rzecz czysto formalną. Ale dla właściwego zrozumienia kwestii, należy koniecznie pamiętać o ciężkim przesileniu, jakie przechodził wówczas katolicyzm, z jednej strony podgryzany reformacją, z drugiej oświeconym pogaństwem odrodzenia. Zbyt nieprzejednana surowość wobec tego lub owego dostojnego penitenta mogła go łatwo pchnąć, wraz z całym ludem, w objęcia schizmy; krewkie temperamenty, spotykając wciąż na drodze zaporę religii, snadnie mogły się nauczyć w ogóle bez niej obchodzić. To tłumaczy, czemu ci teologowie, sami zresztą zazwyczaj ludzie nieskazitelnego życia i odosobnieni od świata, tak dobrodusznie wyszukują formuły najszerszej tolerancji, w których w istocie podstawowe zasady etyki mogłyby się łatwo zatracić. Wreszcie trzeba dodać, iż dzieła te, pisane po łacinie, nie były przeznaczone dla ogółu, ale stanowiły niejako zawodowe podręczniki dla spowiedników i duszpasterzy.

Pascal, obcy dotąd arkanom teologii, zetknął się z okazji sporu Arnaulda z całą tą literaturą, zwłaszcza ze starym Eskobarem i zapłonął oburzeniem. Religia jego, jak i całego Port-Royalu, znajdowała się na antypodach wszelkiego kompromisu; jedyna droga, jaką wskazywała wszystkim, to była droga wyrzeczenia świata, ascezy i świętości. Zarazem w kwestiach etyki Pascal ma wzrok wpatrzony zawsze w ducha chrześcijaństwa, w jego bezwzględny ideał nieprzesłoniony kwestiami formalnymi.

Ta „niefachowość” Pascala okazała się tu jego siłą. Zamiast wdawać się w ciężkie łacińskie dysertacje, on, niedawny światowiec, mówi do ludzi świeckich ich językiem; znajduje w tej polemice formę nową, oryginalną, giętką: to kreśli scenki godne komedyj Moliera, to znów porwany zapałem znajduje siłę i celność wymowy, którą porównywano z Demostenesem.

Prowincjałki są w literaturze francuskiej wydarzeniem pierwszorzędnej doniosłości. Nieoczekiwanie z tego uczonego, z tego ascety buchnął talent literacki najwyższej miary. Od tej książki datuje nowoczesna proza francuska: giętka, lotna, rozporządzająca całą skalą od subtelnej ironii aż do wymownego patosu, umiejąca najpoważniejszy i najtrudniejszy przedmiot uprzystępnić każdej inteligencji. Aż dotąd wszelka nauka obwarowywała się w szańcach swej łaciny i swej ciemnej gwary: odgradzała się od świata powagą togi i biretu. Podgryzają tego scholastycznego ducha już Rabelais i Montaigne; Kartezjusz zaczyna pisać po francusku, spodziewając się znaleźć szerszy i mniej uprzedzony sąd o rzeczach wśród inteligentnych laików; niebawem wypowie Molier nieubłaganą wojnę pedantyzmowi w medycynie, filozofii, literaturze. Otóż Prowincjałki są w tej mierze aktem niebywałej śmiałości: porzucając uświęconą togę i łacinę, Pascal przenosi kontrowersje teologiczne między publiczność, wzywa ją na sędziego w tych sporach, apeluje od wyroków Sorbony do sądu ogółu.

I mamy tu jeden jeszcze przykład, jak wszystko w literaturze francuskiej cudownie trzyma się za ręce: w kilka lat po Prowincjałkach powstaje Świętoszek Moliera, utwór, którego bez tego wyłomu, jaki uczynił Pascal, niepodobna sobie wyobrazić. Tylko… tutaj ujawnia się wymownie niebezpieczeństwo czynu Pascala: satyra Moliera obejmuje jedną postacią i kompromisową moralność kazuistów, i surową nietolerancję świeckich „dyrektorów sumień” Port-Royalu. Pascal pokazał drogę, Molier poszedł na niej krok dalej; inni pójdą jeszcze dalej: w Prowincjałkach, tej książce powstałej bądź co bądź z ducha szczerej żarliwości, słyszymy już czasem przygrywkę gryzącego sarkazmu Woltera… Tak więc Listami swymi choć spełnił może Pascal z jednej strony dzieło trwałego oczyszczenia nauki kościelnej z niejednej szpetnej narości, z drugiej naraził religię na poważne niebezpieczeństwo, przenosząc jej spory na forum świeckie i apelując od wyroków Władz duchownych do śmiechu publiczności. Czuł zapewne Kościół to niebezpieczeństwo i Listy mimo czystych intencji autora zostały potępione (1657).

Uczuł może to niebezpieczeństwo i sam Pascal, gdyż nagle, w pełni powodzenia przerwał te Listy. Geniusz jego pisarski, tak samorzutnie zrodzony i zmężniały w ciągu tej namiętnej polemiki, ujrzał przed sobą szersze, wspanialsze zadanie. Zaszedł też wśród tego wypadek, który tym bardziej umocnił Pascala w przekonaniu, iż Port-Royal powołany jest, aby odrodzić wiarę i Kościół; wydarzeniem tym było cudowne – wedle orzeczenia lekarzy stojących blisko Port-Royalu – uleczenie siostrzenicy Pascala, małej Małgorzaty Périer. Może sądził Pascal, iż tam, gdzie Bóg przemówił tak wyraźnie, dalsza polemika z wrogami jansenizmu jest zbyteczna?

Pascal zamierzył tedy napisać Apologię religii chrześcijańskiej, dzieło przeznaczone na to, aby przekonać i porwać zarówno niedowiarków, jak i tych „letnich”, dla których religia jest jedynie mdłą formą, a nie groźnym i straszliwie poważnym dramatem, mającym swój punkt kulminacyjny w godzinie śmierci. Obmyśla plan dzieła wśród dokuczliwych cierpień fizycznych, gdyż surowy tryb życia do reszty podkopał jego wątły organizm. Tej okoliczności zawdzięczamy posiadanie Myśli: zazwyczaj Pascal nie czynił notatek, ufając swej pamięci; obecnie, nie dowierzając sobie, rzucał myśli na papier, tak jak mu się cisnęły do głowy. Nie zdołał wykonać swego zamiaru: umarł jak święty w r. 1662, licząc zaledwie trzydzieści dziewięć lat życia.

Po śmierci Pascala, towarzysze z Port-Royal wraz z rodziną zebrali te szkice i notatki. Stojący bliżej niego znali zamiar Apologii; postanowiono tedy uporządkować te papiery i wydać je, aby choć w części dopełnić intencyj zmarłego. Czynność ta nastręczała niemałe trudności. Samo odcyfrowanie tych gorączkowo kreślonych fragmentów było niełatwe i często wątpliwe; nie wiadomo było, czy wszystkie one miały służyć do celów tego dzieła; nie wiadomo było, w jakim porządku je ułożyć. Zachodziły przy tym trudności i innej natury. W r. 1668 papież Klemens IX uśmierzył – nie na długo! – spory jansenistów z Kościołem i dzięki temu można było wydać te Myśli; niemniej było w nich sporo ustępów nader drażliwych; a także wiele innych, które śmiałością swoją, czasem wręcz brutalnością wyrazu, przerażały spadkobierców puścizny Pascala. Mając na oku raczej świątobliwy cel Pascala niż wzgląd na jego indywidualność pisarską, ci pierwsi wydawcy wiele opuścili, złagodzili, przekształcili to i owo, dali zwłaszcza fragmentom tym porządek inny – mniej oryginalny – niż go prawdopodobnie Pascal zamierzył: i tak ukazało się w r. 1670 to pierwsze wydanie Myśli, tzw. wydanie Port-Royalu.

W tym ujęciu Myśli zyskały ogromną poczytność i wedle tego pierwowzoru przedrukowuje się je aż późno w wiek XVIII. Nową postać nadają swemu wydaniu Pascala Encyklopedyści: komentują te Myśli, na swój sposób oczywiście, Condorcet, Wolter. Ale te dalsze edycje wciąż brały za podstawę tekst Port-Royalu, a nie oryginalny rękopis. Dopiero gdy Wiktor Cousin zwrócił uwagę na to zaniedbanie, Fougère w r. 1844 podjął tę pracę, a za nim poszedł szereg krytycznych wydań, z których ostatnim wyrazem nauki jest wydanie Brunschwiga z r. 1904. Obejmuje ono wszystkie, nawet najdrobniejsze fragmenty i warianty, grupując je, w myśl przypuszczalnego planu Pascala, w następującym porządku:

I. Myśli o duchu i o stylu4.

II. Nędza człowieka bez Boga.

III. O konieczności zakładu.

IV. O sposobach uwierzenia.

V. Sprawiedliwość i racja pozorów.

VI. Filozofowie.

VII. Moralność i nauka.

VIII. Podstawy religii chrześcijańskiej.

IX. Ciągłość.

X. Figury.

XI. Proroctwa.

XII. Dowody Jezusa Chrystusa.

XIII. Cudy.

XIV. Fragmenty polemiczne.

Nowoczesne te wydania, nie siląc się zaokrąglać fragmentów Pascala w całość, pogłębiają wrażenie, jakie daje obcowanie z jego genialnym umysłem w samej chwili poczynania myśli, ujmowania jej z różnych stron, krążenia koło niej. Oczywiście w języku francuskim istnieją najrozmaitsze redakcje Myśli wedle różnych systemów, zależnie od celu i przeznaczenia danego wydania; tutaj, dając to jedyne jak dotąd wydanie polskie, tłumacz uważał za właściwe oprzeć się na najdoskonalszym i najpełniejszym wydaniu oryginału (Brunschwiga z 1904 r.), tak iżby mogło służyć zarazem i czytelnikom, i badaczom naukowym.

Błędem byłoby czytać te fragmenty na wyrywki, traktować je jako zbiór luźnych spostrzeżeń, aforyzmów, jak skłonni są czynić powierzchowni czytelnicy Pascala. Przy tym systemie niejedna z myśli stałaby się niezrozumiała, większość z nich straciłaby właściwą ramę. Jak już powiedzieliśmy, są to materiały do dzieła mającego na celu dowieść prawdy religii chrześcijańskiej, konieczności uwierzenia w nią, wskazać drogę do uwierzenia i słodycze, jakie się wówczas znajdzie.

Dowieść komu? przekonać kogo? swoich wczorajszych przyjaciół, tych światłych, zacnych ludzi, którzy wszelako żyją w niepojętej dla Pascala beztrosce o duszę. W tym celu Pascal bierze za punkt wyjścia książkę będącą brewiarzem oświeconej Francji ówczesnej: – Montaigne'a. Pascal znał go na wylot; za czasu jego świeckiego życia Montaigne i Epiktet byli jego ulubioną lekturą. Podziwia w Montaigne'u jego głęboką znajomość natury ludzkiej, zręczność w oświetlaniu jej czczości, niedorzeczności, niemocy; tylko – te same przesłanki wiodą go do innych zgoła wniosków lub – aby rzec ściślej – wprowadzają w inny zgoła stan ducha. Tam, gdzie Montaigne widzi temat do zaciekawionego i wpół żartobliwego sceptycyzmu, tam Pascal dostrzega najgłębszą, rozdzierającą tragedię dwoistej natury ludzkiej. Montaigne bawi się, Pascal drży ze zgrozy, lęku, wzruszenia.

Jest u Montaigne'a jeden rozdział, ten ogromny rozdział 12. drugiej księgi, Apologia Rajmonda Sebonda, gdzie Montaigne podejmuje jakoby to samo dzieło, które stanie się przedmiotem książki Pascala, i podejmuje je poniekąd tą samą metodą: upokorzyć rozum ludzki, wykazać mu jego nicość, zakreślić granice, zdeptać go, w proch zetrzeć i kazać mu schylić czoło przed tajemnicą religii chrześcijańskiej. Ale, o ile pierwszą część zadania wykonał Montaigne błyskotliwie i wymownie, o tyle do drugiej nie stało mu żaru prawdziwego chrystianizmu. Aby dać odczuć różnicę, wystarczy jeden rys: kulminacyjny punkt Apologii u Montaigne'a, ów religijnie podniosły wzlot określający Boga jako „jedynego który Jest”, okazuje się zaczerpnięty z Plutarcha! Czy w tym tkwi sceptyczna intencja dyskretnego ironisty, czy też bezwiedny i naiwny poganizm renesansowego człowieka, trudno rozstrzygnąć; fakt jednak zostaje znamienny.

Tę zatem Apologię podejmuje Pascal na nowo; cała część Myśli kreślona jest jakby na marginesie Montaigne'a. Fragmentaryczny charakter tych not sprawia, iż bez dobrej znajomości Montaigne'a ta część myśli Pascala pozostałaby dość niejasną. Niedorzecznym byłoby mówić tu o „plagiacie” Pascala; toć to są jedynie notatki do dzieła, którego nie mamy i nie wiemy, jakby w nim spożytkował te notatki. Można by zresztą mniemać, że Pascal przewidział ten zarzut i że nań sam w myśli odpowiada:

„Niech nikt nie mówi, że nie powiedziałem nic nowego: rozmieszczenie treści jest nowe; kiedy się gra w piłkę, obaj gracze grają tą samą piłką, ale jeden umieszcza ją lepiej.

To tak samo, jakby mi ktoś powiedział, że posługuję się starymi słowami. Jak gdyby te same myśli nie tworzyły przez odmienne rozmieszczenie innej treści dzieła, tak samo jak te same słowa tworzą przez swoje rozmieszczenie inne myśli!”(22)

Ukazuje nam tedy człowieka małego, nędznego, ślepego, istnego „robaka ziemi”, zawieszonego „między dwiema otchłaniami, Nieskończonością i Nicością”, niezdolnego i do wiedzy pewnej, i do zupełnej niewiedzy; obejmującego rozumem jedynie powierzchnię rzeczy, niezdolnego wniknąć do wnętrza. Wśród powszechnej chwiejności nigdzie punktu oparcia. Nauka? Ach, któż lepiej niż Pascal, ten genialny umysł naukowy, luminarz współczesnej wiedzy, mógł ocenić jej bezsilność wobec tej jedynej zagadki, która ma dla nas istotną wagę, czyli co jest człowiek i co jest świat? Skoro raz spojrzeć z tego punktu, gdzież różnica między wiedzą Kartezjusza a wiedzą lada prostaka? jesteśmy we wszystkim igraszką zmysłów i wyobraźni: cóż bardziej złudnego i czczego! „Pocieszny, zaiste, rozum, którym porusza dech wiatru i to we wszystkich kierunkach!” Przypadek, nawyk, środowisko rozstrzyga o naszym duchowym jestestwie. Przyjaźń, miłość – złuda! Zewsząd trapią nas nieszczęścia, mozoły, troski; ale kto by nam je odjął, uczyniłby nas najnieszczęśliwszymi w świecie, wówczas bowiem znaleźlibyśmy się oko w oko z zasadniczą nędzą człowieka. Sam król nawet nie zdoła wymyślić nic więcej niż gonić za piłką lub zającem, aby odwrócić myśl od siebie samego: on, tak możny, wspaniały, szczęśliwy! Z chwilą gdy to życie ma kres, a poza nim jest nieznana wieczność, cóż znaczy, czy jest takie czy owakie, czy ma trwać jeszcze tydzień czy pół wieku!

„Wyobraźmy sobie gromadę ludzi w łańcuchach skazanych na śmierć; codziennie kat morduje jednych w oczach drugich, przy czym ci, którzy zostają, widzą własną dolę w doli swoich bliskich i spoglądając po sobie wzajem z boleścią a bez nadziei, czekają swojej godziny. Oto obraz doli ludzkiej” (199).

Jakże daleko jesteśmy od uśmiechniętej beztroski Montaigne'a!

Skoro tedy z jednej strony stawką jest to nędzne paroletnie istnienie, a z drugiej nieskończoność mąk lub zbawienia, czyliż sam rachunek prawdopodobieństwa5 nie kazałby podjąć tej partii i postawić na kartę to nic dla wygrania wszystkiego, choćby nawet szansa była znikomo mała? Ale jak to osiągnąć? Ludzie mówią: „skoro uwierzę, będę wykonywał praktyki”. A Pascal odpowiada: „Nie, najpierw wykonuj praktyki, a wiara pójdzie za nimi”. Nie waha się użyć brutalnego słowa: „Trzeba się ogłupić”.

I znów, nawiązując do Montaigne'a, przechodzi urządzenia społeczne. Wnika zadziwiająco w głąb, zapuszcza sondę niezwykle śmiało. W tym jednym jego powiedzeniu czyż nie mieści się, o ileż naprzód, teoria „własność jest kradzieżą”?

„Moje, twoje.. Ten pies jest mój, powiadają dzieci biedaków; to moje miejsce na słońcu. – Oto początek i obraz uzurpacji na całej ziemi”.

Jedynym źródłem ludzkiego prawa, ludzkiej powagi jest siła; nie zgłębiajmy (mówi) żadnego autorytetu, bo ujrzymy jego nicość. Mimo to mamy rację, że je czcimy; zapewniają nam bodaj jaki porządek; bronią, by ludzie nie pozagryzali się wzajem.

Jedyna, wielka godność człowieka, to jego myśl: ale co jest ta nasza myśl! Gdzież w ogóle są kryteria jakiejś rzeczy? gdzie jakakolwiek pewność? Czyż my wiemy nawet to, że nie śnimy? Czym w istocie różni się sen od rzeczywistości?

Tak więc bez wiary nie ma mowy o poznaniu, nie ma mowy o punkcie oparcia. I oto po tej druzgoczącej rewizji wszelkich ludzkich pojęć przechodzi Pascal do swego istotnego celu. Jedynie religia chrześcijańska tłumaczy nam wszystko. Ona tłumaczy nam dwoistość natury ludzkiej, która inaczej byłaby nie do zrozumienia; niepojętą wielkość i niepojętą nędzę człowieka; jego majestat i jego upodlenie. Są w nas dwie natury – jedna świadcząca nam, czym byliśmy niegdyś i co możemy łaską wiary odzyskać, druga jawiąca poniżenie, w któreśmy się przez grzech stoczyli. I oto religia sama mówi:

„Na próżno, o ludzie, szukacie w sobie samych lekarstwa na swoje niedole. Cała wasza wiedza może tylko osiągnąć poznanie, że nie w sobie samych znajdziecie prawdę i dobro. Filozofowie przyrzekli wam to i nie mogli tego sprawić. Nie znają waszego prawdziwego stanu. W jaki sposób mogliby dać lekarstwo na wasze niedole, których ani nawet nie poznali? Wasze główne choroby to pycha, która oddala was od Boga, pożądliwość, która was wiąże do ziemi; oni zaś umieli jeno podsycać co najmniej jedną z tych chorób. Jeżeli wam ukazali Boga za cel, to jeno aby żywić waszą pychę: podsunęli wam myśl, że jesteście podobni jemu i pokrewni mu naturą. A ci, którzy widzieli czczość tego urojenia, wtrącili was w drugą przepaść, przekonywując was, że natura wasza podobna jest do bydlęcej, i kazali wam szukać szczęścia w żądzach, które są udziałem zwierząt. To nie jest, zaiste, sposób, aby was uleczyć z waszych nieprawości, których ci mędrkowie nawet nie znali. Ja jedna mogę pokazać wam, czym jesteście, ja…

Adam. Chrystus”.

Adam, Chrystus… Dotąd przemawiał Pascal do ludzi ze „świata” ich językiem; obecnie, zdeptawszy nogami ich biedny rozum ludzki, zburzywszy wszystkie kryteria i pewności, wszystkie nawyki myślenia, przeraziwszy ich widokiem otchłani, nad którą zabawiają się bez troski, wskazawszy, iż wiara, iż krzyż są jedyną ucieczką, jedynym lekarstwem na tę nędzę, nie zadowala się tym apelem do najgłębszych uczuć człowieka; zamierza dowieść także i rozumowo, iż religia chrześcijańska jest prawdziwą, posługując się w tym celu tekstami pisma, proroctwami, cudami. Tutaj komentarz literacki musi zamilknąć; sąd o tej części dzieła należy do innej kompetencji. Naznaczę jedynie, na co zwrócono uwagę, iż Pascal, „wolny strzelec” katolicyzmu, w swej gorączce przekonywania, ratowania niedowiarków od zagłady, powołując rozum ludzki – który sam tak zdeptał i wyszydził przed chwilą – na sędziego w rzeczach wiary, popełnił tę samą nieostrożność, jaką popełnił w Prowincjałkach, wydając kontrowersje religijne na łup zabawie laików. Ze wszystkich wielkich obrońców religii Pascal był z pewnością jednym z najżarliwszych, ale może i najniebezpieczniejszym.

Czy ostatnim punktem tej Apologii religii chrześcijańskiej miała być apologia jansenizmu? Nie wiemy. Zaznaczyć tylko należy, iż w ostatnich fragmentach coraz więcej pojawia się aluzyj mających związek z prześladowaniem Port-Royalu, cudownym uleczeniem Małgorzaty Périer, a także i sporami będącymi treścią Prowincjałek. Być może, iż te fragmenty nie były materiałem do wielkiej Apologii, ale datowały się z doby polemicznej Pascala.

W książce tej, w tych fragmentach gorączkowo rzucanych na papier wśród mąk fizycznych, dobrowolnych udręczeń, w stanie najwyższego napięcia ducha Pascal jest równie wielkim myślicielem jak pisarzem. Siła analizy i rozumowania, orle spojrzenie ogarniające z wysoka rzeczy i ich związki, odwaga zapuszczania wzroku aż w samą głąb, aż do dna, zwłaszcza zaś zdolność dramatyzowania myśli, oto jego dary. I jest Pascal w tych fragmentach wielkim poetą, wielkim poetą lirycznym, jedynym, jaki istnieje we Francji między Villonem a Chateaubriandem. Pascal to dusza ludzka w jednym z najwspanialszych egzemplarzy, zgubiona w głębiach własnej myśli, w bezmiarach wszechświata, wybuchająca raz po raz okrzykami trwogi, zdumienia, rozpaczy. Poczucie wielkiej Tajemnicy, które – szczęściem może dla nich – nawiedza zwykłych ludzi jedynie chwilami, jego, przeciwnie, nie opuszcza ani na chwilę:

„Wiekuista cisza tych nieskończonych przestrzeni przeraża mnie”.

„Ileż królestw nie wie o naszym istnieniu!”

„Czymu moja wiedza jest ograniczona? mój wzrost? moje trwanie raczej do stu lat niż do tysiąca? Jaką rację miała natura, aby mi dać to właśnie, aby wybrać raczej tę liczbę niż inną? Toć w nieskończoności liczb nie ma większej racji wybrać raczej tę lub inną, nic nie przemawia za tą lub ową!”…

I naraz na kartach tej groźnej, posępnej, beznadziejnej książki wykwita słodka, wzruszająca Tajemnica Jezusa:

„Myślałem o tobie moim konaniu; wylewałem oto krople krople krwi dla ciebie”.

„Czy chcesz, abym płacił ciągle moją ludzką krwią, a ty nie dasz łez nigdy?”

„Pociesz się, nie szukałbyś mnie, gdybyś mnie nie był znalazł”…

A pisarz? Porównajmy go z wielkim prozaikiem, który go poprzedza, z Montaigne'em. U Montaigne'a widzimy jeszcze pasowanie się nowożytnej myśli z niewystarczającym dla niej, niewyrobionym narzędziem. Mocowanie się to daje dziś, dla smakoszów, efekty niezrównanego wdzięku; ale na ogół, te długie, zawiłe konstrukcje, ten łaciński tok zdania, nawlekanie okresów jak na sznurek, czyni Montaigne'a jako pisarza, stylistę, człowiekiem innej epoki6. Pascal jest pierwszym nowoczesnym prozaikiem francuskim; już Prowincjałki jego stanowią datę we francuskiej prozie, a Myśli wspaniale dopełniają twórczej zdobyczy Pascala w zakresie języka. Styl jego jest bezpośredni, żywy7, operujący śmiałą antytezą i szczęśliwym poetyckim skrótem. Ileż takich wyrażeń jak określenie człowieka jako „myślącą trzcinę” (roseau pensant) sławnych jest w literaturze i myśli francuskiej!

A jako człowiek, który wzniósł się na szczyty nauki, na szczyty pisarskiego talentu, który z tych wyżyn objął wzrokiem całą dziedzinę ludzkiego ducha, wzgardził tym wszystkim, aby się rzucić w „szaleństwo krzyża”, Pascal pozostaje jednym z najwspanialszych, najwymowniejszych, najbardziej wzruszających dokumentów ludzkości.

BOY,

Kraków, w maju 1921 r.

Pozwolę sobie na tym miejscu podziękować prof. T. Since za pomoc w przekładzie łacińskich cytatów oraz żonie mojej, Zofii Żeleńskiej za jej wytrwałą współpracę nie tylko, jak zawsze, w korekcie dzieła, ale w drobiazgowej, z oryginałem w ręku, kontroli polskiego tekstu, aby żaden odcień tych Myśli nie został uroniony. Dodać muszę, iż wskutek nieczytelności pisma i fragmentaryczności tekstu Pascala, wiele miejsc przedstawia się dla francuskich komentatorów, dwuznacznie i niezrozumiale. Musiało się to odbić i w przekładzie. Przypisy sporządzono na podstawie wydań Brunschwiga i Haveta.

Dział pierwszy

1

Różnica pomiędzy zmysłem geometrycznym a zmysłem życiowym 8. —

W jednym zasady są namacalne, ale odlegle od pospolitego użytku; tak iż z trudnością przychodzi zwrócić głowę w tę stronę dla braku nawyku; ale skoro raz się się zwróci, widzi się zasady zupełnie jasno i trzeba by mieć umył zupełnie opaczny, aby fałszywie rozumować na podstawie zasad tak grubych, że prawie niepodobna ich przeoczyć.

Natomiast w zmyśle życiowym zasady są w powszechnym użyciu i przed oczami całego świata. Nie ma potrzeby obracać głowy ani zadawać sobie gwałtu; chodzi jedynie o to, aby mieć dobry wzrok, ale trzeba, aby był dobry, zasady bowiem są tak rozproszone i tak liczne, iż prawie niepodobnym jest, aby ta lub owa nam nie uszła. Owóż, opuszczenie jednej zasady wiedzie do błędu: trzeba mieć tedy wzrok bardzo jasny, aby widzieć wszystkie zasady, a następnie umysł dość ścisły, aby nie rozumować fałszywie na podstawie znanych zasad.

Każdy geometra posiadałby tedy życiową bystrość dowcipu, o ile by miał dobry wzrok, rozumuje bowiem trafnie na podstawie zasad, które zna; człowiek zaś o życiowym zmyśle byłby geometrą, gdyby mógł nagiąć wzrok ku obcym sobie zasadom geometrii.

Że niektórzy ludzie z umysłem życiowym nie są geometrami, wypływa stąd, że niepodobna im zgoła nagiąć się do zasad geometrii; jeżeli zaś geometrzy nie posiadają życiowego dowcipu, to stąd, iż nie widzą tego, co mają przed sobą i że, będąc przyzwyczajeni do jasnych i grubych zasad geometrii i do rozumowania jedynie po dokładnym widzeniu i roztrząśnięciu swoich zasad, gubią się w rzeczach praktycznych, gdzie zasady nie dadzą się uchwycić w podobny sposób. Zaledwie je widzimy, raczej czujemy, niż widzimy, nieskończenie trudno jest dać je odczuć tym, którzy nie czują ich sami z siebie: są to rzeczy tak subtelne i tak liczne, iż trzeba bardzo delikatnego i jasnego zmysłu, aby je czuć i sądzić prosto i jasno wedle tego czucia, najczęściej bez możności udowodnienia ich po porządku jak w geometrii, ponieważ nie posiadamy tak ściśle ich zasad i ponieważ przedsięwzięcie to byłoby iście bez końca. Trzeba od razu ogarnąć rzecz jednym spojrzeniem, a nie za pomocą kolejnego rozumowania, przynajmniej do pewnego stopnia. Tak więc rzadkim jest, aby geometrzy posiadali życiowy dowcip, i na odwrót: z tej przyczyny, iż geometrzy chcą traktować geometrycznie rzeczy życiowe i okrywają się śmiesznością, chcąc zacząć od definicji, a następnie od zasad, co nie jest właściwą drogą w tego rodzaju rozumowaniach. Nie znaczy to, aby umysł tego nie czynił; ale czyni to milcząco, bezwiednie i bez wysiłku, wyrażenie tego bowiem przerasta wszystkich ludzi, poczucie zaś wrodzone jest niewielu ludziom.

Umysły życiowe przeciwnie, wzwyczaiwszy się niejako sądzić od pierwszego spojrzenia, są tak zdziwione, kiedy im się przedstawi twierdzenia zupełnie dla nich niezrozumiale – w które aby wniknąć, trzeba im przebrnąć przez definicje i zasady tak jałowe i nieoglądane wprzód nigdy tak szczegółowo – iż brzydzą sobie ten trud i zniechęcają się.

Natomiast umysły opaczne nie posiadają bystrości ani życiowej, ani geometrycznej.

Geometrzy, którzy są jedynie geometrami, mają tedy dowcip trafny, ale pod warunkiem, że im się dobrze wyłoży wszystkie rzeczy wedle definicji i zasad; inaczej robią się bałamutni i nieznośni, myślą bowiem ściśle jedynie na podstawie zupełnie jasnych zasad.

Ludzie zaś o życiowej i tylko życiowej bystrości nie umieją zdobyć się na tę cierpliwość, aby zstępować do podstaw rzeczy z zakresu dociekań i wyobraźni, których nigdy nie widzieli na świecie i których nie znają praktycznego użytku.

2

Rozmaite rodzaje logicznego zmysłu: jedni mają go w rzeczach pewnej kategorii, w innych zaś się gubią.

Jedni dobrze wyciągają wnioski z niewielkiej ilości zasad i to jest zmysł logiczny.

Inni dobrze wyciągają wnioski z rzeczy, gdzie jest wiele zasad.

Jedni na przykład rozumieją dobrze zjawiska wody, w czym jest niewiele zasad; ale konsekwencje ich są tak subtelne, że jedynie nadzwyczajna bystrość umysłu zdoła je objąć.

Ci nie byliby może przez to samo wielkimi geometrami, ponieważ geometria obejmuje znaczną liczbę zasad, natura zaś danego umysłu może być taka, iż zdoła przeniknąć aż do dna niewielką liczbę zasad, nie zdoła zaś w żadnej mierze wniknąć w rzeczy obejmujące wiele zasad.

Są więc dwa rodzaje umysłów: jeden, który wnika żywo i głęboko w konsekwencje zasad. I to jest zdrowy sąd; drugi, który zdolny jest ogarnąć wielką liczbę zasad, nie gubiąc się w nich, i to jest zmysł geometryczny. Jeden znamionuje siłę i trafność umysłu, drugi jego rozciągłość. Otóż można posiadać jedno bez drugiego: umysł może być silny a ciasny, jak znowuż może być rozległy a wątły.

3

Ludzie, którzy nawykli sądzić uczuciem, nie pojmują zgoła procesu rozumowania, chcą bowiem od razu ogarnąć rzecz jednym spojrzeniem i nie są przyzwyczajeni do szukania zasad. Drudzy przeciwnie, którzy są przyzwyczajeni rozumować na podstawie zasad, nie pojmują zgoła spraw uczucia, szukając w nich zasad i nie umiejąc patrzeć jednym rzutem.

4

Geometria, bystrość dowcipu. Prawdziwa wymowa drwi sobie z wymowy; prawdziwa moralność drwi sobie z moralności, to znaczy, moralność sądu drwi sobie z moralności rozumu, będąc bez reguł.

Albowiem sąd jest to, co przynależy uczuciu, tak jak wiedza przynależy rozumowi; bystrość dowcipu jest działem sądu, geometria umysłu.

Drwić sobie z filozofii, znaczy naprawdę filozofować.

5

Ci, którzy sądzą o jakimś dziele bez reguł9, są w stosunku do innych jak ludzie nieposiadający zegarka. Jeden mówi: „Upłynęły dwie godziny”; drugi mówi: „Upłynęło ledwie trzy kwadranse”. Patrzę na zegarek i powiadam jednemu: „Nudzisz się”; drugiemu zaś: „Czas schodzi ci szybko”; jest bowiem półtorej godziny – i drwię sobie z tych, którzy mówią, że czas mi się dłuży, i te sądzę o nim wedle fantazji: nie wiedzą, że sądzę wedle zegarka.

6

Tak jak można spaczyć sobie umysł, można spaczyć i uczucie.

Kształtuje się umysł i uczucie przez rozmowy, paczy się umysł i uczucie przez rozmowy. To też dobre lub złe rozmowy kształcą je lub paczą. Ważnym jest tedy niezmiernie umieć dobrze wybierać, aby je kształtować, a nie paczyć; nie można zaś dokonać tego wyboru, o ile już się nie jest ukształtowanym, a niespaczonym. Tak więc tworzy się błędne koło: szczęśliwi, którzy się zeń wydostaną10.

7

Im wyżej rozwinięty umysł, tym więcej widzi między ludźmi odrębności; umysły pospolite nie dostrzegają różnic między ludźmi.

8

Wiele osób słucha kazania w ten sam sposób co nieszporów.

9

Kiedy się chce zganić kogoś z pożytkiem i wykazać mu, że się myli, trzeba dojść, z której strony on patrzy na rzecz, zazwyczaj bowiem z tej strony jest prawdziwą, i przyznać mu tę prawdziwość, ale równocześnie wykazać, z której strony jest fałszywa. Zadowoli się tym, ponieważ widzi, że się nie mylił i że brakło mu jedynie objęcia wszystkich stron: otóż człowiek nie gniewa się, że wszystkiego nie widział, ale nie chce się mylić. Być może pochodzi to stąd, iż z natury swojej człowiek nie może widzieć wszystkiego i że z natury swojej nie może się mylić co do tej strony, z której patrzy: jako iż wrażenia zmysłów są zawsze prawdziwe.

10

Łatwiej daje się człowiek przekonać racjom, do których sam doszedł, niż tym, które nastręczyły się komuś drugiemu.

11

Wszelkie publiczne rozrywki są niebezpieczne dla życia chrześcijańskiego; ale spomiędzy wszystkich wymysłów świata nie masz bardziej niebezpiecznego niż teatr. Jest to tak naturalne i delikatne przedstawienie namiętności, iż porusza je i rodzi w naszym sercu zwłaszcza miłość; szczególniej, kiedy się ją przedstawia bardzo czystą i uczciwą. Im bardziej bowiem zda się niewinnym duszom niewinną, tym bardziej zdolne są dać się jej wzruszyć: gwałtowność jej podoba się naszej miłości własnej i natychmiast rodzi w niej pragnienie sprawienia podobnych skutków, które widzi tak dobrze przedstawione; zacność zaś uczuć, na które patrzymy, odejmuje obawę duszom czystym, wyobrażającym sobie, iż nie jest obrazą dla czystości kochać miłością, która wydaje się tak pełna cnoty.

Tak więc widz opuszcza teatr z sercem tak napełnionym wszystkimi pięknościami i słodyczami miłości, tak przeświadczony w duszy i umyśle o jej niewinności, iż jest zupełnie przygotowany do przyjęcia jej pierwszych wrażeń lub raczej do szukania sposobności, aby je obudzić w czyimś sercu: żąda przeżyć te same rozkosze i te same ofiary, które widzi tak dobrze odmalowane na scenie11.

12

Scaramouche12, który myśli tylko o jednej rzeczy.

Doktór, który, powiedziawszy wszystko, gada jeszcze przez kwadrans, tak jest pełen żądzy mówienia.

13

Z przyjemnością patrzy się na błąd, na namiętność Kleobuliny13, ponieważ ona nie ma jej świadomości: nie budziłaby sympatii, gdyby nie ulegała złudzeniu.

14

Kiedy oglądamy namiętność lub wrażenie odmalowane w prawdziwych słowach, znajdujemy w sobie samych prawdę tego, co słyszymy: prawdę, o której istnieniu w nas nie wiedzieliśmy wprzódy. Stąd czujemy sympatię dla tego, który dał nam to uczuć; ukazał nam bowiem nie swoje dobro, ale nasze; to dobrodziejstwo czyni go nam sympatycznym, poza tym iż ta wspólność duchowego obcowania skłania nieodzownie serce ku niemu.

15

Wymowa skłania łagodnością nie władzą; jak tyran nie jak król.

1714

Rzeki, to są drogi, które idą i niosą tam, dokąd się chce iść.

18

Kiedy się nie zna prawdy w jakiejś rzeczy, dobrze jest, aby istniał wspólny błąd, który by wiązał umysły ludzi: jak na przykład to, iż księżycowi przypisuje się zmianę pogody, przebieg chorób etc15.; główną bowiem chorobą człowieka jest niespokojna ciekawość rzeczy, które mu są niedostępne; nie tak złym jest dla niego trwać w błędzie niż w tej jałowej ciekawości.

Sposób pisania Epikteta, Montaigne'a i Salomona z Tulcji16 jest najbardziej praktyczny, najlepiej wraża się w pamięć i utrwala w niej; najczęściej też bywa cynowany, ponieważ cały składa się z myśli tyczących potocznych spraw życia. Tak na przykład, kiedy ktoś mówi o powszechnym błędzie, jaki panuje w świecie, że księżyc jest przyczyną wszystkiego, nie omieszka przytoczyć, iż Salomon z Tulcji powiada, iż kiedy się nie wie prawdy w jakiejś rzeczy, dobrze jest, aby istniał wspólny błąd etc., jak to wspomniałem wyżej.

19

Ostatnią rzeczą, jaką się znajduje układając dzieło, jest świadomość, co należy pomieścić na początku.

20

Porządek. – Czemu miałbym raczej dzielić moją moralność na czworo17 niż na sześcioro? Czemu miałbym ujmować cnotę w czterech, dwóch, jednym punkcie? Dlaczego w abstine i sustine18 raczej niż iść za naturą19 lub też pełnić swoje osobiste sprawy bez niczyjej krzywdy jak Platon20, lub co insze? – Ależ, powiecie, w ten sposób zamyka się wszystko w jednym słowie. – Tak, ale to jest bezużyteczne, o ile się nie objaśni; a kiedy się chce objaśnić, z chwilą gdy się otworzy tę formułę, która zawiera wszystkie inne, wychodzą z niej one w pierwotnym bezładzie, którego chcieliście uniknąć21. Tak więc kiedy są wszystkie zamknięte w jednej, są w niej ukryte i bezużyteczne niby w kufrze, ukazują się zaś jedynie w swoim przyrodzonym bezładzie. Natura ustanowiła je wszystkie, nie mieszcząc jednej w drugiej.

21

Natura pomieściła każdą swoją prawdę jedynie w niej samej; nasza sztuka zamyka je jedne w drugich, ale to nie jest naturalne; każda ma swoje miejsce.

22

Niech nikt nie mówi, że nie powiedziałem nic nowego: rozmieszczenie treści jest nowe; kiedy się gra w piłkę, obaj gracze grają tą samą piłką, ale jeden umieszcza ją lepiej.

To tak samo, jakby mi ktoś powiedział, że posługuję się starymi słowami. Jak gdyby te same myśli nie tworzyły przez odmienne rozmieszczenie innej treści dzieła, tak samo jak te same słowa tworzą przez swoje rozmieszczenie inne myśli!

23

Odmiennie uszeregowane słowa tworzą inną myśl, odmiennie zaś uszeregowane myśli osiągają inny cel.

24

Mowa. – Nie trzeba odwracać umysłu gdzie indziej, chyba aby go rozerwać, ale wtedy kiedy jest czas po temu; rozrywać go, gdy trzeba, a nie inaczej: kto bowiem rozrywa go nie w porę, nuży go; a kto go nuży nie w porę, rozrywa go, wówczas bowiem poniechujemy wszystkiego; tak bardzo zły duch pożądliwości podoba sobie czynić rzeczy wręcz przeciwne temu, co ktoś chce uzyskać od nas, o ile nam nie da przyjemności, owej monety, za którą oddajemy wszystko, czego kto zapragnie.

25

Wymowa. – Potrzebne są powab i rzeczywistość: ale trzeba, aby sam ten powab czerpany był z prawdy.

26

Wymowa jest to malowidło myśli; ci zatem, którzy, odmalowawszy, dodają coś jeszcze, robią obraz zamiast portretu.

27

Miscellan. Mowa. – Ci, którzy tworzą antytezy, naciągając słowa, są jak ci, którzy robią ślepe okna dla symetrii; celem ich nie jest mówić trafnie, ale tworzyć trafne figury.

28

Symetria w tym, co się ogarnia spojrzeniem, zasadzająca się na tym, iż nie ma przyczyny zrobić inaczej, opiera się także na postaci ludzkiej: z czego wynika, iż żądamy symetrii jedynie wszerz, a nie wzdłuż ani w głąb.

29

Kiedy spotkamy naturalny styl, jesteśmy wręcz zdumieni i zachwyceni; spodziewaliśmy się bowiem ujrzeć autora, a znajdujemy człowieka. Na odwrót ci, którzy mają dobry smak i którzy widząc książkę, mniemają, iż znajdą człowieka, są bardzo zdumieni, znajdując autora: Plus poetice quam humane locutus es22. Zaszczyt przynoszą naturze ci, którzy pouczają ją, że może mówić o wszystkim, nawet o teologii.

30

Patrz rozprawy rozdz. 2, 4 i 5 Jansenisty23; jest to podniosłe i poważne.

Nienawidzę po równi błazna i nadętego; ani jednego, ani drugiego nie uczyniłbym swoim przyjacielem.

Radzą się tylko ucha, ponieważ zbywa im serca; grunt jest człowiek. Poeta, a nie człowiek24.

31

Wszystkie fałszywe piękności, które ganimy25, u Cycerona mają admiratorów i to licznych.

32

Jest pewien wzór uroku i piękności polegający na pewnym stosunku między naszą naturą, słabą czy silną, taką jaka jest, a rzeczą, która się nam podoba.

Wszystko, co jest ukształtowane na tę modlę, podoba się nam: czy to dom, czy piosenka, mowa, wiersz, proza, kobieta, ptaki, rzeki, drzewa, pokoje, ubrania, etc. Wszystko, co nie jest na tę modłę, nie podoba się tym, którzy mają dobry smak.

A tak jak istnieje doskonały związek pomiędzy piosenką a domem, które są stworzone wedle tego dobrego wzoru – ile że podobne są, mimo iż każda w swoim rodzaju, do tego jedynego wzoru – tak samo istnieje doskonały stosunek między rzeczami zrobionymi wedle złego wzoru. Nie znaczy to, aby zły wzór był jedyny, jest ich bowiem nieskończona mnogość: ale każdy zły sonet, na przykład, wedle jakiegokolwiek fałszywego wzoru byłby zrobiony, podobny jest zupełnie do kobiety ubranej wedle tegoż wzoru.

Nic nie daje lepszego pojęcia, jak bardzo lichy sonet jest śmieszny, co zważyć jego naturę i wzór i wyobrazić sobie następnie kobietę lub dom wedle tego modelu.

33

Piękność poetycka – Tak jak się mówi „piękność poetycka”, powinno by się też mówić piękność geometryczna i piękność lekarska, ale się tak nie mówi, a to z tej przyczyny, iż wiadomo dobrze, jaki jest cel geometrii i że zasadza się na dowodach, i jaki jest cel medycyny, i że zasadza się na wyleczeniu; ale nie wiadomo, na czym polega urok, który jest celem poezji. Nie wiadomo, co to jest ów naturalny wzór, który trzeba naśladować: i w braku tej wiadomości wymyślono pewne dziwaczne wyrażenia: „wiek złoty, cud naszych dni, złowróżbny26” etc. i nazywa się tę gwarę pięknością poetycką.

Ale wyobraźmy sobie kobietę wedle tego stylu, polegającego na tym, aby mówić małe rzeczy za pomocą wielkich słów: ujrzymy ładną panienkę obwieszoną lusterkami i łańcuchami27, co nas rozśmieszy, ponieważ lepiej wiemy, na czym polega powab kobiety niż powab wierszy. Ale ci, którzy nie znają się na tym, podziwialiby ją w tym stroju; w niejednej wiosce wzięto by ją za królowę: dlatego to nazywamy sonety sporządzone wedle tego wzoru „królowymi z zaścianka”.

34

Niepodobna uchodzić w świecie za znającego się na wierszach etc., o ile się nie wywiesi szyldu poety, matematyka, etc. Ale ludzie wszechstronni nie chcą szyldu i nie czynią zgoła różnicy między rzemiosłem poety a hafciarza.

Ludzie wszechstronni nie zowią się poetami, geometrami etc., ale są i tym, i tym, i sędziami tych wszystkich. Nie sposób ich odgadnąć. Mówią o tym, o czym się mówiło, kiedy weszli. Nie spostrzega się w nich jakiejś osobliwej zdatności, nim nadejdzie chwila, aby ją okazać, ale wówczas wspomina się ich. Cechą tego rodzaju ludzi jest, iż nie mówi się o ich zręcznym wysłowieniu, skoro nie ma mowy o tym, mówi się o nim natomiast, skoro rzecz zejdzie na ten przedmiot.

Jest to zatem fałszywa pochwała, kiedy się mówi o kimś, w chwili gdy wchodzi do pokoju, że zna się dobrze na poezji; złą natomiast jest oznaką, jeśli się nie zwracamy do tego człowieka, gdy chodzi o osądzenie wiersza.

35

Trzeba, aby nie można było powiedzieć o nim ani że jest matematykiem, ani kaznodzieją, ani krasomówcą, ale że jest człowiekiem: jedynie ta ogólna właściwość przypada mi do smaku28. Kiedy widząc człowieka, przypominamy sobie jego książkę, to zły znak; pragnąłbym, abyśmy nie myśleli o żadnym z jego przymiotów, aż dopiero w danej chwili, przy nastręczającej się sposobności – ne quid nimis29 – z obawy, aby jakaś zdolność nie poniosła go i nie przyczepiła doń godła. Niech nikt nie myśli o tym, że on jest wymowny, aż kiedy przyjdzie rzecz na wymowę, ale wówczas niechaj go wspomną.

36

Człowiek jest pełen potrzeb; ceni tylko tych, którzy mogą je wszystkie zaspokoić. Powie ktoś: to dobry matematyk. – Ale mnie nic po matematyku; wziąłby mnie za twierdzenie. – To dobry żołnierz. – Wziąłby mnie za fortecę. Trzeba zatem pełnego człowieka, który by zdołał dostroić się ogólnie do wszystkich moich potrzeb.

37

Wszystkiego po trosze. – Skoro nie można być uniwersalnym i wiedzieć wszystko, co się da wiedzieć o wszystkim, trzeba wiedzieć wszystkiego po trosze. O wiele bowiem piękniej jest wiedzieć coś ze wszystkiego, niż wiedzieć wszystko o jednym: to najpiękniejsza rzecz taka uniwersalność. Gdyby można mieć to i to, jeszcze lepiej; ale jeśli trzeba wybierać, trzeba wybrać owo pierwsze, świat czuje to i tak czyni, świat bowiem jest często dobrym sędzią.

38

Poeta, a nie człowiek.

39

Gdyby piorun spadł na niziny etc., poetom i ludziom, którzy umieją rozumować jedynie na podstawie tego rodzaju rzeczy, nie stałoby argumentów30.

40

Gdyby się chciało dowieść przykładów, za pomocą których dowodzi się innych rzeczy, wzięłoby się znowuż te inne rzeczy, aby służyły za przykłady; ponieważ bowiem sądzimy zawsze, że trudność leży w tym, czego chcemy dowieść, przykład wydaje się jaśniejszy i pomocny w dowodzeniu.

Tak, kiedy chcemy wykazać rzecz ogólną, trzeba przytoczyć poszczególną regułę jednego wypadku; kiedy natomiast chcemy objaśnić poszczególny wypadek, trzeba nam zacząć od reguły ogólnej. Zawsze uważamy za ciemną rzecz, której chcemy dowieść, a za jasną tę, której używamy dla dowodzenia. Kiedy bowiem zamierzamy dowieść jakiejś rzeczy, od początku wyobrażamy sobie, że jest ciemna; przeciwnie zaś o tej, która ma jej dowodzić, myślimy, że jest jasna i dlatego rozumiemy ją łatwo.

41

Epigramy Mjala – Człowiek lubi złośliwość; ale nie wobec kalek i nieszczęśliwych, tylko wobec szczęśliwych pyszałków. Inaczej bylibyśmy w błędzie31.

Pożądliwość bowiem jest źródłem wszystkich drgnień naszego serca, ludzkość zaś etc32.

Trzeba być miłym tym, którzy mają uczucia ludzkie i tkliwe.

Epigram o dwóch jednookich33 nic niewart, nie daje im bowiem pociechy i łaskocze jedynie próżność autora. Wszystko, co jest tylko dla autora, jest niewarte. Ambitiosa recidet ornamenta34.

42

Epitet książę, zwrócony do króla, podoba się ludziom, ponieważ umniejsza jego dostojeństwo.

43

Niektórzy autorowie, mówiąc o swoich dziełach, powiadają: moja książka, mój komentarz, moja historia etc. Trąci to mieszczuchem, który mając jakąś tam kamieniczynę, ciągle ma pełno „u mnie” w gębie. Wolejby im mówić: nasza książka, nasz komentarz, nasza historia etc. – zważywszy, iż zazwyczaj jest w tym o wiele więcej cudzego niż ich własnego.

44

Chcecie, aby ludzie mieli o was dobre mniemanie? Nie mówcie dobrze o sobie.

45

Języki to są szyfry, w których nie litery zamienione są na litery35, ale słowa na słowa; tak iż język nieznany możebny jest do odcyfrowania.

46

Ostry język, lichy charakter.

47

Są ludzie, którzy dobrze mówią, a licho piszą; a to stąd, że miejsce, otoczenie, rozgrzewa ich i dobywa z ich dowcipu więcej, niż w nim znajdują bez tej podniety36.

48

Kiedy w jakim piśmie powtarzają się słowa i kiedy, próbując je poprawić, spostrzegamy, że są tak trafne, iż zmieniając je, popsułoby się rzecz, trzeba je zostawić, stanowią one część istotną. Czepia się ich jedynie zawiść, która jest ślepa i która nie wie, iż to powtarzanie nie jest w tym miejscu błędem; nie ma bowiem powszechnego prawidła.

49

Maskowanie natury i przebieranie jej. Nie ma już króla, papieża, biskupa, ale dostojny monarcha etc.; nie ma Paryża, ale stolica kraju. Są miejsca, gdzie trzeba nazywać Paryż Paryżem i inne znowu, gdzie trzeba go nazywać stolicą kraju.

50

Ta sama treść zmienia się wedle słów, które ją wyrażają. Treść otrzymuje swą godność od słów, nie zaś odwrotnie. Trzeba szukać na to przykładów…

51

Pirrończyk zamiast uparty.

5237

Nazwy „kartezjanin” używają jedynie ci, którzy nie są nimi; „pedant” jedynie pedanci; „prowincjał” jedynie mieszkańcy prowincji; toż założyłbym się, iż to drukarz pomieścił to słowo w tytule Prowincjałek38.

Dział drugi

60

Część pierwsza: Nędza człowieka bez Boga.

Część druga: Szczęśliwość człowieka z Bogiem.

Albo:

Część pierwsza: Iż natura jest skażona, przez samąże naturę39.

Część druga: Iż istnieje Odkupiciel, przez Pismo.

61

Porządek 40. – Ująłbym chętnie tę rzecz w takim porządku: aby okazać próżność wszelakiego stanu, okazać próżność pospolitych żywotów, a następnie próżność żywotów filozoficznych, pirrońskich, stoicznych; ale w ten sposób porządek nie byłby zachowany. Wiem po trosze, co to jest, i jak mało ludzi to rozumie. Żadna wiedza ludzka nie może go zachować: święty Tomasz go nie zachował. Matematyka zachowuje go, ale jest bezużyteczna w swojej głębi.

62

Przedmowa do pierwszej części. – Mówić o tych, którzy traktowali o znajomości samego siebie; o podziałach Charrona, które przygnębiają i nużą; o zamęcie Montaigne'a; dobrze czuł on w sobie brak metody, którą omijał, skacząc z przedmiotu na przedmiot i nadając sobie pański tonik. Cóż to za głupi pomysł, aby malować samego siebie! I to nie mimochodem, na wspak swoim zasadom, jak zdarza się całemu światu w to popaść; ale z zasady, z pierwotnego i głównego planu. Mówić głupstwa przypadkiem i przez słabość to zwyczajna choroba; ale mówić je z umysłu, to już jest nie do zniesienia, i to jeszcze takie…

63

Montaigne. – Wady Montaigne'a są znaczne. Sprośne wyrażenia; to się nie godzi, mimo panny de Gournay41. Łatwowierny: ludzie bez oczu42. Nieuk: kwadratura koła, świat większy43. Jego zapatrywania na samobójstwo, na śmierć. Budzi niedbałość o zbawienie, bez lęku i bez żalu44. Książka jego nie była pisana, aby skłonić ku pobożności, nie był tedy do tego obowiązany; ale zawsze się jest obowiązanym nie odwracać od niej. Można wyrozumieć jego swobodne i rozkoszliwe nieco zapatrywania w pewnych okolicznościach życia; ale nie można usprawiedliwić jego zgoła pogańskich mniemań o śmierci. To już jest wyrzeczenie się wszelkiej pobożności, jeśli kto nie chce bodaj umrzeć po chrześcijańsku; otóż, on myśli przez całą książkę jeno o tym, aby umrzeć tchórzliwie i wygodnie45.

64

To nie w Montaigne'u, ale w sobie znajduję wszystko, co tam widzę46.

65

To, co Montaigne ma dobrego, można przyswoić sobie jedynie z trudnością. To, co ma złego (rozumiem: prócz obyczajów), można by poprawić w jednej chwili, gdyby go ktoś ostrzegł, iż nadto bawi się w gawędy i nadto mówi o sobie.

66

Trzeba znać siebie samego: gdyby to nie posłużyło do znalezienia prawdy, służy przynajmniej do wytyczenia własnego życia, a nie masz nic godziwszego.

67

Próżność nauk. – Wiedza rzeczy zewnętrznych nie opłaci mi w chwilach zgryzoty niewiedzy moralnej; natomiast wiedza obyczajów opłaci mi zawsze nieświadomość nauk zewnętrznych.

68

Nie uczy się ludzi, jak być godnymi ludźmi47, a uczy się ich wszystkiego innego: im zaś nigdy tyle nie zależy na reszcie, co na tym, aby być godnymi ludźmi. Zależy im wyłącznie na umiejętności jedynej rzeczy, której się nie uczą.

69

Kiedy się czyta za szybko lub za wolno, nic się nie rozumie.

69 bis

Dwie nieskończoności, środek. – Kiedy się czyta za szybko lub za wolno, nic się nie rozumie.

70

Natura pomieściła nas tak dobrze pośrodku, iż jeżeli zmieniamy położenie jednej strony wagi, zmieniamy i drugą. To budzi we mnie mniemanie, że istnieją w naszej głowie sprężyny tak rozmieszczone, iż kto dotknie jednej, dotyka również i przeciwnej.

71

Zanadto i za mało wina: nie dajcie mu dosyć, nie może znaleźć prawdy: dajcie mu za wiele, toż samo.

72

Niestosunek człowieka. – Oto dokąd nas wiodą przyrodzone wiadomości. Jeżeli te nie są prawdziwe, nie masz prawdy w człowieku; jeżeli są, znajduje w nich wielki powód do upokorzenia, zmuszony poniżyć się w ten czy ów sposób. I skoro nie może istnieć nie wierząc w nie, życzę, aby, przed zapuszczeniem się w dalsze zgłębianie przyrody, zważył ją raz poważnie i do syta, aby przyjrzał się też samemu sobie i wiedząc jaka proporcja zachodzi…

Niechaj tedy człowiek przyjrzy się naturze w jej wzniosłym i pełnym majestacie, niech oddali wzrok od niskich przedmiotów, jakie go otaczają. Niech spojrzy na to olśniewające światło, umieszczone jak lampa wiekuista, aby oświecać wszechświat; niechaj ziemia zda mu się jako punkcik w stosunku do rozległego kręgu, jaki ta gwiazda opisuje; i niechaj zdumieje się, że ten sam rozległy krąg jest jedynie drobnym punkcikiem w porównaniu do tego, jaki obejmują gwiazdy, toczące się na firmamencie. Ale, jeżeli nasz wzrok zatrzymuje się na tym, niechaj wyobraźnia idzie dalej; wcześniej znuży się pojmowaniem niż natura dostarczaniem przedmiotów. Cały ten widzialny świat jest jeno niedostrzegalną drobiną na rozległym tonie natury. Żadna idea nie zdoła się do tego zbliżyć. Darmo byśmy wydymali nasze pojęcia, poza wszelkie dające się pomyśleć przestrzenie, rodzimy jeno atomy, w stosunku do istotności rzeczy. Jest to nieskończona kula, której środek jest wszędzie, powierzchnia nigdzie48. Słowem, jest to największym zmysłowym znakiem wszechpotęgi Boa, iż nasza wyobraźnia gubi się w tej myśli.

Niechaj człowiek, wróciwszy do siebie, zważy, czym jest w porównaniu do tego, co jest, niechaj spojrzy na się jak na coś zabłąkanego w tym zakątku przyrody i niechaj z tego małego więzienia, w którym go pomieszczono (mam na myśli wszechświat), nauczy się oceniać ziemię, królestwa, miasta i samego siebie wedle słusznej ceny. I czym jest człowiek w nieskończoności?

Ale, jeśli chce oglądać inny cud równie zdumiewający, niechaj zbada to, co zna najbardziej drobnego. Niechaj kleszcz49 ukaże mu w swoim maleńkim ciele części nieskończenie mniejsze, nogi ze stawami, żyły w tych nogach, krew w tych żyłach, soki w tej krwi, krople w tych sokach, wapory w tych kroplach; niech dzieląc jeszcze te ostatnie rzeczy, wyczerpie swoje siły w tych wyobrażeniach, i niech ostatni przedmiot, do którego zdoła dojść, stanie się przedmiotem naszej rozprawy; pomyśli może, że to jest ostateczna małość w przyrodzie. Otóż ukażę mu tam nową otchłań. Chcę mu odmalować nie tylko wszechświat widzialny, ale niezmierność tego, co można sobie wyroić w naturze w obrębie tej cząstki atomu. Niechaj ujrzy tam nieskończoność światów, z których każdy ma swój firmament, swoje planety, swoją ziemię w tej samej proporcji co świat widzialny; na tej ziemi zwierzęta i wreszcie kleszcze, w których odnajdzie to samo, co znalazł w owych pierwszych; i znajdując znowuż w tych te same rzeczy, bez końca i spoczynku, niechaj zgubi się w tych cudach, równie zdumiewających w swojej małości, jak inne w swoim bezmiarze. Jak bowiem nie podziwiać, iż nasze ciało, które dopiero co było niedostrzegalnym punktem w świecie, niedostrzegalnym znowuż na łonie wszystkiego, stało się obecnie kolosem, światem lub raczej wszystkim w stosunku do nicości, do której niepodobna dotrzeć?

Kto się zważy w ten sposób, przestraszy się samym sobą i czując się zawieszony w masie, jaką natura mu dała między tymi dwiema otchłaniami, Nieskończonością i Nicością, zadrży na widok własnych cudów; i sądzę, iż mieniąc ciekawość swoją w podziw, bardziej będzie skłonny przyglądać się im w milczeniu, niż zarozumiale dociekać ich tajemnicy.

Ostatecznie bowiem, czymże jest człowiek w przyrodzie? Nicością wobec nieskończoności, wszystkim wobec nicości, pośrodkiem między niczym a wszystkim. Jest nieskończenie oddalony od rozumienia ostateczności; cel rzeczy i ich początki są dlań na zawsze ukryte w nieprzeniknionej tajemnicy; zarówno niezdolny jest dojrzeć nicości, z której go wyrwano, jak nieskończoności, w której go utopiono.

Cóż ma tedy uczynić, jeśli nie zadowolić się jakimś pozorem pośrodka rzeczy, w wiekuistej niemożności poznania bądź ich celu, bądź początku? Wszystkie rzeczy wyszły z nicości i biegną aż w nieskończoność. Któż nadąży tym zdumiewającym wędrówkom? Autor tych cudów rozumie je; nikt inny tego nie zdoła.

Nie wpatrzywszy się w te nieskończoności, ludzie zwrócili się zuchwale ku zgłębianiu natury, jak gdyby istniał jaki stosunek między nimi a nią. Jest to osobliwy pomysł, iż chcieli zrozumieć zasady rzeczy i stamtąd dojść do poznania wszystkiego, w zarozumieniu równie nieskończonym jak ich przedmiot; nie ma bowiem wątpienia, iż nie można powziąć tego zamiaru bez zarozumiałości lub pojętności nieskończonej jak natura.

Człowiek oświecony rozumie, że, skoro natura wyryła obraz swój i swego twórcy we wszystkich rzeczach, mają one prawie wszystkie coś z tej podwójnej nieskończoności. Tak tedy widzimy, iż wszystkie nauki nieskończone są w rozciągłości swoich badań; któż bowiem wątpi, że geometria, na przykład, posiada nieskończoną nieskończoność twierdzeń, które może rozwinąć. Są one zarówno nieskończone w mnogości, jak w subtelności swoich zasad; któż bowiem nie widzi, że te, które przedstawiono nam jako ostateczne, nie wspierają się na samych sobie i że oparte są na innych, które znowuż wspierając się na innych, nie dopuszczają nigdy kresu? Ale my czynimy z ostatnimi rzeczami dostrzegalnymi dla rozumu tak, jak się czyni w rzeczach materialnych, gdzie nazywamy niepodzielnym ten punkt, poza którym już zmysły nasze nic nie spostrzegają, mimo iż jest podzielny w nieskończoność wedle swej natury.

Z tych dwóch nieskończoności wiedzy, nieskończoność wielkości jest o wiele bardziej dotykalna, dlatego to niewielu osobom zdarzyło się utrzymywać, iż znają wszystkie rzeczy. „Będę mówił o wszystkim”, powiadał Demokryt.

Natomiast nieskończoność w małości jest o wiele mniej widoczna, filozofowie o wiele łatwiej mniemali, że tam dotrą i wszyscy się o to rozbili. To dało początek owym tak zwyczajnym tytułom, O zasadach rzeczy, o zasadach filozofii50 i tym podobnym, równie napuszonym w istocie, mimo iż mniej z pozoru, co ów inny, który bije w oczy: De omni re scibili51.

Mniemamy, iż z natury jesteśmy o wiele zdatniejsi, aby dojść do jądra rzeczy, niż aby ogarnąć ich powierzchnię. Widoczny ogrom świata widocznie przewyższa naszą możność; ponieważ to my natomiast przewyższamy drobne rzeczy, sądzimy, iż łatwiej zdołamy je posiąść. Wszelako nie mniej zdatności potrzeba, aby dojść do nicości, co do wszystkiego; dla obu rzeczy potrzebna jest zdatność nieskończona; zdaje mi się, że kto by pojął ostateczne pierwiastki rzeczy, mógłby również dojść do poznania nieskończoności. Jedno zależy od drugiego i jedno prowadzi do drugiego. Te ostateczności schodzą się i jednoczą mocą oddalania się od siebie, i odnajdują się w Bogu i tylko w Bogu.

Znajmy tedy naszą doniosłość; jesteśmy czymś, lecz nie jesteśmy wszystkim; to co posiadamy z bytu, zasłania nam świadomość pierwszych zasad, które rodzą się z nicości, a nikłość tego, co mamy z bytu, zasłania nam widok nieskończoności.

Poznanie nasze zajmuje w porządku rzeczy poznawalnych to samo miejsce, co ciało nasze w rozmiarach przyrody.

Jesteśmy ograniczeni w każdym kierunku; ten stan, zajmujący środek między dwoma krańcami, przejawia się we wszystkich naszych zdolnościach. Zmysły nasze nie chwytają nic krańcowego, zbyt wielki hałas nas ogłusza, zbyt wiele światła oślepia, zbytnia odległość i zbytnia bliskość umyka się wzrokowi, zbytnia rozciągłość i zbytnia zwięzłość mowy zaciemnia ją, zbytnia prawda osłupia nas; znam takich, którzy nie mogą zrozumieć, że jeżeli od zera odejmie się 4, zostanie zero; pierwsze zasady są dla nas zbyt oczywiste, zbyt wiele rozkoszy nuży, zbyt wiele współdźwięków niemile razi w muzyce; toż zbyt wiele dobrodziejstw drażni, chcemy mieć z czego zapłacić dług z nawiązką: Beneficia eo usque laeta sunt, dum videntur exsolvi posse; ubi multum antevenere, pro gratia odium redditur52. Nie czujemy ani nadmiernego gorąca, ani nadmiernego zimna. Własności ostateczne szkodzą nam, ale nie są dotkliwe; nie czujemy ich już, cierpimy od nich. Zbyt wczesna młodość i zbyt późna starość upośledzają umysł, toż samo za wiele i za mało nauki; słowem, rzeczy ostateczne są dla nas, tak jakby nie istniały, i my nie istniejemy w stosunku do nich: one się nam umykają lub my im.

Oto nasz prawdziwy stan; oto co nas czyni niezdolnymi i do wiedzy pewnej, i do zupełnej niewiedzy. Żeglujemy po szerokim przestworzu, zawsze niepewni i chwiejący się, popychani od jednego krańca ku drugiemu. W jakimkolwiek punkcie chcielibyśmy się uczepić i umocnić, wraz chwieje się i oddala; a jeśli podążamy za nim, wymyka się naszemu chwytowi, wyślizguje się i ulata w wiekuistej ucieczce. Jest to nasz stan naturalny, a wszelako najbardziej przeciwny naszym skłonnościom; pałamy pragnieniem znalezienia oparcia i ostatecznej stałej podstawy, aby zbudować na niej wieżę wznoszącą się w nieskończoność; ale cały nasz fundament trzaska i ziemia roztwiera się aż do otchłani.

Nie szukajmy tedy pewności i stałości. Rozum nasz zawsze pada ofiarą zwodności pozorów, nic nie zdoła ustalić skończoności między dwiema nieskończonościami, które za mykają ją i umykają się jej.

Skoro to dobrze zrozumiemy, sądzę, iż będziemy trwali spokojnie, każdy w tym stanie, w jakim natura go pomieściła. Skoro ten pośrodek, który nam przypadł w udziale, zawsze odległy jest od krańców, cóż znaczy, iż człowiek będzie miał nieco więcej zrozumienia rzeczy? Jeżeli je ma, bierze rzeczy z nieco bardziej wysoka; ale czyż nie jest zawsze nieskończenie oddalony od wszystkiego? I czyż trwanie naszego życia nie jest jednako oddalone od wieczności, chociażby trwało o dziesięć lat dłużej?

W perspektywie tych nieskończoności, wszystkie skończoności są równe: nie widzę tedy, dlaczego raczej czepiać się wyobraźnią tej niż innej. Samo porównanie, jakie czynimy między sobą a skończonością, sprawia nam przykrość.

Gdyby człowiek zaczął od zgłębiania siebie, spostrzegłby, jak bardzo jest niezdolny przejść tę granicę. W jaki sposób część mogłaby poznać całość? – Będzie może dążył do poznania bodaj tych części, do których jest w jakimś stosunku? – Ależ cząstki świata tak się łączą i tak się zazębiają wzajem, iż wydaje mi się niemożebnym poznać jedną bez drugiej i bez wszystkiego.

Człowiek na przykład ma styczność ze wszystkim, co zna. Potrzebuje miejsca, aby go pomieściło, czasu dla trwania, ruchu dla życia, żywiołów, aby go utworzyły, ciepła i pokarmów dla odżywienia, powietrza dla oddychania; widzi światło, czuje ciała; słowem, wszystko wchodzi z nim w powinowactwo. Aby zatem znać człowieka, trzeba wiedzieć, skąd to pochodzi, iż potrzebuje powietrza, aby istnieć; aby zaś znać powietrze, trzeba wiedzieć, na czym polega jego związek z życiem człowieka etc. Płomień nie może istnieć bez powietrza; zatem, aby znać jedno, trzeba znać drugie.

Ponieważ tedy wszystkie rzeczy są następstwem i przyczyną, doznają i udzielają pomocy, pośredniczą i korzystają z pośrednictwa i wszystkie podtrzymują się naturalnym i tajemnym węzłem, który łączy najbardziej odległe i różne części, uważam za niemożliwe, aby znać części, nie znając całości. Jak również znać całość nie znając poszczególnych części.

Wieczność rzeczy sama w sobie lub w Bogu również musi oszałamiać krótkie nasze trwanie. Stała i niezmienna nieruchomość przyrody w porównaniu do ustawnej zmiany, jaka w nas zachodzi, musi sprawiać toż samo wrażenie.

A zaś niemocy naszej w poznaniu rzeczy dopełnia to, iż są one proste same w sobie, my zaś jesteśmy złożeni z dwóch przeciwnych i różnorakich natur, z duszy i z ciała. Niepodobna bowiem, aby ta część, która w nas rozumuje, była innej natury niż duchowej, a gdyby ktoś żądał, abyśmy byli zupełnie cieleśni, to by nas wykluczyło o wiele bardziej od poznania rzeczy, ile że nie ma nic bardziej niepojętego niż rzec, że materia zna siebie samą: niepodobna wam jest poznać, w jaki sposób mogłaby się ona znać.

Tak więc, jeżeli jesteśmy po prostu materią, nie możemy zgoła nic poznać; jeśli zaś składamy się z ducha i z materii, nie możemy poznać do gruntu rzeczy prostych, cielesnych czy duchowych.

Stąd pochodzi, iż prawie wszyscy filozofowie mieszają pojęcia o rzeczach i mówią o rzeczach cielesnych duchowo i o duchowych cieleśnie. Powiadają bowiem śmiało, że ciała dążą ku dołowi, że ciążą do swego środka, że bronią się przed zniweczeniem, że lękają się próżni, że mają skłonności, sympatie, antypatie: wszystko rzeczy właściwe jedynie duchom. Mówiąc zaś o duchach, uważają je jakoby będące w jednym miejscu i przypisują im poruszanie się z jednego miejsca na drugie: rzeczy właściwe jedynie ciałom.

Zamiast odbierać czyste pojęcia tych rzeczy, barwimy je naszymi właściwościami i nasycamy naszą złożoną istotą wszystkie rzeczy proste, które rozważamy.

Któż by nie myślał, widząc, jak składamy wszystkie rzeczy z ducha i z ciała, że ta mieszanina jest dla nas bardzo łatwa do pojęcia? Jest to wszelako rzecz, którą pojmujemy najmniej. Człowiek jest dla siebie samego najbardziej zadziwiającym przedmiotem w naturze: nie może bowiem pojąć, co to jest ciało, a jeszcze mniej, co to duch, a najmniej ze wszystkiego, w jaki sposób ciało może być spojone z duchem. To jest dlań największa zagadka, a wszelako to jego własna istota: Modus quo corporibus adhaerent spiritus comprehendi ab hominibus non potest, et hoc tamen homo est53.

Wreszcie, aby dopełnić dowodu naszej słabości, zakończę tymi dwiema uwagami…

73

Ale być może, iż ten przedmiot przekracza zakres rozumu. Rozpatrzmy tedy wymysły rozumu w rzeczach mu dostępnych. Jeżeli istnieje coś, gdzie własny interes powinien by mu kazać najbardziej się wytężyć, to poszukiwanie swego największego dobra. Spójrzmyż tedy, gdzie pomieściły je te silne i jasnowidzące dusze i czy są pod tym względem w zgodzie.

Jeden mówi, że najwyższe dobro jest w cnocie, drugi kładzie je w rozkoszy; jeden w poznaniu natury, drugi w prawdzie: Felix qui potuit rerum cognoscere causas54; inny w zupełnej niewiedzy, inny w obojętności, inny w tym, aby opierać się pozorom, inny aby niczego nie podziwiać, nihil mirari prope res una quae possit facere et servare beatum55; prawdziwi pirrończycy w swojej bezczułości, wątpieniu i ustawnej niepewności; inni znów, roztropniejsi, myślą, że znaleźli coś lepszego. Ładną nas płacą monetą!

Jeżeli trzeba uznać, że ta piękna filozofia nie uzyskała tak długą i tak wytężoną pracą nic pewnego, może choć dusza pozna bodaj siebie samą. Podsłuchajmy nauczycieli świata w tym przedmiocie. Co mniemali o substancji? 39556. Czy zdatniejsi byli w tym, aby ją pomieścić? 395. Co zdołali poznać o jej początku, trwaniu i odejściu? 399.

Czyż tedy dusza jest jeszcze zbyt szlachetnym przedmiotem dla słabego światła rozumu? Zniżmy go tedy do materii, przypatrzmy się, czy wie, z czego utworzone jest to własne ciało które ożywia, i inne, które rozważa i którymi porusza do woli. Cóż wiedzą o tym ci wielcy dogmatyści, którym nic nie jest tajne? 393, Harum sententiarum.

To wystarczyłoby niewątpliwie, gdyby rozum był rozsądny, jest nim na tyle, aby przyznać, że nie umiał jeszcze znaleźć nic pewnego; ale nie traci jeszcze nadziei, iż do tego dojdzie: przeciwnie, bardziej niż kiedykolwiek żarliwy jest w tym szukaniu i dufa, iż ma w sobie siły potrzebne dla tej zdobyczy. Trzeba go tedy dobić; rozpatrzywszy jego siły wedle ich skutków, rozważmy je same w sobie; zobaczmy, czy ma jakieś kształty i jakieś sposoby zdolne pochwycić prawdę.

74

List o szaleństwie wiedzy ludzkiej i filozofii. Ten list przed Rozrywką.

Fellix qui potuit… Nihil admirari 57.

280 rodzajów najwyższego dobra u Montaigne'a58.

75

Nietrudno będzie zstąpić jeszcze o stopień niżej i ukazać śmieszność tegoż rozumu. Aby bowiem zacząć od niego samego, czy może być coś niedorzeczniejszego niż mówić, że ciała nieożywione posiadają namiętności, obawy, wstręty? że ciała bezczułe, pozbawione życia i nawet niezdolne do życia, mają namiętności, których pojęcie wymaga bodaj wrażliwej duszy dla ich odczuwania? a dalej, iż przedmiotem tego wstrętu jest próżnia59? cóż jest w próżni, co by je mogło przerażać? Czy może być coś bardziej płaskiego i pociesznego? Więcej jeszcze; iż mają w sobie samych dążność do ruchu, aby uniknąć próżni; czyż mają ręce, nogi, mięśnie, nerwy?

76

Napisać przeciwko tym, którzy zgłębiają nauki: Kartezjusz.

77

Nie mogę przebaczyć Kartezjuszowi; rad by był chętnie w całej swej filozofii obejść się bez Boga, ale nie mógł się powstrzymać od tego, iż kazał mu dać szczutka, aby wprawić świat w ruch; po czym już mu Bóg na nic niepotrzebny.

78

Kartezjusz bezużyteczny i niepewny.

79

Kartezjusz. – Trzeba powiedzieć w ogóle: „To się dzieje przez kształt i ruch” – to bowiem jest prawda. Ale mówić przez jaki i chcieć składać machinę, to śmieszne… Jest to bowiem bezużyteczne, niepewne i przykre. A gdyby nawet to było prawdą, nie sądzę, aby cała filozofia warta była godziny trudu.

80

Skąd pochodzi, iż człowiek chromy nie drażni nas, a umysł chromy drażni60? Stąd, iż chromy uznaje, że my idziemy prosto, umysł zaś chromy powiada, że to my kulejemy; inaczej budziłby w nas litość, a nie gniew.

Epiktet pyta o wiele silniej: Czemu nie gniewamy się, gdy ktoś mówi, że cierpimy na głowę, a gniewamy się, gdy mówi, że błądzimy w rozumowaniu lub w wyborze? – Temu, iż jesteśmy zupełnie pewni, że nie cierpimy na głowę i że nie jesteśmy chromi, nie jesteśmy natomiast równie pewni tego, czy wybraliśmy drogę prawdy, jesteśmy jej pewni jedynie dzięki temu, iż widzimy ją wyraźnie własnymi oczami; gdy więc ktoś inny widzi równie wyraźnie rzecz przeciwną, to nas wprawia w wahanie i zaskakuje, a bardziej jeszcze, kiedy tysiąc innych drwi sobie z naszego wyboru; trzeba bowiem dać pierwszeństwo naszemu rozumowi przed rozumem tylu innych; a to jest zuchwałe i trudne. Nie ma nigdy tej sprzeczności w zmysłach odnośnie do chromego.

81

Umysł z natury swojej wierzy, a wola kocha; tak iż w braku prawdziwych przedmiotów, muszą się czepiać fałszywych.

82

Wyobraźnia. – Jest to najbardziej zwodnicza cząstka w człowieku, nauczycielka błędu i fałszu, tym bardziej oszukańcza, że nie zawsze oszukuje, byłaby bowiem niezawodnym wskaźnikiem prawdy, gdyby była niezawodną w kłamstwie. Ale będąc najczęściej fałszywą, nie przedstawia żadnej znamiennej cechy, znacząc tym samym piętnem prawdę i fałsz.

Nie mówię o szaleńcach, mówię o najroztropniejszych; pomiędzy nimi to wyobraźnia ma wielki dar przekonywania ludzi. Rozsądek daremnie krzyczy, nie umie nadać ceny rzeczom.

Ta harda potęga, nieprzyjaciółka rozumu, lubująca się w tym, aby go poprawiać i władać nim, chcąc okazać, ile może we wszelkiej rzeczy, stworzyła w człowieku drugą naturę61. Ma ona swoich szczęśliwych, swoich nieszczęśliwych, zdrowych i chorych, swoich bogatych i biednych; karze wierzyć, wątpić, przeczyć rozsądkowi; zawiesza zmysły, pozwala im czuć; ma swoich szaleńców i swoich mędrców. Najbardziej nęka nas to, iż widzimy, że napełnia ona swoich wiernych zadowoleniem o wiele pełniejszym i doskonalszym, niż to czyni rozum. Ludzie niepospolici w imaginacji o ileż więcej czują się radzi z siebie, niż ludzie stateczni mogą być radzi z siebie z rozsądku. Patrzą na innych z góry; dysputują śmiało i z przekonaniem, podczas gdy tamci z lękiem i nieśmiałością. Ta pogoda oblicza daje im często przewagę w mniemaniu słuchaczy, ile że mędrcy urojeni snadnie znachodzą łaskę wobec sędziów podobnej natury. Wyobraźnia nie może uczynić głupców mądrymi, ale czyni ich szczęśliwymi, ku zawstydzeniu rozumu, który swoich przyjaciół może uczynić jedynie nieszczęśliwcami. Ona okrywa ich chwałą, on wstydem.

Kto rozdaje reputację? Kto udziela poważania i czci osobom, dziełom, prawom, potentatom, jeśli nie ta moc wyobraźni? Wszystkie bogactwa ziemi daremne są bez jej zgody!

Czy nie przypuszczalibyście, iż ten czcigodny i sędziwy dygnitarz, otoczony szacunkiem całego ludu, rządzi się czystym i wzniosłym rozumem, że sądzi rzeczy wedle ich istoty, nie ulegając wpływowi błahych okoliczności, które działają jedynie na wyobraźnię słabych? Patrzcie, jak wchodzi do kościoła, wnosząc z sobą żarliwą pobożność, umacniając statek swego rozumu ogniem miłości bożej; patrzcie, jak się gotuje z przykładnym szacunkiem słuchać kaznodziei. Jawi się oto ten kaznodzieja; niechże natura da mu zachrypły głos i komiczną fizjonomię; niechaj go balwierz ile ogoli; niechaj jeszcze na domiar upaćka się gdzie przypadkiem: założę się, iż choćby obwieszczał i największe prawdy, powaga naszego senatora nie przetrwa tej próby.

Największy filozof w świecie na desce aż nadto szerokiej, jeżeli pod nią znajduje się przepaść, ulegnie wyobraźni, mimo iż rozum upewnia go o bezpieczeństwie. Wielu na samą myśl o tym blednie i oblewa się potem62.

Nie będę tu przytaczał wszystkich jej skutków.

Któż nie wie, że widok kotów, szczurów, chrobotanie węgla może wyważyć rozum z zawiasów? Dźwięk głosu wywiera wpływ na najrozumniejszych i znacznie może odmienić wartość mowy albo poematu.

Sympatia lub nienawiść odmienia fizjonomię sprawiedliwości. Adwokatowi zapłaconemu z góry o ileż wydaje się sprawiedliwszą sprawa, której broni! śmŚały jego gest o ileż w lepszym świetle ukazuje ją sędziom omamionym tym pozorem! Pocieszny zaiste rozum, którym porusza dech wiatru, i to we wszystkich kierunkach!

Mógłbym tu przytoczyć prawie wszystkie uczynki ludzi; toczą się one jedynie niemal wedle pobudzeń wyobraźni. Rozum zmuszony był ustąpić, a najstateczniejszy człowiek przybiera sobie jako zasady to, co wyobraźnia ludzi lekko wprowadziła na każdym kroku.

Tego, kto chciałby iść jeno za rozumem, osądziłby ogół ludzi za szaleńca. Trzeba sądzić wedle sądu większości społeczeństwa. Trzeba, skoro mu się tak podobało, pracować cały dzień i mozolić się dla dóbr wiadomych jako urojone: kiedy zaś sen użyczy nam spoczynku po utrudzeniach naszego umysłu, trzeba wnet zrywać się jednym susem, aby biec za czczym dymem i poddawać się wpływom tej władczyni świata. – Oto jedno ze źródeł błędu, ale nie jedyne. Człowiek miał wielką słuszność, iż skojarzył prawdę z fałszem, mimo iż w tym pakcie wyobraźnia ma wielką przewagę: w wojnie bowiem ma jeszcze o wiele większą; nigdy rozum nie pokona wyobraźni, podczas gdy wyobraźnia wyważa nieraz rozum z jego siedliska.

Nasi dygnitarze dobrze rozumieją tę tajemnicę. Ich czerwone togi, gronostaje, którymi się spowijają, pałace, w których sądzą, lilie, cały ten dostojny przybór był wielce potrzebny. Gdyby lekarz nie miał czarnej szaty i trzewików, gdyby filozof nie miał rogatej czapki i sukni czterykroć za obszernej, nigdy nie byliby omamili świata, który nie może się oprzeć takiej paradzie. Gdyby posiadali prawdziwą sprawiedliwość i gdyby lekarze posiadali prawdziwą sztukę leczenia, na nic by im były rogate czapeczki; majestat tych nauk byłby dość czcigodny sam ze siebie. Ale posiadając jedynie wiedzę urojoną, muszą uciekać się do tych czczych przyborów działających na wyobraźnię i tym w istocie zdobywają sobie szacunek, jedynie wojownicy nie przebierają się w ten sposób, ich działanie bowiem bardziej jest pełne treści: gruntują swą władzę siłą, tamci minami.

Dlatego to królowie nasi nie dbali o takowe przebrania. Nie stroili się w nadzwyczajne ubiory, aby ujawnić swe znaczenie, ale otoczyli się gwardiami, halabardami. Te uzbrojone pyski, które mają ręce i siłę tylko dla nich, trębacze i dobosze kroczący na przedzie, te legiony, które ich otaczają, przyprawiają najśmielszych o drżenie; mają nie tylko strój, ale i siłę. Trzeba by mieć bardzo oderwany umysł, aby widzieć zwykłego człowieka w padyszachu otoczonym w swoim pysznym seraju czterdziestoma tysiącami janczarów.

Dość nam widzieć adwokata w todze i w czapeczce na głowie, abyśmy wraz powzięli korzystne mniemanie o jego uczoności.

Wyobraźnia rozrządza wszystkim; ona tworzy piękność, sprawiedliwość i szczęście, które jest wszystkim w świecie. Chciałbym serdecznie poznać książkę włoską, której znam tylko tytuł; sam ten tytuł wart jest tyleż co wiele książek: Della opinione regina del mondo63. Piszę się na nią na nieznane, z wyjątkiem jeżeli zawiera co złego.

Oto w przybliżeniu skutki tej zwodniczej właściwości, którą dano nam jakoby umyślnie, aby nas wprowadzić w potrzebny błąd. Są u nas i inne tego przyczyny. Nie tylko dawne wrażenia zdolne nas są oszukać: uroki nowości mają tę samą władzę. Stąd pochodzą wszystkie spory między ludźmi, którzy sobie wyrzucają, bądź że idą za fałszywymi wrażeniami z dzieciństwa, bądź że uganiają lekkomyślnie za nowymi. Kto trzyma się słusznego pośrodka? Niech wystąpi i niech to udowodni. Nie masz zasady, choćby była najnaturalniejsza, nawet od dzieciństwa, iżby jej nie można było podać za złudę zaczerpniętą bądź z nauki, bądź ze zmysłów.

Ponieważ, powiadają, wierzyłeś od dzieciństwa, że skrzynia jest próżna, skoro w niej nic nie widzisz, sądziłeś, że próżnia jest możliwa; jest to złudzenie zmysłów, umocnione nawykiem, które to złudzenie wiedza musi prostować. – Inni zasię powiadają: Ponieważ powiedziano ci w szkole, że nie ma próżni, skażono twój zdrowy rozsądek, rozumiejący to tak jasno przed tym złym wpływem, który trzeba sprostować, odwołując się do twej pierwotnej natury. Któż tedy oszukuje? zmysły czy nauka?

Mamy jeszcze inne źródło błędu, mianowicie choroby: psują nam sąd i poczucie; a jeżeli ciężkie choroby mącą je wybitnie, nie wątpię, że i lekkie mają tu swój wpływ w odpowiedniej proporcji.

Nasz własny interes jest cudownym narzędziem, aby nas oślepiać w przyjemny sposób. Najsprawiedliwszemu człowiekowi nie wolno być sędzią we własnej sprawie; znam takich, którzy aby nie popaść w ten błąd miłości własnej, stawali się najniesprawiedliwsi w świecie w przeciwnym kierunku: niezawodnym sposobem zgubienia każdej słusznej sprawy było zalecić ją im przez ich krewnych.

Sprawiedliwość i prawda są to dwa ostrza tak subtelne, że nasze instrumenty są zbyt grube, aby w nie ściśle utrafić. Jeśli to osiągną, spłaszczają ich ostrze i wspierają się dokoła więcej na fałszu niż na prawdzie.

Człowiek jest tedy tak szczęśliwie ukształtowany, iż nie posiada żadnej podstawy do prawdy, a wiele, i to wybornych, do fałszu. Zobaczmyż teraz, jak… Ale główną przyczyną tych błędów jest walka zachodząca między zmysłami a rozumem.

83

Od tego trzeba zacząć rozdział o zwodniczych siłach. – Człowiek jest przedmiotem pełnym błędu, wrodzonego i niepodobnego do zmazania bez Łaski. Nic nie jawi mu prawdy. Wszystko go myli: te dwie podstawy prawdy, rozum i zmysły, poza tym, iż każdej z nich brak szczerości, oszukują się wzajem między sobą. Zmysły oszukują rozum przez fałszywe pozory; same padają znowuż ofiarą tego samego oszukaństwa: rozum mści się na nich. Wzruszenia duszy mącą zmysły i stwarzają w nich fałszywe wrażenia. Kłamią i oszukują się na wyprzódki64.

Ale poza tymi błędami, które płyną z przypadku i braku inteligencji, wobec jej różnorakich właściwości…

84

Wyobraźnia powiększa małe przedmioty, tak iż wypełnia nimi naszą duszę wskutek fantastycznego oszacowania; jak znowuż przez lekkomyślne zuchwalstwo pomniejsza wielkie aż do swojej miary, na przykład mówiąc o Bogu.

85

Rzeczy, które najbardziej nas zaprzątają, np. to, aby ukrywać swój niedostatek, są często prawie niczym; jest to nic, które wyobraźnia nasza wydyma do rozmiarów góry; inny obrót wyobraźni pozwala nam je odsłonić bez przykrości.

86

Wyobraźnia moja każe mi nienawidzić kogoś, kto charczy albo sapie przy jedzeniu; wyobraźnia ma wielką władzę; cóż stąd za korzyść? iż będziemy szli za tą władzą, dlatego że jest naturalna? Nie; że będziemy jej się opierać…

87

Nae iste magnoconatu magnas nugas dixerit 65.

583. Quasi quidquam infelicius sit homine cui sua figmenta dominantur66 (Plin.).

88

Dzieci przerażają się twarzy, którą sobie same umazały, bo są dzieci; ale tak sprawić, aby to, co jest tak słabe, będąc dzieckiem, było bardzo mocne, porósłszy w lata? Zmieniamy jedynie urojenia; wszystko, co się stopniowo doskonali, podupada też stopniowo; co było słabe, nie może nigdy być bardzo silne. Darmo mówić: urósł, odmienił się; zawsze jest ten sam!

89

Przyzwyczajenie jest naszą naturą: kto się przyzwyczai do wiary, wierzy i nie potrafi już nie lękać się piekła, i nie wierzy w co insze. Kto przyzwyczai się wierzyć, że król jest straszny… etc. Któż tedy wątpi, iż dusza nasza, przyzwyczaiwszy się widzieć liczbę, przestrzeń, ruch, wierzy w to i tylko w to?

90

Quod crebro videt non miratur, etiamsi cur fiat nescit; quod ante non viderit, id si evenerit, ostentum esse censet 67(Cic.).

91

Spongia solis 68. – Kiedy widzimy, iż jakieś zjawisko powtarza się wciąż jednako, wnosimy stąd o naturalnej konieczności, jak to, że jutro będzie dzień, etc. Ale często natura zadaje nam lekarstwo i nie poddaje się własnym prawidłom.

92

Czym są nasze naturalne zasady, jeśli nie owocem nawyku, w dzieciach zaś nawykiem przejętym od ojców jak polowanie u zwierząt?

Odmienne nawyki dadzą nam inne zasady naturalne, widzimy to z doświadczenia; a jeśli są jakieś zasady opierające się zwyczajowi, istnieją też zwyczaje przeciw naturze, opierające się naturze i innemu zwyczajowi. To zależy od skłonności.

93

Rodzice lękają się, aby się przyrodzona miłość dzieci nie zatarła: czymże jest tedy ta przyroda podległa temu, iż może się zatrzeć? Przyzwyczajenie jest drugą naturą, która niweczy pierwszą. Ale co to jest natura? czemu przyzwyczajenie nie jest naturalne? Bardzo się obawiam, że ta natura jest sama tylko pierwszym przyzwyczajeniem, tak jak przyzwyczajenie jest drugą naturą.

94

Natura człowieka jest całą naturą, omne animal69.

Nie ma nic, czego by nie można uczynić naturalnym; nie ma nic tak naturalnego, czego by nie można zatracić.

94 bis

Człowiek jest właśnie omne animal70

95

Pamięć, radość, to są uczucia; nawet twierdzenia geometryczne stają się uczuciami, rozum bowiem czyni uczucia naturalnymi, zaś uczucia naturalne zacierają się pod wpływem rozumu.

96

Kto nawykł posługiwać się złymi racjami, aby dowodzić zjawisk przyrody, nie chce już przyjąć dobrych, skoro je odkryto. Przykładem, jaki na to dano, było krążenie krwi dla objaśnienia, czemu żyła pęcznieje poniżej podwiązanego miejsca.

97

Najważniejsza rzecz dla całego życia to wybór zawodu: rozstrzyga o tym przypadek. Zwyczaj wytwarza murarzy, żołnierzy, pobijaczy dachów. „To doskonały pobijacz dachów”, powiadają; zasię mówiąc o żołnierzach: „Czyści wariaci!”. Inni znowuż przeciwnie: „Nie masz w świecie nic wielkiego poza wojną, reszta ludzi to lada co”. Wedle tego, jak w dzieciństwie słyszymy pochwałę dla tych rzemiosł, a wzgardę dla innych, wybieramy; z natury bowiem mamy pociąg do prawdy, a wstręt do szaleństwa; te słowa71 działają na nas, błądzimy tylko w zastosowaniu. Tak wielką jest siła zwyczaju, że z tych, których natura stworzyła tylko ludźmi, robi się wszelkie stany ludzi; istnieją bowiem całe okolice złożone tylko z murarzy, inne tylko z żołnierzy, etc. Bez wątpienia natura nie jest tak jednostajna. Przyzwyczajenie zatem czyni to wszystko, nagina bowiem naturę; niekiedy zaś natura przemaga je i utrzymuje człowieka w jego instynktach, mimo wszelkiego nawyku, dobrego czy złego.

98

Uprzedzenie wprowadza w błąd. Opłakana to rzecz widzieć, iż wszyscy ludzie rozprawiają tylko o środkach, a bynajmniej o celu. Każdy myśli, jak wywiąże się ze swego rzemiosła; ale co się tyczy wyboru rzemiosła i ojczyzny, los o nich rozstrzyga.

Litość bierze patrzeć, jak tylu Turków, heretyków, niewiernych idzie za obyczajem swoich ojców, dla tej jednej racji, iż uprzedzono ich, że to jest najlepszy; toż samo skłania każdego do jego rzemiosła, ślusarki, żołnierki etc.

Z tych to przyczyn dzikiemu nie nadałaby się Prowansja72.

99

Istnieje powszechna i zasadnicza różnica pomiędzy działaniami woli, a wszystkimi innymi.

Wola jest jednym z głównych organów wiary; nie iżby kształtowała wiarę, ale ponieważ rzeczy stają się prawdą lub fałszem wedle strony, z której się je ogląda. Wola, która podoba sobie bardziej w jednym obliczu niż w drugim, odwraca umysł od rozważania właściwości tych, których nierada jest oglądać: tak więc umysł, krocząc zgodnie z wolą, poprzestaje na oglądaniu oblicza, które jej jest po myśli; po czym sądzi wedle tego, co widzi.

100

Miłość własna 73 – Naturą miłości własnej i naszego ludzkiego JA jest miłować tylko siebie i cenić tylko siebie. Ale co pocznie? nie może przeszkodzić, iżby ten przedmiot, który tak kocha, nie był pełen przywar i braków; chce być wielkim, a widzi się małym; chce być szczęśliwym, a widzi się nędznym; chce być doskonałym, a widzi się pełnym niedoskonałości; chce być przedmiotem miłości i szacunku ludzi, a widzi, iż przywary jego zasługują jeno na wstręt i wzgardę. Ten kłopot, w jakim się znajduje, rodzi w nim najbardziej niesprawiedliwe i zbrodnicze uczucie, jakie sobie można wyobrazić: poczyna bowiem w sobie śmiertelną nienawiść przeciw tej prawdzie, która mu przygania i która przekonywa go o jego brakach. Pragnąłby ją unicestwić; nie mogąc zaś zniweczyć jej w samej sobie, niweczy ją, ile tylko może, w swojej świadomości i w świadomości drugich; to znaczy dokłada wszelkich starań, aby zasłaniać swoje przywary i drugim, i sobie, i nie może ścierpieć, aby mu je pokazywano lub je widziano.

Jest to bez wątpienia wielkie zło, być pełnym przywar, ale jeszcze większym złem jest być ich pełnym i nie chcieć ich uznać: znaczy to bowiem dodawać do nich jeszcze błąd dobrowolnego złudzenia. Nie chcemy, aby inni nas oszukiwali: nie uważamy za godziwe, aby żądali od nas więcej szacunku, niż na to zasługują; nie jest tedy również sprawiedliwe, abyśmy ich oszukiwali i kazali się więcej szanować, niż na to zasługujemy.

Tak więc skoro drudzy odkrywają jedynie niedoskonałości i przywary, które mamy w istocie, oczywistym jest, że nie czynią nam tym krzywdy, skoroć nie oni są tego przyczyną; i że świadczą nam tym dobro, pomagając nam uwolnić się od zła, jakim jest nieświadomość tych przywar. Nie powinniśmy się gniewać, iż oni je znają i że gardzą nami: jako iż sprawiedliwym jest i aby nas znali takimi, jakimi jesteśmy, i aby gardzili nami, jeżeli jesteśmy godni wzgardy.

Oto uczucia, jakie zrodziłyby się w sercu pełnym słuszności i sprawiedliwości. Co mamy tedy powiedzieć o naszym, widząc w nim skłonność wcale przeciwną? czyż bowiem nie jest prawdą, iż nienawidzimy prawdy i tych, którzy nam ją mówią, i że lubimy, aby się mylili na naszą korzyść, i że chcemy, aby nas mieli za innych, niż jesteśmy w istocie?

A oto dowód, który budzi we mnie grozę. Religia katolicka nie każe odsłaniać swoich grzechów po równi wobec całego świata; przyzwala, aby zachować zasłonę wobec wszystkich innych ludzi; wyjąwszy jednego, przed którym nakazuje odsłonić dno swego serca i ukazać się takimi, jakimi jesteśmy. Tego tylko jedynego człowieka w świecie nakazuje nam wywieść z błędu i zobowiązuje go do niezłomnej tajemnicy, która sprawia, iż ta świadomość jest w nim tak, jakby jej nie było. Czy można sobie wyobrazić coś bardziej miłosiernego i łaskawego? A mimo to zepsucie człowieka jest takie, iż jeszcze to prawo wydaje mu się twardym; i to jest jedna z głównych przyczyn, która zbuntowała przeciw Kościołowi znaczną część Europy.

Jakże niesprawiedliwe i nierozumne jest serce człowieka, iż może znajdować złym obowiązek dopełnienia wobec jednego człowieka tego, coby mu się poniekąd godziło uczynić wobec wszystkich! Zali bowiem sprawiedliwym jest, abyśmy ich oszukiwali?

Są rozmaite stopnie tego wstrętu do prawdy; ale można powiedzieć, iż znajduje się on u wszystkich w jakimś stopniu, ponieważ jest nieodłączny od miłości własnej. Ta niewczesna wrażliwość nasza jest przyczyną, iż człowiek, zniewolony przyganić drugiemu, musi szukać tylu omówień i złagodzeń, aby go nie urazić. Trzeba mu pomniejszać nasze błędy, udawać, że je usprawiedliwia, wplatać pochwały i zapewnienia sympatii i szacunku. A i tak lekarstwo pozostaje gorzkim dla miłości własnej. Zażywa go ona najmniej jak może i zawsze ze wstrętem, a często nawet z ukrytym żalem dla tych, którzy je podają.

Zdarza się stąd, iż jeżeli ktoś ma jakiś interes w tym, aby zachować naszą przyjaźń, uchyla się od oddania przysługi, o której wie, że nam jest niemiłą; raczy nas tak, jak chcemy, aby nas raczono. Nienawidzimy prawdy, kryją ją nam; chcemy, aby nam pochlebiano, pochlebiają nam; lubimy, aby nas oszukiwano, oszukują nas.

Stąd pochodzi, iż każdy szczebel powodzenia, który nas wznosi w świecie, oddala nas tym więcej od prawdy, ponieważ ludzie bardziej się boją zranić tych, których życzliwość jest bardziej korzystna, a niechęć niebezpieczna. Monarcha może być pośmiewiskiem całej Europy, a tylko on sam nie będzie o tym nic wiedział. Nie dziwię się: mówienie prawdy jest korzystne dla tego, komu się ją mówi, ale niekorzystnym dla tych, którzy ją mówią, ponieważ ściągają na się nienawiść. Owo ci, którzy żyją w bliskości możnych, bardziej miłują własne korzyści niż dobro książęcia, któremu służą; co za tym idzie, niepilno im wyświadczyć mu przysługę, szkodząc sobie samym.

Nieszczęście to jest z pewnością większe i częstsze przy znacznej fortunie; ale i najmniejsi nie są wolni od niego, ponieważ jest zawsze jakaś korzyść w tym, aby posiadać miłość u ludzi. Tak więc życie ludzkie jest jeno nieustanną złudą; ludzie oszukują się jeno wzajem i karmią pochlebstwami. Nikt nie mówi o nas w naszej przytomności tak, jak mówi w naszej nieobecności. Związek, jaki istnieje między ludźmi, opiera się jedynie na tym wzajemnym oszukaństwie; niewiele ostałoby się przyjaźni, gdyby każdy wiedział, co przyjaciel mówi o nim, kiedy go nie ma, mimo że mówi o nim wówczas szczerze i beznamiętnie.

Człowiek jest tedy jeno przebraniem, jeno kłamstwem i obłudą; i w sobie samym, i w stosunku do drugich. Nie chce, aby mu mówiono prawdę, stara się jej nie mówić innym; a wszystkie te skłonności, tak oddalone od sprawiedliwości i rozumu, posiadają przyrodzone korzenie w jego sercu74.

101

Twierdzę stanowczo, iż gdyby wszyscy ludzie wiedzieli, co mówią wzajem o sobie, nie byłoby w świecie ani czterech przyjaciół; okazuje się to ze sprzeczek wywołanych od czasu do czasu niedyskretnym powtórzeniem. Powiadam więcej: wszyscy ludzie byliby…

102

Istnieją przywary, które trzymają się nas jedynie za pomocą innych; skoro się zetnie pień, usuwa się je wraz z nim jak gałęzie.

103

Przykład czystości Aleksandra nie uczynił tylu powściągliwych, ilu biboszów uczynił przykład jego opilstwo. Nie jest wstydem nie być tak cnotliwym jak on, wydaje się zaś godnym usprawiedliwienia, iż się nie jest bardziej występnym od niego. Powtarzając błędy owych wielkich ludzi, rozumiemy jako niezupełnie grzęźniemy w przywarach pospólstwa; nie bierzemy zaś pod uwagę tego, iż w tym właśnie należą oni do pospólstwa. Zbliżamy się do nich tym, czym oni zbliżeni są do masy ludzkiej; choćby bowiem najbardziej byli górni, i tak jakimś rysem schodzą się z najlichszym z ludzi. Nie wiszą w powietrzu, zgoła oderwani od naszej społeczności. Nie, nie: jeśli są więksi od nas, to przez to, iż głowę mają wyżej; ale stopy mają równie nisko jak nasze. Wszyscy są na tym samym poziomie i wspierają się na tej samej ziemi; i tą kończyną znajdują się równie nisko co my, co najmniejsi, co dzieci, co bydlęta.

104

Kiedy namiętność prze nas do uczynienia jakiejś rzeczy, zapominamy o obowiązkach: gdy nas zajmie jakaś książka, czytamy ją, choćbyśmy powinni robić co innego. Aby przypomnieć sobie obowiązki, trzeba sobie zamierzyć jakieś zatrudnienie, do którego mamy wstręt: wówczas wymawiamy się, że mamy co innego do czynienia, i tym sposobem przypominamy sobie o obowiązku.

105

Jak trudno jest przedłożyć jakąś rzecz sądowi drugiego człowieka, aby nie skazić jego sądu przez sposób, w jaki się ją przedkłada. Jeżeli mówimy: „To a to zda mi się piękne” lub: „zda mi się ciemne”, lub coś podobnego, pociągamy wyobraźnię ku temu sądowi lub też przeciwnie drażnimy ją i pchamy w inną stronę. Lepiej nic nie mówić; wówczas ów sądzi wedle tego, jak jest, to znaczy jak jest w tej chwili, i wedle wpływu innych okoliczności, których nie jest się panem. Ale przynajmniej nie wpłynęliśmy na to; chyba że to nasze milczenie wywrze także swój wpływ, wedle charakteru i znaczenia, jakiego spodoba mu się w nim dopatrzyć lub wedle tego, co wywnioskuje z gestów i miny. Lub z tonu głosu, wedle swego talentu czytania w fizjonomiach: tak trudno jest nie wytrącić sądu z jego przyrodzonej podstawy lub raczej tak ona jest wątła i niestała.

106

Znając główną namiętność danego człowieka, można być pewnym, iż się mu trafi do serca; każdy wszelako ma swoje fantazje, sprzeczne z jego własnym dobrem, nawet wedle pojęć, jakie ma o tym dobru; jest to kaprys, którego nie da się obliczyć.

107

Lustravit lampade terras 75. Humor mój w małym stopniu zależy od pogody76; mam swoje mgły i swoją pogodę wewnątrz siebie; nawet powodzenie lub niepowodzenie moich spraw małe ma w tym znaczenie. Zdobywam się niekiedy na wysiłek przeciwko losowi; chwała zwalczenia go pomaga mi go zwalczyć wesoło; podczas gdy nieraz w szczęściu przychodzą na mnie chwile zniechęcenia.

108

Mimo że ktoś nie ma interesu w tym, co mówi, nie trzeba stąd bezwarunkowo wnosić, że nie kłamie; są bowiem ludzie, którzy kłamią po prostu, aby kłamać.

109

Kiedy się miewamy dobrze, dziwimy się, jak można by wytrwać, będąc chorym; kiedy zachorujemy, zażywamy wesoło lekarstwo; choroba niewoli ku temu. Nie mamy już namiętności i chęci do rozrywek i przechadzek, jakie rodziło w nas zdrowie, a które są nie do pogodzenia z przymusem choroby: natura zsyła wówczas namiętności i pragnienia zgodne ze stanem obecnym. Nękają nas jedynie obawy, jakie my sami sobie stwarzamy, a nie natura, ponieważ do stanu, w jakim się znajdujemy, dołączają uczucia stanu, w jakim się nie znajdujemy.

Ponieważ natura czyni nas zawsze nieszczęśliwymi w każdym stanie, pragnienia nasze podsuwają nam stan szczęśliwy, ponieważ do stanu, w którym jesteśmy, łączą przyjemności stanu, w którym nie jesteśmy; a gdybyśmy osiągnęli te przyjemności, nie bylibyśmy mimo to szczęśliwi, ponieważ mielibyśmy inne pragnienia zgodne z tym nowym stanem.

Trzeba rozprowadzić szczegółowo to ogólne twierdzenie.

110

Poczucie fałszu przyjemności obecnych, a nieświadomość czczości przyjemności brakujących są powodem niestałości.

111

Niestałość. – Mniemamy, iż dotykając człowieka, dotykamy jakoby zwykłych organów. W istocie są to organy, ale dziwaczne, zmienne, kapryśne, których rury nie idą za sobą wedle harmonijnego porządku. Ci, którzy umieją grać jeno na zwyczajnych organach, z tych nie wydobyliby akordu. Trzeba znać, gdzie są pedały.

112

Niestałość. – Rzeczy mają różnorakie własności, a dusza różnorakie skłonności, nic bowiem nie jest proste w stosunku do duszy i dusza nie jest nigdy prosta wobec żadnego przedmiotu; stąd pochodzi, że płaczemy i śmiejemy się z tej samej rzeczy.

113

Niestałość i dziwaczność. – Żyć jedynie ze swej pracy i panować nad najpotężniejszym państwem w świecie, są to rzeczy bardzo sprzeczne; jednoczą się wszelako w osobie padyszacha tureckiego77.

114

Rozmaitość jest tak rozległa, że wszystkie tony głosu, każdy krok, kaszlnięcie, siąkanie, kichnięcie… Rozróżniamy wśród owoców winogrona, a między tymi muszkatki, i Condrieu, i Desargues, i wreszcie ten szczep. Czy to wszystko? czy on wydał kiedy dwa jednakie grona? a jedno grono dwa jednakie ziarna?78 etc.

Nie umiałbym osądzić tej samej rzeczy dokładnie jednako; nie mogę sądzić o własnym dziele, pracując nad nim; muszę czynić tak, jak malarze, oddalić się odeń; ale nie nadto. Ile tedy? zgadnijcie.

115

Rozmaitość. – Teologia jest to nauka, ale równocześnie, ileż łączy w sobie nauk! Człowiek jest jednością; ale jeżeli go rozebrać anatomicznie, będzie li to głowa, serce, żołądek, żyły, każda żyła, każda cząstka żyły, krew, każdy składnik krwi?

Miasto, wieś, z daleka to jest miasto i wieś; ale w miarę, jak się zbliżać, to są domy, drzewa, dachówki, liście, trawy, mrówki, odnóża mrówek, w nieskończoność; wszystko to zawiera się w nazwie wsi.

116

Myśli. – Wszystko jest jedność, wszystko jest rozmaitość. Ileż natur w naturze człowieka! ileż powołań! i przez jaki przypadek każdy obiera to, o którym słyszał, iż wyrażają się z szacunkiem. Dobrze skrojony obcas.

117

Obcas u trzewika. – „Och, jak to pięknie odrobione! cóż za zdolny rzemieślnik! jaki to śmiały żołnierz!” – Oto źródło naszych skłonności i wyboru zawodów. Jak on tęgo pije! jak on mało pije! – oto co tworzy ludzi trzeźwych i pijaków, żołnierzy, tchórzów, etc.

118

Główny talent, który miarkuje wszystko inne.

119

Natura naśladuje samą siebie; ziarno rzucone w dobrą ziemię wschodzi; zasada, rzucona w dobry umysł, wschodzi: liczby naśladują przestrzeń, mimo iż będąc tak odmiennej natury.

Wszystko czyni i, prowadzi jeden wspólny pan: korzeń, gałęzie, owoce; przyczyny, skutki.

120

Natura różniczkuje i naśladuje, sztuka naśladuje i różniczkuje.

121

Natura zaczyna wciąż na nowo te same rzeczy: lata, dnie, godziny; tak samo przestrzenie i liczby stykają się z sobą. W ten sposób tworzy się rodzaj nieskończoności i wieczności: nie znaczy to, aby cośkolwiek z tego było nieskończone i wieczne, ale te ograniczone jednostki mnożą się w nieskończoność. Tak iż, zdaje mi się, jedynie liczba, która je mnoży, jest nieskończona.

122

Czas leczy boleści i urazy, ponieważ się zmieniamy; nie jesteśmy już tą samą istotą, ani obrażający, ani obrażony nie są już sobą. To tak jak naród, który się obraziło i który by się ujrzało w dwa pokolenia później; i to są Francuzi, ale nie ci sami79.

123

Nie kocha już tej osoby, którą kochał przed dziesięcioma laty. Bardzo wierzę: toć nie jest już tą samą, ani on także nie; on był młody i ona także; jest zupełnie inna. Kochałby ją jeszcze może taką, jaką była wówczas.

124

Nie tylko patrzymy na rzeczy z innych stron, ale także innymi oczyma; zgoła nie wydają się nam do siebie podobne.

125

Sprzeczności. – Człowiek jest z natury łatwowierny, niedowierzający; lękliwy, zuchwały.

126

Opis człowieka: zawisłość, pragnienie niezawisłości, potrzeba.

127

Stan człowieka: niestałość, nuda, niepokój.

128

Przykrość opuszczania zatrudnień, do których się przywiązało. Ktoś żyje szczęśliwy w zaciszu domowym: niech spotka kobietę, która mu się spodoba, niechaj gra przez kilka dni z przyjemnością i oto już będzie nieszczęśliwy, skoro wróci do poprzedniego zatrudnienia. Nic pospolitszego nad to.

129

Natura nasza jest w ruchu; zupełny odpoczynek to śmierć.

130

Ruch. – Kiedy żołnierz uskarża się na swoje mozoły albo rolnik, etc. Każcie im zostać w bezczynności.

131

Nuda. – Nie masz dla człowieka nic równie nieznośnego, jak zażywać pełnego spoczynku, bez namiętności, bez spraw, rozrywek, zatrudnienia. Czuje wówczas swoją nicość, opuszczenie, lichość, zależność, niemoc, próżnię. Bezzwłocznie wyłoni się z głębi jego duszy nuda, melancholia, smutek, troska, żal, rozpacz.

132

Cezar był zbyt stary, o ile mi się zdaje, aby się puszczać na podbój świata. Ta rozrywka była dobra dla Augusta albo Aleksandra; to byli młodzi ludzie, których trudno jest powściągnąć; ale Cezar powinien był być dojrzalszy80.

133

Dwie podobne twarze, z których żadna oddzielnie nie pobudza do śmiechu, budzą śmiech przez swoje podobieństwo.

134

Cóż za czcza sztuka, malarstwo, która ściąga podziw przez podobieństwo do rzeczy, których oryginału nie podziwiamy!

135

Nic nam się nie podoba tak jak walka, ale nie zwycięstwo. Lubimy oglądać walki zwierząt, ale nie zwycięzcę pastwiącego się nad zwyciężonym. Cóż chcieliśmy oglądać, jeżeli nie koniec zwycięstwa? a z chwilą gdy ono nadejdzie, odczuwamy przesyt. To samo w zabawie, to samo w szukaniu prawdy. Lubimy widzieć w dysputach starcie mniemań; ale oglądać znalezioną prawdę, zgoła nie! Aby ją uważać z przyjemnością, trzeba nam ją widzieć rodzącą się z dysputy. Tak samo w namiętnościach jest przyjemność w tym, aby widzieć, jak dwie przeciwne moce się ścierają, ale gdy jedna weźmie górę, to już jedynie brutalność. Nie szukamy nigdy rzeczy, ale szukania rzeczy. Tak samo w teatrze, sceny malujące zadowolenie bez obawy są mdłe, toż samo ostateczna nędza bez nadziei i miłość brutalna, i bezlitosne okrucieństwo.

136

Lada co nas pociesza, lada co bowiem nas zasmuca81.

137

Nie zgłębiając wszystkich poszczególnych zatrudnień, możemy je objąć jako rozrywkę.

138

Człowiek z natury pobijaczem dachów lub jakiekolwiek inne powołanie, z wyjątkiem, aby miał zostawać w izbie82.

139

Kiedym się jął niekiedy rozważać rozmaite krzątania się ludzi, niebezpieczeństwa i mozoły, na jakie się narażają na dworze, na wojnie, skąd rodzi się tyle zwad, namiętności, zuchwałych, a często niegodziwych przedsięwzięć, etc. odkryłem, iż całe nieszczęście ludzi pochodzi z jednej rzeczy, to jest, iż nie umieją pozostać w pokoju, w izbie. Człowiek mający dosyć mienia, aby żyć, gdyby umiał przebywać w domu z przyjemnością, nie opuszczałby go, aby śpieszyć na morze lub oblegać fortecę. Jeśli kupuje tak drogo szarżę w armii, to dlatego iż wydałoby mu się nie do zniesienia nie ruszyć się z miasta: jeżeli poszukuje rozmów i zabaw, to jeno dlatego, iż nie umie z przyjemnością pozostać u siebie.

Ale kiedy wmyśliłem się głębiej i kiedy znalazłszy przyczynę wszystkich naszych niedoli, chciałem z kolei odkryć rację tej przyczyny, znalazłem, iż istnieje racja bardzo oczywista, zasadzająca się na przyrodzonym nieszczęściu naszej słabej i śmiertelnej doli, tak nędznej, iż nic nie zdoła nas pocieszyć, kiedy się nad tym zastanawiamy.

Jakikolwiek stan sobie wyobrazić, jeśli się gromadzi wszystkie dobra, jakie możemy posiąść, godność króla jest najpiękniejszym stanowiskiem na ziemi. Otóż mimo wszystko, co ludzie sobie wyobrażają, mimo iż posiada pod ręką wszystkie możebne zadowolenia, jeżeli będzie bez rozrywki, jeśli będzie miał czas, aby uważać i zastanawiać się, czym jest, ta mdła szczęśliwość nie wystarczy mu. Z konieczności nastręczą mu się rzeczy, które mu zagrażają, bunty, jakie się mogą zdarzyć, wreszcie śmierć i choroby, które są nieuniknione; tak iż, jeżeli znajdzie się bez tego, co się nazywa rozrywką, będzie nieszczęśliwy i bardziej nieszczęśliwy niż najlichszy z jego poddanych, który bawi się i rozrywa.

Stąd pochodzi, iż gra i towarzystwo kobiet, wojna, wysokie urzędy są tak poszukiwane. Nie, iżby było w nich istotne szczęście, i aby ktoś miał sobie wyobrażać, iż prawdziwa szczęśliwość jest w tym, aby mieć pieniądze, które można zyskać w grze, albo w zającu, którego się ściga: nie spojrzałoby się nań, gdyby go nam ofiarowano. Nie tego to miękkiego i spokojnego używania, które pozwala nam pamiętać o naszym stanie, szukamy; ani niebezpieczeństw wojny, ani mozołów urzędu, ale zgiełku który odwraca nasze myśli i rozrywa nas.

Oto racje, dla których wyżej cenimy łowy niż zdobycz.

Stąd pochodzi, że ludzie tak miłują gwar i zgiełk; stąd pochodzi, iż więzienie jest tak straszliwą karą, stąd pochodzi, iż rozkosz samotności jest rzeczą niezrozumiałą. Słowem, główną przyczyną szczęśliwości stanu królów jest to, iż wszyscy usiłują bez ustanku ich rozerwać i dostarczyć im wszelkiego rodzaju przyjemności.

Król otoczony jest ludźmi, którzy myślą jedynie o tym, aby rozerwać króla i nie dać mu myśleć o sobie: gdyby bowiem o tym myślał, byłby, mimo całego królestwa, nieszczęśliwy.

Oto wszystko, co ludzie zdołali wymyślić, aby osiągnąć szczęście, i ci, którzy bawią się wobec tego w filozofów i mniemają, iż ludzie są bardzo nierozsądni w tym, że trawią cały dzień na gonitwie za zającem, którego nie chcieliby, gdyby go im ofiarowano, nie znają zgoła naszej natury. Ten zając nie ochroniłby nas od widoku śmierci i niedoli, ale polowanie, tym że odwraca naszą myśl, chroni nas od nich. I tak…

Rada, jaką dawano Pyrrusowi, aby cieszył się spokojem, którego chciał szukać poprzez tyle mozołów, mieściła w sobie wiele trudności.

Powiedzieć człowiekowi, aby żył w spokoju, znaczy powiedzieć mu, aby żył szczęśliwie; znaczy radzić mu, aby znalazł stan doskonale szczęśliwy, który mógłby swobodnie rozważać, nie znajdując w nim przyczyn do zmartwienia. To znaczy tedy nie rozumieć natury. Toteż ludzie, którzy mają przyrodzone poczucie swego stanu, niczego tak nie unikają jak spokoju i nie masz rzeczy, której by nie uczynili dla szukania zamętu. Nie znaczy to, aby nie mieli instynktu, który daje im poznać, iż prawdziwa szczęśliwość…

Próżność, przyjemność pokazywania drugim…83

Niesłusznie tedy się ich potępia; błąd ich nie leży w tym, iż szukają zgiełku, gdyby go szukali jedynie jako rozrywki; złe jest w tym, iż szukają go tak, jak gdyby posiadanie rzeczy, których szukają, miało im naprawdę dać szczęście i o tyle ze słusznością można ganić ich pościg jako marność. Tak więc w całej tej sprawie i ci, którzy ganią, i ci, którzy podpadają przyganie, nie rozumieją prawdziwej natury człowieka.

Tak więc, kiedy im kto zarzuca, iż to, za czym upędzają się z takim zapałem, nie da im zadowolenia, gdyby odpowiedzieli (jak powinni by uczynić, gdyby trafnie rzecz rozumieli), iż szukają w tym jedynie gwałtownego i przemożnego zatrudnienia, które by ich odwróciło od myśli o sobie, i dlatego zakładają sobie za cel powabny przedmiot, który ich namiętnie czaruje i wabi, zostawiliby przeciwnika bez odpowiedzi. Ale nie odpowiadają tego, ponieważ nie znają się sami; nie wiedzą, że szukają jeno łowów, a nie zdobyczy.

Taniec: trzeba myśleć, gdzie się postawi nogę. – Szlachcic wierzy szczerze, że polowanie jest to wielka przyjemność, królewska przyjemność, ale jego dojeżdżacz nie jest tego mniemania.

Wyobrażają sobie, iż gdyby otrzymali tę a tę godność, odpoczęliby później z przyjemnością, a nie czują nienasyconej natury swojej chciwości. Wierzą, iż szukają szczerze spokoju, a szukają w istocie jeno ruchu.

Mają tajemny instynkt, który ich pcha do szukania rozrywki i zajęcia zewnątrz, a który pochodzi z poczucia swojej ustawicznej nędzy; mają też drugi tajemny instynkt, pozostały nam z wielkości naszej pierwotnej natury, szepcący im, że szczęście leży w istocie jedynie w spokoju a nie w zgiełku. Z tych dwóch przeciwnych instynktów, tworzy się w nich mętny zarys, kryjący się ich wzrokowi w głębi duszy, który prze ich, aby dążyli do spokoju przez niepokój i aby wyobrażali sobie ciągle, iż zadowolenie, którego nie mają, przyjdzie, jeżeli, przezwyciężywszy niejakie widoczne im trudności, zdołają tą drogą otworzyć drzwi do spoczynku.

Tak upływa całe życie. Szukamy spokoju, zwalczając jakieś przeszkody; kiedy je zaś przezwyciężymy, spokój staje się nie do zniesienia. Albo się myśli o tych niedolach, które się cierpi, albo o tych, które grożą. I gdybyśmy się nawet czuli dostatecznie ubezpieczeni ze wszystkich stron, nuda własną swoją mocą nie omieszkałaby wynijść z głębi serca, gdzie ma swoje naturalne korzenie i napełniłaby duszę swoim jadem.

Człowiek tedy jest tak nieszczęśliwy, iż zagryzłby się nawet bez żadnej przyczyny do zgryzoty przez samą istotę swej przyrody; i tak czczy, iż wówczas, gdy jest pełen tysiąca istotnych przyczyn do zgryzoty, najdrobniejsza rzecz, jak bilard i kulka, którą popycha, wystarczą, aby go rozerwać.

Ale, powiecie, co za cel ma on w tym wszystkim? Ten, aby pochwalić się jutro przed przyjaciółmi, że lepiej grał niż drugi. Tak znów, inni pocą się w swym gabinecie, aby pokazać uczonym, iż rozwiązali zagadnienie algebraiczne, którego nikt dotąd nie umiał rozwiązać; tylu innych wystawia się na największe niebezpieczeństwa, aby się pochwalić później zdobytą fortecą, równie niedorzecznie, moim zdaniem; inni wreszcie silą się stwierdzać wszystkie te rzeczy, nie aby nabyć stąd więcej rozumu, ale tylko aby pokazać, że wiedzą o nich. Ci już są najgłupsi z całej zgrai, ponieważ są głupi ze świadomością, podczas gdy o innych można mniemać, że nie byliby tacy, gdyby mieli tę świadomość.

Człowiek jakiś spędza życie dość przyjemnie, grając codziennie o niewielką kwotę. Dajcie mu co rano sumę, jaką może wygrać w ciągu dnia, pod warunkiem, że nie będzie grał: unieszczęśliwicie go. Powie ktoś może, że to stąd, że szuka w grze zabawy, a nie zysku. Każcie mu tedy grać o nic, a przestanie się zapalać i znudzi się. Nie zabawy przeto samej szuka; zabawa mdła i bez namiętności znudzi go. Trzeba, aby się rozpalał i łudził samego siebie, rojąc sobie, iż będzie dlań szczęściem wygrać to, czego nie chciałby dostać w darze pod warunkiem, że nie będzie grał; trzeba mu stworzyć sobie cel namiętności i podsycać nim swoje pragnienie, gniew, obawę, w przedmiocie, który sobie stworzył, tak jak dzieci przestraszają się twarzy, którą same umazały84.

Skąd pochodzi, iż ten człowiek, który dopiero co stracił jedynego syna, i który przygnieciony procesami i kłopotami, dziś rano był jeszcze tak stroskany, nie myśli o tym w tej chwili? Nie dziwcie się: cały jest pochłonięty myślą, którędy przejdzie dzik, którego psy ścigają z takim zapałem od sześciu godzin. Nie trzeba więcej! Choćby człowiek najbardziej był przejęty smutkiem, jeżeli można to uzyskać, aby go wciągnąć do jakiej zabawy, na ten czas już jest szczęśliwy. A znów człowiek choćby najszczęśliwszy, jeśli go nie rozerwie i nie pochłonie jakaś namiętność lub zabawka, która zabroni przystępu nudzie, stanie się niebawem markotny i nieszczęśliwy. Bez rozrywki nie ma radości; przy rozrywce nie ma smutku. I na tym właśnie zasadza się szczęście osób wysokiej kondycji, iż mają mnóstwo takich, którzy ich rozrywają, i mają możność trwania w tym stanie.

Zważcie tylko. Cóż innego znaczy być nadintendentem, kanclerzem, prezydentem, jeśli nie znajdować się w kondycji, w której od rana ma się koło siebie wielką liczbę ludzi cisnących się ze wszystkich stron, aby nie zostawić ani jednej godziny w dniu na myślenie nad sobą? I kiedy taki dostojnik popadnie w niełaskę, i kiedy go odeślą do domu na wieś, gdzie nie brak mu ani dostatku, ani licznej i sprawnej służby, mimo to czuje się nędzny i opuszczony, ponieważ nikt nie przeszkadza mu myśleć o sobie.

(Rozrywka jest dla ludzi światowych rzeczą tak potrzebną, iż bez niej czują się nieszczęśliwi; to zdarzy się im jakaś przygoda; to myślą o tym, co im się może zdarzyć; lub nawet, gdyby nie myśleli o tym i nie mieli żadnej przyczyny do zgryzoty, nuda własną swoją mocą nie omieszkałaby wynijść z głębi serca, gdzie ma swoje naturalne korzenie, i napełniłaby duszę swoim jadem.)85

140

Czym się dzieje, iż ten człowiek zmartwiony śmiercią żony i jedynego syna, znękany dokuczliwym sporem, w tej chwili nie jest smutny, i że go widzimy wolnym od wszystkich tych bolesnych i niepokojących myśli? Nie trzeba się temu dziwić; podano mu piłkę, musi ją odrzucać partnerowi, czyha na nią w chwili, gdy spada z dachu, aby wygrać partię; jakże chcecie, aby myślał o swoich sprawach, mając tę oto sprawę przed sobą? Oto troska godna zaprzątać tę wielką duszę i zbawić go od wszelkiej innej myśli. Ten człowiek, zrodzony k'temu, aby poznać świat, sądzić wszystkie rzeczy, aby władać całym państwem, oto jest cały zajęty i napełniony troską o złowienie zająca. I jeśli nie zniży się do tego, zechce być ciągle w napięciu, okaże się jedynie tym głupszy, ponieważ będzie się chciał wznieść ponad ludzkość, a jest, ostatecznie, tylko człowiekiem, to znaczy zdolnym dokonać mało i wiele, wszystko i nic; nie jest aniołem ani bydlęciem, ale człowiekiem.

141

Ludzie wypełniają sobie życie gonitwą za piłką i zającem; jest to przyjemność nawet królów.

142

Rozrywka. – Czyż godność królewska nie Jest dość wielka sama przez się dla tego, kto ją posiada, aby się czuł szczęśliwym przez sam widok tego, czym jest? Trzebaż go będzie rozrywać z tej myśli, jak byle pospolitaka? Rozumiem, iż czynimy człowieka szczęśliwym, odrywając go od widoku nieszczęść domowych i napełniając wszystkie jego myśli troską o to, aby dobrze tańczył. Ale czyż tak samo będzie i z królem? czy będzie szczęśliwszy, zaprzątając się raczej tymi błahymi zabawami niż widokiem swojej wielkości? I jakiż bardziej zadowalający przedmiot można dać jego myślom? czyż to nie jest z krzywdą jego radości, aby zatrudniać jego duszę troską o dostrojenie kroku do rytmu melodii86 lub o zręczne odbicie piłki, zamiast pozwolić mu się w spokoju cieszyć rozważaniem majestatycznej chwały, jaka go otacza? Zróbcie próbę, pozwólcie królowi samotnie, bez żadnego zadowolenia zmysłów, bez żadnego zaprzątnięcia myśli, bez towarzystwa, myśleć do syta o sobie samym; ujrzycie, iż król bez rozrywki jest człowiekiem bardzo nieszczęśliwym. Toteż unika się tego starannie; nie zbywa nigdy koło osoby królewskiej wielkiej mnogości ludzi, którzy czuwają nad tym, aby po ważnych sprawach następowała rozrywka, i którzy śledzą każdą chwilkę ich wczasu, aby im dostarczyć igrów i przyjemności, tak aby nie było nigdy próżni. Znaczy to, iż są otoczeni osobami, które z cudownym baczeniem troszczą się o to, aby król nie był sam i zdolny myśleć o sobie, wiedząc dobrze, iż przy takich myślach będzie mimo całego swego królestwa nieszczęśliwy.

Nie mówię w tym wszystkim o królach chrześcijańskich jako o chrześcijanach, ale tylko jako o królach.

143

Rozrywka. – Od dzieciństwa wkłada się ludzi do troski o ich honor, mienie, przyjaciół, a także o honor i mienie tychże przyjaciół. Przywala się ich sprawami, nauką języków i ćwiczeniami i budzi się w nich mniemanie, iż nie mogą być szczęśliwi, o ile zdrowie, honor, majątek ich, i toż samo ich przyjaciół, nie znajdują się w należytym stanie; że brak jednej z tych rzeczy uczyniłby ich nieszczęśliwymi. W ten sposób obarcza się ich ciężarami i sprawami, które ich gnębią od samego świtu. – Oto, powiecie, osobliwy sposób uszczęśliwiania ich! Cóż można by uczynić lepszego, aby ich unieszczęśliwić? – Jak to, co można by uczynić? Wystarczyłoby jeno odjąć im wszystkie te troski; wówczas bowiem przyjrzeliby się sobie, pomyśleliby nad tym, czym są, skąd przychodzą, dokąd idą; tak więc, nie można nadto zatrudnić ich i odwrócić! dlatego nagotowawszy im tyle spraw, jeżeli mają jakiś czas wytchnienia, radzimy im, aby go obrócili na rozrywkę, na zabawę i aby wciąż byli ze wszystkim zajęci.

Jakże serce człowieka jest czcze i pełne plugastwa!

144

Spędziłem długi czas na zgłębianiu nauk oderwanych; ale skąpy zakres obcowania87, jaki w nich można znaleźć, zmierził mnie. Kiedy zabrałem się do studiowania człowieka, przekonałem się już, iż te nauki oderwane nie są dla niego stworzone, i że dalej zbłąkałem się od mojej natury wnikając w nie, niż inni, nie znając ich. Przebaczyłem innym, iż mało są w nich biegli; ale sądziłem bodaj, iż znajdę wielu towarzyszy w studiowaniu człowieka i że to jest istotna wiedza jemu przyrodzona. Omyliłem się; jeszcze mniej ludzi studiuje tę wiedzę niż naukę geometrii. Jedynie z braku zdatności do tego studium ludzie dociekają innych rzeczy; ale czyż nieprawda, że i to nie jest wiedza, która zda się człowiekowi, i że lepiej jest dlań nie znać siebie, aby być szczęśliwym?

145

Jedna jedyna myśl zaprząta nas, nie możemy myśleć o dwóch rzeczach naraz; jest to z korzyścią dla nas, wedle świata, nie wedle Boga.

146

Człowiek wyraźnie stworzony jest do myślenia, to cała jego godność; cała zaś jego zasługa i cały obowiązek, to myśleć jak się należy, Owóż porządek myśli jest ten, aby zacząć od siebie i od swego stwórcy i swego celu.

Owo o czym myśli świat? Nigdy o tym, ale o tańcu, o graniu na lutni, o śpiewaniu, o składaniu wierszy, gonitwie do pierścienia, etc.; o tym, aby się bić, aby zostać królem, bez zastanowienia nad tym, co to jest być królem, a co być człowiekiem.

147

Nie zadowalamy się życiem, jakie mamy w sobie i we własnej naszej istocie; chcemy żyć w pojęciu drugich życiem urojonym i wysilamy się dlatego na pokaz88. Pracujemy bez ustanku nad tym, aby upiększyć i zachować nasze istnienie urojone, a zaniedbujemy prawdziwe. A jeżeli posiadamy albo spokój, albo szlachetność, albo wierność, kwapimy się rozpowiadać o tym, aby przywiązać te cnoty do naszego drugiego istnienia, i raczej odjęlibyśmy je od siebie, żeby przyczepić tamtemu; stalibyśmy się z ochotą tchórzami, gdybyśmy tym mogli nabyć reputacji odważnych89. Wielka to oznaka nicości własnego naszego istnienia, że nie umiemy się zadowolić jednym bez drugiego i zamieniamy często jedno za drugie! Kto by bowiem nie oddał życia dla ocalenia swego honoru, byłby bezecnikiem.

148

Jesteśmy tak niesyci chwały, iż chcielibyśmy, aby nas znała cała ziemia, nawet ludzie, którzy przyjdą wówczas, kiedy nas nie będzie; a tak letcy, iż szacunek kilku osób, które nas otaczają cieszy nas i zadowala.

149

Nie dbamy o to, aby nas szanowano w miastach przez które przejeżdżamy; ale kiedy mamy zabawić w którym jakiś czas, wówczas dbamy. Jak długi musi być ten czas? Proporcjonalny do naszego nikłego i kruchego trwania.

150

Próżność jest tak zakorzeniona w sercu człowieka, iż żołdak, cham, kuchta, tragarz, chełpi się i chce, aby go podziwiano. Filozofowie nawet pragną tego; a ci, którzy piszą przeciw temu, chcą mieć tę chwałę, iż dobrze napisali; i ci, którzy ich czytają, chcą mieć chwałę, że ich czytali; i ja, który to piszę, mam może to pragnienie; i może ci, którzy to będą czytali…

151

Chwała. – Podziw psuje wszystko od dzieciństwa. „O, jak to dobrze powiedziane! o, jak on to dobrze zrobił! jaki grzeczny!” etc.

Dzieci w Port-Royal90, których nie podnieca się tą ostrogą zazdrości i chluby, popadają w opieszałość.

152

Pycha. – Ciekawość jest jedynie próżnością; najczęściej chce się widzieć jedynie, aby mówić o tym. Nikt by się nie puszczał na morze, gdyby nie miał nigdy mówić o tym, dla samej przyjemności widzenia, bez nadziei udzielenia tego.

153

O pragnieniu posiadania szacunku tych, z którymi się przestaje. – Pycha dzierży nas tak naturalnym posiadaniem pośród naszych nędz, błędów, etc.; tracimy nawet życie z radością, byleby o tym mówiono.

Próżność; gra, polowanie, wizyty, teatr, rzekoma wiekuistość imienia.

154

Nie mam przyjaciół (ku waszej korzyści)91.

155

Prawdziwy przyjaciel, jest to rzecz tak szacowna, nawet dla największych panów, iżby mówił dobrze o nich i obstawał za nimi nawet w ich nieobecności, iż powinni wszystko czynić, aby go posiadać. Ale niechaj dobrze wybiorą; jeżeli bowiem dołożą wysiłków, aby pozyskać sobie głupców, nie zda im się to na nic, choćby mówili o nich jak najlepiej; a nawet nie będą mówili dobrze, jeśli będą się czuli słabsi, ponieważ brak im powagi po temu; raczej będą ich obmawiali dla towarzystwa.

156

Ferox gens, nullam esse vitam sine armis rati. 92 Wolą raczej śmierć niż pokój; inni wolą raczej śmierć niż wojnę.

Wszelkie mniemanie może być droższe niż życie, do którego przywiązanie wydaje się tak mocne i naturalne.

157

Sprzeczność: wzgarda naszej istoty, umierać za nic, nienawiść naszej istoty.

158

Rzemiosła. – Słodycz chwały jest tak wielka, że do jakiegokolwiek przedmiotu się ją przywiąże, nawet do śmierci, kocha się ją.

159

Piękne czyny ukryte są najczcigodniejsze. Kiedy spotykam je w historii, jak np. na str. 18493, podobają mi się wielce; ale ostatecznie nie były one tak zupełnie ukryte, skoro doszły do wiadomości; i mimo że uczyniono, co się dało, aby je ukryć, ta odrobina, przez którą wyszły na jaw, psuje wszystko; to bowiem jest w nich najpiękniejsze, iż chciano je ukryć.

160

Kichanie pochłania wszystkie czynności duszy, zarówno jak inna potrzeba94; ale nie wyciągamy stąd tych samych wniosków na hańbę wielkości człowieka, ponieważ jest to wbrew jego woli. I mimo że się dopuszcza do tego, dopuszcza się wbrew woli; nie przez wzgląd na rzecz samą, ale dla innego celu; tak więc nie jest to oznaką słabości człowieka i niewolnictwa jego wobec tej czynności.

Nie jest wstydem dla człowieka uginać się pod boleścią, jest zaś wstydem uginać się pod rozkoszą. To nie płynie stąd, iż boleść przychodzi nam skądinąd, rozkoszy zasię sami szukamy: można bowiem szukać boleści i poddać się jej z umysłu, nie popadając w hańbę. Skąd tedy pochodzi, iż chlubnym jest dla rozumu upadać pod nasileniem boleści, haniebnym zaś upadać pod nasileniem rozkoszy? dlatego, że to nie boleść nęci nas i pociąga; to my sami dobrowolnie wybieramy ją i chcemy się poddać jej władzy, tak iż my jesteśmy panami rzeczy. To człowiek ulega tu samemu sobie; w rozkoszy zasię to człowiek ulega rozkoszy. Owo jedynie panowanie i władztwo stanowi chwałę, a jedynie niewolnictwo hańbę.

161

Próżność. – Cudowne to jest zaiste, iż rzecz tak widoczna jak próżność jest tak mało znana, iż wręcz dziwną i osobliwą rzeczą jest rzec, iż zabieganie się o zaszczyty jest głupstwem!

162

Kto zechce poznać do gruntu nicość człowieka, niechaj tylko zważy przyczyny i skutki miłości. Przyczyną jest coś dziwnego (Corneille)95, skutki zaś tego są przerażające. To coś dziwnego, ta drobnostka niepodobna do ujęcia, porusza całą ziemią, królami, wojskami, całym światem.

Nos Kleopatry; gdyby był trochę krótszy, cała powierzchnia ziemi wyglądałaby inaczej.

163

Próżność. – Przyczyny i skutki miłości: Kleopatra.

63 bis

Nic lepiej nie ujawnia próżności ludzkiej niż rozważanie przyczyny i skutków miłości; cała postać świata zmienia się od tego: nos Kleopatry.

164

Kto nie widzi czczości świata, ten jest sam bardzo czczy. Toteż, któż jej nie widzi, wyjąwszy młodych ludzi, całych oddanych zgiełkowi i rozrywce, i myślom o przyszłości? Ale odejmijcie im rozrywkę, ujrzycie, iż będą usychać z nudów; czują wówczas swoją nicość, nie znając jej; wielce snadź bowiem jest nieszczęśliwy ten, kto popada w nieznośny smutek, skoro tylko zniewolony jest zważać samego siebie i nic go od tego nie odrywa.

165

Myśli. – In omnibus rebus quaesivi96. Gdyby nasz stan był naprawdę szczęśliwy, nie trzeba by nas odrywać od myśli o nim, aby nas uczynić szczęśliwymi.

166

Rozrywka. – Łatwiej jest znieść śmierć bez myśli o niej, niż myśl o śmierci bez niebezpieczeństwa.

167

Nędze życia ludzkiego są podstawą tego wszystkiego: skoro ludzie to spostrzegli, zaczęli szukać rozrywki.

168

Rozrywka. – Nie mogąc znaleźć lekarstwa na śmierć, nędzę, niewiedzę, postanowili, pragnąc osiągnąć szczęście, nie myśleć o tym.

169

Mimo tych niedoli, człowiek chce być szczęśliwy i chce być tylko szczęśliwy, i nie może nie chcieć; ale jak się do tego weźmie? Na dobrą sprawę, trzeba by mu stać się nieśmiertelnym: nie mogąc zaś tego, postanowił nie myśleć o tym.

170

Rozrywka. – Gdyby człowiek był szczęśliwy, byłby nim tym więcej, im mniej byłby rozproszony, jak święci i Bóg. – Tak; ale czyż to nie znaczy być szczęśliwym, móc znaleźć uciechę w rozrywce? – Nie; przychodzi bowiem ona skądinąd i z zewnątrz; tak więc człowiek jest zależny, a tym samym wydany na pastwę tysiąca przypadków, sprawiających, iż zgryzoty są nieuniknione.

171

Nędza. – Jedyna rzecz, która nas pociesza w naszych niedolach, to rozrywka, a wszelako jest to największa z naszych niedoli: ona bowiem głównie przeszkadza nam myśleć o sobie i gubi nas nieznacznie. Inaczej trwalibyśmy w nudzie, a ta nuda popchnęłaby nas do szukania bardziej trwałego sposobu wyrwania się z niej. Ale rozrywka bawi nas i przeprowadza nas nieznacznie ku śmierci.

172

Nie dbamy nigdy o czas obecny. Uprzedzamy przyszłość, jako zbyt wolno nadchodzącą, jak gdyby chcąc przyspieszyć jej bieg; albo przywołujemy przeszłość, aby ją zatrzymać jako zbyt skwapliwą. Tak nierozsądni jesteśmy, że błąkamy się w czasach, które nie są nasze, nie myśląc o jedynym, który nam przynależy; i tak letcy, że myślimy o chwilach, które nie są już niczym, a przepuszczamy niebacznie jedyną, która istnieje. Zazwyczaj bowiem teraźniejszość nas rani. Ukrywamy ją naszym oczom, ponieważ nam jest przykra; a jeśli jest miła, żałujemy, że się nam wymyka. Staramy się podeprzeć ją przyszłością i silimy się rozrządzać rzeczami, które nie są w naszej mocy, na czas, którego nie wiemy zgoła, czy dożyjemy.

Niechaj każdy zbada swoje myśli, ujrzy, iż wszystkie zaprzątnięte są przeszłością i przyszłością. Nie myślimy prawie zupełnie o teraźniejszości; a jeśli myślimy, to jeno aby zaczerpnąć z niej treść do snucia przyszłości. Teraźniejszość nie jest nigdy naszym celem; przeszłość i teraźniejszość to nasze środki; jedynie przyszłość jest naszym celem. Tak więc nie żyjemy nigdy, ale spodziewamy się żyć; gotujemy się wciąż do szczęścia, a co za tym idzie, nie kosztujemy go nigdy.

173

Powiadają, że zaćmienia wróżą nieszczęścia, ponieważ nieszczęścia są rzeczą zwyczajną: tak iż wobec częstości nieszczęść często zgadują; gdyby zasię powiadali, iż wróżą szczęście, kłamaliby często. Przypisują szczęście jedynie rzadkim zjawiskom niebieskim; toteż nieczęsto mają sposobność się omylić.

174

Nędza. – Salomon i Hiob najlepiej znali i najlepiej wyrazili nędzę człowieka: jeden najszczęśliwszy, drugi najnieszczęśliwszy z ludzi; jeden znający z doświadczenia czczość rozkoszy, drugi rzeczywistość cierpień.

175

Tak mało znamy samych siebie, iż niejednemu zdaje się, iż umiera, podczas gdy ma się dobrze; inni myślą, że mają się dobrze, wówczas gdy są bliscy śmierci, nie czując bliskiej gorączki lub tworzącego się wrzodu.

176

Kromwel miał zadać cios całemu chrześcijaństwu; rodzina królewska byłaby zgubiona, jego zaś własna na wieki potężna, gdyby nie ziarenko piasku, które utknęło w jego moczowodzie. Sam Rzym miał zadrżeć przed nim; ale to ziarenko dostało się tam, on sam umarł, rodzina jego runęła, nastał pokój, król wrócił, na tron97.

177

Trzej gospodarze. – Gdyby ktoś posiadał przyjaźń króla angielskiego, polskiego i królowej szwedzkiej, czyż byłby mniemał, że zabraknie mu schronienia i przytułku na świecie98?

178

Makrob: rzeź niewiniątek za Heroda.

179

Kiedy August dowiedział się, że między niemowlętami, które Herod uśmiercił w wieku poniżej dwóch lat, był jego własny syn, rzekł, iż lepiej być prosięciem Heroda, niż jego synem (Makrobiusz, ks. II. Saturnalia, rozdz. 4.).

180

Wielcy i mali mają te same przygody, te same troski, namiętności; ale jeden jest u szczytu koła, drugi blisko środka, tym samym ulega mniejszym wstrząśnieniom przy tych samych wahaniach.

181

Jesteśmy tak nieszczęśliwi, iż możemy znajdować przyjemność w jakiejś rzeczy jedynie pod warunkiem, że strapimy się, jeśli ta rzecz się nie uda; co mogą sprawić tysiące przyczyn i sprawiają też na każdym kroku. Kto by odkrył tę tajemnicę, aby się cieszyć dobrem, nie martwiąc się przeciwnym mu złem, ten trafiłby w sedno; oto perpetuum mobile99.

182

Ci, którzy, wśród trudnych spraw, zawsze mają dobrą nadzieję i cieszą się szczęśliwym obrotem, jeżeli nie zmartwią się tak samo niepomyślnym, podejrzani są, iż radzi są z przegrania sprawy; uszczęśliwieni są, iż znajdują te pozory do nadziei, aby okazać, iż sprawa leży im na sercu i udaną radością pokryć radość prawdziwą z przegranej.

183

Bieżymy bez troski w przepaść, skoro pomieściliśmy przed sobą coś, co nam nie pozwala jej spostrzec.

Dział trzeci

184

List100, aby skłonić do poszukiwania Boga.

A potem kazać go szukać u filozofów, pirrończyków i dogmatyków mozolących się nad tym, który ich szuka.

185

Bóg, który kieruje wszystkimi sprawami z łagodnością, zwykł wrażać religię w umysł za pomocą racji, a w serce za pomocą łaski. Ale chcieć ją wrazić w umysł i w serce za pomocą siły i gróźb, to nie znaczy wnieść tam religię, ale grozę, terrorem potius quam religionem101.

186

Ne si terrerentur et non docerentur, improba quasi dominatio videretur 102 (Augustyn Epist. 48 albo 49).

IV tom. Contramendacium – ad Consentium.

187

Porządek. – Ludzie mają wzgardę dla religii i nienawidzą jej, i lękają się, iżby mogła być prawdziwą. Aby ich z tego uleczyć, trzeba zacząć od wykazania, że religia nie jest zgoła sprzeczna z rozumem, że jest czcigodna, trzeba wdrożyć dla niej szacunek; uczynić ją następnie lubą, wzbudzić w dobrych pragnienie, aby była prawdziwą. Czcigodna, ponieważ dobrze poznała człowieka; luba, ponieważ przyrzeka prawdziwe dobro.

188

Trzeba we wszelkiej dyspucie i rozmowie móc powiedzieć tym, którzy się urażają: O co się gniewacie103?

189

Zacząć od współczucia z niedowiarkami; dosyć są już z natury swojej nieszczęśliwi. Trzeba by ich lżyć jedynie w razie, gdyby to pomagało, ale to szkodzi.

190

Litować się niedowiarków, którzy szukają; czyż bowiem nie są dosyć nieszczęśliwi? – grzmieć przeciw tym, którzy z niedowiarstwa czynią sobie chlubę.

191

I ten ma sobie drwić z owego? kto ma sobie drwić? a wszelako ów nie drwi sobie z tamtego, ale lituje się nad nim.

192

Wyrzucać Mitonowi, że się nie stara, ponieważ Bóg mu to będzie wyrzucał.

193

Quid fiet hominibus qui minima contemnunt, majora non credunt 104?

193

…Niech dowiedzą się bodaj, jaka jest ta religia, którą zwalczają, zanim ją będą zwalczać. Gdyby ta religia chełpiła się, iż widzi jasno Boga, że ogląda go wręcz i bez zasłon, można by ją zwalczać, mówiąc, że nie ma nic w świecie, co by świadczyło o takiej oczywistości. Ale skoro ona powiada przeciwnie, że ludzie znajdują się w ciemnościach i oddaleniu od Boga, że ukrył się ich poznaniu, że nawet sam daje sobie w Piśmie to imię, Deus absconditus105; skoro wreszcie sili się po równi ustalić te dwie rzeczy: że Bóg ustanowił dotykalne znaki w Kościele, aby się dać poznać tym, którzy by go szukali szczerze; że je wszelako przesłonił w ten sposób, iż dostrzegą go jedynie ci, którzy go szukają z całego serca; – jakież tedy mogą przedstawić argumenty, kiedy okazując jawną niedbałość o poszukiwanie prawdy, krzyczą, iż nic im jej nie okazuje? Toć ta ciemność, w której brodzą, i którą zarzucają Kościołowi, potwierdza tylko jedno z mniemań Kościoła106, nie naruszając drugiego107 i zgoła nie podkopuje jego nauki, ale ją utrwala.

Chcąc ją zwalczać, powinni by wołać, iż dołożyli wszelkich wysiłków, aby wszędzie szukać, nawet w tym, co Kościół zaleca ku temu celowi: a wszystko bez skutku. Gdyby mówili w ten sposób, zwalczaliby w istocie jedno z twierdzeń Kościoła. Ale spodziewam się wnet wykazać, że nie ma rozsądnego człowieka, który by mógł mówić w ten sposób, a nawet śmiem powiedzieć, że nikt nigdy tego nie uczynił. Wiadomo dostatecznie, w jaki sposób poczynają sobie ludzie, mający te poglądy. Mniemają, iż podjęli wielkie wysiłki, aby się oświecić, kiedy obrócili kilka godzin na czytanie którejś z ksiąg Pisma i zadali jakiemuś duchownemu kilka pytań w kwestii prawd wiary. Po czym chełpią się, iż szukali nadaremnie w księgach i u ludzi. Ale, zaprawdę, powiem im to, co mówiłem często, że taka niedbałość jest nie do zniesienia. Nie chodzi tu o błahą sprawę obcej osoby, aby poczynać sobie w ten sposób; chodzi o nas samych i o nasze wszystko.

Nieśmiertelność duszy to rzecz dla nas tak ważna, dotycząca nas tak głęboko, że trzeba chyba zatracić wszelkie uczucie, aby trwać w obojętności w tym względzie. Wszystkie nasze uczynki i myśli muszą iść różnymi drogami wedle tego, czy mamy się spodziewać dóbr wiekuistych czy nie: niepodobna nam uczynić jednego kroku z rozsądkiem i zastanowieniem, o ile nie miarkujemy go względem na ten punkt, który ma być naszym ostatecznym celem.

Toteż pierwszym naszym interesem i obowiązkiem jest oświecać się w tym przedmiocie, od którego zależy całe nasze postępowanie. Dlatego to wśród ludzi nieposiadających wiary czynię ogromną różnicę między tymi, którzy pracują ze wszystkich sił, aby się oświecić, a tymi, którzy żyją, nie zadając sobie trudu i nie myśląc o tym.

Mogę jedynie mieć współczucie dla tych, którzy szczerze cierpią w tej wątpliwości, patrzą na nią jak na najcięższe z nieszczęść, i nie oszczędzając niczego, aby się z niej wydobyć, czynią to poszukiwanie swoim głównym i najpoważniejszym zajęciem.

Ale co się tyczy tych, którzy trawią życie, nie myśląc o tym ostatecznym celu życia? Dla tej jednej racji, iż nie znajdują w sobie samych światła, które by ich przekonało, zaniedbują szukać go gdzie indziej i badać do gruntu, czy to mniemanie jest z tych, które lud przyjmuje przez łatwowierną naiwność, czy też z tych, które, mimo iż ciemne same przez się, posiadają wszelako nader trwałe i niewzruszone podstawy! Na takich ludzi patrzę w zgoła odmienny sposób.

Niedbałość ta w sprawie, w której chodzi o nich samych, o ich wieczność, o ich wszystko, więcej mnie drażni niż rozczula; zdumiewa mnie i przeraża: jest to dla mnie coś potwornego. Nie mówię tego przez nabożną żarliwość uduchowionej dewocji; rozumiem przeciwnie, iż powinno się mieć to uczucie z pobudek ludzkiego interesu oraz interesu miłości własnej; na to potrzeba jedynie widzieć to, co widzą osoby najmniej oświecone.

Nie trzeba mieć duszy bardzo podniosłej, aby zrozumieć, że nie ma tu na ziemi trwałego i prawdziwego zadowolenia; że wszystkie nasze przyjemności są tylko marnością, że niedole nasze są nieskończone, że wreszcie śmierć, która zagraża nam w każdej chwili, musi nieuchronnie wtrącić nas za niewiele lat w straszliwą konieczność wiekuistego unicestwienia albo wiekuistego nieszczęścia.

Nie masz nic prawdziwszego i bardziej przerażającego. Udawajmy zuchów, ile chcemy; oto koniec, jaki czeka najpiękniejszy żywot w świecie. Niech się kto zastanowi nad tym i niech potem powie, czy nie jest niewątpliwym, że jedyne dobro w tym życiu tkwi jeno w nadziei innego życia; że jesteśmy szczęśliwi jedynie w miarę, jak się zbliżamy do niej, i że, tak jak nie będzie już nieszczęść dla tych, którzy mieli zupełną pewność wieczności, tak nie ma szczęścia dla tych, którzy nie mają o niej żadnej wiedzy108.

Znajdować się tedy w tej wątpliwości jest wielkim nieszczęściem; ale kiedy się w niej tkwi, jest co najmniej nieodzownym obowiązkiem szukać. Tak więc ten, który wątpi, a nie szuka, jest zarazem i bardzo nieszczęśliwy, i bardzo niegodziwy. A jeżeli może być przy tym spokojny i zadowolony, jeżeli może głosić to jawnie, a nawet się tym chlubić, jeżeli może ten właśnie stan czynić przedmiotem swego zadowolenia i próżności – nie mam po prostu słów na nazwanie tak obłąkanej istoty.

Skąd można czerpać te uczucia? jaki przedmiot radości może kto znaleźć w tym, iż oczekuje jeno niedoli bez ratunku? jaki przedmiot pychy w tym, iż widzi się w nieprzeniknionych ciemnościach? i jak możliwe jest, aby to rozumowanie wylęgło się w głowie rozsądnego człowieka?

„Nie wiem, kto mnie wydał na świat, ani co jest świat, ani co ja sam. Żyję w straszliwej nieświadomości wszystkich rzeczy. Nie wiem, co jest moje ciało, co zmysły, co dusza, i ta część mnie, która myśli to, co ja mówię, która zastanawia się nad wszystkim i nad samą sobą i która nie zna siebie, tak samo jak reszty. Widzę te przerażające przestrzenie wszechświata, które mnie otaczają, czuję się przywiązany do kącika tej rozległej przestrzeni, nie wiedząc, czemu mnie pomieszczono raczej w tym miejscu niż w innym, ani czemu tę odrobinę czasu, jaką mi dano do życia, wyznaczono w tym, a nie w jakimkolwiek innym punkcie całej wieczności, która mnie poprzedziła, i tej która ma po mnie nastąpić. Widzę ze wszystkich stron jedynie nieskończoności, które zamykają mnie niby atom i niby cień trwający jeno niepowrotną chwilę. Wszystko co wiem, to jeno to, iż mam niebawem umrzeć; ale co mi najbardziej jest nieznane, to sama ta śmierć, której niepodobna mi uniknąć.

Jak nie wiem skąd przychodzę, tak i nie wiem, dokąd idę; wiem tylko, iż opuszczając ten świat, wpadam na zawsze albo w nicość, albo w ręce rozgniewanego Boga, nie wiedząc, która z tych dwóch możliwości może być moim wiekuistym udziałem. Oto mój stan, pełen słabości i niepewności: i z tego wszystkiego wyciągam wniosek, że mam spędzić wszystkie dni swego życia, nie myśląc o dociekaniu tego, co mnie czeka! Kto wie, może znalazłbym jakie światło w moich wątpliwościach; ale nie chcę sobie zadać trudu, ani uczynić kroku dla szukania go; po czym, patrząc ze wzgardą na tych, którzy będą się parali tym staraniem, pospieszę bez przewidywania i obawy doświadczyć tak wielkiego zdarzenia i pozwolę się miękko nieść ku śmierci, niepewny mego przyszłego wiekuistego losu”. (Jaką bądź mieliby pewność, jest to raczej powód do rozpaczy, niż do próżności.)

Któż pragnąłby mieć za przyjaciela człowieka, który rozumuje w ten sposób? Kto by go wybrał wśród wielu, aby mu zwierzyć swoje sprawy? kto by się uciekł do niego w zgryzotach? I wreszcie do czego by go można w życiu użyć?

Zaiste, chwałą religii jest, iż ma za wrogów ludzi tak bezrozumnych; sprzeciw ich jest dla niej tak mało niebezpieczny, iż służy, przeciwnie, do ugruntowania jej prawd. Wiara chrześcijańska bowiem dąży jeno do ustalenia tych rzeczy: skażenia przyrody i odkupicielstwa Jezusa Chrystusa. Owóż, twierdzę, iż jeżeli tacy ludzie nie służą do wykazania prawdy odkupienia przez świętość swoich obyczajów, służą przynajmniej cudownie do wykazania skażenia przyrody przez swe tak wynaturzone uczucia.

Nic nie jest tak ważnym dla człowieka jak jego stan; nic nie jest dlań równie straszliwym jak wieczność. To więc, iż mogą się znaleźć ludzie obojętni na utratę swego istnienia i na niebezpieczeństwo wiekuistych niedoli, to nie jest naturalne. Zgoła inaczej zachowują się w stosunku do wszystkich innych rzeczy: lękają się nawet najlżejszych, przewidują je, czują. Ten sam człowiek, który dnie i noce trawi we wściekłości i rozpaczy z powodu utraty stanowiska lub z powodu jakiejś urojonej zniewagi honoru, ten sam człowiek myśli o tym, iż wszystko utraci przez śmierć, bez niepokoju i wzruszenia. – Potworna to rzecz widzieć w tym samym sercu równocześnie i tę wrażliwość na najmniejsze rzeczy, i tę osobliwą bezczułość na największe. Jest to niezrozumiałe urzeczenie, odrętwienie iście nadprzyrodzone, świadczące o wszechpotędze mocy, która je powoduje.

Musi być, zaiste, dziwna przewrotność w naturze człowieka, skoro może się chełpić, iż znajduje się w tym stanie, w którym wydaje się nie do wiary, aby bodaj jedna osoba mogła się znajdować. Doświadczenie wszelako ukazuje mi ich tak wielką liczbę, iż byłoby to wręcz zdumiewające, gdybyśmy nie wiedzieli, że większość udaje jeno i nie są takimi w istocie. Są to ludzie, którzy słyszeli, iż dworne maniery świata polegają na udawaniu takowych śmiałków; nazywają to „strząśnięciem jarzma” i starają się to naśladować. Ale nie byłoby trudno wykazać im, jak bardzo się łudzą, szukając na tej drodze szacunku. To nie jest sposób nabycia go; nawet, powiadam, między tymi świeckimi osobami, które zdrowo sądzą o rzeczach i które wiedzą, że jedyna droga, aby osiągnąć coś w życiu, to okazać się uczciwym, wiernym, roztropnym i zdolnym, użytecznie służyć przyjacielowi: jako iż ludzie z natury miłują jedynie to, co może im być użyteczne. Owóż, jaka korzyść może być dla nas w tym, iż słyszymy kogoś, kto mówi że strząsnął jarzmo, że nie wierzy, aby istniał Bóg czuwający nad jego uczynkami, że uważa się za jedynego pana swoich postępków i nie myśli z nich zdać sprawy nikomu prócz samego siebie? Czy mniema, iż przez to skłonił nas, abyśmy pokładali w nim odtąd wielkie zaufanie, abyśmy spodziewali się odeń wiele pociechy, rady i pomocy we wszystkich potrzebach życia? Czy myślą, że nas bardzo ucieszyli tym, iż nam rzekli, jako, ich mniemaniem, dusza nasza to jeno trochę wiatru i dymu? ba, jeszcze rzekli nam to głosem dumnym i zadowolonym? Czyż to jest rzecz, którą się obwieszcza na wesoło? czyż to nie jest, przeciwnie, rzecz godna mówienia ze smutkiem, jako rzecz najsmutniejsza pod słońcem?

Gdyby się zastanowili poważnie, ujrzeliby, iż to jest tak niedorzeczne, tak sprzeczne ze zdrowym rozumem, tak przeciwne przyzwoitości i tak pod każdym względem oddalone od dobrego tonu, za którym się upędzają, iż raczej byliby zdolni umocnić niż skazić tych, którzy by mieli niejaką ochotę iść za nimi. Jakoż, w istocie, każcie im zdać sprawę z ich uczuć i z racji, jakie mają, aby wątpić o religii; podadzą wam argumenty tak wątłe i niskie, iż skłonią was do wiary w rzecz przeciwną. To właśnie wytykała im trafnie pewna osoba: „Jeżeli będziecie dalej rozprawiali w ten sposób (powiadał ów), doprawdy, nawrócicie mnie”. I miał słuszność; któż by bowiem nie wzdrygnął się przed uczuciami, w których ma za kompanów osoby tak godne wzgardy?

Tak więc ci, którzy tylko udają te uczucia, bardzo są nędzni, skoro wypaczają swą naturę po to, aby się okazać najniedorzeczniejszymi z ludzi. Jeżeli się trapią w głębi serca, iż nie posiadają więcej światła, niechaj nie ukrywają tego: w tym wyznaniu nie ma nic hańbiącego; wstydem jest tylko nie mieć go. Ostateczny to dowód słabości umysłu, nie wiedzieć, jak nieszczęśliwym jest człowiek bez Boga; najjawniejsze znamię lichej przyrody serca nie życzyć sobie prawdy wiekuistych przyrzeczeń: nic nie ma nikczemniejszego, jak odgrywać zucha wobec Boga. Niechże zostawią te bezbożności tym, którzy są z dość lichej gliny, aby być naprawdę do nich zdolni; niech będą bodaj uczciwymi ludźmi, jeśli nie mogą być chrześcijanami, i niech uznają wreszcie, iż istnieją jedynie dwa rodzaje osób godne miana rozumnych: ci, którzy służą Bogu całym sercem, ponieważ go znają; albo ci, którzy szukają go całym sercem, ponieważ go nie znają.

Ale, co się tyczy tych, którzy żyją nie znając go i nie szukając, sądzą oni siebie samych jako tak mało godnych swoich własnych starań, iż nie są godni starań innych ludzi. Jedynie miłosierdzie religii, którą gardzą, zdolne jest nie gardzić nimi do ostateczności i nie opuścić ich w owym szaleństwie. Ale ponieważ ta religia każe nam uważać ich ciągle, dopóki żyją, jako zdolnych do łaski, która może ich oświecić; ponieważ każe nam wierzyć, iż mogą stać się, w krótkim przeciągu czasu, bardziej pełni łaski niż my sami, a my, przeciwnie, możemy popaść w zaślepienie, w jakim są oni, trzeba czynić dla nich to, co pragnęlibyśmy, aby czyniono dla nas w tym położeniu. Trzeba ich nawoływać, aby mieli litość nad samymi sobą i uczynili bodaj kilka kroków dla spróbowania, czy nie znajdą światła. Niechaj poświęcą tej lekturze109 kilka z owych godzin, które trawią tak bezużytecznie gdzie indziej: mimo całego uprzedzenia, znajdą może coś, a w każdym razie nie stracą na tym wiele. Zasię co do tych, którzy przyniosą z sobą doskonałą szczerość i rzetelne pragnienie znalezienia prawdy, mam nadzieję, iż znajdą zadowolenie i uchylą czoła przed dowodami tej tak boskiej religii, które zebrałem tutaj i w których przestrzegałem mniej więcej tego porządku110…

194 bis

(1)

Trzeba litować się jednych i drugich, ale trzeba dla jednych mieć litość, jaka rodzi się z czułości, a dla drugich litość, jaka rodzi się ze wzgardy.

(2)

Nie biorę tego wedle systemu, ale wedle sposobu, w jaki stworzone jest serce człowieka; nie przez żarliwość dewocji i ascezy, ale na zasadzie czysto ludzkiej. To kwestia interesu i miłości siebie samego. Jest to rzecz, która dosyć nas obchodzi, aby nas poruszyć, owa pewność, iż po wszystkich mękach życia nieunikniona śmierć, która grozi nam w każdej chwili, musi niechybnie, za niewiele lat… w straszliwej potrzebie…

(3)

Nie ulega wątpliwości, iż nie ma dobra bez znajomości Boga, że w miarę, jak się do niego zbliżamy, jesteśmy szczęśliwi i że ostatecznym szczęściem jest znać go z pewnością; w miarę zasię, jak się odeń oddalamy, jesteśmy nieszczęśliwi, a ostatecznym nieszczęściem byłaby pewność rzeczy przeciwnej.

Wątpienie tedy jest nieszczęściem, ale nieodzownym obowiązkiem jest szukać w tym wątpieniu. Kto więc wątpi, a nie szuka, jest równocześnie i nieszczęśliwym, i niegodziwym; Jeżeli przy tym jeszcze jest wesół i zadufany w sobie, nie mam słów na określenie tak szalonej istoty.

(4)

Cóż za powód do radości oczekiwać już jeno samych niedoli bez ratunku! co za pociecha, zwątpić o wszelkim pocieszycielu!

(5)

Ale nawet ci, którzy zdają się najbardziej sprzeczni chwale religii, nie będą w tym bez pożytku dla drugich. Zbudujemy z nich pierwszy argument, że istnieje coś nadnaturalnego111; zaślepienie bowiem tego rodzaju nie jest rzeczą naturalną. Jeżeli szaleństwo czyni ich takimi wrogami własnego dobra, posłuży ono w zamian na to, aby ubezpieczyć innych za pomocą grozy tak opłakanego przykładu i szaleństwa tak godnego współczucia.

(6)

Czyż są tak nieugięci, iż pozostają nieczuli na wszystko, co ich dotyczy? doświadczmy ich w utracie mienia lub czci: jak to! to istne czary…

(7)

To pewna: człowiek jest tak wynaturzony, iż wkrada się przy tym w jego serce ziarnko radości.

(8)

Ludzie tego rodzaju to akademiści112, sztubaki, a to jest najgorszy rodzaj ludzi, jaki znam.

(9)

Dobry ton zasadza się na tym, aby nie mieć pobłażania, a zbożność113 na tym, aby mieć pobłażanie dla drugich.

(10)

Piękna mi przyczyna, aby się radować, aby się chwalić z podniesioną głową w taki sposób: „Zatem, weselmy się i żyjmy bez obawy i niepokoju, i czekajmy śmierci, skoro rzecz jest niepewna, a wówczas zobaczymy, co się z nami stanie…” Nie widzę w tym konsekwencji.

(11)

Czyż taką rzecz mówi się z radością? to chyba rzecz, którą należy mówić smutno.

(12)

To nie jest w dobrym tonie.

(13)

Nawrócisz mnie.

(14)

Nie martwić się tym i nie lubić… to objaw słabości ducha, a nie przewrotności woli.

(15)

Czyż to jest odwagą ze strony umierającego człowieka, iż spieszy, w niemocy i konaniu, stawić czoło wszechmocnemu i wiekuistemu Bogu?

(16)

To świadczy, że nie ma co z nimi mówić: nie przez wzgardę, ale ponieważ brak im zdrowego rozumu; trzeba, aby Bóg ich ruszył.

(17)

Tak, trzeba wyznawać religię, którą oni gardzą, aby nie gardzić nimi.

(18)

Gdybym był w tym położeniu, jakiż byłbym szczęśliwy, gdyby się ktoś ulitował mego głupstwa i raczył mnie zeń wyrwać na przekór mnie!

(19)

Czy to nie dosyć, iż cudy działy się w jednym miejscu i Opatrzność objawiła się na jednym narodzie?

194 ter

(1)

Zapytałbym ich, czy nie jest prawdą, iż potwierdzają samymi sobą tę zasadę wiary, którą zwalczają, a to iż natura ludzka tkwi w zepsuciu.

(2)

To jedno tylko jest ważnym, a to tylko zaniedbują!

(3)

Oto wszystko, co mógłby uczynić człowiek, który byłby przeświadczony o fałszu tej nowiny; a i tak nie powinien by jawić radości, ale przygnębienie.

(4)

Nie trzeba o tym mówić, że to jest znak rozsądku.

(5)

Trzy warunki.

195

Nim się zapuszczę w dowody religii chrześcijańskiej, uważam za potrzebne przedstawić nierozum ludzi żyjących w obojętności na szukanie prawdy w rzeczy, która jest dla nich tak ważna i dotyka ich z tak bliska.

Ze wszystkich ich obłędów, ten z pewnością najbardziej dowodzi ich szaleństwa i zaślepienia: tu najłatwiej ich pognębić za pomocą najprostszych pojęć zdrowego rozsądku i uczuć natury. Niewątpliwym jest bowiem, iż czas tego życia jest jedną chwilką; że stan śmierci, jakiej bądź mógłby być przyrody, jest wieczny. Wszystkie zatem nasze uczynki i myśli muszą, zależnie od natury tej wieczności, obierać drogi tak rozmaite, iż niepodobna jest uczynić bodaj jeden krok z sensem i rozsądkiem, o ile byśmy go nie miarkowali wedle prawdziwości tego punktu, który musi być naszym ostatecznym celem.

Nie masz nad to nic widoczniejszego; tak więc wedle zasad rozumu postępowanie ludzi jest zupełnie nierozsądne, o ile nie obierają innej drogi. Niechże ktoś tedy oceni w tym duchu owych, którzy żyją nie myśląc o tym ostatecznym celu życia, którzy dają się bez zastanowienia i niepokoju powodować swoim skłonnościom i uciechom i – jak gdyby mogli unicestwić wieczność, odwracając od niej swoją myśl – myślą jeno o tym, aby osiągnąć szczęście w tej jedynej chwilce.

Mimo to ta wieczność istnieje; śmierć, która ma ją otworzyć i która im zagraża w każdej chwili, ma ich nieuchronnie postawić, w niedługim czasie, w straszliwej konieczności wiekuistej nicości albo wiekuistego nieszczęścia; – i nie wiedzą, która z tych wieczności jest im na zawsze zgotowana!

Oto wątpliwość strasznej, zaiste, wagi. Grozi im niebezpieczeństwo wiekuistych mąk; i oto, jak gdyby rzecz nie była warta trudu, nie kwapią się zbadać, czy to jest jedno z tych mniemań, które lud przyjmuje z nazbyt prostoduszną łatwością, czy jedno z tych, które, mimo iż ciemne ze swej natury, mają grunt bardzo mocny, jakkolwiek ukryty. Tak więc nie wiedzą, czy w tej rzeczy tkwi prawda czy fałsz, ani też czy dowody są silne czy słabe, mają je przed oczyma i wzdragają się spojrzeć na nie! W tej nieświadomości gotują się czynić wszystko co trzeba dla popadnięcia w to nieszczęście w razie jeżeli ono istnieje; chcą czekać z rozstrzygnięciem tego do śmierci; tymczasem zaś są bardzo zadowoleni z tego stanu, wyznają go jawnie, ba, nawet szczycą się nim. Czy można poważnie myśleć o doniosłości tej sprawy, nie wzdrygając się równocześnie od grozy nad tym tak szalonym postępowaniem?

Ów spoczynek w niewiedzy jest rzeczą potworną; tym, którzy pędzą w nim życie, trzeba dać uczuć ich niedorzeczność i głupotę, stawiając je im przed oczy, aby ich pognębić widokiem własnego szaleństwa. Oto bowiem, jak rozumują ludzie, kiedy postanawiają żyć w owej niewiedzy tego, czym są i nie szukać wyjaśnienia. „Nie wiem”, powiadają…

195 bis

Wyobraźnia nasza spęcznia nam tak bardzo stan obecny przez to, iż trawi się nad nim w ustawicznych rozważaniach, a tak dalece pomniejsza wieczność przez brak zastanowienia nad nią, iż czynimy z wieczności nicość, a z nicości wieczność; a wszystko to ma w nas tak mocne korzenie, że cały nasz rozum nie może nas obronić i że…

196

To ludzie bez duszy; nie chciałoby się takiego mieć za przyjaciela.

197

Być nieczułym aż do wzgardzenia rzeczy doniosłych i stawać się nieczułym na punkt, który nas najbardziej obchodzi.

198

Czułość ludzi na małe rzeczy i nieczułość na duże świadczy o osobliwym przekręceniu.

199

Wyobraźmy sobie gromadę ludzi w łańcuchach, skazanych na śmierć; codziennie kat morduje jednych w oczach drugich, przy czym ci, którzy zostają, widzą własną dolę w doli swoich bliźnich i spoglądając po sobie wzajem z boleścią a bez nadziei, czekają swojej godziny. Oto obraz doli ludzkiej.

200

Wyobraźmy sobie człowieka w więzieniu: nie wie, czy wydano nań wyrok, ma przed sobą ledwie godzinę czasu, aby się o tym dowiedzieć; w razie gdyby się dowiedział o wydaniu wyroku, godzina ta wystarcza, aby uzyskać jego cofnięcie. Otóż byłoby przeciw naturze, gdyby obrócił tę godzinę nie na dowiedzenie się, czy wyrok wydano, ale na grę w pikietę. Tak więc nienaturalnym jest, aby człowiek, etc.; jest to dopust ręki Boga. Tak więc dowodzi Boga nie tylko żarliwość tych, którzy go szukają, ale i zaślepienie tych, którzy go nie szukają.

201

Wszystkie zarzuty jednych i drugich zwracają się jeno przeciw nim samym, a nie przeciw religii. – Wszystko co powiadają bezbożnicy…

202

Co do tych, którzy odczuwają przykrość są bez wiary, widzimy, iż Bóg ich nie oświeca; ale co do innych, widzimy, że Bóg ich zaślepia.

203

Fascinatio nugacitatis 114. Iżby namiętność nie stała nam na zdradzie, czyńmy tak, jak gdyby życie trwało tylko tydzień.

204

Jeżeli ma się oddać tydzień życia, ma się oddać i sto lat.

204 bis

Jeżeli ma się oddać tydzień, ma się oddać całe życie.

205

Kiedy zważam krótkie trwanie mego życia, wchłonięte w wieczność będącą przed nim i po nim, kiedy zważam małą przestrzeń, którą zajmuję, a nawet którą widzę, utopioną w nieskończonym ogromie przestrzeni, których nie znam i które mnie nie znają, przerażam się i dziwię, iż znajduję się raczej tu niż tam, nie ma bowiem racji, dlaczego raczej tu niż tam, dlaczego raczej teraz niż wtedy. Kto mnie tu postawił? na czyj rozkaz i zarządzenie przeznaczono mi to miejsce i ten czas? Memoria hospitis unius diei praetereuntis115.

206

Wiekuista cisza tych nieskończonych przestrzeni przeraża mnie.

207

Ileż królestw nie wie o naszym istnieniu!

208

Czemu moja wiedza jest ograniczona? mój wzrost? moje trwanie raczej do stu lat niż do tysiąca? Jaką rację miała natura, aby mi dać to właśnie, aby wybrać raczej tę liczbę niż inną? Toć w nieskończoności liczb nie ma większej racji wybrać raczej tę lub inną, nic nie przemawia za tą lub ową!

209

Czy jesteś mniej niewolnikiem przez to, że twój pan kocha cię i pieści? Wielkie szczęście twoje, niewolniku: pan pieści cię, a zbije cię niebawem116.

210

Ostatni akt jest krwawy, choćby zresztą cała komedia była i najpiękniejsza: parę grudek ziemi na głowę i oto koniec na zawsze.

211

Pocieszni jesteśmy, iż szukamy wytchnienia w towarzystwie podobnych nam, nędznych jak my, bezsilnych jak my: nie pomogą nam, umrzeć trzeba samemu. Trzeba tedy czynić, jak gdyby człowiek był sam; a wówczas, czyżbyśmy budowali wspaniałe domy, etc. Szukalibyśmy bez chwili wahania prawdy; a jeżeli uchylamy się od tego, dajemy tym świadectwo, iż wyżej cenimy szacunek ludzi niż szukanie prawdy.

212

Spływanie. – Straszliwa to rzecz czuć spływanie wszystkiego, co się posiada.

213

Między nami a piekłem lub niebem jest tylko odgradzające nas od nich życie, rzecz najkruchsza w świecie.

214

Niesprawiedliwość. – To, aby zarozumienie łączyło się z nędzą, to ostateczna niesprawiedliwość.

215

Lękać się śmierci poza niebezpieczeństwem, a nie w niebezpieczeństwie; trzeba bowiem być mężczyzną.

216

Nagła śmierć to jedyna rzecz godna obawy; dlatego to możni trzymają przy sobie spowiedników.

217

Wyobraźmy sobie spadkobiercę, który znajduje papiery rodzinne117; czy powie: „może są fałszywe”? – i będzie się lenił zbadać je?

218

Więzienie 118. – Godzę się, iż kto nie zgłębia poglądów Kopernika119; ale to… dla całego życia ma wagę wiadomość, czy dusza jest śmiertelna czy nieśmiertelna.

219

Nie ma wątpienia, iż to, czy dusza jest śmiertelna czy nieśmiertelna, musi stwarzać zupełną różnicę w moralności. A mimo to filozofowie wytyczyli swoją moralność niezależnie od tego: rozprawiają nad spędzeniem godziny.

Platon120 dla nastrojenia do chrześcijaństwa.

220

Fałsz filozofów, którzy nie roztrząsali nieśmiertelności duszy: fałszywość ich dylematu u Montaigne'a121.

221

Ateusze powinni mówić rzeczy zupełnie jasne; otóż, nie jest zupełnie jasnym, aby dusza była materialna.

222

Jaką rację mają, aby twierdzić, że nie można zmartwychwstać? co jest trudniej, urodzić się czy zmartwychwstać? czy aby było to, co nie było nigdy, czy aby to, co było, było jeszcze raz? Czy trudniej jest przyjść do istnienia, czy doń wrócić? Przyzwyczajenie czyni nam jedno prostym, brak przyzwyczajenia drugie niemożliwym: gminny zaiste sposób sądzenia.

Dlaczego dziewica nie może począć? Czy kura nie niesie jaj bez koguta? kto je odróżni z zewnątrz od innych? kto nam powiedział, że kura nie może utworzyć w nich tego nasienia równie dobrze jak kogut?

223

Co oni mają do mówienia przeciw zmartwychwstaniu i przeciw poczęciu Dziewicy? co jest trudniejsze, czy stworzyć człowieka lub zwierzę, czy je odtworzyć? a gdyby nie widzieli nigdy jakiegoś gatunku zwierząt, czy mogliby zgadnąć, żali rozmnażają się bez udziału drugiej płci?

224

Jak ja nienawidzę tego błazeństwa, aby nie wierzyć w Eucharystię, etc!… Jeżeli Ewangelia jest prawdą, jeżeli Chrystus jest Bogiem, jakaż w tym trudność?

225

Ateizm znamionuje siłę ducha, ale tylko do pewnego stopnia.

226

Niedowiarkowie, którzy głoszą, że idą za rozumem, powinni być osobliwie mocni w rozumie. Cóż owo powiadają? „Czyż nie widzimy, że zwierzęta umierają i żyją tak samo jak ludzie, Turcy tak jak chrześcijanie? mają swoje ceremonie, swoich proroków, doktorów, świętych, zakonników, jak my”, etc. – Czy to jest przeciwne Pismu? czy nie powiada ono tego wszystkiego122?

Jeżeli zgoła nie dbacie o to, aby wiedzieć prawdę, to wystarczy, aby was uspokoić: ale jeżeli pragniecie z całego serca ją poznać, to nie wystarczy: patrzcie na szczegóły. To byłoby dosyć w jakiejś kwestii filozoficznej, ale tutaj, gdzie idzie o wszystko!… A mimo to, po lekkim zastanowieniu w tym rodzaju, będą się bawili, etc. Niechże się zapytają tej właśnie religii, czy nie tłumaczy tej tajemnicy; być może pouczy nas o tym 123.

227

Porządek wedle dialogu. – Co mam czynić? Wszędzie widzę jeno ciemności. Mamż wierzyć, że jestem, niczym? mamż wierzyć, że jestem Bogiem? Wszystkie rzeczy zmieniają się i następują po sobie. – Mylisz się, jest…

228

Zarzut ateuszów: Ależ my nie mamy żadnego światła.

229

Oto co widzę i co mnie przeraża. Patrzę na wsze strony i wszędy widzę jedynie ciemności. Natura nie przedstawia mi nic, co by nie było materią do wątpienia i niepokoju. Gdybym nie widział w niej nic, co by wskazywało na Bóstwo, skłoniłbym się do przeczenia; gdybym widział wszędzie oznaki Stwórcy, odpoczywałbym spokojnie w wierze. Ale widząc za wiele, aby przeczyć, a za mało, aby zyskać pewność, znajduję się w stanie pożałowania. Pragnąłem po sto razy, jeżeli Bóg jest fundamentem natury, aby to ujawniła w sposób niedwuznaczny; a jeżeli oznaki, które jawi w tej mierze, są mylne, aby je usunęła zupełnie; aby rzekła wszystko lub nic, iżbym wiedział, na którą stronę się przechylić; podczas gdy w moim obecnym stanie, nie wiedząc, czym jestem i co powinienem czynić, nie znam ani własnej istoty, ani obowiązków. Serce moje dąży całe do poznania, gdzie jest prawdziwe dobro, aby iść za nim: nic nie byłoby mi zbyt drogim dla wieczności.

Zazdroszczę tym, których widzę żyjących w wierze z taką beztroską i tak źle używających daru, z którego, zdaje mi się, uczyniłbym tak odmienny użytek124.

230

Niezrozumiałym jest, aby Bóg był, i niezrozumiałym, aby go miało nie być: aby dusza była zespolona z ciałem i abyśmy nie mieli duszy; aby świat był stworzony i aby nie był, etc.; aby był grzech pierworodny i aby go nie było.

231

Czy sądzicie, iż niemożliwym jest, aby Bóg był nieskończony, bez części? – Tak. – Ukażę wam tedy rzecz nieskończoną i niepodzielną: mianowicie punkt, poruszający się wszędzie z nieskończoną chyżością; jest bowiem jeden we wszystkich miejscach i jest cały w każdym miejscu.

Niechaj to zjawisko natury, które wam się wydawało wprzódy niemożliwe, da wam świadectwo, iż mogą istnieć i inne, których nie znacie jeszcze. Nie wyciągajcie z waszej nauki tego wniosku, że nie zostaje wam nic do poznania, ale że zostaje wam nieskończenie wiele do poznania.

232

Ruch nieskończony; punkt, który wypełnia wszystko; chwila spoczynku: nieskończoność bez ilości, niepodzielna i nieskończona.

233

Nieskończoność – nic. – Dusza nasza zabłąkała się w ciało, gdzie znajduje liczbę, czas, wymiary; rozumuje o tym, nazywa to naturą, koniecznością i nie może uwierzyć w nic innego.

Jedność dodana do nieskończoności nie pomnaża jej ani o włos, tak samo jak stopa dodana do nieskończonej miary. Skończoność unicestwia się w obliczu nieskończoności i staje się czystą nicością. Tak nasz duch w obliczu Boga; tak nasza sprawiedliwość wobec sprawiedliwości boskiej. Mniejsza jest dysproporcja pomiędzy sprawiedliwością naszą a boską niż między jednością a nieskończonością. Sprawiedliwość Boga musi być olbrzymia jak jego miłosierdzie; owóż, sprawiedliwość wobec potępionych mniej jest olbrzymia i mniej musi uderzać niż miłosierdzie wobec wybranych.

Wiemy, że istnieje nieskończoność, ale nie znamy jej przyrody. Wiemy np. że fałszem jest, aby liczby były skończone; zatem prawdą jest, że istnieje nieskończoność w liczbie125; ale nie wiemy, co to jest. Fałszem jest, aby była parzysta, fałszem, aby była nieparzysta; za dodaniem bowiem jedności nie zmieni swojej natury; a wszelako jest to liczba, wszelka zaś liczba jest parzysta albo nieparzysta (prawda, iż to odnosi się do wszelkiej liczby skończonej). Tak samo można dobrze wiedzieć, że jest Bóg, nie wiedząc, czym jest.

Czyż nie istnieje prawda istotna, wobec tylu rzeczy prawdziwych, które nie są samą prawdą.

Znamy tedy istnienie i naturę skończoności, ponieważ jesteśmy skończeni i rozciągli jak ona. Znamy istnienie nieskończoności, a nie znamy jej natury, ponieważ ma ona rozciągłość jak my, ale nie ma granic, jak my je mamy. Ale nie znamy ani istnienia, ani natury Boga, ponieważ nie ma ani rozciągłości, ani granic.

Ale przez wiarę znamy jego istnienie; przez chwałę126 poznamy jego naturę. Owóż, wykazałem już, że można dobrze znać istnienie jakiejś rzeczy, nie znając jej natury.

Mówmy teraz wedle światła zdrowego rozsądku.

Jeśli jest Bóg, jest on nieskończenie niepojęty, skoro nie mając ani części, ani granic, nie pozostaje do nas w żadnym stosunku. Jesteśmy tedy niezdolni pojąć ani czym jest, ani czy jest; w tym stanie rzeczy, któż ośmieli się rozstrzygać kwestię? nie my, którzy nie mamy z nim żadnego punktu styczności.

Któż potępi tedy chrześcijan, iż nie mogą uzasadnić swoich wierzeń, skoro sami głoszą, iż wyznają religię, której nie mogą uzasadnić? Oświadczają, przedstawiając ją światu, że to jest głupstwo, stultitiam127; a wy się później skarżycie, że jej nie udowadniają! Gdyby jej dowodzili, nie dotrzymywaliby słowa: przez to, iż zbywa im dowodów, nie zbywa im sensu. Tak, ale przypuściwszy, że to tłumaczy tych, którzy podają ją jako taką i oczyszcza ich z zarzutu, iż podają ją bez dowodów, to samo nie usprawiedliwią tych, którzy ją przyjmują. Zbadajmyż ten punkt i powiedzmy: „Bóg jest, albo go nie ma. Ale na którą stronę się przechylimy? Rozum nie może tu nic określić: nieskończony chaos nas oddziela128. Na krańcu tego nieskończonego oddalenia rozgrywa się partia, w której wypadnie cetno czy licho. Na co stawiacie? Wedle rozumu, nie możecie ani na to, ani na to; wedle rozumu nie możecie bronić żadnego z dwu.

Nie zarzucajcie tedy błędu tym, którzy uczynili wybór; nie wiecie bowiem. – Nie, ale będę im zarzucał, iż uczynili nie ten wybór, ale w ogóle wybór; mimo bowiem że ten, co stawia na jedną stronę i ten co, na drugą, popełniają jednaki błąd, obaj popełniają błąd: trafnym jest nie zakładać się w ogóle.

– Tak, ale trzeba się zakładać; to nie jest rzecz dobrej woli, zmuszony jesteś. Cóż tedy wybierzesz? Zastanów się. Skoro trzeba wybierać, zobaczmy, przy czym mniej ryzykujesz. Masz dwie rzeczy do stracenia: prawdę i dobro; i dwie do stawienia na kartę: twój rozum i twoją wolę, twoją wiedzę i twoją szczęśliwość; twoja zaś natura ma dwie rzeczy, przed którymi umyka: błąd i niedolę. Skoro trzeba koniecznie wybierać, jeden wybór nie jest z większym uszczerbkiem dla twego rozumu niż drugi. To punkt osądzony. A twoja szczęśliwość? Zważmy zysk i stratę, zakładając się, że Bóg jest. Rozpatrzmy te dwa wypadki: jeżeli wygrasz, zyskujesz wszystko; jeżeli przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj się tedy że jest bez wahania. – To cudowne. Tak, trzeba się zakładać, ale za wiele może stawiam. – Zobaczmyż. Skoro są równe widoki zysku i straty, tedy gdybyś miał zyskać tylko dwa życia za jedno, jeszcze mógłbyś się zakładać. A gdyby były trzy do zyskania, trzeba by grać (skoro znajdujesz się w konieczności grania) i byłbyś nierozsądny, skoro jesteś zmuszony grać, gdybyś nie postawił swego życia, aby wygrać trzy za jedno w grze, w której jest równa szansa zysku i straty. Ale tu chodzi o wieczność życia i szczęścia, a skoro tak jest, to gdyby zachodziła nieskończona mnogość przypadków, z których jeden tylko byłby za tobą, i tak jeszcze miałbyś rację postawić jedno, aby wygrać dwa; a działałbyś nierozsądnie, gdybyś, będąc zniewolony grać, wzdragał się stawić jedno życie przeciw trzem w grze, w której w nieskończoności przypadków jeden jest za tobą, gdyby było do wygrania nieskończone trwanie życia nieskończenie szczęśliwego129. Ale tutaj jest nieskończoność życia nieskończenie szczęśliwego do wygrania, jedna szansa wygranej przeciw skończonej ilości szans straty i to, co stawiasz, jest skończone. Wybór jest jasny: wszędzie, gdzie jest nieskończoność i gdzie nie ma nieskończonej ilości szans straty przeciw szansie zysku, nie można się wahać, trzeba stawiać wszystko. Tak więc kiedy się jest zmuszonym grać, trzeba być obranym z rozumu, aby zachować życie, raczej niż rzucić je na azard dla nieskończonego zysku, równie prawdopodobnego jak utrata nicości.

Na nic bowiem nie zda się mówić, że niepewnym jest, czy wygramy, a pewnym, że ryzykujemy; i że nieskończona odległość, jaka jest między pewnością tego, co się naraża, a niepewnością tego, co się wygra, równa skończone dobro, które się na pewno naraża, z nieskończonością, która jest niepewna. Tak nie jest; tak samo każdy gracz ryzykuje pewnie dla wygranej niepewnej; a wszelako ryzykuje pewnie skończoność, aby wygrać niepewnie skończoność, i nie grzeszy w tym przeciw rozumowi. Nie ma nieskończonej odległości pomiędzy ową pewnością tego, co się naraża, a niepewnością zysku; to fałsz. Jest, to prawda, nieskończoność pomiędzy pewnością wygrania a pewnością przegrania. Ale między niepewnością wygrania a pewnością tego, co się ryzykuje, zachodzi stosunek wedle proporcji zysku i straty; jeżeli tedy tyleż jest możliwości z jednej strony, co z drugiej, partia rozgrywa się na równi; wówczas pewność tego, co się naraża, równa jest niepewności zysku: bynajmniej zaś nie jest od niej nieskończenie odległa. Tak więc twierdzenie nasze potęguje się w nieskończoność, kiedy chodzi o narażenie czegoś skończonego w grze, gdzie są równe widoki straty i zysku, a nieskończoność do wygrania. To zupełnie jasne, jeżeli ludzie w ogóle zdolni są do jakiej prawdy, to jest prawdą. – Przyznaję, godzę się. Ale czy nie byłoby jeszcze jakiego sposobu podpatrzenia kart w tej grze? – Owszem, Pismo, etc. – Tak; ale ja mam ręce związane, a usta nie me: zmuszają mnie do zakładania się, a nie mam swobody; nie chcą mi folgować, a jestem stworzony w taki sposób, że nie umiem wierzyć. Cóż mam tedy uczynić?

– To prawda. Ale dowiedz się bodaj, że twoja niemoc wiary, skoro rozum słania cię do niej, a mimo to nie jesteś do niej zdolny, pochodzi jedynie z winy twoich namiętności. Pracuj tedy nie nad tym, aby przekonać samego siebie pomnożeniem dowodów Boga, ale poskromieniem swoich namiętności. Chcesz iść ku wierze, a nie znasz drogi; chcesz się uleczyć z niedowiarstwa i żądasz leku po temu; dowiaduj się u tych, którzy byli spętani jak ty, a którzy teraz zakładają się o wszystko, co mają; to ludzie znający drogę, którą chciałbyś iść; i wyleczeni z choroby, z której ty chciałbyś się uleczyć. Naśladuj sposób, od którego oni zaczęli; to znaczy czyniąc wszystko tak, jak gdyby wierzyli, biorąc wodę święconą, słuchając mszy etc. W naturalnej drodze doprowadzi cię to do wiary i ogłupi cię. – Ależ tego się właśnie obawiam. – Czemu? co masz do stracenia?

Ale aby udowodnić, że to tam prowadzi, powiem ci, iż to poskromi twoje namiętności, które są główną przeszkodą, etc. Koniec tej rozmowy. – Owóż, cóż ci grozi przez to, że obierzesz tę drogę? Będziesz wierny, uczciwy, pokorny, wdzięczny, dobroczynny, przyjacielski, szczery, prawdomówny. To prawda, nie będziesz opływał w zatrute uciechy, chwałę, rozkosze: czyż nie będziesz miał innych? Powiadam ci, zyskasz jeszcze w tym życiu; za każdym krokiem, jaki uczynisz na tej drodze, ujrzysz tyle pewności zysku i taką nicość tego, co ryzykujesz, iż w końcu poznasz, że założyłeś się o rzecz pewną, nieskończoną, za którą nie dałeś nic.

– „Och, to co mówisz, porywa mnie, zachwyca, etc. etc”.

– Jeżeli to rozumowanie podoba ci się i zdaje ci się silne, wiedz, że wygłasza je człowiek, który przedtem i potem upadł na kolana, aby modlić się do tej nieskończonej i niepodzielnej Istoty, poddając jej całego siebie, o to, aby poddała sobie i ciebie dla twego własnego dobra i dla swojej chwały; tak siła kojarzy się z tą pokorą.

234

Gdyby należało coś czynić jedynie dla pewności, nie powinno by się nic czynić dla religii; nie jest bowiem pewna. Ale ile rzeczy robi się dla tego, co niepewne: podróże morskie, bitwy! Twierdzę tedy, że nie trzeba by nic czynić w ogóle, nic bowiem nie jest pewne. Więcej jest pewności w religii niż w tym że ujrzymy nazajutrz światło dzienne: nie jest bowiem pewne, że je ujrzymy nazajutrz, ale jest z pewnością możliwe, że go nie ujrzymy. Nie można tego samego powiedzieć o religii. Nie jest pewne, że jest prawdą: ale któż ośmieli się powiedzieć, iż z pewnością możliwe jest, że nią nie jest? Otóż, pracując dla jutra i dla rzeczy niepewnych, czynimy słusznie; powinno się bowiem pracować dla rzeczy niepewnych, na podstawie reguł prawdopodobieństwa, które wyłożyłem.

Św. Augustyn widział, że ludzie pracują dla rzeczy niepewnych na morzu, w bitwie, etc.; ale nie zauważył reguły prawdopodobieństwa, która wykazuje, iż powinno się tak czynić. Montaigne widział, iż mierzi nas umysł chromy i że zwyczaj może wszystko130; ale nie widział przyczyny tego zjawiska.

Wszystkie te osoby widziały skutki, ale nie widziały przyczyn; są wobec tych, którzy odkryli przyczyny, jak ci, którzy mają tylko oczy wobec tych, którzy mają rozum; skutki bowiem są jakoby namacalne, a przyczyny są widzialne jedynie dla ducha. I mimo że te skutki widzi się duchem, duch ten jest, w stosunku do ducha widzącego przyczyny, jak zmysły cielesne w stosunku do ducha.

235

Rem viderunt, causam non viderunt 131.

236

Wedle szans gry powinien byś zadać sobie trud, aby szukać prawdy: jeżeli bowiem umrzesz, nie ubóstwiwszy prawdziwej istoty, jesteś zgubiony. – Ale, powiadasz, gdyby chciała, abym ją ubóstwił, dałaby mi jakieś znaki swej woli. – Tak też uczyniła; ale ty nie zważasz na nie. Szukaj ich tedy: warto!

237

Stawki. – Trzeba odmiennie pokierować życiem na tym świecie, wedle tych różnych przypuszczeń: 1) że możemy na nim trwać wiecznie; 2) że pewnym jest, iż nie będziemy na nim długo, a niepewnym, czy będziemy godzinę. My przyjmujemy to ostatnie.

238

Cóż mi przyrzekasz wreszcie (dziesięć lat bowiem stanowi stawkę), jeżeli nie dziesięć lat miłości własnej, daremnych zabiegów o podobanie się, prócz nieuchronnych cierpień?

239

Zarzut. – Ci, którzy spodziewają się zbawienia, są szczęśliwi, ale w zamian cięży na nich obawa piekła.

Odpowiedź. Kto ma więcej przyczyn do obawy przed piekłem: czy ten, który żyje w niewiedzy, czy jest piekło, a w pewności potępienia jeżeli jest, czy ten, co żyje w pewnym przeświadczeniu, że jest piekło, i w nadziei, że będzie zbawionym, jeśli jest.

240

– Wnet wyrzekłbym się rozkoszy, powiadają, gdybym miał wiarę. – A ja wam powiadam: wnet mielibyście wiarę, gdybyście się wyrzekli rozkoszy. – Owo, waszą rzeczą jest zacząć. Gdybym mógł, dałbym wam wiarę: nie mogę tego uczynić, a tym samym doświadczyć prawdy tego, co powiadacie. Ale wy możecie porzucić rozkosze i doświadczyć, czy to, co ja mówię jest prawdą.

241

Porządek. – Bardziej o wiele lękałbym się omylić i przekonać, że religia chrześcijańska jest prawdziwa, niż omylić się wierząc, że jest prawdziwa.

Dział czwarty

Przedmowa do drugiej części: Omówić pisarzy, którzy traktowali ten przedmiot.

Podziwiam, z jaką odwagą ci ludzie podejmują się mówić o Bogu. Zwracając się do niedowiarków, na początek starają się dowieść Bóstwa za pomocą dzieł przyrody. Nie dziwiłbym się temu postępowaniu, o ile by się zwracali do wierzących; to pewna bowiem, iż ci, którzy mają żywą wiarę w sercu, widzą bez trudu, iż wszystko co jest, jest nie czym innym, niż dziełem Boga, którego uwielbiają. Inna rzecz, gdy chodzi o tych, w których to światło zagasło i w których zamierzamy je wskrzesić; o osoby wyzute z wiary i łaski, które szukając całym swym rozumem wszystkiego w naturze, co ich może doprowadzić do tego poznania, znajdują jeno mroki i ciemności. Takim mówić, iż wystarczy im spojrzeć na najdrobniejszą z rzeczy, które ich otaczają, i że ujrzą Boga gołymi oczyma; dawać im za cały dowód tego wielkiego i ważnego przedmiotu bieg księżyca albo planet i twierdzić, iż się dopełniło dowodu takim rozumowaniem, to znaczy rodzić w nich mniemanie, że dowody naszej religii są bardzo słabe. I rozum, i doświadczenie wskazują, że nie ma nic sposobniejszego, aby w nich obudzić raczej wzgardę.

Nie w ten to sposób Pismo, które lepiej zna rzeczy pochodzące od Boga, mówi o nich. Powiada ono, przeciwnie, że Bóg jest Bogiem ukrytym; że od czasu skażenia przyrody pogrążył ich w ślepocie, z której mogą wyjść jedynie przez Jezusa Chrystusa, i że poza nim wszelka styczność z Bogiem jest odjęta: Nemo novit Patrem nisi Fillus, et cui voluerit Filius revelare.132

To właśnie wyraża Pismo, kiedy powiada w tylu ustępach: ci, którzy szukają Boga, znajdują go. Nie mówi o nim jak o czymś tak jasnym jak jasny dzień w południe. Nie mówimy, że ci, którzy szukają dnia w jasne południe albo wody w morzu, znajdą je; jakoż i oczywistość Boga w naturze nie jest tego rodzaju. W innym miejscu powiada nam Pismo: Vere tu es Deus absconditus133.

243

Godnym podziwu jest, iż nigdy żaden autor kanoniczny nie posłużył się naturą, aby dowieść Boga. Wszyscy starają się wzbudzić wiarę weń. Dawid, Salomon, etc., żaden z nich nie powiedział: „Nie ma próżni, zatem jest Bóg”. W czym okazali się bystrzejsi od najbystrzejszych ludzi późniejszych czasów, którzy wszyscy się tym posługiwali. To bardzo doniosłe.

244

Jakże to! czy nie powiadasz sam, że niebo i ptaki dowodzą Boga? – Nie. – A twoja religia nie powiadaż tego? – Nie. Mimo bowiem że to jest prawdą w pewnym rozumieniu dla niektórych dusz, którym Bóg dał to światło, jest wszelako fałszem w odniesieniu do ogółu.

245

Są trzy drogi do wiary: rozum, zwyczaj, natchnienie. Religia chrześcijańska, która jedyna ma w tym słuszność, nie uznaje za swoje prawe dzieci tych, którzy wierzą bez natchnienia. Nie znaczy to, aby wykluczała rozum i zwyczaj – przeciwnie; ale trzeba otworzyć swój umysł na dowody, umocnić go przez zwyczaj, trzeba poddać się za pomocą upokorzeń natchnieniu, które jedno może sprowadzić prawdziwy i zbawczy skutek: Ne evacuetur crux Christi134.

246

Porządek. – Po liście dowodzącym, iż należy szukać Boga, napisać list o usuwaniu przeszkód, przygotowaniu ciała, szukaniu rozumem.

247

Porządek – List upominający do przyjaciela, aby go skłonić do szukania. – Odpowie: „ale na co zda mi się szukać? nic nie widzę”. Odpowiedzieć mu znowuż: „nie rozpaczaj”. Odpowie, iż byłby szczęśliwy, gdyby znalazł jakieś światło, ale że wedle samej religii, gdyby wierzył w ten sposób, nie zdałoby się to na nic, i że dlatego woli nie szukać. – Na to odpowiedzieć mu: mechanicznie135.

248

List, który stwierdza pożyteczność dowodów przez mechanizm. Wiara jest czymś różnym od dowodu; jedno jest ludzkie, drugie jest darem Boga. Justus ex fide vivit136; tę to wiarę Bóg sam kładzie w serca, a dowód jest często jej narzędziem: fides ex auditu137; ale ta wiara jest w sercu i każe mówić nie scio ale credo138.

249

Zabobonem jest kłaść swoje nadzieje w formalnościach, ale pychą jest nie chcieć się im poddać.

250

Aby uzyskać coś od Boga, trzeba, aby zewnętrzność połączyła się z wewnętrznym; to znaczy trzeba uklęknąć, modlić się ustami, etc., iżby człowiek pyszny, który nie chciał się poddać Bogu, poddał się teraz stworzeniu139. Oczekiwać od tej zewnętrzności pomocy jest zabobonem; nie chcieć jej dodać do wewnętrznego czucia – pychą.

251

Inne religie, jak np. pogańskie, są bardziej popularne, ponieważ są bardziej zewnętrzne, ale nie są dla ludzi oświeconych. Religia czysto duchowa byłaby odpowiedniejsza dla ludzi oświeconych, ale nie zdałaby się dla ludu. Jedynie religia chrześcijańska jest na wyżynie wszystkich, będąc złożona z zewnętrzności i z wewnętrzności. Podnosi lud do tego, co wewnętrzne, a poniża pysznych do zewnętrzności; i nie jest doskonała bez obydwu, trzeba bowiem, aby lud rozumiał ducha litery, aby zaś ludzie oświeceni poddali swego ducha literze.

252

Nie trzeba bowiem zapoznawać siebie samych: jesteśmy tyleż automatem140, co duchem; stąd pochodzi, że dowodzenie nie jest jedynym narzędziem przekonywania. Jak mało jest rzeczy dowiedzionych! Dowody przekonywają jedynie rozum; najsilniejsze i najbardziej skuteczne dowody tworzy zwyczaj; on urabia automat, który pociąga za sobą ducha bez jego wiedzy. Kto wykazał, że jutro będzie dzień i że pomrzemy? a cóż jest, w co byśmy powszechniej wierzyli? Zwyczaj tedy przekonywa nas o tym; on to czyni tylu chrześcijan, on czyni Turków, pogan, rzemiosła, żołnierzy, etc. (Chrześcijanie mają w porównaniu do pogan wiarę otrzymaną przy chrzcie.) Słowem, trzeba się doń uciec, skoro raz duch ujrzał, gdzie jest prawda, iżbyśmy się zanurzyli i skąpali w tym wierzeniu, które nam się umyka co chwila; mieć bowiem wciąż na pamięci jego dowody, to za wiele kłopotu! Trzeba przyswoić sobie wiarę łatwiejszą, tę, która płynie ze zwyczaju, która bez gwałtu, bez sztuki, bez argumentów, daje nam wierzyć w jakąś rzecz i skłania wszystkie nasze władze przed tą wiarą w ten sposób, iż dusza nasza popada w nią w naturalnym sposobie. Wierzyć jedynie siłą przekonania, podczas gdy nasz automat skłonny jest wierzyć w rzecz przeciwną, to nie dosyć. Trzeba tedy zmusić do wiary dwie nasze części składowe: ducha przez dowody, które wystarczy ujrzeć raz jeden w życiu, i automat przez przyzwyczajenie, nie pozwalając mu się przechylić ku przeciwnej stronie. Inclina cor meum, Deus141.

Rozum działa zawsze powoli i z tyloma perspektywami, wedle tylu zasad, które musiałyby być zawsze przytomne, iż co chwila usypia albo błądzi, przez to, iż nie ma ciągle przed oczyma wszystkich swych zasad. Czucie inaczej: działa w jednej chwili i wciąż jest gotowe do działania. Trzeba tedy pomieścić wiarę naszą w czuciu; inaczej będzie zawsze chwiejna.

253

Dwie prawdy: wykluczyć rozum, przyjmować tylko rozum

254

Nierzadka to rzecz, iż trzeba przyganiać ludziom zbytnią uległość142; jest to przyrodzona wada, jak niedowiarstwo, i równie zgubna. Zabobon.

255

Pobożność różna jest od zabobonu.

Doprowadzać pobożność aż do zabobonu, znaczy niweczyć ją.

Heretycy zarzucają nam143 to zabobonne poddanie; czynilibyśmy tedy to, co nam zarzucają.

Bezbożność to nie wierzyć w Eucharystię, dlatego że się jej nie widzi.

Zabobon to wierzyć w twierdzenia, etc.

Wiara, etc.

256

Mało jest prawdziwych chrześcijan, nawet co się tyczy wiary. Wielu jest, którzy wierzą, ale przez zabobon; wielu, którzy nie wierzą, ale przez swawolę: niewielu między tymi oboma.

Nie włączam tutaj tych, którzy żyją w prawdziwej świętości obyczajów, i wszystkich tych, którzy wierzą uczuciem serca.

257

Są trzy rodzaje osób: jedne, które służą Bogu, znalazłszy go; drugie, które silą się go szukać, nie znalazłszy; inni, którzy żyją nie szukając go ani nie znalazłszy. Pierwsi są roztropni i szczęśliwi, ostatni szaleni i nieszczęśliwi; owi w pośrodku są nieszczęśliwi i roztropni.

258

Unusquisque sibi Deum fingit 144.

Obrzydzenie.

259

Ogół zwykłych ludzi ma zdolność niemyślenia o tym, o czym nie chce myśleć. „Nie myśl o ustępach tyczących Mesjasza”, powiadał pewien Żyd do swego syna. – Tak czynią często i nasi145; w ten sposób utrzymują się fałszywe religie i prawdziwa nawet, w stosunku do wielu ludzi.

Ale są tacy, którzy nie mogą zabronić sobie myśleć i którzy myślą tym więcej, im więcej im kto tego wzbroni. Ci wyzbywają się fałszywych wiar i prawdziwej nawet, jeśli nie znajdą silnych dowodów.

260

Kryją się w ciżbie i przywołują liczbę na pomoc. Zbiegowisko.

Autorytet. – To, iż słyszeliście jakąś rzecz, nie powinno być jeszcze prawidłem waszego wierzenia; tak dalece, iż nie powinniście w nic uwierzyć, nie wprawiwszy się wprzódy w taki stan, jak gdybyście nigdy tego nie słyszeli.

Jedynie własne uznanie i stały głos waszego, a nie cudzego rozumu powinien w was obudzić wiarę.

Wierzyć, to tak ważne! Sto sprzeczności byłoby prawdą146.

Gdyby starożytność była prawidłem wiary, w takim razie starożytni byli bez prawidła? Jeżeli powszechna zgoda, cóż byłoby, gdyby ludzie zaginęli147?

Fałszywa pokora148, pycha.

Podnieście zasłonę. Nic nie poradzicie: trzeba albo wierzyć, albo przeczyć, albo wątpić. Czyż nie znajdziemy prawidła? Sądzimy o zwierzętach, iż robią dobrze to, co robią: czyż nie znajdzie się prawidła dla sądzenia ludzi?

Przeczyć, wierzyć i wątpić jest dla człowieka tym, czym bieganie dla konia.

Kara tych, którzy grzeszą, błąd.

261

Ci, którzy nie miłują prawdy, szukają pozoru do przeczenia jej w mnogości tych, którzy jej przeczą. Tak więc błąd ich pochodzi jeno stąd, iż nie kochają prawdy lub miłości, nie ma tedy dla nich wymówki.

262

Zabobon i pożądliwość.

Skrupuły, złe pragnienia.

Zła obawa: niepochodząca stąd, iż wierzymy w Boga, ale stąd, iż wątpimy, czy jest, czy nie. Dobra obawa pochodzi z wiary; fałszywa obawa z wątpienia. Dobra obawa łączy się z nadzieją, ponieważ rodzi się z wiary i ponieważ pokładamy nadzieję w Bogu, w którego wierzymy; zła łączy się z rozpaczą, ponieważ lękamy się Boga, w którego nie mamy wiary. Jedni obawiają się go stracić, drudzy znaleźć.

263

„Cud, powiadają, umocniłby moją wiarę”. Tak się mówi, kiedy się go nie widzi. To racje, które widziane z daleka zdają się ograniczać nasz wzrok; ale skorośmy tam doszli, zaczynamy widzieć dalej; nic nie powstrzyma chyżości naszego umysłu. Nie ma, powiadają, reguły, która by nie miała jakiego wyjątku, ani prawdy tak ogólnej, iżby nie chybiała z którejś strony. Wystarczy, aby nie była bezwarunkowo powszechna, a już jesteśmy skłonni stosować wyjątek do obecnego przedmiotu i mówić: „To nie zawsze jest prawda; bywają tedy wypadki, w których nie jest tak”. Pozostaje jedynie wykazać, że ten wypadek jest z ich liczby; i trzeba by być bardzo niezręcznym albo nieszczęśliwym, aby tego kiedyś nie osiągnąć.

264

Nie znudzi nas jeść i spać codziennie, głód bowiem i senność odradza się: inaczej znudziłoby. Tak, bez głodu rzeczy duchowych, nudzą one człowieka: głód sprawiedliwości, ósma szczęśliwość149.

265

Wiara powiada wprawdzie to, czego nie mówią zmysły, ale nie mówi rzeczy przeciwnych temu, co one widzą. Stoi ponad nimi, ale nie na wspak nim.

266

Ileż gwiazd, które nie istniały dla dawniejszych filozofów, odkryły nam lunety! Zaczepiano wręcz Pismo św. co do ilości gwiazd150, powiadając: „Jest ich tylko tysiąc i dwadzieścia dwie151, wiemy o tym”.

Są zioła na ziemi; widzimy je. – Z księżyca nie widzielibyśmy ich. – A na tych ziołach włoski; a na tych włoskach małe zwierzątka; ale potem już nic. – O zarozumialcy! – Ciała złożone składają się z pierwiastków, a pierwiastki, nie. – O zarozumialcy! ileż mieści jeden punkt! – Nie trzeba mówić, że istnieje to, czego się nie widzi. – Trzeba tedy mówić jak inni, ale nie myśleć jak oni152.

267

Ostatni wysiłek rozumu to uznać, że istnieje nieskończona mnogość rzeczy, które go przerastają; wątły jest, jeżeli nie dosięga tej świadomości.

A jeżeli rzeczy przyrodzone przerastają go, cóż powiedzieć o nadprzyrodzonych?

268

Poddanie. – Trzeba umieć wątpić tam, gdzie trzeba, twierdzić tam, gdzie trzeba, i poddać się tam, gdzie trzeba. Kto czyni inaczej, ten nie pojmuje siły rozumu. Są ludzie, którzy grzeszą przeciw tym trzem zasadom, albo przedstawiając wszystko jako rzeczy dowiedzione z braku rozumienia się na dowodach; albo wątpiąc o wszystkim z braku zrozumienia, gdzie trzeba się poddać; albo poddając się we wszystkim z braku wiadomości o tym, gdzie trzeba sądzić.

269

Poddanie i posługiwanie się rozumem, oto na czym polega prawdziwy chrystianizm.

270

Św. Augustyn153: Rozum nie poddałby się nigdy, gdyby nie uznał, iż istnieją okoliczności, w których należy się poddać. Słuszna jest tedy, aby się poddał, kiedy sądzi, iż powinien się poddać.

271

Mądrość odsyła nas do dziecięctwa: Nisi efficiamini sicut parvuli154.

272

Nie ma nic równie zgodnego z rozumem jak o zaparcie się rozumu.

273

Jeżeli się wszystko podda rozumowi, nasza religia nie będzie miała nic tajemniczego ani nadprzyrodzonego; jeżeli podepce się zasady rozumu, będzie niedorzeczną i śmieszną.

274

Całe nasze rozumowanie sprowadza się do ustępowania.

Ale wyobraźnia jest zarazem i podobna, i przeciwna czuciu, tak iż nie sposób odnaleźć się w tych sprzecznościach. Ten powiada, że moje czucie jest wyobraźnią, ów, że jego wyobraźnia jest czuciem. Trzeba by mieć prawidło: nastręcza się rozum, ale on da się naginać we wszystkich kierunkach; tak więc nie ma prawidła.

275

Ludzie biorą często swoją wyobraźnię za uczucie: sądzą, iż się nawrócili, kiedy myślą o tym, aby się nawrócić.

276

Pan de Roannez powiadał: „Racje przychodzą mi później; ale zrazu dana rzecz pociąga mnie lub odpycha bez świadomej racji: a wszelako odpycha mnie dla tej racji, którą odkrywam dopiero później”. – Ale ja sadzę, że to nie rzecz odpychała dla tych racyj, które znajduje się później, ale że znajduje się te racje jedynie dlatego, że rzecz odpycha.

277

Serce ma swoje racje, których rozum nie zna: widzimy to z tysiąca rzeczy. Twierdzę, iż serce kocha z natury swojej powszechną istotę i też z natury swojej siebie samo wedle tego, ku czemu się zwróci; i tępieje na jedno lub drugie, zależnie od wyboru. Odrzuciliście jedno, a zachowali drugie: czyż kochacie z racji rozumu?

278

Boga czuje serce, nie rozum. Oto co jest wiara: Bóg dotykalny dla serca, nie dla rozumu.

279

Wiara jest to dar Boga: nie sądźcie, iżbym twierdził, że to jest dar rozumowania. Inne religie nie mówią tego o swojej wierze; aby dojść do niej, dawały jeno rozumowanie, które wszelako nie prowadzi do celu.

280

Jakże daleko jest od poznania Boga do kochania go!

281

Serce, instynkt, zasady.

282

Znamy prawdę nie tylko rozumem, ale także i sercem155; w ten to ostatni sposób znamy pierwsze zasady i na próżno rozumowanie, które nie ma w tym udziału, sili się je zwalczyć. Pirrończycy, którzy obrali to za wyłączny swój cel, pracują nad tym bezskutecznie. Wiemy, że nie śnimy, mimo iż niepodobna tego dowieść rozumem; ta niemożność dowodzi tylko słabości naszego rozumu, a nie niepewności wszelkiego naszego poznania, jak oni twierdzą. Znajomość bowiem pierwszych zasad, jak przestrzeń, czas, ruch, liczby, jest równie mocna jak którakolwiek z tych, które czerpiemy z rozumowania. I na tych to wiadomościach serca i instynktu musi się opierać rozum i na nich budować wszystkie swoje wywody. Serce czuje, że są trzy wymiary w przestrzeni i że liczby są nieskończone; rozum dowodzi następnie, że nie ma dwóch kwadratów liczb, z których jeden byłby podwójną drugiego. Zasady czujemy, twierdzenia wyprowadzamy za pomocą dowodu; i jedno, i drugie pewnie, mimo że odmiennymi drogami. I równie bezcelowe i niedorzeczne jest, aby rozum żądał od serca udowodnienia pierwszych zasad, nim zgodzi się na nie przystać, jak byłoby niedorzecznym, aby serce żądało od rozumu czucia wszystkich twierdzeń, które ten udowadnia.

Ta niemoc winna tedy prowadzić jedynie do upokorzenia rozumu, który chciałby sądzić o wszystkim, ale nie do zwalczania naszej pewności, tak jak gdyby tylko rozum zdolen był nas o czymś pouczyć. Dałby Bóg, abyśmy go, przeciwnie, nigdy nie potrzebowali i abyśmy znali wszystkie rzeczy instynktem i uczuciem! Ale natura odmówiła nam tego dobra; dała nam, przeciwnie, bardzo niewiele wiadomości tego rodzaju; wszystkie inne możemy nabyć jedynie rozumowaniem.

I oto dlaczego ci, którym Bóg dał religię z poczucia serca, bardzo są szczęśliwi i bardzo słusznie przekonani. Ale tym, którzy jej nie mają, możemy ją dać jedynie rozumowaniem w oczekiwaniu, aż Bóg da im ją przez poczucie serca, bez czego wiara jest jeno ludzka i bezużyteczna dla zbawienia.

283

Porządek; przeciw zarzutowi, że w Piśmie św. nie ma porządku. – Serce ma swój porządek; rozum ma swój, płynący z zasad i dowodów; serce ma inny. Nie można rozumowi nakazać miłości, wyszczególniając po porządku przyczyny miłości; to byłoby niedorzeczne.

Jezus Chrystus, św. Paweł zachowują porządek miłości, a nie rozumu: chcieli bowiem ogrzać, a nie nauczyć. Toż samo św. Augustyn: ten porządek polega głównie na dygresji od każdego punktu, która zmierza do celu, ukazując go ciągle.

284

Nie dziwcie się, iż osoby proste wierzą, nie rozumując. Bóg daje im miłość Siebie i nienawiść ich samych; skłania ich serca ku wierze. Nie zdołamy nigdy wierzyć żywą i użyteczną wiarą, o ile Bóg nie skłoni serca; uwierzymy zaś z chwilą, gdy je skłoni. Wiedział to dobrze Dawid, kiedy mówił: Incline cor meum. Deus, in… (testimonia tua)156.

285

Religia dostrojona jest do wszelkiego rodzaju umysłów. Pierwsi zatrzymują się przy samej jej budowli; i ta religia jest taka, że sama jej budowla wystarcza, aby dowieść jej prawdy. Drudzy idą aż do apostołów. Najwykształceńsi sięgają aż do początku świata. Aniołowie widzą ją jeszcze lepiej i z dalsza.

286

Ci, którzy wierzą, nie czytawszy Testamentów, wierzą dlatego, iż mają wewnętrzne usposobienie pełne nabożności i że to, co słyszą o naszej religii, jest z nim w zgodzie. Czują, że jest Bóg, który ich stworzył; chcą kochać jedynie Boga; chcą nienawidzić jeno samych siebie. Czują, iż nie mają siły po temu z samych siebie; że są niezdolni iść do Boga i że, jeśli Bóg nie przyjdzie do nich, niezdolni są do wszelkiej z nim styczności. I oto religia mówi im, że trzeba kochać tylko Boga i nienawidzić tylko siebie; ale ponieważ wszyscy są skażeni i niezdolni iść ku Bogu, Bóg uczynił się człowiekiem, aby zespolić się z nami. To zupełnie wystarcza, aby przekonać tych, co mają w sercu to usposobienie i którzy mają to poczucie swego obowiązku i swojej niezdolności.

287

Ci, którzy są chrześcijanami, nie znając proroctw i dowodów, mają mimo to sąd równie dobry jak ci, którzy je znają. Sądzą sercem jak inni rozumem. Bóg to sam skłania ich ku wierze: tak więc przekonanie ich jest bardzo dostatecznie.

Przyznaję chętnie, iż taki chrześcijanin wierzący bez dowodów nie będzie może umiał przekonać niewiernego, który powie toż samo o sobie; ale ci, którzy znają argumenty religii, udowodnią bez trudności, iż ten wierny jest naprawdę natchniony przez Boga, mimo iż sam nie mógł tego udowodnić.

Skoro bowiem Bóg rzekł w swoich proroctwach (które są niewątpliwie proroctwami), że w królestwie Jezusa Chrystusa rozleje swego ducha na narody i że synowie, córki i dzieci Kościoła prorokować będą157, nie ma wątpienia, iż duch Boży jest z tymi, nie zaś z innymi.

288

Miasto skarżyć się że Bóg jest ukryty, oddajcie mu dank, iż tyle z siebie odsłonił; i za to, że nie odsłonił się pysznym mędrcom, niegodnym poznania tak świętego Boga.

Dwa rodzaje ludzi znają158: ci, którzy mają pokorne serce i którzy miłują niskość, bez względu na stopień ich rozumu, wysoki czy niski; albo ci, którzy mają dość rozumu, aby widzieć prawdę, mimo wszelkiego oporu, jaki znajdują159.

289

DOWÓD. – 1. Religia chrześcijańska przez swoją budowlę tak silną, tak łagodną, mimo iż przeciwną naturze. – 2. Świętość, wzniosłość i pokora duszy chrześcijańskiej. – 3. Cuda Pisma św. – 4. Jezus Chrystus w szczególności. – 5. Apostołowie w szczególności. – 6. Mojżesz i prorocy w szczególności. – 7. Naród żydowski. – 8. Proroctwa. – 9. Ciągłość; żadna religia nie ma ciągłości. – 10. Nauka, która tłumaczy wszystko. – 11. Świętość tego zakonu. – 12. Przez bieg świata.

Nie ma wątpienia, iż potem nie powinniśmy się wzdragać, zważywszy co jest życie, a co ta religia, aby iść za skłonnością popychającą ku niej, jeżeli trafia nam do serca; to pewna, iż nie ma żadnej przyczyny drwić z tych, którzy idą za nią.

290

Dowody religii: Moralność – Nauka – Cuda – Proroctwa – Obrazy.

Dział piąty

291

W liście O Niesprawiedliwości można pomieścić żarcik o starszych, którzy mają wszystko: „Mój przyjacielu, urodziłeś się z tej strony góry160; słuszna jest tedy, aby twój starszy brat wziął wszystko.

Dlaczego mnie zabijasz?

292

Mieszka z tamtej strony wody.

293

Dlaczego mnie zabijasz? – Jakże! czyż nie mieszkasz z tamtej strony wody? Mój przyjacielu, gdybyś mieszkał z tej strony, byłbym mordercą i byłoby niegodziwością zgładzić cię w ten sposób; ale skoro mieszkasz z tamtej strony, jestem zuchem i rzecz jest w porządku.

294

…Na czymże oprze gospodarkę świata, którym chce rządzić? Czy na zachceniu każdego z osobna? cóż za zamęt? Czy na sprawiedliwości? Nie zna jej.

To pewna, iż gdyby ją znał, nie ustanowiłby tej zasady, najpowszechniejszej ze wszystkich istniejących między ludźmi, aby każdy trzymał się obyczajów swego kraju161; blask prawdziwej słuszności zniewoliłby wszystkie ludy i w miejsce tej niezłomnej sprawiedliwości, prawodawcy nie byliby wzięli za wzór urojeń i kaprysów Persów i Niemców. Zdobyłaby grunt we wszystkich państwach świata i we wszystkich czasach, podczas gdy dziś nie widzimy rzeczy sprawiedliwej i niesprawiedliwej, iżby nie zmieniała charakteru ze zmianą klimatu. Trzy stopnie oddalenia od bieguna obalają całe prawoznawstwo, południk rozstrzyga o prawdzie; w ciągu niewielu lat zasadnicze prawa ulegają odmianie; prawo ma swoje epoki; wnijście Saturna w znak Lwa znaczy nam początek takiej a takiej zbrodni. Pocieszna sprawiedliwość, której granice zakreśla rzeka! Prawda z tej strony Pirenejów, błąd z tamtej.

Przyznają, iż sprawiedliwość nie tkwi w tych zwyczajach, ale że mieści się w naturalnych prawach, znanych we wszystkich krajach. Z pewnością broniliby tego uparcie, gdyby błahy traf, który posiał prawa ludzkie, natrafił bodaj na jedno, które by było powszechne; ale jak gdyby dla żartu kaprys ludzki rozdrobnił się tak wielorako, iż nie ma takiego prawa.

Kradzież, kazirodztwo, dziecio- i ojcobójstwo, wszystko znalazło swoje miejsce między cnotliwymi czynami. Czy może być coś pocieszniejszego niż to, że człowiek jakiś ma prawo mnie zabić, ponieważ mieszka z tamtej strony wody i ponieważ jego władca jest w zwadzie z moim, mimo że ja nie mam żadnej zwady z nim samym?

Istnieją bez wątpienia naturalne prawa; ale ten nasz piękny, skażony rozum skaził wszystko; Nihil amplius nostrum est; quod nostrum dicimus, artis est. Ex senatus consultis et plebiscitis crimina exercentur162. Ut olim vitiis, sic nunc legibus laboramus163.

Z tego zamieszania pochodzi, iż jeden mówi, że źródłem sprawiedliwości jest powaga prawodawcy; drugi, że korzyść władcy; inny, że tegoczesny obyczaj i to jest najpewniejsze; nic wedle samego rozumu nie jest sprawiedliwe w sobie; Wszystko chwieje się z czasem. Zwyczaj jedynie stanowi o sprawiedliwości przez tę wyłącznie rację, że jest przyjęty; oto tajemnicza zasada jego powagi. Kto ją sprowadza do jej pierwiastka, unicestwia ją. Nic błędniejszego niż te prawa, które prostują wady; kto ich słucha, ponieważ są sprawiedliwe, posłuszny jest sprawiedliwości, jaką sobie roi, a nie istocie prawa; mieści się ono całe w sobie samym; jest prawem i nic więcej. Kto zechce zbadać jego pobudkę, znajdzie ją tak błahą i lekką, iż jeśli nie jest zwyczajny oglądać cudów ludzkiej wyobraźni, zdumiony będzie, iż jeden wiek zyskał mu tyle czci i pompy. Sztuka mącenia, burzenia państw polega na ochwiewaniu ustalonych zwyczajów przez zgłębianie ich aż do źródła celem wykazania ich braku powagi i sprawiedliwości. Trzeba, powiadają, cofnąć się do podstawowych i pierwotnych praw państwa, które to prawa niesprawiedliwy zwyczaj obalił. To pewna droga, aby wszystko zniweczyć; nic nie okaże się sprawiedliwym na tej wadze. Mimo to lud użycza chętnie ucha tym wywodom. Wstrząsają jarzmo, skoro je tylko poznają; a możni korzystają z tego ku zgubie państwa164 oraz tych ciekawych badaczy przyjętych zwyczajów. Dlatego to najmędrszy z prawodawców165 mawiał, iż dla dobra ludzi, trzeba ich często mamić; inny zaś tęgi polityk; Cum veritatem qua liberetur ignoret, expedit quo fallatur166. Nie trzeba, aby uważał prawa za uzurpację; wprowadzono je niegdyś bez racji, stały się racjonalne; trzeba je wpoić jako uprawnione, wiekuiste i ukrywać ich początek, jeżeli się nie chce, aby rychło znalazły koniec.

295

Moje, twoje. Ten pies jest mój, powiadają dzieci biedaków; to moje miejsce na słońcu. – Oto początek i obraz uzurpacji na całej ziemi.

296

Kiedy chodzi o osądzenie, czy powinno się prowadzić wojnę i zabijać tyle ludzi, skazywać tylu Hiszpanów na śmierć, sądzi o tym jeden człowiek i do tego interesowany: powinien by to być postronny i obojętny.

297

Veri juris 167. Nie mamy go już; gdybyśmy mieli, nie bralibyśmy za regułę sprawiedliwości posłuszeństwa obyczajom swego kraju. Tam to, nie mogąc znaleźć sprawiedliwości, znaleziono siłę, etc.

298

Sprawiedliwość, siła. – Sprawiedliwym jest, aby się poddać temu, co sprawiedliwe; koniecznym poddać się temu, co silniejsze. Sprawiedliwość bez siły jest bezsilna; siła bez sprawiedliwości – tyrańska. Sprawiedliwość bez siły spotyka się z oporem, ponieważ zawsze znajdą się źli; siła bez sprawiedliwości ściąga nienawiść. Trzeba tedy zespolić razem sprawiedliwość i siłę i dążyć do tego, aby to, co jest sprawiedliwe, było silne, albo aby to, co silne, było sprawiedliwe.

Sprawiedliwość podległa jest sporom; siła jest czymś bardzo jasnym i bezspornym. Nie zdołano zatem dać sprawiedliwości siły, ponieważ siła sprzeciwiła się sprawiedliwości i rzekła, że jest niesprawiedliwą, i rzekła, że to ona jest sprawiedliwą. I tak, nie mogąc zdziałać, aby to, co jest sprawiedliwe, było silne, uczyniono, aby to, co jest silne było sprawiedliwe168.

299

Jedyne powszechne reguły to prawa krajowe dla spraw zwykłych, a większość dla innych169. Skąd to pochodzi? Z siły, która w nich jest. I stąd pochodzi, że królowie, którzy mają siłę skądinąd, nie idą za większością swoich ministrów.

Bez wątpienia, równość dóbr jest sprawiedliwa; ale nie mogąc sprawić, aby był mus słuchać sprawiedliwości, uczyniono, aby sprawiedliwym było ustąpić musowi; nie mogąc dać siły sprawiedliwości, usprawiedliwiono siłę, iżby sprawiedliwe i silne były razem i aby był pokój, który jest najwyższym dobrem.

300

„Kiedy silny a uzbrojony posiada swoje dobro, posiada je w pokoju”170.

301

Czemu poddajemy się większości? czy dlatego, że ma więcej słuszności? Nie, ale więcej siły.

Czemu poddajemy się dawnym prawom i mniemaniom? Czy że są słuszniejsze? Nie, ale są jedyne i usuwają źródło sporów.

302

…Jest to wynik siły, nie zwyczaju; ludzie bowiem zdolni coś wymyślić są rzadcy; najliczniejsi chcą jeno iść czyimś śladem i odmawiają chwały owym wynalazcom, którzy szukają jej w swoich wymysłach. A jeśli upierają się w tym, aby ją zdobyć i aby gardzić tymi, którzy nic nie umieją wymyślić, tamci dają im ucieszne przydomki, w potrzebie daliby i kije. Niechże się tedy nie silą na te subtelności albo niech się zadowolą w samych sobie.

303

Siła jest królową świata, a nie opinia. – Ale wszakże to opinia korzysta z siły. – To siła robi opinię. Gnuśność jest piękna, wedle naszej opinii; dlaczego? Ponieważ ten, który zechce tańczyć na linie, będzie sam; utworzę silniejszą klikę z ludzi, którzy powiedzą, że to nie jest pięknie171.

304

Węzły, które wiążą jednych do drugich za pomocą szacunku, są to na ogół węzły konieczności; trzeba bowiem, aby istniały rozmaite stopnie, jako iż wszyscy ludzie chcą panować, a nie mogą wszyscy, ale mogą niektórzy.

Wyobraźmy sobie tedy, iż widzimy początki tego kształtowania się. Nie ma wątpienia, że będą się bili, póki silniejsza strona nie zadławi słabszej, i że utworzy się wreszcie stronnictwo panujące. Ale kiedy to się raz rozstrzygnęło, wówczas panowie, którzy nie chcą, aby wojna trwała, rozkazują, iż siła będąca w ich rękach ma mieć następstwo takie, jakie im się spodoba; jedni przekazują ją wyborowi ludu, inni dziedzictwu urodzenia etc.

I tu właśnie wyobraźnia zaczyna grać swą rolę. Aż dotąd władza gwałci fakt: tutaj siła utrzymuje się mocą wyobraźni w pewnym stronnictwie, we Francji w szlachcie, w Szwajcarii w mieszczaństwie, etc.

Te węzły tedy, które wiążą szacunek osobliwie do danej jednostki, są to węzły urojone.

305

Szwajcarzy obrażają się, gdy im kto zada szlachectwo, i wywodzą się ze swego gminnego pochodzenia, aby zachować prawo do dostojeństw.

306

Księstwa i królestwa, i urzędy są to rzeczy istotne i potrzebne (z przyczyny, iż siła włada wszystkim); istnieją tedy wszędzie i zawsze; ale, ponieważ jedynie kaprys sprawia, iż ten a ten ma być księciem, etc., to nie jest stałe, to jest podległe zmianie, etc.

307

Kanclerz jest poważny i obwieszony ozdobami, ponieważ władza jego jest rzekoma; król zasię nie: ma siłę, nic mu po urojeniu. Sędziowie, lekarze, etc. mają jeno urojenie.

308

Zwyczaj oglądania królów w otoczeniu straży, doboszów, oficerów, i wszystkich rzeczy, które machinalnie skłaniają do szacunku i grozy, sprawia, iż ich oblicze, kiedy się jawi niekiedy samo i bez tych wtórów, budzi w poddanych szacunek i grozę, ponieważ nie oddzielamy w myśli ich osób od orszaku, który im zazwyczaj towarzyszy. I świat, który nie wie, iż skutek ten płynie z tego zwyczaju, mniema, iż płynie z naturalnej siły; stąd słowa: Charakter boskości maluje się na jego twarzy, etc.

309

Sprawiedliwość. – Tak jak moda rozstrzyga o wdzięku, tak i o sprawiedliwości.

310

Król i tyran.

Będę miał także swoje osobiste mniemania.

Będę miał baczenie za każdą podróżą.

Wielkość umówiona, szacunek umówiony172.

Przyjemność możnych to to, iż mogą rozdawać szczęście.

Właściwością bogactwa jest to, iż rozdaje się je hojnie.

Należy szukać właściwości każdej rzeczy. Właściwością potęgi jest dawać poparcie.

Kiedy siła dobierze się do komedii, kiedy prosty żołdak pochwyci biret pierwszego prezydenta i śmignie go przez okno…

310. bis

Posłuszeństwo – z kaprysu.

311

Mocarstwo ugruntowane na opinii i urojeniu panuje czas jakiś i to władztwo jest łagodne i kapryśne: władztwo siły panuje ciągle. Tak, opinia jest jakoby królową świata, ale siła jest jego tyranem.

312

Sprawiedliwość jest to, co ustanowione; i tak wszystkie nasze ustanowione prawa będą nieodzownie i bez roztrząsania uważane za sprawiedliwe, ponieważ są ustanowione.

313

Mniemania ludu są zdrowe. – Największym nieszczęściem są wojny domowe; są nieuniknione, jeśli się zechce nagradzać zasługi, wszyscy bowiem powiedzą, że się zasłużyli; zło grożące z przyczyny głupca, który może zajmować tron prawem urodzenia, nie jest ani tak wielkie, ani tak pewne.

314

Bóg stworzył wszystko dla siebie, dał moc niedoli i dobra dla siebie.

Możecie to odnosić do Boga lub do siebie. Jeżeli do Boga, prawidłem jest Ewangelia. Jeżeli do siebie, ty zajmiesz miejsce Boga, Ponieważ Bóg otoczony jest ludźmi pełnymi miłości, którzy proszą go o dobra miłości będące w jego mocy, przeto…

Znajże się tedy i wiedz, że jesteś jeno królem pożądliwości i stąpasz drogami pożądliwości.

315

Racja pozorów. – To cudowne! nie chcecie, abym czcił człowieka przybranego w brokaty i wiodącego ze sobą dziesiątek lokai! Jakże! toć każe mnie ochłostać, jeżeli mu się nie skłonię; takie ubranie to siła. To tak samo jak koń bogato okulbaczony wobec innego konia! Pocieszny jest Montaigne, iż nie widzi tej różnicy i dziwi się, że ludzie ją czynią, pyta o przyczynę. „Zaiste, mówi, skąd pochodzi173 etc”….

316

Mniemania ludu są zdrowe. – Stroić się to nie jest czcza próżność; to znaczy okazać, że mnogość ludzi pracuje na mnie; ukazać trefionym włosem, że mam pokojowca, olejkarza, etc.; rabatem, haftem, galonem, etc. Owóż to nie jest proste przybranie, jakoby rząd na koniu, mieć rąk wiele. Im więcej mam rąk, tym jestem silniejszy. Stroić się znaczy okazywać swą siłę.

317

Szacunek znaczy: trudzić się. Jest to błahe na pozór, ale bardzo słuszne; znaczy to bowiem słowami: Trudziłbym się dla ciebie, gdybyś tego potrzebował, skoro czynię to chętnie bez twojej korzyści. Nie licząc, iż szacunek ma na celu wyróżnienie możnych; otóż gdyby uczczeniem było siedzieć w fotelu, czcilibyśmy cały świat i w ten sposób nie byłoby wyróżnienia; natomiast trudząc się wyróżniamy bardzo wyraźnie.

317 bis

Próżność. – Szacunek znaczy: trudzić się.

318

Ma czterech lokai.

319

Jakie to mądre, że rozróżnia się ludzi wedle zewnętrznych pozorów, raczej niż przez przymioty wewnętrzne! Kto z nas przejdzie pierwszy? Kto ustąpi miejsca drugiemu? Mniej zdatny? Ale ja jestem równie zdatny jak on; trzeba by się bić o to. On ma czterech lokai, ja jednego; to widoczne; wystarczy policzyć; moją rzeczą ustąpić i jestem głupcem, jeżeli się o to spieram, i oto dzięki temu sposobowi jesteśmy w zgodzie; a to jest najcenniejsze.

320

Do kierowania statkiem nie wybiera się wśród podróżnych tego, kto jest z najlepszego domu.

320 bis

Rzeczy najniedorzeczniejsze w świecie stają się dorzecznymi z przyczyny szaleństwa ludzi. Cóż może być mniej dorzecznego niż wybierać dla sterowania państwem najstarszego syna królowej? Nie wybiera się dla sterowania okrętem tego z podróżnych, który jest z najlepszego domu. Takie prawo byłoby niedorzeczne i niesprawiedliwe. Ale ponieważ właśnie takimi są ludzie i będą zawsze, staje się to rozumne i słuszne. Kogóż bowiem mamy wybrać: najbardziej cnotliwego i zdatnego? Wnet dojdzie do bójki: każdy twierdzi, że on jest tym najcnotliwszym i najzdatniejszym. Przywiążmy tedy ową godność do czegoś niepodlegającego wątpliwości. Najstarszy syn królewski: to jasne, nie może być o to sporu. Rozum nie może lepiej sobie począć, ile że wojna domowa jest największym nieszczęściem174.

321

Dzieci zdumiewają się, widząc szacunek okazywany ich towarzyszom.

322

Jakimż wielkim przywilejem jest szlachectwo, które począwszy od osiemnastu lat czyni człowieka wziętym, znanym i szanowanym tak, jak inny mógłby to sobie zasłużyć w pięćdziesiątym roku: oto trzydzieści lat zyskane bez trudu.

323

Co to jest ja?

Jeżeli człowiek jakiś stanie w oknie, aby się przyglądać przechodzącym, a ja przechodzę tamtędy, czyż mogę powiedzieć, iż stanął tam, aby mnie widzieć? Nie; gdyż nie myślał o mnie w szczególności. A ten, który kocha kogo, dla jego piękności, czy go kocha? Nie, gdyż osoba, która zabije piękność, nie zabijając osoby, sprawi, iż przestanie kochać.

A jeżeli mnie ktoś kocha dla mego rozumu, dla mej pamięci, czy kocha mnie? Nie; ponieważ mogę stracić te przymioty, nie tracąc samego siebie. Gdzież jest tedy to ja, jeżeli nie jest ani w ciele ani w duszy? I jak kochać ciało i duszę, jeżeli nie dla tych przymiotów, które nie stanowią tego, co tworzy moje ja, skoro są zniszczalne? Czyż bowiem mógłby ktoś kochać istotę duszy jakiejś osoby w sposób oderwany, bez względu na jej przymioty? To nie jest możebne i byłoby niesłuszne. Nie kochamy tedy nigdy osoby, ale jedynie przymioty.

Nie drwijcież tedy z tych, którzy każą się czcić za urzędy i godności, kochamy bowiem ludzi jedynie za pożyczone przymioty.

324

Świat ma mniemania bardzo zdrowe; na przykład:

1. Iż wybrał zabawę i łowy raczej niż poezję. Półmędrki dworują sobie z tego i ukazują w tym z triumfem szaleństwo świata, ale przez racje, których oni nie przenikają, świat ma słuszność.

2. Iż wyróżnia ludzi wedle zewnętrznych oznak, jak szlachectwo albo majątek. Mędrki triumfują znowu, wykazując, jakie to niedorzeczne; ale to jest bardzo rozsądne. Kanibale śmieją się z króla dziecka175.

3. Iż obraża się, otrzymawszy policzek, lub że tak pragnie chwały. Ale to jest pożądane z przyczyny innych istotnych dóbr, które z tym się łączą; człowiek, który otrzymał policzek, nie biorąc tego do serca, upada pod brzemieniem hańby i dolegliwości.

4. Iż pracuje dla niepewnego zysku; puszcza się na morze; przebywa je na desce176.

325

Montaigne jest w błędzie; zwyczaju powinno się przestrzegać jedynie dlatego, że jest zwyczajem, a nie że jest racjonalny lub sprawiedliwy; ale gmin trzyma się go jedynie dlatego, że uważa go za sprawiedliwy. Inaczej nie przestrzegałby go, mimo że jest zwyczajem; jako iż człowiek nie chce się poddać czemu innemu jak tylko rozumowi i sprawiedliwości. Bez tego zwyczaj uchodziłby za tyranię; natomiast władztwo rozumu i sprawiedliwości równie nie jest tyrańskie jak władztwo rozkoszy: są to zasady wrodzone człowiekowi.

Byłoby zatem dobrze, aby ludzie słuchali praw i zwyczajów dlatego, że są prawem; aby wiedzieli, że nie jesteśmy zdolni wprowadzić nic prawdziwego i sprawiedliwego: że nie mamy o tym żadnego pojęcia, że przeto trzeba nam jeno trzymać się tego, cośmy otrzymali. W ten sposób nie porzucałoby się ich nigdy. Ale lud nie jest zdolny do takiej wiedzy: ponieważ tedy mniema, iż prawdę da się znaleźć i że tkwi ona prawach i zwyczajach, wierzy w nie i bierze ich starożytność za dowód ich prawdy, a nie wyłącznie ich powagi bez prawdy. Tak więc słucha ich, ale gotów jest buntować się z chwilą, gdy mu ktoś pokaże, że są nic warte; co można ukazać we wszystkich, patrząc na nie z pewnej strony.

326

Niesprawiedliwość. – Niebezpieczne jest mówić ludowi, że prawa nie są sprawiedliwe, słucha ich bowiem jedynie dlatego, iż mniema, że są sprawiedliwe. Dlatego to trzeba mu mówić równocześnie, że trzeba ich słuchać, ponieważ są prawem, tak jak trzeba słuchać przełożonych, nie dlatego ponieważ są sprawiedliwi, ale ponieważ są przełożeni. W ten sposób uprzedzamy wszelki bunt, jeżeli zdołamy wpoić tę rzecz oraz co to jest w istocie określenie sprawiedliwości.

327

Świat ma dobry sąd o rzeczach, ponieważ tkwi w naturalnej niewiedzy, będącej prawdziwą siedzibą177 człowieka. Nauki mają dwa krańce, które stykają się z sobą: jeden to czysta niewiedza naturalna, w jakiej znajdują się wszyscy ludzie przy urodzeniu. Drugi kraniec to ten, do którego dochodzą wielkie dusze, które przebiegłszy wszystko to, co ludzie mogą wiedzieć, uznają, że nie wiedzą nic i znachodzą się w tej samej niewiedzy, z której wyszli: ale jest to niewiedza uczona, która zna samą siebie. Owi pośredni, którzy wyszli ze swej naturalnej niewiedzy, a nie mogli dojść do tamtej, mają jakowyś polor owej wiedzy zadufanej w sobie i udają mędrków. Owi to mącą świat i sądzą mylnie o wszystkim. Lud i naprawdę zdatni ludzie tworzą bieg świata; ci178 gardzą nim i są przedmiotem wzgardy. Mają zły sąd o wszystkich rzeczach, podczas gdy świat ma dobry.

328

Racja pozorów. – Ustawiczny przewrót za w przeciw.

Wykazaliśmy tedy, że człowiek jest czczy przez szacunek, jaki ma dla rzeczy, które nie są istotne; i wszystkie te mniemania rozsypały się. Wykazaliśmy później, że wszystkie te mniemania są bardzo zdrowe i że w ten sposób, skoro wszystkie te czczości są bardzo dobrze uzasadnione, gmin nie jest tak czczy, jak powiadają, i w ten sposób zniweczyliśmy mniemanie, które niweczyło mniemanie gminu.

Ale trzeba teraz zniweczyć to ostanie twierdzenie i pokazać, iż zawsze pozostaje prawdą, że gmin jest czczy, mimo że mniemania jego są zdrowe: ponieważ nie czuje ich prawdy tam, gdzie ona jest, i ponieważ – wobec tego iż mieści ją tam, gdzie jej nie ma – mniemania jego są zawsze bardzo błędne i bardzo niedorzeczne.

329

Racja pozorów. – Słabość ludzka jest źródłem wielu przyjętych piękności: jak na przykład umieć179 dobrze grać na lutni.

Jest to złe180 jedynie z przyczyny naszej słabości.

330

Potęga królów ugruntowana jest na rozsądku i na szaleństwie gminu i bardziej o wiele na jego szaleństwie. Największa i najważniejsza rzecz w świecie ma za podstawę słabość i ta właśnie podstawa jest cudownie pewna; nie masz bowiem nic pewniejszego nad to, że lud będzie słaby. To, co ma podstawę w zdrowym rozumie, ma bardzo wątłą podstawę, jak cześć dla mądrości.

331

Ludzie nie wyobrażają sobie Platona i Arystotelesa inaczej jak w sukniach bakałarzy. Byli to grzeczni ludzie i nie gorzej od innych weselący się radzi z przyjaciółmi. Kiedy im się spodobało ułożyć swoje Prawo i Politykę, uczynili to, ot, wśród zabawy: była to najmniej poważna i filozoficzna część ich życia: najbardziej filozoficzną było żyć po prostu i spokojnie. Jeżeli pisali o polityce, to tak, jakby mieli urządzać szpital obłąkanych; a jeżeli udawali, iż mówią o tym jako o wielkiej rzeczy, to dlatego, iż wiedzieli, że szaleńcy, do których mówią, mniemają się być królami i cesarzami. Wchodzili w ich poglądy, aby sprowadzić ich szaleństwo do najmniejszego zła, jak tylko można.

332

Tyrania zasadza się na żądzy panowania powszechnej i wykraczającej poza swój zakres.

Rozmaite izby181, ludzie silni, piękni, wykształceni, pobożni, z których każdy panuje u siebie, nie gdzie indziej; i niekiedy spotykają się, i silny z pięknym biją się niedorzecznie o to, kto z nich będzie panem drugiego: niedorzecznie, panowanie ich bowiem jest odmiennego rodzaju. Nie rozumieją się i błąd ich jest w tym, iż chcą panować wszędzie. Tego nie może nikt, nawet siła; nie ma żadnej władzy w królestwie uczonych: jest panią jedynie uczynków zewnętrznych.

Tyrania… – Tak więc te odezwania są fałszywe, tyrańskie: Jestem piękny, zatem trzeba się mnie lękać. – Jestem silny, zatem trzeba mnie kochać. – Jestem…

Tyranią jest chcieć osiągnąć na jednej drodze to, co można osiągnąć jedynie na drugiej. Oddajemy rozmaitą powinność rozmaitej cnocie; powinność miłości – powabom; powinność lęku – sile; powinność ufności – wiedzy182.

Te powinności należy oddawać i niesłusznym jest odmawiać ich, i niesłusznym również żądać innych. Jest zatem po równi fałszywym i tyrańskim mówić: Nie jest silny, zatem nie będę go szanował; nie jest rozumny, zatem nie będę się go lękał.

333

Czy nie spotkaliście nigdy ludzi, którzy chcąc się użalić na waszą obojętność wobec nich, roztaczają wam przykłady wysoko położonych osób, które ich cenią? Odpowiedziałbym na to: „Pokażcie mi cnoty, którymi oczarowaliście tych ludzi, a będę was cenił tak samo”.

334

Racja pozorów. – Żądza i siła są źródłem wszystkich naszych uczynków: żądza powoduje uczynki dobrowolne, siła niedobrowolne.

335

Racja pozorów. – Słusznie zatem można powiedzieć, iż cały świat żyje w złudzeniu. Mimo że mniemania ludu są zdrowe, nie są nimi w jego głowie, mniema bowiem, iż prawda jest tam, gdzie jej nie ma. Prawda jest w istocie w ich mniemaniach, ale nie tam, gdzie oni ją sobie wyobrażają: prawdą jest, iż trzeba szanować szlachtę, ale nie dlatego, iżby urodzenie było istotną przewagą etc.

336

Racja pozorów. – Trzeba mieć na dnie duszy swój własny pogląd i wedle tego o wszystkim sądzić, mówiąc jednakże tak jak wszyscy.

337

Racja pozorów. – Stopniowanie. Lud czci osoby wielkiego urodzenia. Półmędrki gardzą nimi, powiadając, iż urodzenie nie jest przewagą osoby, ale przypadku. Mądrzy szanują je nie przez mniemanie ludu, ale wedle własnej kryjomej myśli. Dewoci, mający więcej żarliwości niż wiedzy, gardzą nimi mimo względu, który każe je szanować mędrcom, ponieważ sądzą o tym wedle nowego światła, czerpanego z pobożności. Natomiast doskonali chrześcijanie szanują je na mocy innego, wyższego światła. Tak następują po sobie mniemania, wahając się od jednego do drugiego bieguna wedle stopnia światła.

338

Prawdziwi chrześcijanie są mimo to posłuszni szaleństwom; nie iżby szanowali szaleństwa, ale szanują nakaz Boga, który za karę ludziom poddał ich tym szaleństwom183: Omnis creatura subjecta est vanitati. Liberabitur184.

Tak św. Tomasz wykłada ustęp św. Jakuba185 o wyższości bogatych, iż jeżeli nie czynią tego w intencji Boga, wychodzą z porządku religii.

Dział szósty

339

Mogę sobie dobrze wyobrazić człowieka bez rąk, nóg, głowy (jedynie bowiem doświadczenie uczy nas, że głowa jest potrzebniejsza od nóg). Ale nie mogę sobie wyobrazić człowieka bez myśli; to byłby kamień albo bydlę.

339 bis

Co odczuwa w nas przyjemność? ręka? ramię? ciało? krew? Okaże się, iż musi to być coś niematerialnego.

340

Machina arytmetyczna186 działa w sposób bardziej zbliżony do myśli niż wszystko to, co robią zwierzęta; ale nie czyni nic, co by mogło świadczyć, że ma wolę jak zwierzęta,

341

Historia o szczupaku i żabie Liancourta187: robią to ciągle, i nigdy inaczej, i żadnej innej rzeczy rozumnej.

342

Gdyby zwierzę czyniło z rozumu to, co czyni z instynktu188, i gdyby mówiło z rozumu to, co mówi z instynktu, w przedmiocie polowania, i aby ostrzec towarzyszy iż zdobycz znalazła się albo zgubiła, mówiłoby też w okolicznościach najbardziej je poruszających, np. aby rzec: „Przegryźcie ten sznur, który mnie rani, a którego nie mogę dosięgnąć”.

343

Dziób, który papuga ociera, mimo że jest czysty.

344

Instynkt i rozum, cechy dwóch natur.

345

Rozum rozkazuje nam o wiele bardziej stanowczo niż wszelki pan: kto bowiem jest nieposłuszny jednemu, jest nieszczęśliwym, kto nieposłusznym drugiemu, jest głupcem.

346

Myśl stanowi wielkość człowieka.

347

Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą189. Nie potrzeba, iżby cały wszechświat uzbroił się, aby go zmiażdżyć: mgła, kropla wody wystarczy, aby go zabić. Ale gdyby nawet wszechświat go zmiażdżył, człowiek byłby i tak czymś szlachetniejszym niż to, co go zabija, ponieważ wie, że umiera, i zna przemoc, którą wszechświat ma nad nim. Wszechświat nie wie nic.

Cała nasza godność spoczywa tedy w myśli. Stamtąd trzeba nam się wywodzić, a nie z przestrzeni i czasu, których nie umielibyśmy zapełnić. Silmy się tedy dobrze myśleć: oto zasada moralności.

348

Myśląca trzcina. – Nie w przestrzeni powinienem szukać swej godności, ale w umiarze własnej myśli. Nie zyskam nic więcej, posiadając ziemię; przestrzenią wszechświat ogarnia mnie i pochłania jak punkt; myślą ja go ogarniam.

349

Niematerialność duszy. Jakaż materia mogłaby zdziałać to, co uczynili filozofowie, którzy poskromili swoje namiętności?

350

Stoicy. – Wnioskują, że można zawsze to, co można niekiedy, i że, skoro pragnienie chwały każe dobrze czynić jakąś rzecz tym, których ma w swej mocy, i inni potrafią toż samo. – Są to ruchy gorączkowe, których zdrowy ustrój nie jest zdolny naśladować.

Z tego, iż istnieją chrześcijanie niezłomni, Epiktet wnioskuje, iż każdy może być taki.

351

Owe wielkie wysiłki, do których dusza wspina się niekiedy, to nie są rzeczy, w których by mogła trwać; skacze w nie jedynie, nie jak na tron, na zawsze, ale jeno na chwilę190.

352

Cnoty człowieka nie powinno się mierzyć jej wyskokiem, ale jej pospolitą miarą191.

353

Nie podziwiam zgoła nadmiaru jakiejś cnoty. Jak np. męstwa, jeżeli nie widzę równocześnie nadmiaru cnoty przeciwnej, jak u Epaminondasa, który miał nadzwyczajne męstwo i nadzwyczajną łagodność192. Inaczej bowiem to nie znaczy wznosić się, ale spadać. Człowiek nie pokazuje swej wielkości przez to, iż pozostaje na jednym krańcu, ale przez to, że dotyka dwóch naraz i wypełnia przestrzeń między nimi. Ale, być może, jest to jedynie chybki ruch duszy od jednego do drugiego z tych krańców, i że jest ona w istocie zawsze tylko w jednym punkcie jak rozżarzona głownia. Może, ale to przynajmniej znamionuje chybkość duszy, jeżeli nie jej rozciągłość.

354

Nie jest w naturze człowieka iść ciągle naprzód, ma on swoje chody i powroty.

Febra ma swoje dreszcze i swoje upały; zimnu wskazuje równie dobrze nasilenie febryczne jak samo gorąco.

Wymysły ludzi z jednego wieku na drugi idą tak samo. Tak samo jest z dobrocią i złośliwością świata w ogóle: Plerumque gratae principibus vices193.

355

Ustawiczna wymowa nudzi.

Książęta i królowie bawią się niekiedy; nie zawsze siedzą na tronie; nudzą się na nim. Aby czuć swoją wielkość, trzeba odkładać ją niekiedy; ustawiczność mierzi we wszystkim; zimno przyjemne jest, aby się grzać po nim.

Natura działa postępem, itus et reditus194. Mija i wraca, następnie idzie dalej, następnie dwa razy mniej, potem więcej niż kiedykolwiek, etc.

Tak odbywa się przypływ morza; i słońce zdaje się iść w ten sposób195.

356

Odżywienie ciała idzie stopniowo. Nadmiar odżywienia, a mało korzyści.

357

Kiedy chcemy iść w trop jakichś cnót aż do ostatecznych krańców w jedną i w drugą stronę, natykamy się na przywary, które wciskają się tu nieznacznie, niewidocznymi drogami, od strony nieskończonej małości; takoż od strony nieskończonej wielkości nastręczają się tłumnie przywary; tak iż gubimy się w przywarach i nie widzimy już cnót. Zawodzimy się nawet na samej doskonałości.

358

Człowiek nie jest ani aniołem ani bydlęciem; nieszczęście w tym, iż kto się chce wspiąć do anioła, spada do bydlęcia196.

359

Nie utrzymujemy się w cnocie własną naszą siłą, ale przeciwwagą dwóch sprzecznych błędów, tak jak stoimy prosto między dwoma sprzecznymi wiatrami: odejmijcie jeden z tych błędów, popadniemy w drugi.

360

To, czego żądają stoicy, jest tak trudne, a tak czcze!

Stoicy mówią: wszyscy ci, którzy nie znajdują się na wysokim szczeblu mądrości, są jednako szaleni i występni, jak ci, którzy są na dwa palce pod wodą.

361

Najwyższe dobro. Dysputa o najwyższym dobru. – Ut sis contentus temetipso et ex te nascentibus bonis197. Jest w tym sprzeczność, ostatecznie bowiem radzą się zabić198. Och! cóż za szczęśliwe życie, od którego trzeba się wyzwolić jak od morowej zarazy199.

362

Ex senatus-consullis et plebiscitis.

Żądać podobnych ustępów.

363

Ex senatus-consullis et plebiscitis scelera exercentur 200.

Nihil tam absurde dici potest quod non dicatur ab aliquo filosophorum 201. Divin.

Quibusdam destinatis sententiis consecrati quae non probant coguntur defendere 202. Cic.

Ut omnium rerum sic litterarum quoque intemperantia laboramus 203. Senec.

Id maxime quemque decet, quod est cuiusque suum maxime 204. Sen. 558.

Hos natura modos primum dedit 205. Georg.

Paucis opus est litteris ad bonam mentem 206.

Si quando turpe sit, tamen est non turpe quum id a multitudine laudetur 207.

Mihi sic usus est, tibi opus est facto, fac 208. Ter.

364

Rarum est enim ut satis se quisque vereatur 209.

Tot circa unum caput tumultuantes deos 210.

Nihil turpius quam cognitioni assertionem praecurrere 211. Cic.

Nec me pudet, ut istos, fateri nescire quid nesciam 212.

Melius non incipient 213.

365

Myśl. – Cała godność człowieka jest w myśli. Ale co jest ta myśl? Jakaż jest głupia! Myśl jest tedy rzeczą cudowną i niezrównaną przez swą naturę. Trzeba było, aby miała osobliwe błędy, aby stać się godną wzgardy; ale też ma takie214, że nie masz nic pocieszniejszego. Jakaż jest wielka przez swą naturę! jakaż niska przez swoje błędy!

366

Duch tego najwyższego sędziego świata nie jest tak niezależny, aby pierwszy lepszy zgiełk, jaki się uczyni wpodle niego, nie groził mu zmąceniem. Nie trzeba ani huku dział, aby pogmatwać jego myśli; wystarczy szelest chorągiewki na dachu albo skrzyp bloku. Nie dziwcie się, jeśli w tej chwili nie rozumuje dobrze: mucha brzęczy mu koło uszu; to dość, aby go uczynić niezdolnym do roztropnego pomyślenia. Jeżeli chcecie, aby mógł utrafić prawdę, wypędźcie to zwierzę, które trzyma w szachu jego rozum i mąci tę potężną inteligencję, władnącą miastami i królestwami. Ucieszny bóg, zaiste. O ridicolosissimo eroe!

367

Potęga much; wygrywają bitwy215, przeszkadzają duszy naszej działać, trawią nasze ciało.

368

Kiedy nam powiadają216, że ciepło jest jedynie ruchem drobin, a światło conatus recedendi217, którą odczuwamy, to nas dziwi. Jak to! rozkosz nie byłaby niczym innym jak tylko tańcem duchów218? Mieliśmy o niej tak odmienne pojęcie! Te uczucia zdają się nam tak odlegle od owych innych, tożsamych rzekomo z tymi, które im przyrównywamy! Poczucie ognia, ów żar, który działa na nas w sposób zupełnie inny niż dotknięcie, wrażenie dźwięku i światła, wszystko to zdaje się nam tajemnicze, a wszelako jest grube jak uderzenie kamieniem. Prawda, iż subtelność duchów wnikających w pory dotyka innych nerwów, ale zawszeć rzecz sprowadza się do dotknięcia nerwów.

369

Pamięć jest konieczną dla wszystkich działań rozumu.

370

Przypadek nasuwa myśli i przypadek je płoszy: nie ma sztuki zachowania ich ani nabywania.

Chciałem zapisać myśl, która mi uleciała; piszę zamiast tego to, że mi uleciała.

371

Kiedy byłem mały, chowałem książkę; ponieważ zaś zdarzało mi się niekiedy…219 kiedym myślał, że ją schowałem obawiałem się…

372

Kiedy notuję moją myśl, umyka mi ona niekiedy; ale to mi przypomina moją słabość, o której zapominam co chwilę; to poucza mnie tyleż, co zagubiona myśl, dążę bowiem jedynie do poznania mej nicości.

373

Pirronizm 220. – Spiszę tutaj moje myśli bez porządku, ale być może ten zamęt nie jest bez planu; jest to prawdziwy porządek, który zawsze będzie cechował mój przedmiot samymże nieporządkiem. Za wiele zaszczytu uczyniłbym memu przedmiotowi, gdybym go traktował z porządkiem, skoro pragnę wykazać, że jest do tego niezdatny.

374

Najbardziej zdumiewa mnie, gdy widzę, iż cały świat nie jest zdumiony swoją słabością. Wszystko odbywa się powabnie; każdy idzie za swoją koleją nie dlatego, iż w istocie dobrze jest iść za nią, skoro taki obyczaj, ale jak gdyby każdy wiedział pewnie, gdzie jest rozum i sprawiedliwość. Doznajemy zawodu co chwila; i przez zabawną pokorę mniemamy, że to nasza wina, a nie wina sztuki221, której posiadaniem się wciąż chełpimy. Ale dobrze jest, aby na świecie było tylu ludzi niebędących pirrończykami, na chwałę pirronizmu, aby ukazać, iż człowiek zdolny jest do najbardziej niedorzecznych mniemań, skoro jest zdolny wierzyć, iż stanem jego jest nie owa naturalna i nieunikniona słabość, ale, przeciwnie, naturalna roztropność.

Nic bardziej nie umacnia pirronizmu jak to, że istnieją ludzie niebędący pirrończykami: gdyby wszyscy nimi byli, byliby w błędzie222.

375

Spędziłem długą część życia, mniemając, że istnieje sprawiedliwość, i w tym się nie myliłem; istnieje bowiem, o ile Bogu podobało się nam ją odsłonić. Ale ja nie brałem tego tak i w tym się myliłem: wierzyłem bowiem, że nasza sprawiedliwość jest istotnie sprawiedliwa i że mam w sobie zdolność poznania jej i sądzenia o niej. Ale złapałem się tyle razy na błędnych sądach, iż wreszcie popadłem w nieufność do siebie, a potem do drugich. Widziałem, iż wszystkie kraje i wszyscy ludzie zmieniają się; i tak po wielu zmianach sądu tyczącego prawdziwej sprawiedliwości poznałem, iż nasza natura jest jeno ustawiczną zmianą, i nie zmieniłem się już od tego czasu; a gdybym się zmienił, potwierdziłbym swoje zapatrywanie.

Pirrończyk Archesilaus, który stał się z powrotem dogmatykiem.

376

Ta sekta223 umacnia się bardziej przez swych wrogów niż przez zwolenników; słabość bowiem człowieka ujawnia się o wiele więcej w tych, którzy jej nie znają, niż w tych, którzy ją znają.

377

Rozprawy o pokorze są materią do pychy dla ludzi pysznych, a do pokory dla pokornych. Tak samo rozmowy o pirronizmie są materią do twierdzenia dla twierdzących; niewielu mówi o pokorze pokornie; niewielu o czystości czysto; niewielu o pirronizmie wątpiąco. Jesteśmy jeno kłamstwem, dwoistością, sprzecznością; kryjemy się i maskujemy sami przed sobą.

378

Pirronizm. – Nadmierny rozum bywa oskarżany o szaleństwo, tak jak nadmierny jego brak; jedynie pośrodek jest dobry. Tak uchwaliła większość i kąsa każdego, kto się jej umyka jakim bądź krańcem. Nie będę się upierał, godzę się tam pozostać i nie chcę być u niskiego końca, nie dlatego że jest niski, ale że jest końcem; tak samo bowiem odmówiłbym, gdyby mnie posadzono u wysokiego. Wyjść z pośrodka znaczy wyjść z ludzkości. Wielkość duszy ludzkiej polega na tym, aby umieć się w nim trzymać. Nie tylko wielkość nie zasadza się na tym, aby zeń wyjść, ale wręcz polega na tym, aby zeń nie wychodzić.

379

Nie jest dobrze być zbyt wolnym; nie jest dobrze mieć wszystkie dogodności.

380

Wszystkie dobre maksymy istnieją w świecie: chybia się tylko w ich stosowaniu. Tak, na przykład, nikt nie wątpi o tym, iż należy narazić życie dla obrony dobra publicznego: ale dla religii, nie.

Trzeba, aby istniała nierówność między ludźmi, to prawda; ale skoro się to uzna, oto już otwarta brama nie tylko dla bezwzględnego panowania, ale dla bezwzględnej tyranii.

Trzeba dać nieco folgi umysłowi; ale to otwiera bramę ostatecznym wybrykom. Niechże ktoś określi krańce! Nie ma granic w świecie: prawa chcą je stworzyć, a duch nie może ich ścierpieć.

381

Kiedy jesteśmy zbyt młodzi, nie mamy dobrego sądu o rzeczach; zbyt starzy, tak samo.

Kiedy się nie zastanawiamy dosyć, kiedy się zastanawiamy nadto, upieramy się, zacietrzewiamy.

Jeśli oglądamy swoje dzieło bezpośrednio po wykonaniu, jesteśmy jeszcze zbyt uprzedzeni: jeśli w długi czas potem, już w nie nie wchodzimy.

Tak obrazy widziane z nazbyt daleka i z nazbyt bliska; jest tylko jeden niepodzielny punkt będący właściwym miejscem: inne są za blisko, za daleko, za wysoko lub za nisko. W sztuce malarstwa wyznacza go perspektywa; ale w rzeczach prawdy i moralności kto go wyznaczy?

382

Kiedy wszystko porusza się jednako, nic nie porusza się na pozór: jak na statku. Kiedy wszyscy idą ku rozwiązłości, nie znać tego: ten, który się zatrzyma, pozwala zauważyć wybryki innych niby punkt stały.

383

Ci, którzy żyją w bezrządzie, powiadają tym, którzy żyją w statku, że to oni oddalają się od natury, sami zaś myślą, że idą za nią: tak jak będący na okręcie mniemają, iż ci, którzy są na brzegu uciekają. Wszyscy mówią podobnie: trzeba mieć stały punkt, aby o tym sądzić. Z portu sądzimy o tych, którzy są na statku; ale gdzie znajdziemy port w zasadach moralnych?

384

Przeczenie jest lichą oznaką prawdy224. Wiele rzeczy pewnych spotyka się z zaprzeczeniem; wiele fałszywych uchodzi bez zaprzeczenia. Ani przeczenie nie jest cechą fałszu, ani brak przeczenia oznaką prawdy.

385

Pirronizm. – Każda rzecz jest tutaj częścią prawdziwa, częścią fałszywa. Inaczej z prawdą zasadniczą: jest całkowicie czysta i całkowicie prawdziwa; ta mieszanina hańbi ją i unicestwia. Nic nie jest czystą prawdą; nic zatem nie jest prawdziwe w rozumieniu czystej prawdy. Powie ktoś, iż prawdą jest, że mężobójstwo jest złe; tak, znamy bowiem dobrze zło i fałsz. Ale o czym powiemy, że jest dobre? Czystość? Mówię, że nie, świat bowiem by się skończył. – Małżeństwo? nie, powściągliwość stoi wyżej225. Nie zabijać? Nie, powstałby bowiem straszliwy bezrząd i źli pozabijaliby wszystkich dobrych. Zabijać? Nie, to bowiem niweczy naturę. – Posiadamy prawdę i dobro jedynie częściowo i pomieszane ze złem i fałszem226.

386

Gdybyśmy śnili co noc o tej samej rzeczy, przejmowałaby nas ona tyleż, co przedmioty, jakie widzimy codziennie. Gdyby wyrobnik był pewien, iż będzie śnił co noc przez dwanaście godzin, że jest królem, sądzę, iż byłby prawie równie szczęśliwy, co król, który by śnił co noc przez dwanaście godzin, że jest wyrobnikiem.

Gdybyśmy śnili co noc, że nas ścigają nieprzyjaciele i tym podobne majaki, dni zaś spędzali na rozmaitych zatrudnieniach, jak to bywa w podróży, cierpielibyśmy prawie tyle, co gdyby to było prawdziwe, i lękalibyśmy się snu, tak jak lękamy się przebudzenia, kiedy obawiamy się popaść w takie nieszczęścia w rzeczywistości. I w istocie taki sen sprawiałby może tyleż męki co rzeczywistość.

Ale ponieważ sny są wszystkie inne, a nawet jeden i ten sam odmienia się, to, co w nich widzimy przejmuje nas o wiele mniej niż to, co widzimy na jawie, a to z przyczyny ciągłości, która wszelako nie jest tak jednostajna i równa, aby się też nie zmieniała, ale mniej gwałtownie, chyba czasem tylko, np. w podróży; wówczas powiadamy: „Zdaje mi się, że śnię”; życie bowiem jest snem nieco mniej niestałym227.

387

Może to być, że istnieją prawdziwe dowody; ale to nie jest pewne. Tak więc nie dowodzi to niczego innego, jak tylko że nie jest pewnym, aby wszystko było niepewnym, na chwałę pirronizmu.

388

Zdrowy sens. – Zmuszeni są powiedzieć: Nie postępujesz z dobrą wiarą; my nie śpimy, etc. – Jakże mnie cieszy widzieć ten hardy rozum upokorzony i błagający! Nie tak bowiem mówi człowiek, któremu wydzierają jego prawo i który broni go z orężem i siłą w ręku. Nie bawi się mówieniem, iż nie działamy z dobrą wiarą, ale karci tę złą wiarę siłą.

389

Eklezjasta wskazuje, iż człowiek bez Boga jest nieświadom wszystkiego228 i nieuchronnie nieszczęśliwy; nieszczęściem bowiem jest chcieć, a nie móc. Owóż on chce być szczęśliwy i pewien jakiejś prawdy; a mimo to nie może ani wiedzieć, ani nie pragnąć wiedzieć. Nie może nawet wątpić.

390

Mój Boże! cóż to za głupie gadanie: „Czyż Bóg stworzyłby świat, aby go potępić? czyżby żądał tyle od istot tak słabych?” etc. Pirronizm jest lekarstwem na tę chorobę i poskromi tę pychę229.

391

Rozmowa. – Wielkie słowa: Religia, odrzucam ją.

Rozmowa. – Pirronizm przysługuje się religii.

392

Przeciw pirronizmowi. – …Osobliwa to rzecz, iż nie można określić tych rzeczy bez zaciemnienia ich230. Mówimy o tym z całą pewnością. Przypuszczamy, iż wszyscy pojmują je w ten sam sposób: ale przypuszczamy zupełnie dowolnie, nie mamy bowiem na to żadnego dowodu. Widzę dobrze, iż stosuje się te słowa w tych samych okolicznościach i że za każdym razem, kiedy dwóch ludzi spostrzega, iż ciało jakieś zmieniło miejsce, wyrażają obaj widok tego samego przedmiotu tym samym słowem, powiadając, iż się poruszyło; i z tej zgodności określenia wnioskują z wielką siłą o zgodności pojęć; ale to nie jest bezwzględnie, ostatecznie przekonywające, mimo iż można by się o to zakładać; wiadomo bowiem, iż często można wyciągnąć te same wnioski z różnych przypuszczeń.

To wystarczy, aby co najmniej zamącić przedmiot. Nie gasi to bezwzględnie naturalnej jasności, która nas upewnia o tych rzeczach: akademicy założyliby się231; ale przyćmiewa je i miesza dogmatystów na chwałę kliki pirrońskiej wspierającej się na tej dwuznacznej dwuznaczności i na niejakiej wątpliwej ciemności, której wątpienia nasze nie mogą odjąć całej jasności ani nasze przyrodzone światło nie może rozproszyć wszystkich mroków.

393

Uciesznie jest patrzyć, że istnieją w świecie ludzie, którzy wyrzekłszy się wszystkich praw Boga i natury, uczynili sobie sami prawa, którym są ściśle posłuszni, jak np. żołnierze Mahometa, złodzieje, kacerze, etc. i tak samo logicy.

Zdawałoby się, że ich swawola powinna być bez żadnych granic ani zapór, zważywszy, iż przekroczyli ich tyle, tak słusznych i tak świętych.

394

Wszystkie zasady są prawdziwe, pirrończyków, stoików, ateuszów, etc. Ale ich Wnioski są fałszywe, ponieważ zasady przeciwne są również prawdziwe.

395

Instynkt, Rozum. – Cierpimy na niemoc dowiedzenia niezwalczoną dla całego dogmatyzmu. Mamy pojęcie prawdy niezwalczone dla całego pirronizmu.

396

Dwie rzeczy pouczają człowieka o całej jego naturze, instynkt i doświadczenie.

397

Wielkość człowieka jest wielka w tym, iż on zna swoją nędzę. Drzewo nie zna swojej nędzy.

Nędzą tedy jest czuć swoją nędzę, ale wielkością jest wiedzieć, że się jest nędznym.

398

Wszystkie te nędze właśnie dowodzą jego wielkości; są to nędze wielkiego pana, nędze wydziedziczonego króla.

399

Nie można być nędznym bez czucia; zrujnowany dom nie jest nędznym; jedynie człowiek jest nędzny: Ego vir videns232.

400

Wielkość człowieka. Mamy tak wielkie pojęcie o duszy człowieka, że nie możemy ścierpieć, aby miała nami gardzić i abyśmy nie zażywali szacunku jakiejś duszy: całe szczęście ludzi zasadza się na tym szacunku.

401

Chwała. – Zwierzęta nie podziwiają się. Koń nie podziwia swego towarzysza; nie iżby nie było między nimi współzawodnictwa w wyścigu, ale to nic nie znaczy; skoro bowiem znajdą się w stajni, najbardziej ciężki i niewydarzony nie ustąpi owsa drugiemu, jak chcą ludzie, aby dla nich czyniono. Wartość ich zaspakaja się sama sobą.

402

Wielkość człowieka w samejże jego chciwości, iż umiał wydobyć z niej cudowny porządek i uczynić z niej obraz miłości bliźniego233.

403

Wielkość. – Racje uczynków wskazują wielkość człowieka, iż wydobył z chciwości tak piękny porządek.

404

Największą nikczemnością człowieka jest ubieganie się o chwałę, ale to właśnie jest największą cechą jego doskonałości; choćby bowiem posiadał największe dobra na ziemi, choćby się cieszył najlepszym zdrowiem i istotnymi korzyściami, nie jest zadowolony, jeżeli nie ma szacunku u ludzi. Ceni tak wysoko pojęcie człowieka, iż jakiekolwiek miałby przewagi na ziemi, jeśli nie jest równie korzystnie usadowiony w pojęciu człowieka, nie jest zadowolony. Jest to najpiękniejsze miejsce w świecie: nic go nie może odwrócić od tego pragnienia; jest to najbardziej niezatarta cecha ludzkiego serca.

A ci, którzy najbardziej gardzą ludźmi i równają ich z bydlętami, i tak chcą, aby ich podziwiano i wierzono im i przeczą sami sobie własnym uczuciem234, ile że natura ich, mocniejsza nad wszystko, silniej przekonywa ich o wielkości człowieka niż rozum o jego nikczemności.

405

Przeciwwaga. – Duma, przeciwwaga wszystkich nędz: albo ukrywa swoje nędze; albo, jeśli je odsłania, chlubi się tym, że je zna.

406

Pycha przeciwważy i przeważa wszystkie nędze. Otoć osobliwy potwór i obłęd bardzo widoczny: oto spadł ze swego miejsca235 i szuka go z niepokojem. Oto czynności wszystkich ludzi, zobaczmyż kto je znajdzie.

407

Kiedy złośliwość ma słuszność po swojej stronie, staje się dumna i roztacza ją w całym jej blasku.

Kiedy zaparcie się świata albo surowość obyczajów nie osiągnęły prawdziwego dobra i trzeba im wrócić na drogę natury, dumna jest z tego powrotu.

408

Zło jest łatwe, jest go nieskończona mnogość: dobro prawie jedyne; ale pewien rodzaj zła prawie równie trudno jest spotkać jak to, co się nazywa dobrem, i często z tego pozoru podaje się to szczególne zło za dobro. Trzeba nawet nadzwyczajnej wielkości duszy, aby dojść do niego, jak do dobra236.

409

Wielkość człowieka. – Wielkość człowieka jest tak widoczna, iż wyłania się nawet z jego nędzy. To, co bowiem jest naturą u zwierząt, to u człowieka nazywamy nędzą; przez co uznajemy, iż jeśli natura jego jest dziś podobna naturze zwierząt, osunął się w nią z lepszej natury, która mu była właściwą niegdyś. Któż bowiem czuje się nieszczęśliwym, że nie jest królem, jeśli nie król wydziedziczony? Czyż kto uważał Pawła Emiliana za nieszczęśliwego, iż nie jest już konsulem? Przeciwnie, wszyscy znajdowali, iż czuł się szczęśliwym, iż bywał nim wprzódy, ponieważ nie godziło mu się być nim wiecznie. Natomiast Perseusza uważano za tak nieszczęśliwego, iż nie jest królem, ile że dolą jego było być nim wiecznie, iż dziwiono się, że zdolen jest ścierpieć życie. Kto się czuje nieszczęśliwym, iż ma tylko jedne usta? a kto nie będzie nieszczęśliwym, mając tylko jedno oko? Nigdy chyba nie przyszło nikomu na myśl martwić się, że nie ma trojga oczu, ale każdy jest niepocieszony, kiedy ich nie ma zgoła.

410

Perseusz, król Macedonii, Paweł Emilian 237 Wyrzucano Perseuszowi, że się nie zabija.

411

Mimo widoku wszystkich naszych nędz, które nas dotykają, które nas dzierżą za gardło, mamy jakiś instynkt, którego nie możemy zdławić, a który nas podnosi.

412

Wojna domowa w człowieku między rozumem a namiętnościami.

Gdyby miał tylko rozum bez namiętności…

Gdyby miał tylko namiętności bez rozumu…

Ale mając jedno i drugie, nie może być bez wojny, ile że nie może być w pokoju z jednym, nie wydając zarazem wojny drugiemu: tak więc jest wciąż w rozdwojeniu i sprzeczności z sobą.

413

Ta wojna domowa rozumu przeciw namiętnościom sprawiła, iż ci, którzy chcieli pokoju, podzielili się na dwie sekty238. Jedni zamierzyli wyrzec się namiętności i stać się bogami; drudzy wyrzec się rozumu i stać się bydlętami: Des Barreaux239. Ale ani jedni, ani drudzy nie zdołali tego osiągnąć; zawsze pozostaje rozum, który oskarża niskość i niegodziwość namiętności i mąci spokój tych, co im się oddają; i zawsze namiętności pozostają żywe w tych, którzy chcą się ich wyrzec.

414

Ludzie są tak nieodzownie szaleni, iż nie być szalonym znaczyłoby być szalonym innym krojem szaleństwa240.

415

Naturę człowieka można uważać na dwa sposoby: jeden wedle jego celu, i wówczas jest on wielki i nieporównany; drugi wedle mnogości241, tak jak się sądzi o naturze konia albo psa, ryczałtem, patrząc na zdatność w biegu et animum arcendi; i wówczas człowiek jest obmierzły i szpetny. Oto dwie drogi, które każą o nim sądzić tak odmiennie i rodzą tyle dysput między filozofami.

Jeden bowiem przeczy przypuszczeniu drugiego; jeden powiada: „Nie urodził się dla tego celu, ponieważ wszystkie jego uczynki wzdragają się przed nim”; drugi powiada: „Oddala się od swego celu, kiedy popełnia te niskie uczynki”.

416

Wielkość i nędza. – Ponieważ o nędzy wnosi się z wielkości, a o wielkości z nędzy, jedni uznali nędzę za tym głębszą, iż za dowód jej wzięli wielkość, inni zaś okrzyknęli wielkość z tym większą siłą, iż ocenili ją na podstawie samejże nędzy. Wszystko, co jedni rzekli dla wykazania wielkości, posłużyło drugim jedynie za argument, aby wnioskować o nędzy, ile że tym nędzniejszym jest, im bardziej kto z wysoka spadnie; drudzy przeciwnie242. Obracają się jedni i drudzy jakoby w niekończącym się kole: pewna bowiem jest, iż wedle tego, ile ludzie mają rozeznania, znajdują i wielkość, i nędzę w człowieku. Jednym słowem, człowiek wie, że jest nędzny; jest tedy nędzny, skoro nim jest; ale jest bardzo wielki, skoro wie o tym.

417

Ta dwoistość człowieka jest tak widoczna, iż niektórzy byli mniemania, że mamy dwie dusze. Prosta jednostka zdawała się im niezdolna do tak wielkich i tak nagłych zmian od bezmiernego zarozumienia do okropnego upadku serca.

418

Niebezpiecznie jest zanadto pokazywać człowiekowi, jak bardzo równy jest zwierzętom, nie wskazując mu jego wielkości. Również niebezpiecznie jest zanadto mu ukazywać jego wielkość bez jego nikczemności. Jeszcze niebezpieczniej jest zostawiać go nieświadomym i jednego, i drugiego. Ale bardzo korzystnie jest ukazywać mu i jedno, i drugie.

Nie trzeba, aby człowiek mniemał, że jest równy bydlętom ani aniołom, ani żeby nieświadom był i jednego, i drugiego, ale aby widział i jedno, i drugie.

419

Nie ścierpię, aby miał spocząć w jednym ani w drugim; iżby będąc bez oparcia i bez spoczynku…

420

Jeśli się chwali, poniżam go; jeśli się poniża, chwalę go; i sprzeciwiam mu się ciągle, aż pojmie, że jest monstrum niepojętym.

421

Jednako ganię i tych, którzy wzięli za zasadę chwalić człowieka, i tych, którzy mają zasadę, aby go ganić i tych, którzy imają się rozrywki; mogę pochwalić jedynie tych, którzy szukają, jęcząc.

422

Dobrze jest być znużonym i zmordowanym bezskutecznym poszukiwaniem prawdziwego dobra, aby wyciągnąć ramiona do Oswobodziciela.

423

Sprzeczności. Po wykazaniu nikczemności i wielkości człowieka. – Niechaj teraz człowiek oszacuje się wedle wartości; niechaj się kocha, jest w nim bowiem natura zdolna do dobrego; ale niechaj dlatego nie kocha nikczemności, jakie w nim są. Niechaj gardzi sobą, ponieważ ta zdolność jest czcza, ale niechaj dlatego nie gardzi tą naturalną zdolnością. Niechaj się nienawidzi, niechaj się kocha: jest w nim zdolność poznania prawdy i zdobycia szczęścia, ale nie posiada prawdy ani stałej, ani zadowalającej.

Chciałbym tedy skłonić człowieka, aby pragnął ją znaleźć, aby był gotów, wyzwolony od namiętności, pójść za nią, gdziekolwiek ją znajdzie, wiedząc, jak bardzo namiętności zaćmiewają jego świadomość. Chciałbym bardzo, aby znienawidził w sobie żądzę, która popycha go własną mocą, iżby go nie zaślepiała w wyborze, i nie zatrzymywała wówczas, gdy wybierze.

424

Wszystkie te sprzeczności, które zdawały się mnie najbardziej oddalać od poznania, od religii, zawiodły mnie właśnie najrychlej do prawdziwej religii.

Dział siódmy

425

Część druga. Iż człowiek bez wiary nie może poznać prawdziwego dobra ani sprawiedliwości. – Wszyscy ludzie silą się być szczęśliwi; nie ma tu wyjątku; mimo różnych środków, jakich w tym używają, wszyscy dążą do tego celu. To, że jedni idą na wojnę, a drudzy nie, wynika u obydwu z tego samego pragnienia, skojarzonego z odmiennym horyzontem. Wola nie czyni najmniejszego kroku inaczej jak ku temu celowi. Jest to pobudka wszystkich czynności wszystkich ludzi, nawet tego, który się wiesza.

A mimo to, od tak wielkiej liczby lat, nikt bez wiary nie doszedł do tego punktu, gdzie wszyscy mierzą ustawicznie. Wszyscy się skarżą: monarchowie, poddani; szlachta i gmin; młodzi, starzy; silni, słabi; uczeni, prostaczkowie; zdrowi, chorzy; we wszystkich krajach, czasach, wiekach i stanach.

Tak długa, ciągła i jednostajna próba powinna nas była przekonać o niemożności dojścia do szczęśliwości własnymi wysiłkami. Ale przykład mało nas poucza; nie jest nigdy tak doskonale podobny, aby nie było jakiejś subtelnej różnicy;; stąd spodziewamy się, iż nasze właśnie oczekiwanie nie dozna zawodu. I tak, podczas gdy rzeczywistość nie zadowala nas nigdy, doświadczenie243 mami nas i z nieszczęścia w nieszczęście, prowadzi nas aż do śmierci, która jest jego wiekuistym bezmiarem.

Cóż więc jest to, co nam krzyczy owo pragnienie i owa niemoc, jeśli nie to, iż istniało niegdyś w człowieku prawdziwe szczęście, po którym został nam obecnie jeno znak i ślad zgoła próżny? Staramy się go daremnie wypełnić wszystkim, co nas otacza, szukając w nieobecnych rzeczach pomocy, której nie otrzymuje od obecnych, ale wszystkie okazują się niezdatne: tą nieskończoną otchłań może wypełnić jedynie przedmiot nieskończony i niezmienny, to znaczy sam Bóg.

On jeden jest naszym prawdziwym dobrem; osobliwa rzecz, iż od czasu, jak nas opuścił nie ma w naturze nic, co by było zdolne zastąpić nam jego miejsce: gwiazdy, niebo, ziemia, żywioły, rośliny, kapusty, pory244, zwierzęta, owady, cielęta, węże, febra, zaraza, wojna, głód, występki, cudzołóstwo, kazirodztwo. I od czasu, jak stradaliśmy prawdziwe dobro, wszystko po równi może nam się nim wydawać, nawet nasze własne zniweczenie, mimo iż tak sprzeczne Bogu, rozumowi i naturze.

Jedni szukają go245 we władzy, drudzy w osobliwościach i w naukach, inni w rozkoszy. Inni246, którzy w istocie bardziej się doń zbliżyli, osądzili, iż nie trzeba, aby dobro powszechne i upragnione wszystkim ludziom mieściło się w jednej z rzeczy poszczególnych, które może posiadać tylko jeden, i które, będąc podzielone, więcej martwią swego posiadacza brakiem cząstki, której mu zbywa, niż go zadowalają posiadaniem tych, które ma. Zrozumieli, iż prawdziwe dobro powinno być takie, aby wszyscy mogli je posiadać naraz, bez uszczuplenia i zawiści, i aby nikt nie mógł go stracić wbrew swej woli. A argumentem ich jest, iż skoro to pragnienie jest wrodzone człowiekowi, skoro znajduje się nieodzownie we wszystkich i niepodobna go nie odczuwać, wnoszą stąd…

426

Skoro pierwsza natura zatraciła się, wszystko staje się jego247 naturą; tak samo, skoro prawdziwe dobro zatraciło się, wszystko staje się jego dobrem.

427

Człowiek nie wie, jakie miejsce ma zająć: jest widocznie zbłąkany i strącony ze swego prawdziwego miejsca, bez możności odszukania go. Szuka go wszędzie z niepokojem i bez skutku, w nieprzeniknionych mrokach.

428

Jeżeli to jest oznaką słabości dowodzić Boga przez naturę, nie pogardzajcie za to Pismem: jeżeli to jest oznaką siły poznać te sprzeczności, szanujcie za to Pismo.

429

Nikczemność człowieka, aż do poddania się zwierzętom, uż do ubóstwienia ich.

430

Początek, po wytłumaczeniu niepojętości. – Wielkości i nędze człowieka są tak widoczne, iż prawdziwa religia musi nieodzownie uczyć, i że jest jakiś znaczny pierwiastek wielkości w człowieku, i że jest znaczny pierwiastek nędzy. Trzeba zatem, aby nam zdała sprawę z tych zdumiewających sprzeczności.

Aby uczynić człowieka szczęśliwym, trzeba, aby mu pokazała, że istnieje Bóg; że jest obowiązany go kochać; że prawdziwe nasze szczęście to być w nim, a jedyne nieszczęście być oddzielonym od niego; aby uznała, że jesteśmy pełni mroków, które nam przeszkadzają poznać go i kochać; i że przez to, iż obowiązki nasze każą nam kochać Boga, a żądze odwracają nas odeń, jesteśmy pełni nieprawości. Trzeba, aby nam zdała sprawę z owej naszej sprzeczności z Bogiem i własnym dobrem. Trzeba, aby nam wskazała leki na nasze niemoce i środki uzyskania tych leków. Niechże kto zbada w tej mierze wszystkie religie świata i przyjrzy się, czy jest prócz chrześcijańskiej inna, która by czyniła temu zadość.

Czy może filozofowie, którzy za całe dobro ofiarują nam te dobra, które są w nas? Czy to jest prawdziwe dobro? czy znaleźli lekarstwo na nasze niedole? czy to znaczy uleczyć zarozumienie człowieka, jeśli się go postawi na równi z Bogiem? Ci, którzy nas przyrównali zwierzętom i mahometanie, którzy dali nam uciechy ziemskie za całe dobro, nawet w wieczności, czyż dali nam przez to lekarstwo na nasze żądze?

Jakaż religia nauczy nas tedy leczyć pychę i pożądliwość? Jakaż religia ukaże nam wreszcie nasze dobro, obowiązki, słabości, jakie nas odciągają, przyczynę tych słabości, środki zdolne je uleczyć i sposób znalezienia tych środków?

Inne religie nie umiały tego. Zobaczmyż, co uczyni Mądrość boża.

Nie oczekujcie, powiada ona, ani prawdy, ani pociechy od ludzi, jam jest ta, któram was ukształtowała, i ja jedna mogę was pouczyć, czym jesteście. Ale nie jesteście dziś już tacy, jakich was stworzyłam. Stworzyłam człowieka świętego, niewinnego, doskonałego, napełniłam go światłem i rozumem; użyczyłam mu swojej chwały i swoich cudów. Oko człowieka widziało wówczas majestat Boga. Nie był on wówczas w ciemnościach, które go oślepiają, ani w śmiertelności i nędzach, które go trapią. Ale nie mógł znaleźć tyle chwały, aby nie popaść w zarozumienie; zapragnął się uczynić sam swoim centrum i niezależnym od mojej pomocy. Uchylił się od mego panowania i równając się ze mną pragnieniem znalezienia szczęśliwości w sobie samym, sprawił, iż zdałam go jemu samemu. Buntując stworzenia, które mu były podwładne, uczyniłam mu je nieprzyjaciółmi, tak iż dzisiaj człowiek stał się podobny zwierzętom i tak oddalony ode mnie, iż zaledwie pozostaje mu jakaś mglista świadomość swego stwórcy; tak wszystko jego poznanie zagasło lub śćmiło się. Zmysły niezależne od rozumu, a często przewodzące rozumowi, pchnęły go w poszukiwanie rozkoszy. Wszystkie stworzenia albo go trapią, albo kuszą i władają nad nim, albo niewoląc go siłą, albo czarując słodyczą, które to panowanie bardziej jest straszliwe i tyrańskie.

Oto w jakim stanie ludzie znajdują się dzisiaj. Zostało im jakoweś mdłe poczucie szczęścia ich pierwotnej natury; toną w nędzach zaślepienia i pożądliwości, która stała się ich drugą naturą.

Z tego źródła, które wam odsłaniam, możecie poznać przyczynę tylu sprzeczności, które wprawiały w osłupienie ludzi i podzieliły ich na tak różnorodne uczucia. Zważcie obecnie wszystkie drgnienia wielkości i chwały, skoro próba tylu nędz nie może ich zdławić, i oceńcie, czy przyczyna tego nie musi tkwić w drugiej naturze.

– Na próżno, o ludzie, szukacie w sobie samych lekarstwa na swoje niedole. Cała wasza wiedza może tylko osiągnąć poznanie, że nie w sobie samych znajdziecie prawdę i dobro. Filozofowie przyrzekli wam to i nie mogli tego sprawić. Nie znają waszego prawdziwego dobra ani waszego prawdziwego stanu. W jaki sposób mogliby dać lekarstwo na wasze niedole, których ani nawet nie poznali? Wasze główne choroby to pycha, która oddala was od Boga, pożądliwość, która was wiąże do ziemi; oni zaś umieli jeno podsycać co najmniej jedną z tych chorób. Jeżeli wam ukazali Boga za cel, to jeno aby żywić waszą pychę: podsunęli wam myśl, że jesteście podobni jemu i pokrewni mu naturą. A ci, którzy widzieli czczość tego urojenia, wtrącili was w drugą przepaść, przekonywając was, że natura wasza podobna jest do bydlęcej, i kazali wam szukać szczęścia w żądzach, które są udziałem zwierząt. To nie jest, zaiste, sposób, aby was uleczyć z waszych nieprawości, których ci mędrkowie nawet nie znali, ja jedna mogę pokazać wam, czym jesteście, ja…

Adam, Chrystus.

Jeśli się was kojarzy z Bogiem, to przez łaskę, a nie z natury. Jeśli się was poniża, to za pokutę, nie z natury.

Tak więc, ta podwójna zdolność…

Nie jesteście w tym stanie, w jakim was stworzono.

Skoro się odkryje te dwa stany, niepodobna, abyście ich nie poznali. Śledźcie swoje drgnienia, przyglądajcie się sobie samym i baczcie, czy nie znajdziecie w sobie żywych znamion tych dwu natur.

Czy tyle sprzeczności mogłoby się znajdować w prostym przedmiocie?

– Niezrozumiałe248. – To co nietrozumiałe, mimo to istnieje: Liczba nieskończona. Przestrzeń nieskończona, równa skończonej.

– Niewiarygodne, aby Bóg łączył się z nami249. – Ta myśl wzięła się jedynie z widoku naszej lichości. Ale jeżeli czujecie ją szczerze, idźcie za nią tak daleko jak ja i uznajcie, że stoimy w istocie tak nisko, iż jesteśmy własną swą mocą niezdolni poznać, czy jego miłosierdzie nie może nas uczynić zdolnymi do tego złączenia. Chciałbym bowiem wiedzieć, skąd to zwierzę, które uznaje się tak słabym, ma prawo mierzyć miłosierdzie Boga i stawiać mu granice wysnute z własnej fantazji. Tak dalece nie wie, co to Bóg, iż nie wie nawet, co to on sam: i oto do gruntu wstrząśnięty widokiem własnego stanu śmie mówić, iż Bóg nie może go uczynić zdolnym do obcowania z nim!

Toż chciałbym go zapytać, czy Bóg żąda odeń czego innego prócz tego tylko, aby go kochał, znając go; i dlaczego myśli, że Bóg nie może dać mu się poznać i pokochać, skoro jest z natury zdolny do miłości i poznania. Nie ma wątpienia, iż wie przynajmniej że jest250, że kocha cośkolwiek. Zatem jeżeli widzi co w ciemnościach, w których tonie, i jeżeli znajduje jakiś przedmiot miłości wśród rzeczy będących na ziemi, dlaczego, jeśli Bóg da mu jakiś promyk swej istoty, nie ma być zdolnym poznać go i kochać w ten sposób, w jaki mu się spodoba nam udzielić? Jest tedy niewątpliwie nieznośna zarozumiałość w takich rozumowaniach, mimo iż zdają się oparte na pozornej pokorze, która nie jest ani szczera, ani rozumna, o ile nie prowadzi do wyznania, iż nie wiedząc sami z siebie, czym jesteśmy, możemy się o tym dowiedzieć jedynie od Boga.

Nie żądam, abyś mi poddał swą wiarę bez racji, i nie mam zamiaru ujarzmić cię tyrańsko. Nie zamierzam również zdać ci sprawy ze wszystkich rzeczy; aby pogodzić te sprzeczności, mam zamiar ukazać ci jasno, za pomocą przekonywających dowodów, boskie oznaki we mnie, które by cię przekonały, czym jestem i zyskały mi powagę za pomocą cudów i dowodów niepodobnych do odtrącenia; i abyś następnie wierzył niezłomnie w rzeczy, których cię nauczam, skoro nie znajdziesz żadnej przyczyny do odrzucania ich, chyba tą, iż nie możesz sam przez siebie poznać, czy one istnieją czy nie.

Bóg chciał odkupić ludzi i otworzyć niebo tym, którzy go szukali. Ale ludzie okazują się tego tak niegodni, iż słuszna jest, aby z przyczyny ich zatwardziałości Bóg odmówił niektórym tego, czego udziela innym przez miłosierdzie, które się im nie należy251. Gdyby chciał przemóc upór najbardziej zatwardziałych, mógłby to uczynić, objawiając się im tak oczywiście, iż nie mogliby wątpić o prawdzie jego istoty; jako ukaże się w ostatni dzień, w takim blasku piorunów i w takim przewrocie natury, iż umarli wstaną z martwych i najbardziej ślepi go ujrzą.

Nie w taki to sposób chciał się ukazać w swoim łaskawym objawieniu, ponieważ tylu ludzi okazuje się niegodnymi jego łagodności, postanowił zostawić ich bez dobra, którego nie chcą. Nie było tedy słusznym, aby się objawił w sposób oczywiście boski i bezwarunkowo zdolny przekonać wszystkich ludzi; ale nie było też słusznym, aby przybył w sposób tak ukryty, aby go nie mogli poznać ci, którzy szukają go szczerze. Dla tych chciał być zgoła łatwym do poznania. Tak więc, pragnąc się ukazać jasno tym, którzy go będą szukali z całego serca, a zostać w ukryciu dla tych, którzy uciekają odeń z całego serca, miarkuje swoje poznanie w ten sposób, iż dał oznaki widzialne tym, którzy go szukają, owym zaś, którzy go nie szukają, nie. Dość jest światła dla tych, którzy pragną widzieć, a dość ciemności dla tych którzy, trwają w przeciwnym usposobieniu.

430 bis

Wszystko, co jest niezrozumiałe, może mimo to istnieć.

431

…Nikt inny nie poznał, iż człowiek jest najwyborniejszym stworzeniem. Jedni, którzy poznali jego istotną doskonałość, wzięli za nikczemność i niewdzięczność niskie uczucia, które z natury ludzie mają o sobie samych; inni, którzy dobrze poznali, jak dalece ta nikczemność jest istotna, potraktowali jako śmieszną pychę te uczucia wielkości, również wrodzone człowiekowi.

„Podnieś oczy ku Bogu, mówią jedni; spójrz na tego, do którego jesteś podobny i który cię stworzył, abyś go ubóstwiał. Możesz stać mu się podobnym; mądrość zrówna cię z nim, jeżeli zechcesz iść za nim”. „Podnieście głowę, ludzie wolni”, powiada Epiktet252. A inni znowuż powiadają mu: Opuść oczy ku ziemi, ty nędzny robaku, i patrz na zwierzęta, których jesteś towarzyszem.

Czym stanie się tedy człowiek? Czy będzie równym Bogu, czy zwierzętom? Cóż za przerażająca odległość! Czymże tedy będziemy? Kto nie widzi w tym wszystkim, iż człowiek się zabłąkał, iż osunął się ze swego miejsca, szuka go z niepokojem i nie może odnaleźć? I któż go tam doprowadzi? Najwięksi ludzie nie zdołali tego.

432

Pirronizm ma słuszność; ostatecznie bowiem przed Jezusem Chrystusem ludzie nie wiedzieli sami, jak stoją, czy są wielcy czy mali. A ci, którzy twierdzili jedno lub drugie, nie wiedzieli w gruncie nic; zgadywali jeno bez racji i na oślep; a nawet błądzili ciągle, wykluczając jedno lub drugie.

Quod ergo ignorantes, quaeritis, religio annuntiat vobis 253.

433

Zrozumiawszy całą naturę człowieka. – Na to aby religia była prawdziwa, trzeba, aby poznała naszą przyrodę. Musi wprzód poznać wielkość i małość i rację jednej i drugiej. Któraż to poznała prócz chrześcijańskiej?

434

Główne przewagi pirrończyków – zostawiam na boku pomniejsze – są: iż nie mamy żadnej pewności prawdy tych zasad poza wiarą i objawieniem, chyba w tym, iż czujemy je w sobie w sposób przyrodzony. Otóż to naturalne poczucie nie jest przekonywającym dowodem ich prawdy. Skoro nie mamy pewności tego, poza wiarą, czy człowiek jest tworem dobrego Boga, złego ducha254 lub przypadku, pozostaje wątpliwym, czy te wszczepione w nas zasady są prawdziwe, fałszywe lub niepewne. Tym więcej, iż nikt nie ma pewności, poza wiarą, czy czuwa, czy śpi, ile że w czasie snu wierzymy silnie, że czuwamy; mniemamy, iż widzimy przestrzenie, kształty, ruchy; czujemy, jak upływa czas, mierzymy go; słowem, działamy tak samo jak na jawie. Skoro tedy połowa życia spływa na śnie, w którym wedle naszego własnego wyznania mimo wszystko, co się nam zdaje, nie mamy żadnego pojęcia o prawdzie (jako iż wszystkie nasze uczucia są wówczas złudzeniem); kto wie, czy ta druga połowa naszego życia, w której zdaje się nam, że czuwamy, nie jest innym snem, nieco różnym od pierwszego, z którego budzimy się, kiedy nam się zdaje, że śpimy.

I czy można wątpić, iż gdybyśmy śnili w towarzystwie i gdyby przypadkiem sny się zgadzały, co jest dosyć częstym, a gdybyśmy czuwali w samotności, uwierzylibyśmy snadnie w przewrócony porządek rzeczy? Wreszcie, ponieważ często śnimy, że śnimy, spiętrzając jeden majak senny na drugi, czyż samo życie nie jest tylko snem, na którym inne sny są zaszczepione, z którego budzimy się przy śmierci i podczas którego mamy równie słabe pojęcie o prawdzie i dobru, co podczas snu naturalnego; rozmaite zaś myśli, które nas zaprzątają, są może tylko złudzeniami, podobnie jak upływ czasu i inne czcze urojenia w naszych snach?

Oto główne argumenty z jednej i drugiej strony255.

Pomijam drobniejsze, jako to wywody pirrończyków przeciw wpływom zwyczaju, wychowania, obyczajów, klimatu i innych podobnych rzeczy, które, mimo iż pociągają większość pospolitych ludzi, budujących dowody jedynie na tych czczych podstawach, walą się za najmniejszym dmuchnięciem pirrończyków. Wystarczy zajrzeć do ich książek, jeśli ktoś nie jest dość przekonany; przekona się o tym bardzo rychło i może aż nadto.

Zatrzymuję się przy jedynej fortecy dogmatystów, mianowicie iż, mówiąc z dobrą wiarą i szczerze, nie można wątpić o naturalnych zasadach.

Przeciw czemu pirroniści wytyczają w jednym słowie niepewność naszego pochodzenia, obejmującą wraz niepewność naszej natury; na co dogmatyści szukają jeszcze odpowiedzi od czasu, jak świat istnieje.

I oto jawna wojna między ludźmi, w której trzeba, aby każdy się oświadczył i stanął z konieczności albo przy dogmatyzmie, albo przy pirronizmie. Kto bowiem będzie mniemał, iż pozostaje neutralny, będzie na wskroś pirrończykiem; ta neutralność jest istotą tej gromady: kto nie jest przeciw nim, jest w pełnej mierze za nimi (w czym objawia się ich przewaga). Oni sami nie są za sobą: są neutralni, obojętni, zawieszeni jakoby w powietrzu, bez wyjątku.

Cóż pocznie tedy człowiek w tym stanie? Czy będzie wątpił o wszystkim? Czy będzie wątpił, że czuwa, że go ktoś szczypie, że go coś parzy? Czy będzie wątpił, że wątpi? czy będzie wątpił, że jest? Niepodobna zajść tak daleko; i twierdzę z pewnością, że nie było jeszcze pirrończyka w całej doskonałości. Natura podtrzymuje bezsilny rozum i nie pozwala mu snuć swoich bredzeń aż tak daleko.

Czy powie zatem, przeciwnie, iż posiada z pewnością prawdę, on, który, jeśli go bodaj trochę przyprzeć do muru, nie może wywieść się z najmniejszych tytułów i zmuszony jest wypuścić zdobycz?

Cóż za monstrum jest tedy człowiek? Cóż za osobliwość, co za potwór, co za chaos, co za zbieg sprzeczności, co za dziw! Sędzia wszechrzeczy, bezrozumny robak ziemny; skarbnik prawdy, zlew niepewności i błędu; chluba i zakała wszechświata.

Kto rozplącze ten zamęt? Natura pognębia pirrończyków, a rozum pognębia dogmatystów. Cóż tedy poczniecie wy, o ludzie, którzy przyrodzonym rozumem dochodzicie, jaka jest wasza przyrodzona istota? Nie możecie uniknąć jednej z tych sekt, ani też trwać w żadnej.

Poznaj tedy, pyszałku, jakim bezsensem jesteś dla samego siebie. Ukorz się, bezsilny rozumie; umilknij, bezmyślna naturo: dowiedz się, że człowiek nieskończenie przerasta człowieka i poucz się od swego pana o swym prawdziwym stanie, którego nie znasz. Słuchaj Boga.

Ostatecznie bowiem, gdyby człowiek nigdy nie uległ skażeniu, cieszyłby się w swojej niewinności i prawdą, i szczęściem bez niepokoju; a gdyby człowiek zawsze był tylko skażony, nie miałby żadnego pojęcia ani o prawdzie, ani o szczęśliwości. Ale oto my nieszczęśliwi – bardziej niż gdyby stan nasz był zgoła wyzuty z wielkości – mamy pojęcie o szczęściu, a nie możemy go dosięgnąć; przeczuwamy obraz prawdy, a posiadamy tylko kłamstwo; niezdolni do zupełnej niewiedzy i do pewnego poznania, tak bardzo oczywiste jest, iż byliśmy w słanie doskonałości, z któregośmy się nieszczęśliwie stoczyli!

Rzecz zadziwiająca jednakże, iż tajemnica najbardziej odległa od naszego poznania, mianowicie tajemnica przekazywania grzechu, jest rzeczą, bez której nie możemy mieć żadnej świadomości samych siebie! To pewna bowiem, iż nic bardziej nie obraża naszego rozumu, niż twierdzenie, iż grzech pierwszego człowieka uczynił winnymi tych, którzy, tak oddaleni od jego źródła, nie mogli mieć w nim na pozór udziału. Następstwo to wydaje się nam nie tylko niemożliwe, ale nawet bardzo niesprawiedliwe; cóż bowiem przeciwniejszego zasadom naszej nędznej sprawiedliwości niż skazywać na wieki dziecko pozbawione woli za grzech, w którym najoczywiściej miało tak mały udział, ile że popełniono go na sześć tysięcy lat przed jego urodzeniem? Z pewnością nic nas gwałtowniej nie razi niż ta nauka; a mimo to, bez tej tajemnicy, najbardziej niezrozumiałej ze wszystkich, jesteśmy niezrozumiali dla samych siebie. Węzeł naszej natury czerpie swoje skręty i zwoje w tej otchłani; tak i człowiek bardziej jest niepojęty bez tej tajemnicy, niż ta tajemnica jest niepojęta dla człowieka.

Z czego okazuje się, iż Bóg, pragnąc uczynić trudność naszej istoty niezrozumiałą dla nas samych, ukrył jej węzeł tak wysoko lub, aby rzec lepiej, tak nisko, iż byliśmy zgoła niezdolni doń dotrzeć; tak iż nie przez pyszne miotanie się naszego rozumu, ale przez proste poddanie rozumu możemy prawdziwie się poznać.

Te podstawy, silnie umocowane na niewzruszonej powadze religii, dają nam poznać, iż są dwie prawdy wiary jednako stałej, jedna, iż człowiek w stanie stworzenia lub w stanie łaski wzniósł się ponad całą naturę, uczynił się jakoby podobnym Bogu i uczestnikiem jego bóstwa; druga, iż, w stanie skażenia i grzechu osunął się z tego stanu i stał się podobny bydlętom.

Te dwa twierdzenia są jednako silne i pewne. Pismo św. głosi je wyraźnie, kiedy powiada w którychś miejscach: Deliciae meae esse cum filiis hominum256. Effundam spiritum meum super omnem carnem257. Dii estis258, etc., w innych zaś powiada: Omnis caro foenum259. Homo assimilatus est jumentis insipientibus, et similis factus est illis260. Dixi in corde meo de filiis hominum261, Eccl. III.

Przez co okazuje się jasno, iż człowiek mocą łaski stał się jakoby podobny Bogu i uczestniczący w jego boskości i że bez łaski jest jakoby podobny do tępych bydląt.

435

Bez tych boskich wiadomości, co mogli uczynić ludzie, jeśli nie albo wznieść się w wewnętrznym poczuciu, które im zostało z minionej wielkości, lub też uniżyć się w widoku własnej obecnej niemocy? Nie widząc bowiem całkowitej prawdy, nie mogli dojść do doskonalej cnoty. Ponieważ jedni uważają naturę jako nieskażoną, drudzy jako nie do naprawienia, nie mogli uniknąć albo pychy, albo lenistwa, tych dwu źródeł wszelakich błędów, ile że nie mają innej drogi jak tylko poddać się przez gnuśność albo też wyrwać się przez pychę. Jeżeli bowiem znali doskonałość człowieka, nie znali jego skażenia; tak iż unikali wprawdzie gnuśności, ale wpadali w pychę; jeżeli zaś poznawali niemoc natury, zapoznawali jej bóstwo; tak iż mogli wprawdzie uniknąć próżności, ale jedynie rzucając się w rozpacz.

Stąd pochodzą rozmaite sekty stoików i epikurejczyków; dogmatystów i akademików, etc. Jedynie religia chrześcijańska mogła uleczyć te dwa błędy, nie wypędzając jeden drugim, mądrością ziemi, ale wypędzając i jeden, i drugi prostotą Ewangelii. Uczy ona bowiem sprawiedliwych, których wznosi aż do uczestnictwa w samym bóstwie, iż w tym wzniosłym stanie jeszcze noszą źródło całego zepsucia, które ich przez ciąg całego życia, poddaje błędowi, nędzy, śmierci, grzechowi; najbardziej zaś bezbożnym krzyczy ona, że są zdatni do łaski Odkupiciela. Tak więc przyprawiając o drżenie tych, których usprawiedliwia, i pocieszając tych których potępia, miesza tak trafnie obawę z nadzieją (przez tę podwójną zdolność, która jest wspólna wszystkim, i łaski, i grzechu), iż poniża nieskończenie więcej niż sam rozum może uczynić, ale nie wtrącając w rozpacz; i wznosi nieskończenie wyżej niż naturalna duma, ale nie wzdymając pychą: ukazując tym jasno, iż skoro sama jedna wolna jest od błędu i grzechu, jej tylko przystoi uczyć i poprawiać ludzi.

Kto może tedy wzdragać się uwierzyć tej niebiańskiej mądrości i nie uwielbić jej? Czyż nie jest bowiem jaśniejszym niż dzień, że czujemy w samych sobie niezatarte piętno doskonałości? I czyż nie jest tak samo prawdą, iż w każdej godzinie doświadczamy skutków naszego opłakanego stanu? Cóż nam tedy krzyczy ten chaos i to potworne zamieszanie, jeśli nie prawdę tych dwóch stanów i to głosem tak potężnym, iż niepodobna się mu oprzeć?

436

Słabość. – Wszystkie zajęcia ludzi zmierzają do tego, aby posiąść mienie; i nie jest w ich mocy mieć jakiś tytuł dla wykazania, iż posiadają je przez sprawiedliwość, mają bowiem jeno urojenie ludzkie, ani też siłę dla posiadania go pewnie. Tak samo jest z wiedzą, choroba bowiem odejmuje ją. Jesteśmy niezdolni i do prawdy, i do dobra.

436 bis

Wszystkie zajęcia ludzi zmierzają do tego, aby posiąść mienie; a nie mają ani tytułu do posiadania go sprawiedliwie, ani siły do posiadania go pewnie; tak samo wiedza, przyjemności. Nie mamy ani prawdy, ani dobra.

437

Pożądamy prawdy, a znajdujemy w sobie jedynie niepewność.

Szukamy szczęścia, a znajdujemy jedynie nędzę i śmierć.

Jesteśmy niezdolni nie pragnąć prawdy i szczęścia, a nie jesteśmy zdolni ani do pewności, ani do szczęścia. Pozostawiono nam to pragnienie tak, aby nas ukarać, jak aby nam dać uczuć, skądeśmy spadli.

438

Jeżeli człowiek nie jest stworzony dla Boga, dlaczego jest szczęśliwy tylko w Bogu? Jeżeli człowiek jest stworzony dla Boga, dlaczego jest tak sprzeczny Bogu?

439

Skażenie natury. – Człowiek nie działa na zasadzie rozumu, który stanowi Jego istotę.

440

Skażenie rozumu objawia się w tylu rozmaitych i niedorzecznych obyczajach; trzeba było, aby prawda przyszła, iżby człowiek nie żył już w samym sobie.

441

Co do mnie, wyznaję, iż z chwilą, gdy religia chrześcijańska odsłoni zasadę, iż natura ludzka jest skażona i odsunięta od Boga, otwiera to nam oczy tak, iż wszędzie widzimy tę prawdę: natura bowiem jest taka, iż wszędzie ukazuje zatraconego Boga, i w człowieku, i poza człowiekiem, i skażoną naturę.

442

Prawdziwa natura człowieka, jego prawdziwe dobro i prawdziwa cnota, i prawdziwa religia to rzeczy, których poznanie jest nierozłączne.

443

Wielkość, nędza. – Im więcej mamy światła, tym więcej odkrywamy wielkości i niskości w człowieku. Pospólstwo – ci, którzy stoją wyżej, filozofowie: zdumiewają pospolitych ludzi; – chrześcijanie: zdumiewają filozofów.

Któż będzie się tedy zdumiewał, widząc, iż religia poznaje jeno do dna to, co poznajemy tym lepiej, im więcej mamy światła?

444

Co ludzie zdołali poznać najwyższą swą wiedzą, tego ta religia uczyła swoje dzieci.

445

Grzech pierworodny jest niedorzecznością w oczach ludzi, ale podają go wam za taki; nie powinniście mi tedy zarzucać braku rozsądku w tej nauce, skoro ja ją przedstawiam jako będącą bez rozsądku. Ale ta niedorzeczność jest mądrzejsza niż cała mądrość ludzi: sapientius est hominibus262; bez niej bowiem jak określimy, co jest człowiek? Cała jego istota zależy od tego niedostrzegalnego punktu. I w jaki sposób spostrzegłby rozumem, skoro to jest rzecz przeciw rozumowi, i skoro rozum nie tylko niezdolny jest wymyślić tego swoimi drogami, ale oddala się, kiedy mu to nastręczyć?

446

O grzechu pierworodnym. Szeroka tradycja grzechu pierworodnego wedle Żydów.

O ustępie z Genezy, VIII, 21: przyroda serca ludzkiego zła jest od dzieciństwa. Rabbi Mojżesz Haddarschan: Ten zły zaczyn złożony jest w człowieku od godziny jego poczęcia.

Massechet Succa. Ten zły zaczyn ma siedem imion w Piśmie; nazywa się zło, napletek, plugastwo, wróg, zgorszenie, kamienne serce, wicher północny: wszystko to oznacza złośliwość ukrytą i odciśniętą w sercu człowieka.

Misdrach Tillim powiada toż samo i także iż Bóg uwolni dobrą naturę człowieka od złej.

Ta złośliwość odnawia się każdego dnia przeciw człowiekowi jako napisane jest Ps. XXXVII: „Bezbożnik śledzi sprawiedliwego i szuka, jakby go uśmiercić; ale Bóg go nie opuści”. Ta złośliwość kusi serce człowieka w tym życiu, a oskarży go w tamtym. Wszystko to znajduje się w Talmudzie.

Misdrach Tillim o Ps. IV.: „Drżyjcie, a nie będziecie grzeszyli”; Drżyjcie i przeraźcie waszą pożądliwość, a nie będzie was wiodła do grzechu. A o Ps. XXXVI: „Bezbożnik rzekł w swoim sercu: Niech lęk boży nie stoi przede mną”: to znaczy, iż złośliwość wrodzona ludziom mówi tak do bezbożnika.

Misdrach i Kohelet. „Lepsze jest dziecię ubogie i roztropne niż król stary a głupi, który nie umie przewidzieć przyszłości”. Dziecię to jest cnota, a król to jest złośliwość ludzka. Jest ona nazwana królem, ponieważ wszystkie członki są jej posłuszne; a starym, ponieważ istnieje w sercu człowieka od dzieciństwa aż do starości; a głupim, ponieważ prowadzi człowieka na drogę zagłady, której on zgoła nie przewiduje.

To samo jest u Misdracha Tillim.

Bereschit Rabba o Ps. XXXV: „Panie, wszystkie moje kości błogosławić cię będą, ponieważ wyzwalasz ubogiego od tyrana”: a czy może być większy tyran niż zły zaczyn? – A o Przyp. XXV: „Jeśli twój wróg jest głodny, nakarm go” i to znaczy, jeśli zły zaczyn jest głodny, daj mu chleba mądrości, o którym powiedziane jest w Przyp. IX; a jeżeli ma pragnienie, daj mu wody, o której powiedziane jest I s. LV.

Misdrach Tillim powiada to samo; i że Pismo w tym miejscu, mówiąc o naszym wrogu, rozumie zły zaczyn i że, dając mu ten chleb i tę wodę, zgromadzi mu węgle na głowie.

Misdrach i Kohelet o Eccl. IX: „Wielki król obległ małe miasto”. Ten wielki król, to zły zaczyn; wielkie machiny, którymi je otacza, to pokusy; i znalazł się człowiek roztropny a ubogi, który je oswobodził, to znaczy cnota.

Takoż o Ps XLI: „Szczęśliwy, który ma wzgląd na biednych”.

A znowuż o Ps LXXVIII: „Duch, który odchodzi i już nie wraca”; z czego niektórzy wzięli powód, aby bredzić przeciw nieśmiertelności duszy; ale znaczy to, że ten duch, to jest zły zaczyn, który towarzyszy człowiekowi aż do śmierci i nie wraca przy zmartwychwstaniu263.

O Ps CIII264 toż samo.

O Ps XVI265.

447

Mamyż rzec, iż przez to, że powiedzieli jako sprawiedliwość opuściła ziemię266, ludzie znali grzech pierworodny? – Nemo ante obitum beatus est267; – to znaczy, iż wiedzieli, że przy śmierci zaczyna się wiekuista i prawdziwa szczęśliwość?

448

Miton widzi dobrze, że natura jest skażona i że ludzie żyją sprzecznie z uczciwością: ale nie wie, dlaczego nie mogą wzbić się wyżej.

449

Porządek. – Po skażeniu powiedzieć: słusznie jest, aby wszyscy, którzy są w tym stanie, znali go; i ci, którzy sobie w nim podobają, i ci którzy sobie nie podobają; ale nie jest słusznym, aby wszyscy widzieli odkupienie.

450

Jeżeli kto nie wie o tym, iż pełen jest pychy, ambicji, żądzy, słabości, nędzy i nieprawości, jest bardzo ślepy. A jeżeli wiedząc o tym, nie pragnie być od nich wyswobodzony, co można powiedzieć o takim człowieku?…

Cóż tedy jeśli nie szacunek, można żywić dla religii, która zna tak dobrze błędy człowieka, i jeśli nie pragnienie, iżby prawdziwą była religia, która przyrzeka na nie tak upragnione lekarstwa?

451

Wszyscy ludzie ze swej natury nienawidzą się wzajem. Posłużono się, jak się dało, pożądliwością, aby jej kazać służyć powszechnemu dobru; ale to tylko sztuczka i fałszywy obraz miłości bliźniego; w gruncie bowiem to tylko nienawiść.

452

Żałować nieszczęśliwych nie jest sprzeczne z pożądliwością268; przeciwnie, radzi jesteśmy, iż możemy oddać to świadectwo przyjaźni, i zyskać sobie rozgłos tkliwego serca, nic nie dając.

453

Ugruntowano wszystko na pożądliwości i dobyto z niej cudowne prawidła porządku, moralności i sprawiedliwości; ale w głębi, tej szpetnej głębi człowieka, owo figmentum malum269 jest tylko przykryte, ale nie usunięte.

454

Niesprawiedliwość. – Nie znaleźli innego sposobu zadowolenia pożądliwości bez krzywdy drugich.

455

JA 270 jest nienawistne: ty. Mitonie271, pokrywasz je, ale go przez to nie usuwasz; jesteś tedy zawsze nienawistny, – Nie; skoro bowiem postępujemy, jak to czynimy, uprzejmie względem całego świata, znika powód, aby nas nienawidzić. – To prawda, gdyby w owym ja nienawidziło się jedynie przykrości, których przezeń doznajemy. Ale jeśli go nienawidzą dlatego, że jest niesprawiedliwe, że się czyni ośrodkiem wszystkiego, będę go nienawidził zawsze.

Jednym słowem, ja ma dwie właściwości: jest niesprawiedliwym w sobie, w tym, iż czyni się ośrodkiem wszystkiego; jest niewygodne drugim w tym, iż chce ich ujarzmić: każde bowiem ja jest wrogiem i chciałoby być tyranem wszystkich innych. Odejmujesz mu natręctwo, ale nie niesprawiedliwość; nie czynisz go przeto lubym tym, którzy nienawidzą jego niesprawiedliwości: czynisz je lubym jedynie ludziom niesprawiedliwym, którzy nie znajdują już w nim swego wroga; tak więc pozostajesz nadal niesprawiedliwy i możesz być miły jeno niesprawiedliwym.

456

Cóż za wyuzdanie sądu, wskutek którego nie masz nikogo, kto by się nie stawił ponad resztę świata i kto by nie przekładał swego własnego dobra i trwania swego szczęścia i życia ponad dobro i szczęście całej reszty świata!

457

Każdy jest wszystkim sobie samemu; z jego śmiercią bowiem wszystko dla niego umiera. I stąd pochodzi, iż każdy mniema, że jest wszystkim dla wszystkich. Nie trzeba sądzić o naturze wedle nas, ale wedle niej.

458

„Wszystko, co jest w świecie, jest pożądliwością ciała albo pożądliwością oczu, albo pychą życia: libido sentiendi, libido sciendi, libido dominandi272”. Nieszczęsna owa przeklęta ziemia, którą te trzy rzeki ogniste raczej rozpalają niż wilżą! Szczęśliwi będący nad tymi wodami niezanurzeni, nieporwani, ale nieruchomi i niewzruszeni; niestojący, ale siedzący w niskiej i pewnej pozycji, z której nie podnoszą się przed światłem, ale spocząwszy w niej w pokoju, wyciągają rękę ku temu, kto ich ma podnieść, aby ich utrzymać stojących i niewzruszonych w przysłonkach świętej Jeruzalem, gdzie pycha nie zdoła ich już pokonać i obalić, a którzy wszelako płaczą, nie iż widzą spływające wszystkie znikome rzeczy unoszone strumieniem, ale przez pamięć swej drogiej ojczyzny, niebiańskiej Jeruzalem, którą wspominają bez ustanku w ciągu swojego wygnania273!

459

Rzeki Babilonu toczą się i spływają, i ponoszą.

O święty Syjonie, gdzie wszystko jest stałe i gdzie nic nie spływa!

Trzeba usiąść na rzekach, nie pod nimi ani w nich, ale na nich; nie stojący, ale siedzący; aby być pokornym, siedząc, i być pewnym, będąc na nich. Zasię będziemy stać prosto w przysionkach Jeruzalem.

Przyjrzyjcie się, czy ta lubość jest stała czy płynąca: jeżeli mija, to rzeka Babilonu.

460

Pożądliwość ciała, pożądliwość oczu, pycha etc. – Są trzy porządki rzeczy: ciało, duch, wola. Cieleśnicy, to bogacze, króle: za przedmiot mają ciało. Ciekawi i uczeni: mają za przedmiot ducha. Mędrcy: mają za przedmiot sprawiedliwość.

Bóg powinien władać nad wszystkim i wszystko ma się odnosić do niego. W rzeczach ciała panuje zasadniczo pożądliwość; w rzeczach ducha ciekawość; w mądrości pycha. Nie iżby nie było można pysznić się z dóbr albo wiadomości, ale to nie jest siedziba pychy; przyznając bowiem człowiekowi, iż jest uczony, bez trudu przekonamy go, iż nie ma racji być pysznym. Właściwym miejscem pychy jest mądrość, nie można bowiem przyznać człowiekowi, iż osiągnął mądrość i że niesłusznie się tym pyszni: jest to bowiem sprawiedliwe. Toteż Bóg sam daje mądrość; i oto dlatego: Qui gloriatur, in Domino glorietur274.

461

Trzy pożądliwości zrodziły trzy sekty275 i filozofowie uczynili nie co insze, jak tylko poszli za jedną z trzech pożądliwości.

462

Szukanie prawdziwego dobra. – Ogół ludzi mieści dobro w majątku i w dobrach zewnętrznych, lub co najmniej w rozrywce, Filozofowie pokazali czciość tego wszystkiego, I pomieścili je gdzie mogli.

463

Przeciw filozofom którzy mają Boga bez Jezusa Chrystusa.

Filozofowie. – Wierzą, iż sam tylko Bóg godzien jest, aby go kochano i podziwiano, i zapragnęli być kochani i podziwiani przez ludzi, a nie znają swojego skażenia. Jeżeli czują gorącą chęć ubóstwiania go i podziwiania i znajdują w tym swą główną radość, niechaj się uważają za dobrych doskonale! Ale jeżeli się okazują w tym oporni, jeżeli nie mają innej skłonności jak tylko chcieć się usadowić w szacunku ludzi i czerpią swą doskonałość jedynie w tym, iż nie niewoląc ludzi, każą im znajdować szczęście w miłowaniu ich, powiem, iż ta doskonałość jest ohydna. Jak to! poznali Boga i nie zapragnęli jedynie, aby ludzie go kochali, ale aby ludzie poprzestali na nich! Żądali być przedmiotem dobrowolnego szczęścia ludzi!

464

Filozofowie. – Jesteśmy pełni rzeczy, które nas wyrzucają na zewnątrz.

Instynkt daje nam uczuć, że trzeba nam szukać szczęścia poza sobą. Namiętności pchają nas na zewnątrz, nawet gdyby się nie nastręczały przedmioty dla pobudzenia ich. Przedmioty zewnętrzne kuszą nas same z siebie i wołają, nawet kiedy nie myślimy o nich. Tak więc filozofowie daremnie mówią: „Schrońcie się w samych siebie, znajdziecie tam wasze dobro”: nie wierzymy im; a ci, którzy wierzą, są najbardziej puści i głupi.

465

Stoicy mówią: „Wejdźcie wewnątrz samych siebie, a tam znajdziecie spokój”; i to nie jest prawda.

Inni mówią: „Wyjdźcie na zewnątrz; szukajcie szczęścia w rozrywce”; i to nie jest prawda; przychodzą choroby.

Szczęście nie jest ani poza nami, ani w nas; jest w Bogu; i poza nami, i w nas.

466

Gdyby nawet Epiktet doskonale widział drogę, powiada ludziom: „idziecie fałszywą”; pokazuje, że trzeba iść inną, ale nie prowadzi na nią. Tą drogą jest chcieć tego, czego Bóg chce; jedynie Chrystus tam prowadzi: Via, veritas.

Błędy samego Zenona.

467

Racje pozorów. – Epiktet. Ci którzy mówią: „Cierpisz na głowę276”… to nie to samo. Jesteśmy pewni swego zdrowia, a słuszności nie; w istocie jego słuszność była głupstwem.

A mimo to uważał ją za dowiedzioną, mówiąc: „Albo jest w naszej mocy, albo nie277”. Ale nie spostrzegał, iż nie jest w naszej mocy kierować sercem i błędnie wyciągał wnioski stąd, iż istnieli chrześcijanie278.

468

Żadna inna religia nie nakazała nienawidzić samego siebie. Żadna inna religia nie może się tedy podobać tym, którzy się nienawidzą i którzy szukają istoty naprawdę godnej miłości. I tacy, jeżeli nigdy nie słyszeli o religii Boga, który się poniżył, chwyciliby się jej natychmiast.

469

Czuję, że mogłem nie być, albowiem ja polega na mojej myśli; zatem ja, który myślę, nie istniałbym, gdyby zabito moją matkę, nim otrzymałem życie. Nie jestem tedy istnieniem koniecznym. Nie jestem także wiecznym ani nieskończonym; ale widzę dobrze, że jest w naturze istota konieczna, wieczna i nieskończona.

470

„Gdybym ujrzał cud, powiadają, nawróciłbym się279”. Jak mogą upewniać, iż zrobiliby to, czego nie znają? Wyobrażają sobie, że to nawrócenie polega na ubóstwieniu, które wchodzi z Bogiem niby w stosunek i obcowanie takie, jak oni sobie wyobrażają. Prawdziwe nawrócenie poleca na tym, aby się unicestwić przed tą wszechistotą którą pogniewaliśmy tyle razy i która może sprawiedliwie zgubić nas w każdej godzinie; aby uznać, że nie możemy nic bez niej i że nie zasłużyliśmy u niej na nic prócz niełaski. Polega na tym, aby poznać, że jest nieprzezwyciężona sprzeczność między Bogiem a nami i że bez pośrednika nie może być mowy o porozumieniu.

471

Niesłusznym jest, aby się ktoś przywiązywał do mnie, choćby to czynił z przyjemnością i chętnie. Oszukiwałbym tych, w których bym rodził to uczucie; nie jestem bowiem niczyim celem i nie mam czym ich zadowolić. Czy nie jestem bliski śmierci? I oto przedmiot ich przywiązania umrze. Zatem tak samo, jak byłbym winien wzbudzenia wiary w fałsz, chociażbym o nim przekonał łagodnie i choćby weń uwierzono z przyjemnością, i mnie uczyniono tym przyjemność, tak samo zawiniłbym, gdybym się kazał kochać. A jeżeli pociągam ludzi, aby się przywiązywali do mnie, powinienem ostrzec tych, którzy byliby gotowi zgodzić się na kłamstwo, iż nie powinni w nie wierzyć, choćby to było dla mnie z największą korzyścią; i tak samo, że nie powinni przywiązywać się do mnie: trzeba bowiem, aby obrócili życie i starania na podobanie się Bogu lub szukanie go.

472

Własna280 wola nie zadowoli się nigdy, gdyby nawet miała w mocy wszystko, czego pragnie: ale jest się zadowolonym, z chwilą gdy się tego wyrzec. Bez niej nie można być niezadowolonym; przez nią nie można być zadowolonym.

473

Wyobraźmy sobie ciało pełne myślących członków.

474

Członki. Zacząć od tego. – Aby umiarkować miłość, którą jesteśmy winni samemu sobie, trzeba sobie wyobrazić ciało pełne myślących członków (jesteśmy bowiem członkami całości) i rozpatrzyć, jak każdy członek powinien by siebie kochać, etc…

475

Gdyby nogi i ręce miały osobną wolę, utrafiłyby w swój porządek jedynie poddając tę osobną wolę woli głównej, władnącej całym ciałem. Poza nią znajdują się w bezrządzie i nieszczęściu; natomiast pragnąc jedynie dobra całego ciała, osiągają własne.

476

Trzeba kochać jeno Boga, a nienawidzić jeno siebie.

Gdyby noga była zawsze nieświadoma, że należy do ciała, i gdyby było ciało, od którego by była zawisła, gdyby miała tylko świadomość i miłość siebie samej i gdyby przyszła do poznania, że należy do ciała, od którego zawisła, cóż za żal, cóż za wstyd swego ubiegłego życia, iż była bezużyteczną ciału, które napełniało ją życiem, które byłoby ją unicestwiło, gdyby ją odrzuciło i odłączyło od siebie, tak jak ona odłączała się od niego! Cóż za prośby, aby ją zachowało przy sobie! Z jaką uległością dałaby się rządzić woli, która włada ciałem, aż do zgody nawet, aby ją odcięto, jeśli trzeba! Albo też straciłaby swą właściwość jako członek; trzeba bowiem, aby cały świat godził się chętnie ginąć dla ciała będącego tym jednym, dla którego jest wszystko.

477

Fałszem jest, iżbyśmy byli godni, by inni nas kochali, niesprawiedliwe jest, abyśmy chcieli tego. Gdybyśmy się rodzili rozsądni i obojętni i znali siebie i drugich, nie dawalibyśmy naszej woli folgi w tej skłonności. Rodzimy się z nią wszelako; rodzimy się tedy niesprawiedliwi, wszystko bowiem myśli o sobie. To jest przeciw wszelkiemu porządkowi; trzeba myśleć o powszechności; skłonność ku sobie jest początkiem wszelkiego nierządu w wojnie, w zarządzie państwa, w ekonomii, w poszczególnym ciele człowieka. Wola jest tedy skażona.

O ile członkowie przyrodzonych i obywatelskich społeczności dążą do dobra ciała, same społeczności powinny dążyć do innego bardziej powszechnego ciała, którego są członkami. Powinno się tedy dążyć do powszechności. Rodzimy się tedy niesprawiedliwi i skażeni281.

478

Kiedy chcemy myśleć o Bogu, czyż nie ma nic, co by nas odwracało, kusiło nas do myślenia o czym innym? Wszystko co jest złe i urodzone z nami.

479

Jeżeli jest Bóg, trzeba kochać tylko jego, a nie doczesne stworzenia. Rozumowanie bezbożników w Mądrości oparte jest jeno na tym, że nie ma Boga. „To przyjąwszy – powiadają – cieszmyż się tedy stworzeniami”. W braku czego lepszego. Ale gdyby mieli do kochania Boga, nie wyciągnęliby takiego wniosku, ale wręcz przeciwny. I to jest konkluzja mędrców: „Jest Bóg, nie cieszmyż się tedy stworzeniami”.

Wszystko zatem, co nas zachęca, abyśmy się przywiązali do stworzeń, jest złe, skoro to nam przeszkadza albo służyć Bogu, jeśli go znamy, albo szukać go, jeśli nie znamy. Owo jesteśmy pełni pożądliwości; jesteśmy tedy pełni złego; powinniśmy zatem nienawidzić samych siebie i wszystkiego co nas zachęca do innego przywiązania prócz Boga.

480

Aby sprawić, by członki były szczęśliwe, trzeba, aby miały wolę i aby ją stosowały do ciała.

481

Przykłady bohaterskich śmierci Lacedemończyków i innych nie wzruszają nas wcale; cóż nam bowiem z tego? Ale przykład śmierci męczenników wzrusza nas; są to bowiem nasze członki. Istnieje między nami a nimi wspólny węzeł; stałość ich może zrodzić naszą stałość, nie tylko przykładem, ale ponieważ, być może, zasłużyła naszą. Nic podobnego w przykładach pogan; nie ma związku między nami a nimi; tak jak nie staje się nikt bogatym bogactwem obcego człowieka, ale staje się bogaty bogactwem ojca lub męża.

482

Morał. – Stworzywszy niebo i ziemię, które nie czują szczęścia swego istnienia, Bóg zapragnął uczynić istoty które by go znały i które by tworzyły ciało myślących członków. Nasze członki bowiem nie czują szczęścia swej spójni, swej cudownej inteligencji, troski, z jaką natura tchnęła w nie ducha i starała się o ich wzrost i trwanie. Jakże byłyby szczęśliwe, gdyby to czuły, gdyby to widziały! Ale trzeba by na to, aby miały inteligencję, aby to znać i dobrą wolę, aby zgodzić się na wolę powszechnej duszy. Gdyby otrzymawszy inteligencję, posługiwały się nią aby zatrzymywać w sobie samych pożywienie, nie dając mu przechodzić do innych członków, byłyby nie tylko niesprawiedliwe, ale jeszcze i nędzne, i raczej nienawidziłyby siebie niż kochały: ile że ich szczęście, jak również ich obowiązek, polega na tym, aby godzić się na przodownictwo całkowitej duszy, do której przynależą, która ich miłuje lepiej niż one miłują same siebie.

483

Być członkiem, znaczy nie mieć życia, istnienia i ruchu inaczej jak przez wspólność z ciałem i dla ciała.

Oddzielny członek, straciwszy z oczu ciało, do którego przynależy, ma już tylko znikome i śmiertelne istnienie; mimo to myśli, że jest wszystkim, i nie widząc koło siebie ciała, od którego by zależał, mniema, iż zależy jeno od siebie i chce uczynić sam siebie ośrodkiem i ciałem. Ale nie mając w sobie samym zasady życia, schodzi jeno na manowce i zdumiewa się w niepewności swego istnienia, czując dobrze, że nie jest ciałem, a mimo to nie widząc, aby był członkiem ciała. Wreszcie kiedy dochodzi do poznania siebie, staje się jakoby wrócony sobie i miłuje się już tylko dla ciała; żałuje swych minionych zbłąkań.

Nie mógłby z natury swojej miłować innej rzeczy inaczej niż dla siebie samego i aby ją sobie zniewolić, ponieważ każda rzecz miłuje siebie więcej niż wszystko. Ale kochając ciało, kocha samego siebie, ponieważ ma istnienie tylko w nim, przez nie i dla niego; qui adhaeret Deo, unus spiritus est282.

Ciało kocha rękę; a ręka, gdyby miała wolę, powinna by kochać się w taki sam sposób, jak dusza ją kocha283. Wszelka miłość sięgająca poza to jest niesprawiedliwa.

Adhaerens Deo unus spiritus est. Kocham siebie, ponieważ jestem członkiem Chrystusa; kocham Chrystusa, ponieważ jest ciałem, którego jestem członkiem. Wszystko jest jedność, jedno jest w drugim, jak trzy Osoby.

484

Dwa prawa wystarczają dla kierowania całą Rzeczpospolitą chrześcijańską lepiej niż wszystkie prawa polityczne.

485

Prawdziwą i jedyną cnotą jest tedy nienawidzić siebie, jesteśmy bowiem nienawistni przez swą pożądliwość, a szukać istoty naprawdę godnej kochania, aby ją kochać. Ale ponieważ nie możemy kochać tego, co jest zewnątrz nas, trzeba kochać istotę, która by była w nas, a która by nie była nami; i to jest prawdą dla każdego ze wszystkich ludzi. Owóż jedynie istota powszechna jest taką. Królestwo boże jest w nas: dobro powszechne jest w nas, jest nami samymi i nie jest nami.

486

Za czasu niewinności człowieka godność człowieka polegała na tym, aby posługiwać się i władać stworzeniami; dziś, aby oddzielać się od nich i czynić ich poddanymi.

487

Fałszywą jest wszelka religia, która w swojej wierze nie ubóstwia Boga jako zasady wszystkich rzeczy i która w swoim poczuciu moralnym nie kocha jedynego Boga jako celu wszystkich rzeczy.

488

…Ale niemożliwe jest, aby Bóg był kiedykolwiek celem, jeżeli nie jest zasadą. Kierujecie wzrok ku górze, ale stoicie nogami na piasku: ziemia osunie się i padniecie, spoglądając w niebo.

489

Jeżeli istnieje jedna zasada wszystkiego, musi być jeden cel wszystkiego: wszystko przez niego, wszystko dla niego. Trzeba tedy, aby prawdziwa religia uczyła nas ubóstwiać tylko jego i kochać tylko jego. Ale ponieważ nie jesteśmy zdolni ubóstwiać tego, czego nie znamy i kochać czego innego jak siebie, trzeba, aby religia, która uczy o tych obowiązkach, pouczała nas także o tej niemocy, i aby nam także wskazała lekarstwa. Uczy nas, że wszystko straciliśmy przez jednego człowieka i zerwał się związek między Bogiem a nami, i że przez jednego człowieka związek ten się naprawił.

Rodzimy się tak sprzeczni z tą miłością Boga, a jest ona tak potrzebna, iż musimy snadź rodzić się winni albo Bóg byłby niesprawiedliwy.

490

Ludzie, nie będąc nawykli tworzyć wartości, lecz tylko nagradzać je tam, gdzie je znajdą istniejące, sądzą o Bogu wedle samych siebie.

491

Cechą prawdziwej religii powinno być to, iż zniewala do kochania swego Boga. To jest bardzo słuszne, a mimo to żadna nie nakazała tego: nasza to uczyniła. Powinna także przeznać pożądliwość i niemoc: nasza to uczyniła. Powinna dostarczyć na nie lekarstwa: jednym z nich jest modlitwa. Żadna religia nie prosiła Boga o to, aby go kochać i iść za nim.

492

Kto nie nienawidzi w sobie miłości własnej i tego instynktu, który go skłania do uczynienia się Bogiem, jest bardzo zaślepiony. Kto nie widzi, iż nie masz nic sprzeczniejszego ze sprawiedliwością i prawdą? Fałszem bowiem jest, abyśmy na to zasługiwali; niesprawiedliwe zaś i niemożebne jest osiągnąć to, skoro wszyscy proszą o to samo. Jest to zatem jawna niesprawiedliwość, w którejśmy się zrodzili, której nie możemy się wyzbyć, a której trzeba się wyzbyć.

Mimo to żadna religia nie zauważyła, iżby to był grzech, ani byśmy w nim byli zrodzeni, ani byśmy byli zmuszeni mu się opierać, ani nie pomyślała o tym, by nam dać nań lekarstwo.

493

Prawdziwa religia wskazuje nam nasze obowiązki, nasze słabości (pychę i pożądliwość) oraz lekarstwa (pokorę, umartwienie).

494

Trzeba by, aby prawdziwa religia pouczała o wielkości, o nędzy, aby budziła szacunek i wzgardę dla samego siebie; miłość i nienawiść.

495

Jeżeli niepojętym zaślepieniem jest żyć, nie dochodząc, czym się jest, straszliwym znowuż zaślepieniem jest żyć źle, wierząc w Boga.

496

Doświadczenie ukazuje nam olbrzymią różnicę między dewocją a dobrocią.

497

Przeciw tym, którzy, ufając w miłosierdzie Boga, grzęzną w niedbalstwie, nie pełniąc dobrych uczynków. – Jako iż dwoma źródłami naszych grzechów są pycha i lenistwo, Bóg odkrył nam w sobie dwa przymioty, aby je uleczyć: swoje miłosierdzie i swoją sprawiedliwość. Właściwe sprawiedliwości jest, że pognębia pychę, choćby nawet czyny były i najświętsze, et non intres in judicium284, etc.; właściwe miłosierdziu jest to, iż zwalcza lenistwo, zapraszając do dobrych czynów, wedle tego ustępu: „Miłosierdzie Boga zachęca do pokuty285”; i ten drugi o Niniwitach: „Czyńmy pokutę, aby przekonać się, czy przypadkowo nie ulituje się286 nas. Miłosierdzie tedy nie tylko nie uprawnia do gnuśności, ale wręcz przeciwnie jest to przymiot zwalczający ją stanowczo; tak iż zamiast mówić: „Gdyby Bóg nie był miłosierny, trzeba by czynić wszelkiego rodzaju wysiłki ku cnocie”, należy mówić przeciwnie: że dlatego, że Bóg jest miłosierny, trzeba czynić wszelakie wysiłki.

498

Prawda, iż wstąpienie na drogę pobożności jest uciążliwe. Ale ta uciążliwość nie pochodzi z pobożności, która zaczyna w nas być, ale z bezbożności pozostałej w nas jeszcze. Gdyby zmysły nasze nie sprzeciwiały się pokucie i gdyby nasze skażenie nie sprzeciwiało się czystości Boga, nie byłoby w tym nic dla nas uciążliwego. Cierpimy jedynie w miarę, jak grzech, który jest nam przyrodzony, opiera się nadprzyrodzonej łasce; serce nasze czuje się rozdarte między sprzecznymi wysiłkami. Ale byłoby bardzo niesprawiedliwym przypisać ten gwałt Bogu, który nas pociąga, zamiast przypisać go światu, który nas wstrzymuje. Tak dziecko, które matka wyrywa z ramion złodziei, powinno w męce, którą cierpi, kochać tkliwy i słuszny gwałt tej, która wywalcza mu swobodę, a nienawidzić jeno gwałtowną i tyrańską przemoc tych, którzy je nieprawnie przytrzymują. Najokrutniejszą wojną, jaką Bóg może wydać ludziom w tym życiu, to zostawić ich bez tej wojny, którą im przyniósł swym przyjściem. „Przyszedłem przynieść wojnę287” powiada; i aby pouczyć o tej wojnie: „Przyszedłem przynieść miecz i ogień288”. Przed nim świat żył w tym fałszywym pokoju.

499

Dzieła zewnętrzne. – Nie ma nic tak niebezpiecznego jak to, co się podoba Bogu i ludziom. Stany bowiem, które podobają się Bogu i ludziom, mają jedną rzecz, która podoba się Bogu, a drugą, która podoba się ludziom. Tak wielkość św. Teresy; Bogu podoba się głęboka pokora jej objawień; ludziom podoba się ich światło. Silą się tedy na umór naśladować jej słowa, mniemając, iż naśladują jej stan i że tym samym kochają to, co Bóg kocha i osiągają stan, który Bóg kocha.

Lepiej jest nie pościć i czuć się tym upokorzonym, niż pościć i puszyć się. Faryzeusz, celnik289.

Na co by mi się zdało pamiętać o tym, jeśli to może zarówno pomóc mi i zaszkodzić, i że wszystko zależy od błogosławieństwa Boga, którego udziela jedynie rzeczom uczynionym dla niego i wedle jego prawideł i jego drogami? Sposób jest tu równie ważny, co rzecz sama, a może bardziej, skoro Bóg może ze zła wydobyć dobro, zasię bez Boga dobywa się zło z dobra.

500

Zrozumienie słów dobre i złe.

501

Pierwszy stopień: zyskać naganę, czyniąc źle, a pochwałę, czyniąc dobrze. Drugi stopień: ani pochwały, ani nagany.

502

Abraham nie wziął nic dla siebie, jeno tylko dla swoich sług290; tak sprawiedliwy nie bierze nic ze świata, ani z poklasków świata dla siebie; jedynie tylko dla swoich namiętności, którymi posługuje się jak władca, powiadając jednej: idź, a drugiej: chodź. Sub te erit appetitus tuus291. W ten sposób ujarzmione namiętności jego są cnotami: sknerstwo, zazdrość, gniew; sam Bóg przypisuje je sobie292 i są równie dobrze cnotami jak łagodność, litość, stałość, które są również namiętnościami. Trzeba posługiwać się nimi jak niewolnicami i zostawiając im ich pokarm, bronić, aby dusza go nie przyjęła; kiedy bowiem namiętności są paniami, stają się przywarą i wówczas one to udzielają duszy swego pokarmu i dusza karmi się nim i zatruwa.

503

Filozofowie uświęcili błędy, strojąc w nie samego Boga; chrześcijanie uświęcili cnoty.

504

Sprawiedliwy działa wiarą w najdrobniejszych rzeczach; kiedy gani swoje sługi, pragnie ich nawrócenia przez ducha bożego i prosi Boga, aby ich poprawił, i spodziewa się tyleż po Bogu, co po swoich przyganach, i prosi Boga, aby błogosławił jego kary. I tak samo w innych uczynkach.

505

Wszystko może stać się nam zabójcze, nawet rzeczy stworzone, aby nam służyły; jako w naturze mury mogą nas zabić i stopnie mogą nas zabić, jeśli nie idziemy z pomiarkowaniem.

Najmniejsze poruszenie oddziaływa na całą naturę; morze całe zmienia się od jednego kamyka293. Tak w łasce najmniejszy uczynek wpływa przez swoje następstwa na wszystko. Wszystko zatem jest ważne.

W każdym uczynku trzeba zważać, poza uczynkiem, nasz stan obecny, przeszły, przyszły i stan innych osób na które oddziaływa; i widzieć związki wszystkich tych rzeczy. A wówczas będziemy bardzo powściągliwi294.

506

Oby Bóg nie liczył nam naszych grzechów, to znaczy wszystkich skutków i następstw naszych grzechów, które są straszliwe, nawet i najmniejszych błędów, jeśli się chce śledzić je bez miłosierdzia!

507

Poruszenia łaski, zatwardziałość serca, okoliczności zewnętrzne295.

508

Aby zrobić z człowieka Świętego, trzeba, aby się to stało przez łaskę; kto o tym wątpi, ten nie wie, co jest Święty i co jest człowiek.

509

Filozofowie. – Ładna rzecz, krzyczeć na człowieka, który się nie zna, aby szedł sam z siebie do Boga! A dopieroż rzec to człowiekowi, który się zna!

510

Człowiek nie jest godny Boga, ale nie jest niezdolny stać się go godnym.

Jest niegodnym Boga zespolić się z człowiekiem pełnym nędzy; ale nie jest niegodnym Boga wydobyć go z jego nędzy.

511

Jeśli chcemy rzec, iż człowiek jest zbyt małą rzeczą, aby zasłużyć na obcowanie z Bogiem, trzeba być bardzo wielkim, aby o tym sądzić.

512

Jest ona cała ciałem Chrystusa w jego gwarze296, ale nie można rzec, iż jest całym ciałem Chrystusa. Połączenie dwóch rzeczy bez zmiany nie sprawia, aby można było powiedzieć, iż jedna staje się drugą; tak dusza łączy się z ciałem, ogień z drzewem, bez zmiany; ale trzeba zmiany, która by sprawiła, iż postać jednej rzeczy staje się postacią drugiej, jak w połączeniu Słowa z człowiekiem.

Ponieważ moje ciało bez duszy nie tworzyłoby człowieka, zatem dusza moja skojarzona z jaką bądź materią uczyni moje ciało. Nie odróżnia warunku koniecznego od warunku wystarczającego: skojarzenie jest konieczne, ale niewystarczające: ramię lewe nie jest prawym. Nieprzenikliwość jest właściwością ciał. Tożsamość de numero z punktu widzenia tego samego czasu wymaga tożsamości materii. Tak, gdyby Bóg skojarzył moją duszę z jakim ciałem w Chinach, to samo ciało, idem numero, byłoby w Chinach; ta sama rzeka, która płynie tutaj, jest idem numero z tą, która płynie równocześnie w Chinach297.

513

Dlaczego Bóg ustanowił modlitwę.

1. Aby udzielić swoim stworzeniom zaszczytu przyczynowości298.

2. Aby nas pouczyć, od kogo mamy cnotę.

3. Aby nam dać zasłużyć inne cnoty przez pracę299.

(Ale, aby utrzymać przywilej, daje modlitwę, komu się mu podoba.)

Zarzut: Ale człowiek pomyśli, że ma modlitwę z samego siebie.

To niedorzeczne; skoro bowiem, mając wiarę, nie można mieć cnót, w jaki sposób miałoby się wiarę? Czy większe jest oddalenie od niedowiarstwa do wiary, niż od wiary do cnoty?

Zasługa to dwuznaczne słowo.

Meruit habere redemptorem 300.

Meruit tam sacra membra tangere 301.

Digno tam sacra membra tangere 302.

Non sum dignus 303.

Qui mandicat indignus 304.

Dignus est accipere 305.

Dignare me 306.

Bóg zobowiązany jest jedynie w miarę swych przyrzeczeń. Przyrzekł użyczyć sprawiedliwości modlitwom307, modlitwę przyrzekł jedynie dzieciom przyrzeczenia308.

Św. Augustyn powiedział wyraźnie, iż sprawiedliwemu odjęte będą siły. Ale powiedział to przypadkiem; mogło się bowiem zdarzyć, iż sposobność do tego powiedzenia nie byłaby się nastręczyła. Ale znowuż zasady jego ujawniają, iż skoro sposobność się nastręczyła, niepodobna mu było nie powiedzieć tego lub powiedzieć coś przeciwnego. Jest to zatem więcej musieć to powiedzieć przy nadarzonej sposobności, niż powiedzieć, skoro się nadarzyła; jedno jest koniecznością, drugie przypadkiem. Obie zaś rzeczy są wszystkim, czego można żądać.

514

„Starajcie się o zbawienie swoje z trwogą309”.

Dowody modlitwy: Petenti dabitur310. Zatem jest w naszej mocy prosić. W przeciwieństwie do…: nie ma go, ponieważ nie ma daru, który by się modlił o to; skoro bowiem nie ma zbawienia, a dar jest, nie ma modlitwy.

Sprawiedliwy nie powinien by już tedy spodziewać się w Bogu, nie powinien bowiem spodziewać się, ale silić się uzyskać to, o co prosi.

Osądźmy tedy, iż skoro człowiek jest dziś nieprawością od czasu pierworodnego grzechu, i że Bóg nie chce, aby tą drogą nie oddalał się od niego, nie oddala się odeń jedynie mocą owego pierwszego działania.

Zatem tym, którzy się oddalają, brak jest owego pierwszego działania, bez którego człowiek nie oddala się od Boga; a ci, którzy się nie oddalają, posiadają je. Zatem ci, którzy byli jakiś czas nawiedzeni łaską przez to pierwsze działanie, przestają się modlić dla braku tego pierwszego działania.

Później Bóg poniechuje pierwszego w tym znaczeniu…

515

Wybrani nie będą znali swoich cnót, a potępieni ogromu swoich zbrodni: „Panie, kiedyż widzieliśmy cię iżbyś łaknął, pragnął311” etc.?

516

Rom. III, 27. „Chwała wykluczona: przez jakie prawo? czynów? nie, przez prawo wiary”. – Zatem wiara nie jest w naszej mocy jak czyny prawa i dano nam ją w inny sposób.

517

Pocieszcie się: nie od siebie powinniście się spodziewać312, ale przeciwnie, powinniście się spodziewać, nie spodziewając się niczego od siebie.

518

Wszelkiego stanu ludzie, nawet zgoła męczennicy, winni się lękać wedle Pisma.

Największą karą czyśćca jest niepewności sądu. Deus absconditus313.

519

Multi crediderunt in eum. Dicebat ergo Jesus: „Si manseritis… VERE mei discipuli eritis, et VERITAS LIBERABIT VOS. – Responderunt: Semen Abrahae sumus, et nemini servimus unquam 314.

Wielka jest różnica między uczniami a prawdziwymi uczniami. Poznaje się ich, mówiąc im, że prawda ich wyzwoli. Jeżeli bowiem odpowiedzą, że są wolni i że w ich mocy jest wyjść z niewoli diabła, są wprawdzie uczniami, ale nie prawdziwymi uczniami.

520

Prawo nie zniweczyło natury, ale oświeciło ją; łaska nie zniweczyła prawa, ale wprowadziła je w czyn.

Wiara otrzymana przy chrzcie jest źródłem całego życia chrześcijan i nawróconych.

521

Łaska będzie zawsze w świecie – a także natura – tak iż jest ona poniekąd naturalna. I tak zawsze będą na nim pelagianie, i zawsze katolicy, i zawsze walka; ponieważ pierwsze narodziny czynią jednych, a łaska drugich narodzin czyni drugich.

522

Prawo zniewalało do tego, czego nie dawało. Łaska daje to, do czego zniewala.

523

Cała wiara polega na Chrystusie i na Adamie, a cała moralność na pożądliwości i łasce.

524

Nie ma nauki bardziej pożytecznej człowiekowi niż ta oto, która poucza go o jego podwójnej zdolności otrzymywania i tracenia łaski z przyczyny podwójnego niebezpieczeństwa, na które jest wciąż narażony: rozpaczy lub pychy.

525

Filozofowie nie zalecali uczuć odpowiadających tym dwom stanom.

Wzbudzali poczucia czystej wielkości, a to nie jest stan człowieka.

Wzbudzali poczucia czystego poniżenia, a to nie jest stan człowieka.

Trzeba poczucia poniżenia, nie z natury, lecz z pokuty; nie aby w nim pozostać, ale aby iść ku wielkości. Trzeba poczucia wielkości, nie z zasługi, ale z łaski i po przejściu przez poniżenie.

526

Nędza pcha do rozpaczy, duma do zarozumienia. Wcielenie ukazuje człowiekowi wielkość jego nędzy przez wielkość lekarstwa, jakiego było trzeba.

527

Znajomość Boga bez znajomości własnej nędzy rodzi pychę. Znajomość własnej nędzy bez znajomości Boga rodzi rozpacz. Znajomość Jezusa Chrystusa stanowi pośrodek, ponieważ w niej znajdujemy i Boga, i swoją nędzę.

528

Jezus Chrystus jest to Bóg, do którego zbliżamy się bez pychy i przed którym uniżamy się bez rozpaczy.

529

…Nie uniżenie, które by nas czyniło niezdolnymi do dobrego, ani też świętość wolna od zła.

530

Powiadał mi raz ktoś, iż doznaje wielkiej radości i ufności, wstając od spowiedzi. Inny powiadał mi, iż czuje wówczas lęk. Pomyślałem na to, iż z tych dwóch uczyniłoby się jednego sprawiedliwego i że każdy z nich chybia w tym, iż nie staje mu uczucia tego drugiego Toż samo zdarza się często i w innych rzeczach.

531

Ten, kto zna wolę swego pana, będzie srożej karany z przyczyny siły, jaką mu daje ta świadomość. Qui justus est, justificetur adhuc315, z przyczyny mocy, jaką mu daje sprawiedliwość. Od tego, który więcej otrzymał, będą więcej żądać z przyczyny siły, jaką ma w tej pomocy.

532

Pismo dostarczyło ustępów dla pocieszenia wszystkich stanów i dla obudzenia lęku we wszystkich stanach.

Natura uczyniła pono toż samo przez swoje dwie nieskończoności przyrodzone i moralne; zawsze bowiem będziemy mieli górę i dół, bardziej i mniej zdatnych, bardziej wyniosłych i bardziej nędznych dla poniżenia naszej pychy i podniesienia naszej ohydy.

533

Comminatum cor, św. Paweł, oto charakter chrześcijański. Alba cię mianowała, nie znam cię już316, Corneille, oto charakter nieludzki. Charakter ludzki jest zgoła przeciwny.

534

Istnieją tylko dwa rodzaje ludzi: jedni sprawiedliwi uważający się za grzeszników; drudzy grzesznicy uważający się za sprawiedliwych.

535

Powinniśmy być bardzo wdzięczni tym, którzy nas ostrzegają o przywarach, upokarzają nas bowiem; pouczają, iż staliśmy się przedmiotem wzgardy, nie przeszkadzając, iż możemy popaść w to samo na przyszłość, ile że mamy na to dosyć innych wad. Skłaniają do ćwiczeń poprawczych i wyzbycia się jakiejś przywary.

536

Człowiek jest taki, iż skoro mu będziemy powtarzali, że jest głupcem, uwierzy w to; jeżeli będzie to wmawiał samemu sobie, też uwierzy. Albowiem człowiek prowadzi sam w sobie wewnętrzną rozmowę, którą należy dobrze pokierować: Corrumpunt bonos mores conoquia prava317. Trzeba, ile tylko można, zachowywać milczenie i rozmawiać jedynie o Bogu, o którym wiemy, że jest prawdą; i w ten sposób wpaja się ją samemu sobie.

537

Chrystianizm jest dziwny. Nakazuje człowiekowi uznać, że jest szpetny, a nawet ohydny; i nakazuje chcieć mu być podobnym Bogu. Bez tej przeciwwagi wywyższenie to uczyniłoby go szkaradnie próżnym lub też poniżenie to uczyniłoby go straszliwie plugawym.

538

Jak mało dumy budzi w chrześcijaninie wiara, iż jest zespolony z Bogiem! Z jak małym obrzydzeniem przyrównywa się robakom ziemnym!

Piękny sposób przyjmowania życia i śmierci, dobra i zła!

539

Jaka różnica między żołnierzem a kartuzem318 na punkcie posłuszeństwa? Są bowiem jednako posłuszni i zależni, i w jednako uciążliwych ćwiczeniach. Ale żołnierz spodziewa się zawsze zostać panem, a nie zostaje nim nigdy (wodzowie bowiem i książęta nawet są zawsze niewolnikami i zależnymi); ale spodziewa się zawsze i pracuje wciąż, aby to osiągnąć; podczas gdy kartuz czyni ślub, iż będzie zawsze jeno podległym. Tak więc nie różnią się w wiekuistej niewoli, jaką obaj znoszą zawsze, ale w nadziei, którą jeden ma zawsze, a drugi nigdy.

540

Nadzieja posiadania prawdziwego dobra, jaką mają chrześcijanie, zmieszana jest z prawdziwą radością zarówno jak z obawą; nie są jak ludzie, którzy by się spodziewali królestwa, nie posiadając zeń nic jako poddani; ale spodziewają się świętości, wyzwolenia od grzechu i mają już w sobie coś z tego.

541

Nikt nie jest tak szczęśliwy jak prawdziwy chrześcijanin ani tak rozsądny, cnotliwy, miły.

542

Jedynie religia chrześcijańska czyni człowieka wraz miłym i szczęśliwym. Człowiek światowy nie może być wraz miłym i szczęśliwym319.

543

Przedmowa. – Metafizyczne dowody Boga są tak oddalone od rozumowania ludzi i tak zawiłe, że mało do nas trafiają; a gdyby nawet zdały się dla niektórych, zdałyby się tylko przez tę chwilę, przez którą mają przed oczyma ten dowód; w godzinę później lękają się, iż się omylili.

Quod curiositate cognoverunt, superbia amiserunt 320.

Oto wynik znajomości Boga zdobytej bez Jezusa Chrystusa mianowicie, iż się obcuje bez pośrednika z Bogiem, którego poznało się bez pośrednika. Przeciwnie ci, którzy poznali Boga przez pośrednika, znają swoją nędzę.

544

Bóg chrześcijan, to Bóg, który daje uczuć duszy, że jest jej jedynym dobrem; że cały jej spoczynek jest w nim i że nie znajdzie radości w czym innym, jak tylko w kochaniu go. Równocześnie każe jej brzydzić się przeszkodami, które ją powstrzymują i bronią kochać Boga wszystkimi siłami. Miłość własna i pożądliwość, które ją zatrzymują, są tej nieznośne. Ów to Bóg dał jej uczuć, iż posiada w sobie ten osad miłości własnej, który ją gubi, i że on jeden może ją uleczyć.

545

Jezus Chrystus uczynił nie co innego, jak tylko pouczył ludzi, że kochają samych siebie, że są niewolnicy, ślepi, chorzy, nieszczęśliwi i grzeszni; że trzeba, aby ich wyzwolił, oświecił, uświęcił i uleczył; iż osiągną to, nienawidząc samych siebie i idąc za nim przez nędzę i śmierć krzyżową.

546

Bez Jezusa Chrystusa trzeba być człowiekowi w grzechu i w nędzy; z Jezusem Chrystusem człowiek jest wolny od grzechu i nędzy, w nim cała nasza cnota i cała szczęśliwość. Poza nim jeno grzech, nędza, błąd, ciemności, śmierć, rozpacz.

547

Bóg przez Jezusa Chrystusa. Znamy Boga jedynie przez Chrystusa. Bez tego Pośrednika nie istnieje żadne obcowanie z Bogiem; przez Chrystusa znamy Boga. Wszyscy ci, którzy silili się poznać Boga i dowieść go bez Chrystusa, znaleźli jeno bezsilne dowody. Zasię aby dowieść Chrystusa, mamy proroctwa, będące pewnym i namacalnym dowodem. I skoro te proroctwa się spełniły i wynik dowiódł ich prawdziwości, zawierają one pewność tych prawd321, a tym samym dowód boskości Jezusa Chrystusa. W nim tedy i przez niego znamy Boga. Poza tym i bez Pisma, bez grzechu pierworodnego, bez koniecznego Pośrednika zapowiedzianego i przybyłego, nie można bezwarunkowo dowieść Boga, ani też uczyć prawdziwej nauki i prawdziwej moralności. Ale przez Chrystusa i w Chrystusie możemy dowieść Boga i głosić moralność i naukę. Chrystus jest tedy prawdziwym Bogiem ludzi.

Ale równocześnie poznajemy naszą nędzę, ten Bóg bowiem jest nie czym innym niż Ratownikiem naszej nędzy. Tak więc nie możemy dobrze poznać Boga inaczej, niż poznając swoje nieprawości.

Toteż ci, którzy znali Boga nie znając swojej nędzy, nie uwielbili Boga, ale siebie przezeń uwielbili. Quia non cognovit per sapientiam, placuit Deo per stultitiam praedicationis salvos facere322.

548

Nie tylko nie znamy Boga inaczej niż przez Chrystusa, ale i siebie samych znamy jedynie przez Chrystusa; znamy życie i śmierć jedynie przez Chrystusa. Poza Chrystusem nie wiemy, ani co to nasze życie, ani śmierć, ani Bóg, ani my.

Tak więc bez Pisma, które ma za jedyny przedmiot Chrystusa, nie znamy nic i widzimy jedynie ciemności i pomieszanie w naturze Boga i we własnej naturze.

549

Nie tylko niemożliwym, ale bezcelowym jest znać Boga bez Chrystusa. Nie oddalili się odeń, ale przybliżyli; nie uniżyli się, ale…

Quo quisquam optimus est, pessimus, si hoc ipsum, quod optimus est, adscribat sibi 323.

550

Kocham ubóstwo, ponieważ Jezus Chrystus je kochał. Kocham dostatki, ponieważ dają sposób wspomożenia nieszczęśliwych. Dochowuję wiary wszystkim, nie płacę złem tym, którzy mnie źle czynią, ale życzę im stanu podobnego mojemu, w którym nie doświadcza się złego ani dobrego ze strony ludzi. Staram się być sprawiedliwym, prawdomównym, szczerym i wiernym wobec wszystkich; żywię tkliwość serca dla tych, z którymi Bóg zespolił mnie ściśle; i czy to jestem sam, czy na widoku ludzi, mam we wszystkich czynnościach przed oczyma Boga, który ma je sądzić i któremu je wszystkie poświęciłem.

Oto jakie są moje uczucia i codziennie błogosławię Odkupiciela, który je we mnie włożył i który z człowieka pełnego słabości, nędzy i pożądliwości, pychy i ambicji uczynił człowieka wolnego od wszystkich tych błędów siłą swojej łaski; jej to należy się wszystka chwała, ile że sam z siebie mam jeno nędzę i grzech.

551

Dignior plagis quam osculis non timeo quia amo 324.

552

Grób Jezusa Chrystusa. – Chrystus był na krzyżu zmarły, ale widzialny, w grobie jest zmarły i ukryty.

Chrystus pogrzebion jest przez samych świętych.

Chrystus nie uczynił w grobie żadnych cudów.

Jedynie święci wchodzą tam.

Tam to Jezus Chrystus czerpie nowe życie, a nie na krzyżu.

Jest to ostatnia tajemnica Męki i Odkupienia.

Chrystus uczy żywy, umarły, pogrzebiony, zmartwychwstały.

Chrystus nie miał gdzie spocząć na ziemi, jak tylko w grobie.

Nieprzyjaciele przestali go dręczyć aż w groble.

553

Tajemnica Jezusa. – Jezus cierpi w swojej mące udręczenia, jakie zadają mu ludzie; ale w konaniu cierpi udręczenia, jakie zadaje sam sobie: turbare semetipsum325; jest to męczarnia ręki nie ludzkiej, ale wszechmocnej, trzeba bowiem być wszechmocnym, aby ścierpieć.

Jezus szuka jakiejś pociechy bodaj u swoich trzech najdroższych przyjaciół326, a oni śpią; prosi ich, aby wytrwali trochę z nim, oni zaś opuszczają go z zupełną niedbałością, mając tak mało współczucia, iż nie zdołało ich ono powstrzymać ani na chwilę od snu. I tak Jezus wydany był sam na gniew Boży.

Jezus jest jedynym na ziemi, nie tylko tym, który odczuwa i podziela jej mękę, ale który ją zna: jedynie niebo i on mają tę wiadomość.

Jezus jest w ogrodzie, nie w ogrodzie rozkoszy jak pierwszy Adam, gdzie zgubił siebie i cały rodzaj ludzki, ale w ogrodzie mąk, gdzie zbawił siebie i cały rodzaj ludzki.

Cierpi tę mękę i to opuszczenie w okropności nocy.

Sądzę, iż Jezus nigdy się nie skarżył poza tym jednym razem; ale wówczas skarży się, jak gdyby nie mógł już powściągnąć swego bezmiernego bólu: „Smutna jest dusza moja aż do śmierci”.

Jezus szuka towarzystwa i ulgi u ludzi. To jedyny raz w jego życiu, jak sądzę. Ale nie znajduje ich, uczniowie bowiem śpią.

Jezus będzie konał aż do skończenia świata; nie trzeba spać przez ten czas.

W tym powszechnym opuszczeniu, widząc iż przyjaciele, których wybrał, aby czuwali z nim, śpią, Jezus gniewa się z przyczyny niebezpieczeństwa, na jakie narażają nie jego, ale siebie samych; ostrzega ich z serdeczną tkliwością, jaką zachował dla nich mimo ich niewdzięczności, o dobru ich i zbawieniu i ostrzega ich, że duch jest ochoczy, ale ciało mdłe327.

Jezus, znalazłszy ich znowu śpiących (jako iż ani wzgląd na niego ani na siebie samych nie powściągnął ich), ma tę dobroć, iż nie budzi ich i zostawia ich w spoczynku328.

Jezus modli się w niepewności życzeń Ojca i lęka się śmierci; ale poznawszy je, idzie naprzeciw ofiarować się jej: Eamus. Processit (Joannes).

Jezus prosił ludzi i nie wysłuchali go,

Jezus, podczas gdy uczniowie spali, uzyskał ich zbawienie. Zyskał je każdemu ze sprawiedliwych, podczas gdy spali, i w nicości przed ich urodzeniem, i w grzechach od ich urodzenia.

Prosi jedynie raz, aby go kielich minął, a i to z poddaniem; a dwa razy, aby się spełnił, jeśli trzeba329.

Jezus w smutku.

Jezus, widząc iż wszyscy jego przyjaciele śpią, a wszyscy wrogowie czuwają, zdaje się całkowicie swemu Ojcu.

Jezus nie widzi w Judaszu jego nieprzyjaźni, ale rozkaz Boga, którego kocha, i daje temu świadectwo, skoro go nazywa przyjacielem330.

Jezus wydziera się uczniom, aby rozpocząć konanie; trzeba się wyrwać najbardziej bliskim i poufałym, aby go naśladować.

Jezus cierpi konanie i najsroższe męki, módlmy się tedy dłużej.

Błagamy miłosiernego Boga, nie aby nas zostawił w pokoju w grzechach, ale aby nas od nich uwolnił.

Gdyby Bóg nam dał nauczycieli ze swej poręki, och! jakże trzeba by ich słuchać z chętnego serca! Próby i nieszczęścia są niechybnie tymi nauczycielami.

– Pociesz się, nie szukałbyś mnie, gdybyś mnie nie znalazł.

Myślałem o tobie w moim konaniu; wylewałem oto kropie krwi dla ciebie331.

Raczej kusisz mnie niż doświadczasz siebie, rozważając, czy uczyniłbyś taką a taką nieistniejącą rzecz; ja ją uczynię w tobie, jeżeli się stanie.

Daj się wieść moim prawidłom; patrz, jak dobrze powiodłem Dziewicę i świętych, którzy mi pozwolili działać w sobie.

Ojciec miłuje wszystko co JA czynię.

Czy chcesz, abym płacił ciągle moją ludzką krwią, a ty nie dasz łez nigdy?

Moją jest sprawą twoje nawrócenie: nie lękaj się i módl się z ufnością jak gdyby za mnie.

Jestem ci obecny przez moje słowo w Piśmie; przez mego ducha w Kościele i przez objawienia, przez moją władzę w księżach, przez moją modlitwę w wiernych.

Lekarze nie uleczą cię, w końcu bowiem umrzesz. To ja leczę i czynię ciało nieśmiertelnym.

Znoś kajdany i niewolę cielesną; uwalniam cię obecnie tylko od duchowej.

Jestem ci więcej przyjacielem niż ten lub ów; uczyniłem bowiem dla ciebie więcej niż oni; oni nie wycierpieli tego, co ja wycierpiałem, i nie umarliby dla ciebie w czasie twoich niewierności i okrucieństw, jak ja uczyniłem i jak jestem gotów uczynić i czynię w moich wybranych i w Świętym Sakramencie.

Gdybyś znał swoje grzechy, zwątpiłbyś o sobie.

– Zwątpię tedy, Panie, wierzę bowiem, na twoje słowo, w ich złośliwość.

– Nie, bowiem ja, którym cię oświecił, mogę cię z nich uleczyć, i to, że ci to powiadam, jest znakiem, że chcę cię uleczyć. W miarę jak będziesz się kajał za nie, poznasz je i będzie ci powiedziane: Spójrz na grzechy, które ci są odpuszczone. Czyń tedy pokutę za swe grzechy ukryte i za tajemną złośliwość tych, które znasz.

– Panie, oddaję ci wszystko.

– Kocham cię żarliwiej niż ty ukochałeś swoje zmazy, ut immundus pro luto332.

Niechaj mnie będzie stąd chwała, a nie tobie, robaku i prochu.

Spytaj się spowiednika, skoro moje własne słowa są ci źródłem grzechu, próżno ci lub ciekawości.

– Widzę mą otchłań pychy, ciekawości, chuci. Nie ma żadnej styczności między mną a Bogiem, ani Chrystusem jako sprawiedliwym. Ale on stał się grzechem333 przeze mnie; wszystkie wasze plagi spadły na niego. Jest ohydniejszy ode mnie i nie tylko się mną nie brzydzi, ale uważa sobie za chlubę, abym przyszedł ku niemu i wspomógł go.

Ale on uleczył się sam i tym bardziej uleczy mnie.

Trzeba dodać moje rany do jego ran i przyłączyć się do niego, a on mnie zbawi, zbawiając siebie. Ale nie trzeba mnożyć ich na przyszłość.

Eritis sicut Deus; scientes bonum et malum 334. Cały świat bawi się w Boga, wyrokując: To jest dobre lub złe; zbytnio się trapiąc lub weseląc wypadkami.

Czynić małe rzeczy jak wielkie z przyczyny majestatu Chrystusa, który je czyni w nas i żyje naszym życiem; a wielkie jak małe i łatwe z przyczyny swojej wszechmocy.

554

Zdaje mi się, że Jezus Chrystus daje po zmartwychwstaniu dotykać tylko swoich ran: Noli me tangere335. Trzeba się nam zespalać jeno z jego cierpieniami.

Dał siebie jako śmiertelny ku pożywaniu w czasie Wieczerzy, jako zmartwychwstały uczniom z Emaus, jako wniebowzięty całemu Kościołowi.

555

Nie porównywaj się do innych, ale do mnie. Jeśli mnie nie znajdziesz w tych, do których się porównywasz, porównywasz się do kogoś ohydnego. Jeśli mnie znajdziesz, porównaj się. Ale co będziesz porównywał? Czy siebie, czy mnie w tobie? Jeżeli siebie, jest to ktoś ohydny. Jeżeli mnie, porównywasz mnie ze mną. Owo jestem Bogiem we wszystkim.

Mówię do ciebie i wspieram cię często radą, ponieważ twój przewodnik nie może mówić do ciebie; nie chcę bowiem, aby ci zbywało przewodnika.

I być może czynię to na jego prośby i w ten sposób on prowadzi cię, mimo że ty tego nie widzisz. Nie szukałbyś mnie, gdybyś mnie nie posiadał.

Nie lękaj się tedy.

Dział ósmy

556

…Bluźnią temu, czego nie znają. Religia chrześcijańska polega na dwóch punktach336; zarówno ważnym jest ludziom znać je i zarówno niebezpiecznym nie znać ich; i zarówno jest rzeczą miłosierdzia bożego, iż dało znaki obu.

A mimo to wyciągają wniosek, iż jeden z tych punktów nie istnieje337 z tego, co powinno by ich upewnić o drugim! Mędrców, którzy głosili, że jest tylko jeden Bóg, prześladowano, żydów nienawidzono, chrześcijan jeszcze więcej. Ujrzeli naturalnym rozumem, iż jeżeli istnieje na ziemi prawdziwa religia, bieg wszystkich rzeczy musi zmierzać do niej jako do swego środka.

Wszelki bieg rzeczy musi mieć za cel ugruntowanie i wielkość religii; ludzie winni mieć w sobie samych uczucia zgodne z tym, co ona głosi; słowem, powinna być tak dalece celem i środkiem, do którego wszystkie rzeczy dążą, iżby, kto pozna jej zasady, mógł zdać sprawę i z całej natury człowieka w szczególności, i z całego porządku świata w ogólności.

I na tej podstawie pozwalają sobie bluźnić przeciw religii chrześcijańskiej, ponieważ źle ją znają. Wyobrażają sobie, iż polega ona po prostu na wielbieniu Boga rozważanego w jego wielkości, potędze i wieczności; co jest właściwie deizmem, prawie równie oddalonym od religii chrześcijańskiej jak ateizm, który jej jest zupełnie sprzeczny, i z tego wnioskują, że ta religia nie jest prawdziwa, ponieważ nie widzą, jako wszystkie rzeczy schodzą się w stwierdzeniu tego punktu, iż Bóg nie objawia się ludziom z całą oczywistością, z jaką mógłby to uczynić.

Ale niech wyciągają stąd, jakie zechcą, wnioski przeciw deizmowi, nie wywnioskują nic przeciw religii chrześcijańskiej, polegającej ściśle na tajemnicy Odkupiciela, który jednocząc w sobie dwie natury, ludzką i boską, wydobył ludzi ze skażenia grzechu, aby ich pojednać z Bogiem w swojej boskiej osobie.

Objawia ona tedy ludziom wraz te dwie prawdy: i że jest Bóg, do którego ludzie są zdolni się wznieść, i że jest w naturze skaza, która ich czyni niegodnymi Jego. Jednako ważne dla ludzi jest znać oba te punkty; jednako niebezpiecznym jest dla człowieka znać Boga, nie znając swej nędzy, co znać swą nędzę, nie znając Odkupiciela, który może z niej uleczyć. Jedna z tych znajomości rodzi albo pychę filozofów, którzy poznali Boga, ale nie poznali swej nędzy, albo rozpacz niedowiarków, którzy poznali swoją nędzę bez Odkupiciela.

Tak więc, ponieważ jednako koniecznym jest dla człowieka znać te dwa punkty, równie właściwe jest miłosierdziu Boga dać je nam poznać. Religia chrześcijańska czyni to; na tym właśnie ona polega.

Zbadajcie porządek świata w tej mierze i spójrzcie, czy wszystkie rzeczy nie zmierzają do ugruntowania dwóch podstaw tej religii; ci, którzy błądzą, błądzą jedynie dlatego, iż nie widzą jednej z tych dwu rzeczy. Można tedy dobrze poznać Boga bez swojej nędzy i swoją nędzę bez Boga; ale nie można poznać Chrystusa bez poznania razem i Boga, i swojej nędzy. Chrystus jest przedmiotem wszystkiego i ośrodkiem, do którego wszystko zmierza. Kto zna jego, zna rację wszystkich rzeczy.

I oto dlaczego nie podejmę tu dowodzenia za pomocą naturalnych racji bądź istnienia Boga, bądź Trójcy, bądź nieśmiertelności duszy ani też żadnej z rzeczy tej natury; nie tylko ponieważ nie czułbym się dość silnym, aby znaleźć w naturze coś dla przekonania zatwardziałych niedowiarków, ale jeszcze ponieważ te wiadomości bez Chrystusa są bezużyteczne i jałowe. Gdyby człowiek był przekonany, iż proporcje liczb są to prawdy niematerialne, wieczne i zależne od pierwszej prawdy, w której istnieją, a którą nazywamy Bogiem, nie uważałbym, iż o wiele posunął się naprzód na drodze zbawienia.

Bóg chrześcijański to nie jest wyłącznie twórca prawd geometrycznych i ładu żywiołów; to cząstka pogan i epikurejczyków. Nie jest to tylko Bóg ogarniający swą opatrznością życie i mienie człowieka, aby dać szczęśliwy ciąg lat tym, którzy go uwielbią; to cząstka żydów. Ale Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba, Bóg chrześcijan to Bóg miłości i pociechy; to Bóg, który napełnia duszę i serce tych, których posiada; to Bóg, który daje im czuć wewnętrznie ich nędzę i swoje nieskończone miłosierdzie; który zespala się z treścią ich duszy; który napełnia ją pokorą, weselem, ufnością, miłością; który czyni ich niezdolnymi do innego celu prócz niego samego.

Wszyscy ci, którzy szukają Boga poza Chrystusem i którzy czepiają się natury, albo znajdują się bez żadnego światła, które by ich zadowoliło, albo osiągają sposób poznania Boga i służenia mu bez pośrednika; przez co popadają albo w ateizm albo w deizm, dwie rzeczy, którymi religia chrześcijańska brzydzi się prawie jednako.

Bez Jezusa Chrystusa, świat by nie istniał; trzeba by mu bowiem albo się rozpaść, albo stać się jakoby piekłem.

Gdyby świat istniał po to, aby pouczyć człowieka o Bogu, boskość jego jaśniałaby ze wszech stron w niewątpliwy sposób; ale ponieważ istnieje jedynie przez Chrystusa i dla Chrystusa, i dla pouczenia ludzi i o ich skażeniu, i o ich odkupieniu, wszystko jaśnieje dowodami tych dwu prawd.

To, co się objawia w świecie, nie wskazuje ani zupełnego braku, ani jawnej obecności bóstwa, ale obecność Boga, który się ukrywa. Wszystko nosi ten charakter.

Czyż jedyny, który zna naturę, ma ją znać jedynie po to, aby być nieszczęśliwym? Jedyny, który ją zna, będzie jedynym nieszczęśliwym?

Nie trzeba tedy, aby nie widział zgoła nic; nie trzeba również, aby zeń widział tyle, by mniemał, że go posiada; ale aby widział go dosyć, by poznać, że go stracił; aby bowiem poznać, że się straciło, trzeba widzieć i nie widzieć: a to jest właśnie stan naszej przyrody.

Na co bądź się namyśli, nie zostawię go w spokoju.

557

…Prawdą jest tedy, iż wszystko oświeca człowieka co do jego stanu, ale trzeba dobrze rozumieć: nie jest bowiem prawdą, iż wszystko odsłania Boga, i nie jest prawdą, iż wszystko kryje Boga. Ale prawdą jest, iż równocześnie i kryje się tym, którzy go kuszą, i odsłania się tym, którzy go szukają, ponieważ ludzie są równocześnie i niegodni Boga, i zdolni do poznania go; niegodni przez swoje skażenie, zdolni przez swą pierwotną naturę.

558

Co wywnioskujemy tedy ze wszystkich tych mroków, jeśli nie naszą niegodność?

559

Gdyby Bóg nigdy nie objawił się ani trochę, ten wieczny niedostatek byłby dwuznaczny i mógłby równie dobrze wskazywać na nieobecność wszelkiego bóstwa, jak na to, iż ludzie niegodni są go poznać. Ale to, iż pojawia się niekiedy, a nie zawsze, to odejmuje dwuznaczność. Jeżeli pojawił się raz, jest zawsze; nie można tedy wyciągnąć innego wniosku jak tylko, że jest Bóg i że ludzie są go niegodni.

559 bis

Istota wieczna jest zawsze, jeżeli jest raz.

560

Nie pojmujemy ani chlubnego stanu Adama, ani natury jego grzechu, ani przelania onego na nas; sprawy te działy się w stanie natury zupełnie odmiennej niż nasza i przechodzą stan naszej obecnej pojętności.

Wszystkiego tego nie potrzebujemy wiedzieć, aby się ocalić; trzeba nam wiedzieć jedynie, że jesteśmy nędzni, skażeni, oderwani od Boga, ale odkupieni przez Jezusa Chrystusa; i oto czego mamy wspaniałe dowody na ziemi.

Tak więc, oba dowody skażenia i odkupienia czerpiemy z niedowiarków, którzy żyją w obojętności dla religii, i z żydów, którzy są jej nieubłaganymi wrogami.

560 bis

Tak więc cały wszechświat uczy człowieka albo że jest skażony, albo że jest odkupiony; wszystko mu powiada o jego wielkości lub nędzy. Opuszczenie od Boga objawia się w poganach, opieka Boga w żydach.

561

Dwa są sposoby dowodzenia prawd naszej religii: jeden siłą rozumowania, drugi powagą mówiącego.

Ludzie nie posługują się tym ostatnim, lecz pierwszym; nie mówią: trzeba wierzyć. Pismo bowiem, które to mówi, jest boskie – ale powiadają, iż trzeba wierzyć dla takiej a takiej racji, co stanowi słaby argument, ile że rozum da się nagiąć do wszystkiego338.

562

Nie ma na ziemi nic, co by nie ujawniało albo nędzy człowieka, albo miłosierdzia Boga; albo niemocy człowieka bez Boga, albo potęgi człowieka z Bogiem.

563

Będzie to jedną z rozpaczy potępionych, widzieć się pognębionymi przez własny rozum, którym silili się pognębić religię chrześcijańską.

564

Proroctwa, cudy nawet i dowody naszej religii nie są tego rodzaju, aby można było powiedzieć, iż są bezwarunkowo przekonywujące; ale są zarazem przekonywujące w tej mierze, iż nie można powiedzieć, że byłoby bezrozumnym im wierzyć. Tak więc, jest oczywistość i ciemność, aby oświecić jednych, a zamroczyć drugich. Ale oczywistość jest taka, iż przewyższa lub co najmniej wyrównywa oczywistość rzeczy przeciwnej: nie rozum tedy może nas skłonić, aby nie iść za nią; może to być jeno pożądliwość i złośliwość serca. Tym sposobem jest dosyć oczywistości, aby potępić, a nie dosyć, aby przekonać; iżby się ujawniło, iż w tych, którzy za nią idą, łaska to, nie rozum, każe im iść za nią, w tych zaś, którzy uciekają przed nią, pożądliwość to, nie rozum, każe uciekać.

Vere discipuli, vere Israelita, vere liberi, vere cibus 339.

565

Uznajcie tedy prawdę religii w samejże ciemności religii, w tej odrobinie światła, jaką mamy o niej, w obojętności poznania jej, w jakiej żyjemy.

566

Nie pojmujemy w żadnej mierze dzieł Boga, jeśli nie przyjmujemy za zasadę, że chciał zaślepić jednych, a oświecić drugich.

567

Dwie sprzeczne racje. Trzeba od tego zacząć: bez tego nie rozumiemy nic i wszystko jest herezją; a nawet na końcu każdej prawdy trzeba dodać, iż pamiętamy o prawdzie przeciwnej.

568

Zarzut. – Najwidoczniej Pismo św. pełne rzeczy niepodyktowanych przez Ducha św. – Odpowiedź: Nie szkodzą tedy zgoła wierze. – Zarzut. Ale Kościół orzekł, że wszystko jest z Ducha św. – Odpowiedź. Odpowiem dwie rzeczy: najpierw iż Kościół nigdy tego nie orzekał; po wtóre iż, gdyby był orzekł, dałoby się tego bronić.

Wiele jest umysłów opacznych.

Dionizy posiadł miłość, był zdolny340…

A proroctwa przytoczone w Ewangelii, czy sądzicie, iż przytoczone są po to, aby was skłonić do wiary? Nie, po to aby was oddalić od wiary.

569

Kanoniczne. – Heretycy na początku Kościoła służą do dowiedzenia prawd kanonicznych.

570

Trzeba pomieścić w rozdziale Podstawy341, to co jest w rozdziale o Znakach, dotyczącym przyczyny figur; czemu przepowiedziano pierwsze przyjście Jezusa Chrystusa; czemu przepowiedziano je ciemno co do sposobu.

571

Racja dlaczego Figury. – Mieli przemawiać do ludu cielesnego i uczynić go piastunem zakonu duchowego; iżby uwierzono w Mesjasza, trzeba było, aby istniały poprzedzające go proroctwa, aby zwiastowali je ludzie niepodejrzani, ludzie nadzwyczajnej pobożności, gorliwości i wiary i znani z tego całej ziemi.

Aby to wszystko osiągnąć, Bóg wybrał ten lud cielesny i dał mu w zakład proroctwa przepowiadające Mesjasza jako oswobodziciela i rozdawcę dóbr cielesnych, które ten lud umiłował. Dlatego lud ten umiłował wielką miłością swoich proroków i wystawił na oczy całego świata te księgi, które przepowiadają ich Mesjasza, upewniając wszystkie narody, iż przyjdzie w sposób przepowiedziany w księgach, otwartych dla wszystkich. Tak więc ten lud, zawiedziony zelżywym i ubogim przyjściem Mesjasza, stał się jego najokrutniejszym wrogiem. W ten oto sposób lud najmniej w świecie podejrzany o to, aby nam sprzyjał, i możliwie najbardziej ścisły i gorliwy w tym, co tyczy jego prawa i proroków, przynosi nam je nieskażone. Tak właśnie ci, którzy odrzucili i ukrzyżowali Jezusa Chrystusa, jako że był im zgorszeniem, sami przechowują księgi świadczące o nim i powiadające, iż będzie odtrącony i będzie zgorszeniem. Odtrącając go, pokazali, że to był on; dowiedli go jednako i sprawiedliwi Żydzi którzy go przyjęli, i niesprawiedliwi, którzy go odtrącili, ile że i jedno, i drugie było przepowiedziane.

Dlatego to proroctwa mają znaczenie ukryte, duchowe, którego ten lud był wrogiem, popod cielesnym, któremu sprzyjał. Gdyby znaczenie duchowe było jawne, nie byli zdolni go kochać i nie mogli go unieść: nie byliby dbali żarliwie o przechowanie swoich ksiąg obrządków; a gdyby kochali te obietnice duchowe i gdyby je przechowali nieskażone aż do Mesjasza, świadectwo ich nie miałoby siły, ponieważ byliby jego przyjaciółmi.

Oto dlaczego dobrze było, aby znaczenie duchowe było zakryte. Ale z drugiej strony, gdyby było tak zakryte, iż nie ujawniłoby się wcale, nie mogłoby służyć za dowód dla Mesjasza. Cóż tedy się dzieje? Ukryto je popod doczesnym w mnóstwie ustępów, a odkryto jasno w końcu: czas na przykład i stan świata przepowiedziano tak jasno, iż bardziej są jasne niż słońce. I to znaczenie duchowe jest tak jasno wytłumaczone w kilku miejscach, iż aby go nie uznać, trzeba było zaślepienia podobnego temu, w jakim ciało pogrąża ducha, kiedy mu jest poddany.

Oto więc jakie było postępowanie Boga. Znaczenie to pokryte jest w niezliczonej mnogości ustępów innym, odsłonięte zaś w niektórych z rzadka, wszelako w taki sposób, iż miejsca, w których jest ukryte, są dwuznaczne i mogą służyć dla obu wykładów; natomiast miejsca, gdzie znaczenie to jest odsłonięte, są jednoznaczne i mogą się nadać jedynie do wykładu duchowego.

Tak iż nie mogło to wprowadzić w błąd i jedynie lud tak cielesny mógł się omylić.

Skoro bowiem przyrzeczono im obfitość dobra, kto im bronił rozumieć prawdziwe dobra, jeśli nie ich chciwość, która ściągała ten wykład do dóbr ziemi? Zasię ci, którzy mieli dobro jeno w Bogu, odnosili je wyłącznie do Boga. Istnieją bowiem dwa pierwiastki, które dzielą między siebie wolę ludzi: pożądliwość i miłość342. Nie znaczy to, aby pożądliwość nie mogła istnieć z wiarą w Boga i aby miłość nie mogła iść w parze z dobrami ziemi; ale pożądliwość posługuje się Bogiem, a cieszy się światem: zasię miłość przeciwnie.

Owo, ostateczny cel jest tym, od czego rzeczy biorą swoje miano. Wszystko, co nam przeszkadza doń dojść, nazywa się wrogiem. Tak stworzenia, mimo iż dobre, są wrogami sprawiedliwych, kiedy odwracają ich od Boga; i sam Bóg jest wrogiem tych, których zakłóca pożądliwość.

Gdy więc słowo wróg zależy od ostatecznego celu, sprawiedliwi rozumieli przez nie swoje namiętności, cieleśnicy zaś rozumieli Babilończyków: tak więc to wyrażenie było ciemne jedynie dla niesprawiedliwych. I oto co powiada Jezajasz: Signa legem in electis meis343 i że Chrystus będzie kamieniem zgorszenia344. Ale „Błogosławieni ci, którzy się nim nie zgorszą345!” Ozjasz, ult. powiada wyraźnie: „Gdzie jest mędrzec346?”. Usłyszy to, co powiadam. Sprawiedliwi usłyszą: drogi Boga bowiem proste są; sprawiedliwi będą iść nimi, zasię złośliwi będą się potykali”.

572

Hipoteza apostołów-szalbierzy347.

Czas jasno, sposób ciemno348.

Pięć dowodów obrazowych.

2000: 1600 – Prorocy. 400 – Rozproszeni349.

576

Zaślepienie – Pisma św. – Pismo, powiadają Żydzi, mówi, iż nie wiadomo skąd przyjdzie Chrystus. Joh. VII, 27 – i XII, 34. Pismo powiada, że Chrystus trwa wiecznie, a ten powiada, że umrze.

Toteż, powiada św. Jan350, nie uwierzyli, mimo że uczynił tyle cudów, iżby się spełniło słowo Jezajasza: Oślepił ich, etc.

574

Wielkość. – Religia jest rzeczą tak wielką, iż słusznym jest, aby ci, którzy by nie chcieli zadać sobie trudu szukania jej, jeżeli jest ciemną, byli jej pozbawieni. Na cóż się tedy skarżą, skoro jest taka, aby ją można było znaleźć szukając?

575

Wszystko obraca się dobrze dla wybranych, nawet niejasności Pisma; czczą je bowiem, z przyczyny jasności niebieskich. A wszystko obraca się na źle dla innych, nawet jasności; bluźnią im bowiem z przyczyny ciemności, których nie rozumieją.

576

Ogólne postępowanie świata wobec Kościoła; Bóg chcący oślepić i oświecić. – Skoro wypadki dowiodły boskości tych proroctw, trzeba tedy uwierzyć w resztę; i przez to widzimy taki porządek świata: gdy zaczęto zapominać o cudzie stworzenia świata i potopu, Bóg zsyła prawo i cuda Mojżeszowe, proroków, którzy prorokują rzeczy poszczególne; aby zaś przygotować trwały cud, gotuje proroctwa i spełnienie; ale ponieważ proroctwa mogą być podejrzane, chce sprawić, aby były niepodejrzane, etc.

577

Bóg posłużył się zaślepieniem tego ludu dla dobra wybranych.

578

Jest dość jasności, aby oświecić wybranych, i dość ciemności, aby ich upokorzyć. Jest dosyć ciemności, aby zamroczyć potępionych, a dosyć jasności, aby ich potępić i odjąć im wszelką wymówkę (Św. Augustyn, MontaigneSebond351).

Genealogia Jezusa Chrystusa w Starym Testamencie zamieszana jest między tyle innych bezużytecznych, iż nie można jej odróżnić. Gdyby Mojżesz prowadził rejestr jedynie przodków Chrystusa, byłoby to zbyt widoczne. Gdyby nie zaznaczył genealogii Chrystusa, nie byłoby dosyć widoczne. Ale ostatecznie kto przyjrzy się bliżej, widzi genealogię Chrystusa wyraźnie zaznaczoną w księgach Tamar, Rut352, etc.

Ci, którzy nakazywali te ofiary, znali ich bezużyteczność; ci, którzy głosili ich bezużyteczność, dopełniali ich wszelako.

Gdyby Bóg pozwolił tylko jedną religię, byłaby ona zbyt łatwa do poznania; ale skoro przyjrzeć się bliżej, można snadnie rozróżnić prawdę w tym zamieszaniu.

Zasada: Mojżesz był to rozumny człowiek. Jeżeli tedy powodował się swoim rozumem, nie powiadał jasno nic, co by było wprost przeciw rozumowi.

Tak więc wszystkie bardzo wyraźne słabości są siłą. Przykład: dwie genealogie św. Mateusza i św. Łukasza. Cóż jaśniejszego, że tego nie uczyniono w porozumieniu?

579

Bóg (i apostołowie) przewidując, iż nasiona pychy zrodzą herezję, i nie chcąc im dać okazji poczęcia się ze ścisłych terminów, pomieścił w Piśmie i w modlitwach Kościoła sprzeczne słowa i zdania, iżby wydały z czasem owoc.

Tak samo w nauce moralnej zawarł miłość, która wydaje owoce przeciw pożądliwości.

580

Natura posiada doskonałości dla okazania, że jest obrazem Boga; i błędy dla okazania, że jest tylko jego obrazem.

581

Bóg raczej chce nastroić wolę niż umysł. Doskonała jasność posłużyłaby umysłowi, a zaszkodziła woli. Poniżyć pychę.

582

Robimy sobie bożyszcze z samej prawdy; prawda bowiem poza miłością353 nie jest Bogiem, jest jego obrazem i bałwanem, którego nie trzeba kochać ani ubóstwiać; a tym mniej nie trzeba kochać ani ubóstwiać jej przeciwieństwa, to znaczy kłamstwa.

Mogę kochać zupełną ciemność; ale jeśli Bóg zanurzy mnie w stanie półciemności, to trochę ciemności, które w niej jest, mierzi mnie i ponieważ nie widzę w niej zalet zupełnej ciemności, nie podoba mi się to. Jest to błąd i znak, iż czynię sobie bożyszcze z ciemności odrębnej od zakonu Boga. Owo trzeba ubóstwiać tylko jego zakon.

583

Charłaki354 są to ludzie, którzy znają prawdę, ale podtrzymują ją tylko o tyle, o ile schodzi się z ich interesem: ale poza tym poniechają jej.

584

Świat istnieje dla praktykowania miłości i sądu, nie tak jak gdyby ludzie na nim wyszli dopiero co z rąk Boga, ale jakoby nieprzyjaciele Boga, którym dał w łasce swojej dość światła, aby wrócili, jeśli chcą go szukać i iść za nim, ale też aby ich ukarać355, jeśli nie zechcą szukać go lub pójść za nim.

585

Iż Bóg chciał się ukryć. – Gdyby istniała tylko jedna religia, Bóg byłby w niej bardzo oczywisty. Gdyby męczennicy istnieli tylko w naszej religii również.

Skoro Bóg tak się ukrył, wszelka religia, która nie powiada, że Bóg jest ukryty, nie jest prawdziwa; a wszelka religia, która nie podaje tego przyczyny, nie jest pouczająca356. Nasza religia czyni to wszystko. Vere tu es Deus absconditus357.

586

Gdyby nie było ciemności, człowiek nie czułby swego skażenia; gdyby nie istniało światło, człowiek nie spodziewałby się lekarstwa. Tak więc nie tylko sprawiedliwym, ale użytecznym jest dla nas, aby Bóg był w części ukryty, a w części jawny, skoro jest jednako niebezpiecznym dla człowieka znać Boga, nie znając swej nędzy, i znać swą nędzę, nie znając Boga.

587

Ta religia tak bogata w cuda, świętych, pobożnych, nieskazitelnych, uczonych i wielkich świadków; męczenników; królów (Dawid) panujących; Izajasz książę krwi – tak bogata w naukę, roztoczywszy wszystkie swoje cuda i całą mądrość, odrzuca to wszystko i powiada, że nie ma mądrości ani znaków, ale krzyż i szaleństwo358.

Ci bowiem, którzy przez te znaki i mądrość zyskali waszą wiarę i dowiedli wam swego posłannictwa, oświadczają wam, iż to wszystko w niczym nie może nas odmienić ani uczynić zdolnymi do poznania i kochania Boga, jedynie cnota szaleństwa krzyża bez mądrości i znaków; a bynajmniej nie znaki bez tej cnoty. Tak więc nasza religia jest szalona, zważywszy jej istotną przyczynę, a mądra, zważywszy mądrość, która do niej przygotowuje.

588

Nasza religia jest mądra i szalona. Mądra, ponieważ jest najbardziej uczona i najbardziej zaopatrzona w cudy, proroctwa, etc. Szalona, ponieważ nie to wszystko sprawia iż ją wyznajemy; jest to wprawdzie przyczyną potępienia tych, którzy jej nie wyznają, ale nie wiary tych, którzy ją wyznają, Wierzyć każe im jeno krzyż, ne evacuata sit crux359. I tak św. Paweł, który przyszedł w mądrości i znakach, powiada, iż nie przyszedł ani w mądrości, ani w znakach: ponieważ przybywał, aby nawracać. Ale ci, którzy przychodzą jeno, aby przekonywać, mogą powiedzieć, iż przychodzą w mądrości i znakach.

588 bis

Sprzeczności. Nieskończona mądrość i szaleństwo religii.

Dział dziewiąty

589

O tym, iż religia chrześcijańska nie jest jedyna. – Tak dalece nie jest to argumentem przeciw jej prawdziwości, iż odwrotnie, to właśnie wskazuje, że jest prawdziwą360.

590

W sprawach religii trzeba być szczerym: prawdziwi poganie, prawdziwi żydzi, prawdziwi chrześcijanie.

591

Poganie, J. C., Mahomet: nieświadomość Boga361.

592

Fałszywość innych religii. – Nie mają świadków; ci362 mają. Bóg wyzywa inne religie, aby pokazały takie znaki; Izajasz XLIII, 9, XLIV, 8.

503

Historia Chin 363. – Wierzę jedynie historiom, których świadkowie daliby się wymordować.

(Który z dwu jest wiarygodniejszy, Mojżesz czy Chiny?)

Nie chodzi o to, aby to widzieć z grubsza; powiadani wam, jest tu364 dość na to, aby oślepić i aby oświecić.

Tym jednym słowem burzę wszystkie wasze rozumowania. „Ale Chiny zaciemniają”, powiadacie: a ja powiadam: Chiny zaciemniają, ale można w tym znaleźć jasność; szukajcie.

Tak więc wszystko, co powiadacie działa dla jednego celu, a zgoła nie przeciw drugiemu. Zatem wspomaga, a nie szkodzi.

Trzeba tedy widzieć to w szczególe; trzeba wyłożyć karty na stół.

594

Przeciw historii Chin. – Historycy Meksyku365, pięć słońc, z których ostatnie ma ledwie osiemset lat.

Różnica księgi otrzymanej od ludu, a takiej, która kształtuje lud.

595

Mahomet bez powagi366. Musiałyby tedy jego racje być bardzo potężne, skoro mają tylko własną siłę.

Cóż tedy powiada? Iż trzeba mu wierzyć.

596

Psalmy śpiewane po całej ziemi.

Kto daje świadectwo Mahometowi? On sam. Jezus Chrystus chce, aby jego świadectwa nie liczono za nic367.

Właściwość świadków sprawia, iż trzeba, aby byli wszędzie i zawsze, a on, nędzny, jest sam.

597

Przeciw Mahometowi. – Ewangelia św. Mateusza nie mniej jest św. Mateusza niż Alkoran Mahometa, cytuje ją bowiem wielu autorów z wieku na wiek; nawet wrogowie, Celzus i Porfiry, nigdy nie zadali jej kłamu.

Alkoran powiada, że św. Mateusz był to zacny człowiek. Zatem Mahomet sam był fałszywym prorokiem albo nazywając zacnymi ludźmi szalbierzy, albo nie godząc się z tym, co powiadają o Chrystusie.

598

Nie żądam, aby sądzono Mahometa z tego, co w nim jest ciemne i co można przedstawić jako sens tajemniczy, ale z tego, co w nim jest jasne, jak jego raj itp.; w tym właśnie jest śmieszny. I dlatego niesłusznie jest brać jego ciemności za tajemnice, zważywszy, iż jego jasności są śmieszne.

Inaczej w Piśmie św. Godzę się, iż są w nim ciemności równie dziwaczne jak u Mahometa; ale są jasności cudowne i proroctwa oczywiste i spełnione. Partia nie jest tedy równa. Nie trzeba mieszać i równać rzeczy, które podobne są sobie ciemnością, a nie jasnością, która zasługuje, aby szanować ciemności.

599

Różnica między Chrystusem a Mahometem. – Mahomet nieprzepowiedziany; Chrystus przepowiedziany.

Mahomet zabijając368; Chrystus dając zabijać swoich.

Mahomet zabraniając czytać; apostołowie nakazując czytać369.

Wreszcie, sprzeczność idzie tak daleko, iż o ile Mahomet obrał tę drogę, aby po ludzku zwyciężyć, Chrystus obrał drogę, aby po ludzku zginąć. I zamiast wnioskować, iż skoro Mahomet wygrał, mógł wygrać i Chrystus, trzeba powiedzieć, iż skoro Mahomet wygrał, Chrystus musiał zginąć.

600

Każdy człowiek może zrobić to, co zrobił Mahomet, nie uczynił bowiem cudów, nie był przepowiedziany; żaden człowiek nie może uczynić tego, co uczynił Chrystus.

601

Oparcie naszej wiary. – Religia pogańska jest dziś bez oparcia. Powiadają, iż niegdyś miała je w wyroczniach, które mówiły. Ale co za księgi upewniają nas o tym? Czy są tak godne wiary przez cnoty swoich autorów? Czy przechowano je z takim staraniem, aby dawały pewność, że nie uległy skażeniu?

Religia mahometańska ma za oparcie Alkoran i Mahometa; ale czy ten prorok, który miał być ostatnim oczekiwaniem świata, był przepowiedziany? I jakiż ma znak, którego by nie miał tak samo każdy człowiek chcący się ogłosić prorokiem? Jakimiż cudami on sam się chlubi? Jakich tajemnic uczył wedle własnej jego tradycji? Jakiej moralności i jakiego szczęścia?

Religię żydowską inaczej trzeba uważać w tradycji świętych ksiąg, a w tradycji ludu. Moralność jej i szczęście są w tradycji ludu śmieszne; ale są cudowne w tradycji ich Świętych (i z każdą religią tak samo; chrześcijańska bowiem jest bardzo różna w Księgach świętych i u kazuistów). Oparcie jej jest cudowne, jest nim najstarsza księga świata i najautentyczniejsza. Podczas gdy Mahomet, aby dać przetrwać swojej księdze, zabronił jej czytać, Mojżesz, aby dać przetrwać swojej, wszystkim nakazał ją czytać370.

Nasza religia jest tak boska, iż druga religia boska była tylko jej podstawą371.

602

Porządek. – Rozpatrzyć, co jest jasnego i niezaprzeczonego w całym ustroju żydów.

604372

Jedyna wiedza, która jest przeciw zdrowemu rozumowi i przeciw naturze ludzi, jest jedyną, która zawsze trwała wśród ludzi.

605

Jedyna religia przeciw naturze, przeciw zdrowemu rozumowi, przeciw naszym przyjemnościom jest jedyną, która zawsze była.

606

Żadna religia prócz naszej nie uczyła, że człowiek rodzi się w grzechu, żadna sekta filozofów nie powiedziała tego; żadna nie mówi tedy prawdy.

Żadna sekta ani religia nie istniała zawsze na ziemi prócz jednej religii chrześcijańskiej.

607

Kto będzie sądził o religii żydowskiej z pospólstwa, źle ją pozna. Jest ona widoczna w świętych księgach i w tradycji proroków, którzy dość jasno okazali, iż nie rozumieją zakonu dosłownie. Toteż nasza religia jest boska w Ewangelii, w apostołach i tradycji; ale jest śmieszna u tych, którzy źle się do niej biorą.

Mesjasz, wedle żydów-cieleśników, ma być wielkim książęciem doczesnym. Jezus Chrystus wedle chrześcijan-cieleśników, przybył, aby nas zwolnić od kochania Boga i dać nam sakramenty pełniące wszystko za nas. Ani jedno, ani drugie nie jest religią chrześcijańską ani żydowską.

Prawdziwi żydzi i prawdziwi chrześcijanie zawsze czekali Mesjasza, który by im dał miłować Boga i przez tę miłość odnieść triumf nad nieprzyjaciółmi.

608

Żydzi cieleśnicy zajmują pośrednie miejsce między chrześcijanami a poganami. Poganie nie znają Boga i miłują jeno ziemię, Żydzi znają prawdziwego Boga i miłują tylko ziemię. Chrześcijanie znają prawdziwego Boga i nie miłują ziemi. Żydzi i poganie miłują te same dobra. Żydzi i chrześcijanie znają tego samego Boga.

Żydzi byli dwojakiego rodzaju: jedni mieli jeno umiłowania pogańskie, drudzy mieli umiłowania chrześcijańskie.

609

Dwa rodzaje ludzi w każdej religii: wśród pogan czciciele zwierząt i inni, czciciele jedynego Boga w religii naturalnej. Wśród żydów, cieleśnicy i uduchowieni, którzy byli chrześcijanami starego zakonu. Między chrześcijanami, grubo myślący, którzy są żydami nowego zakonu.

Żydzi cieleśnicy oczekiwali Mesjasza cielesnego, chrześcijanie zaś grubo myślący sądzą, że Mesjasz zwolnił ich od miłowania Boga; prawdziwi żydzi i prawdziwi chrześcijanie czczą Mesjasza, który dał im umiłować Boga.

610

Aby wykazać, iż prawdziwi żydzi i prawdziwi chrześcijanie mają jedną i tę samą religię. – Religia żydów zdawała się polegać zasadniczo na ojcostwie Abrahama, na obrzezaniu, na ofiarach, na obrzędach, na arce, na świątyni, na Jerozolimie, wreszcie na prawie i na przymierzu Mojżesza.

Twierdzę; iż nie polegała ona na żadnej z tych rzeczy, ale tylko na miłości Boga, i że Bóg potępiał wszystkie te inne rzeczy.

Iż Bóg nie ma względów na potomstwo Abrahama.

Iż żydzi będą ukarani przez Boga jak obcy, jeśli go obrażą. Pwt 8, 19: „Jeżeli zapomnicie Boga i pójdziecie za obcymi bogami, przepowiadam wam, że zginiecie w taki sam sposób jak narody, które Bóg wytępił w waszym obliczu”.

Iż obcy będą przyjęci od Boga tak, jak żydzi, jeśli go będą miłowali. Iz 56, 3: „Niechaj obcy nie powiada: Pan mnie nie przyjmie. – Obcy, którzy przywiążą się do Boga, będą mu służyć i kochać go: zawiodę ich na mą świętą górę i przyjmę od nich ofiarę, dom mój bowiem jest domem modlitwy”.

Iż prawdziwi żydzi wywodzili swoje przewagi od Boga, nie od Abrahama. Iz 63, 16: „Jesteś prawdziwie naszym ojcem i Abraham nie znał nas, i Izrael nie wiedział o nas; to ty jesteś naszym ojcem i odkupicielem”.

Sam Mojżesz powiada im, że Bóg nie miałby względów na osoby. Pwt 10, 17: „Bóg – powiada – nie ma względów na osoby, ani na ofiary”.

Szabat był tylko znakiem, Wj 31, 13; i pamiątką wyjścia z Egiptu, Pwt 5, 15. Zatem nie jest już potrzebny, skoro trzeba zapomnieć Egipt.

Obrzezanie było tylko znakiem, Rdz 17, 11. I stąd pochodzi, iż będąc na pustyni, nie bywali obrzezani, ponieważ nie mogli się pomieszać z innymi ludami; skoro zaś przyszedł Chrystus, nie było to już potrzebne.

Iż nakazane jest obrzezanie serca. Pwt 10, 10; Jr 4, 4: „Bądźcie obrzezani w sercu; odrzućcie zbyteczności swego serca i nie pozwólcie mu się zatwardzić; wasz Bóg bowiem to Bóg wielki, potężny i straszliwy, który nie ma względu na osoby.

Iż Bóg powiada, że uczyni to pewnego dnia. Pwt 30, 6: „Bóg obrzeza serce tobie i twoim dzieciom, iżbyś go miłował całym sercem”.

Iż nieobrzezani sercem będą sądzeni. Jr 9, 26; Bóg osądzi bowiem ludy nieobrzezane i cały lud Izraela, ponieważ jest nieobrzezany w sercu.

Iż zewnętrzność nie zda się na nic bez wnętrza, Jl 11, 13: Scindite corda vestra373 etc. Iz 58, 3, 4 etc.

Miłość Boga zalecona jest w całym Deuteronomie, Pwt 30, 19: „Biorę na świadki niebo i ziemię, iż stawiłem wam przed oczy śmierć i życie, iżbyście wybrali życie i ukochali Boga, i byli mu posłuszni; Bóg bowiem jest waszym życiem”.

Iż żydzi z braku tej miłości będą odtrąceni dla swych zbrodni, a poganie wybrani w ich miejsce. Oz 1, 10; Pwt 32, 20: „Skryję się im, z przyczyny ich ostatnich zbrodni; jest to bowiem naród zły i niewierny. Wyzwali mój gniew rzeczami, które nie są bóstwem374; a ja wyzwę ich zazdrość przez lud, który nie jest moim ludem, i przez naród bez wiedzy i rozumu”. Iz 65, 1.

Iż dobra doczesne są fałszywe, i że prawdziwym dobrem jest zespolenie z Bogiem. Ps 143, 15.

Iż święta ich są niemiłe Bogu. Am 5, 21.

Iż ofiary żydów niemile są Bogu. Iz 66, 1–3; 1, 11; Jr 6, 20. Dawid, Miserere, 18. – Nawet ze strony dobrych Expectavi375. Ps 49, 8–14.

Iż je ustanowił376 jeno dla ich srogości. Mi cudownie 6, 6–8. 1 Krl 15, 22; Oz 6, 6.

Iż ofiary pogan znajdą przyjęcie u Boga i że Bóg odejmie swą przychylność ofiarom żydów. Ml 1, 11.

Iż Bóg uczyni nowe przymierze przez Mesjasza i że dawne będzie odrzucone, Jr 31, 51.

Mandata non bona 377 Ez.

Iż dawne rzeczy będą zapomniane. Iz 43, 18, 19; 65, 17, 18.

Iż nie będzie już pamięci o arce. Jr 3, 15, 16.

Iż świątynia będzie odrzucona. Jr 7, 2, 13, 14.

Iż ofiary będą odrzucone, a ustanowione inne ofiary, czyste. Ml 1, 11.

Iż porządek ofiarniczy Aarona będzie potępiony, zasię Melchizedechowy wprowadzony przez Mesjasza. Dixit Dominus378.

Iż ten porządek ofiarniczy będzie wieczny. Ibid379.

Iż Jeruzalem będzie odtrącona, a Rzym przyjęty, Dixit Dominus.

Iż imię żydów będzie odrzucone, a nowe imię nadane. Iz 65, 15.

Iż to ostatnie imię będzie lepsze niż imię żydów i wieczne, Iz 56, 5.

Iż żydzi mieli zostać bez proroków (Amos), bez królów, bez książąt, bez ofiary, bez bożyszcza.

Iż żydzi będą istnieli mimo to zawsze jako naród. Jr 31, 36.

611

Republika. – Republika chrześcijańska, a nawet judajska miała zawsze jedynie Boga za pana, jak to zauważa żyd Filon, O monarchii.

Kiedy walczyli, to jedynie za Boga; pokładali nadzieję głównie w Bogu; uważali swoje miasta jedynie za własność Boga i strzegli ich dla Boga. 1 Krn 19, 13.

612

Rdz 17, Statuam pactum meum inter me et te foedere sempiterno… ut sim Deus tuus…

Et tu ergo custodies pactum meum 380.

613

Ciągłość. – Ta religia polegająca na wierze, iż człowiek osunął się ze stanu chwały i obcowania z Bogiem w stan smutku, pokuty i oddalenia od Boga, ale że po tym życiu Mesjasz, który ma przybyć, odkupi nas, zawsze istniała na ziemi. Wszystkie rzeczy minęły, a owa, dla której istnieją wszystkie rzeczy, przetrwała.

W pierwszej epoce świata ludzie popadali we wszelkiego rodzaju wybryki, a mimo to byli wśród nich święci, jak Enoch, Lamach i inni, czekający cierpliwie Chrystusa przyrzeczonego od początku świata. Noe widział złośliwość ludzką u szczytu i zasłużył to, iż ocalił świat w swojej osobie przez nadzieję Mesjasza, którego był obrazem. Abraham żył w otoczeniu bałwochwalców, kiedy Bóg dał mu poznać tajemnicę Mesjasza, którego ów pozdrowił z daleka381. W czasach Izaaka i Jakuba ohyda panoszyła się po całej ziemi: ale ci święci żyli w wierze; Jakub, umierając i błogosławiąc swoje dzieci, wykrzykuje w natchnieniu, które przerywa jego mowę: „Czekam, o mój Boże, Zbawcy, którego przyrzekłeś; Salutare tuum expectabo Domine”382.

Egipcjanie byli skażeni i bałwochwalstwem, i magią; przykład ich pociągnął nawet naród boży. Mimo to Mojżesz i inni wierzyli w tego, którego nie widzieli383 i ubóstwiali go w rozważaniu wiekuistych darów, jakie im gotował.

Grecy i Latynowie wznieśli później panowanie fałszywych bóstw; poeci uczynili setki rozmaitych teologii; filozofowie podzielili się na tysiące sekt rozmaitych; mimo to istnieli zawsze w sercu Judei ludzie wybrani, którzy przepowiadali przybycie tego Mesjasza, im tylko znanego.

Przyszedł wreszcie w dobie spełnienia czasów i później oglądał świat tyle odszczepieństw i herezji, tyle walących się państw, tyle zmian we wszystkich rzeczach, a Kościół ubóstwiający tego, który był zawsze ubóstwiany, trwał bez przerwy. A co jest cudowne, nieporównane i zupełnie boskie, to iż ta religia, która zawsze trwała, zawsze była zwalczana. Tysiąc razy była ona w przededniu powszechnego zniweczenia i za każdym razem, kiedy do tego doszło, Bóg podniósł ją nadzwyczajnymi dziełami swej potęgi. To właśnie jest zdumiewające i to, że się utrzymała niezachwiana i nieugięta pod wolą tyranów. Nie jest bowiem dziwne, iż państwo jakieś trwa, kiedy poddaje niekiedy prawa swoje konieczności; ale żeby… (Patrz kółko w Montaigne'u)384.

614

Państwa zginęłyby, gdyby się nie naginało często praw to konieczności; ale religia nigdy nie ścierpiała tego i nie posługiwała się tym. Jakoż trzeba tych ustępliwości albo cudów. Nie dziw, iż można się ocalić, uginając się, i nie znaczy to właściwie utrzymać się; a i tak giną one w końcu zupełnie; nie masz takiego, które by przetrwało lat tysiąc. Ale że ta religia utrzymała się ciągle i to nieugięta, to jest boskie.

615

Darmo by mówić, trzeba przyznać, że religia chrześcijańska ma coś zdumiewającego. „To dlatego, że się w niej urodziłeś”, powie mi ktoś. Wcale nie; opieram się jej dla tej właśnie racji, z obawy, aby to uprzedzenie mnie nie zniewoliło; ale mimo że się w niej urodziłem, trudno mi tego nie widzieć.

616

Ciągłość. – Wiara w Mesjasza istniała zawsze. Tradycja Adama była jeszcze świeża u Noego i u Mojżesza; prorocy przepowiedzieli go później, przepowiadając wciąż inne rzeczy, których wypadki zjawiające się od czasu do czasu oczom ludzkim świadczyły o prawdzie ich posłannictwa, a tym samym ich przyrzeczeń odnośnie do Mesjasza. Jezus Chrystus czynił cuda i apostołowie także, wszyscy nawracając pogan; gdy więc w tej mierze proroctwa się spełniły, Mesjasz dowiedziony jest na wieki.

617

Ciągłość. – Zważcie, iż od początku świata oczekiwanie lub ubóstwienie Mesjasza trwa bez przerwy; że znaleźli się ludzie twierdzący, iż Bóg objawił im, że ma się urodzić Odkupiciel, który zbawi swój lud; następnie Abraham powiedział, iż miał objawienie, że urodzi się z niego za pośrednictwem jego syna; Jakub oznajmił, iż, spośród dwunastu jego synów, urodzi się z Judy; następnie przyszli Mojżesz i prorocy, aby oznaczyć czas i sposób jego przyjścia; powiedzieli, iż prawo, które posiadają jest ważne tylko w oczekiwaniu prawa Mesjaszowego; aż do tego czasu będzie ono ciągłe, ale tamto trwać będzie wiecznie; w ten sposób ich prawo lub prawo Mesjasza, którego tamto było obietnicą, będzie zawsze na ziemi, i w istocie trwało ono zawsze; wreszcie przybył Jezus Chrystus we wszystkich przepowiedzianych okolicznościach. To cudowne.

618

To jest faktem. Podczas gdy wszyscy filozofowie dzielą się na rozmaite sekty, znajdują się w kąciku świata ludzie, najdawniejsi na tym świecie, głoszący iż cały świat jest w błędzie, że Bóg objawił im prawdę, że będzie ona zawsze na ziemi. W istocie, wszystkie inne sekty mijają, ta jedna trwa ciągle i to od 4000 lat.

Głoszą iż wiedzą to od swoich przodków, że człowiek stoczył się z obcowania z Bogiem w zupełne oddalenie od Boga, ale że Bóg przyrzekł ich odkupić; że ta nauka będzie zawsze istniała na ziemi; że ich prawo ma podwójny wykład; że przez 1000 lat miewali wśród siebie ludzi uważanych za proroków, którzy przepowiedzieli czas i sposób; że w 400 lat później rozproszyli się wszędzie, ponieważ Jezus Chrystus miał być zwiastowany wszędzie; że Jezus Chrystus przyszedł w czasie i sposobie zgodnym z przepowiednią; że później Żydzi rozproszyli się, wszędzie przeklęci, a mimo to trwający.

619

Widzę religię chrześcijańską ugruntowaną na religii poprzedzającej i to wydaje mi się stanowczo przekonywujące.

Nie mówię tu o cudach Mojżesza, o Chrystusie i apostołach, ponieważ to nie wydaje mi się zrazu przekonywujące, pragnę zaś tutaj jedynie uwidocznić wszystkie te podstawy religii chrześcijańskiej, które są niewątpliwe i które nie mogą być podane w wątpliwość przez nikogo w świecie. Pewne jest, że widzimy w wielu okolicach świata lud osobliwy, odrębny od wszystkich innych ludów świata, zowiący się ludem żydowskim.

Widzę tedy rojowiska religii w wielu miejscach świata i we wszystkich czasach; ale nie mogą mnie one ani pociągnąć swą stroną moralną, ani też przykuć dowodami. I tak odrzuciłbym jednako i religię Mahometa, i religię Chin, i ową dawnych Rzymian, i Egipcjan przez tę jedynie rację, iż skoro żadna z nich nie ma więcej cech prawdy niż druga, ani nic, co by mnie koniecznie przekonywało, rozum nie może się skłonić raczej ku jednej niż ku drugiej.

Ale rozważając w ten sposób ową niestałą, dziwaczną zmienność obyczajów i wiar w rozmaitych czasach, widzę w zakątku świata lud osobliwy, odrębny od wszystkich innych ludów ziemi, najdawniejszy ze wszystkich, którego dzieje poprzedzają o wiele wieków najdawniejsze istniejące.

Widzę tedy ten naród wielki i liczny, wiodący się z jednego człowieka385, uwielbiający jednego Boga i rządzący się prawem, o którym mówi, iż posiada je z jego ręki. Utrzymują, iż są jedyni w świecie, którym Bóg odsłonił swoje tajemnice; że wszyscy ludzie są skażeni i w niełasce u Boga; że wszyscy zdani są swoim zmysłom i własnemu rozumowi i że stąd pochodzą osobliwe zbłąkania i ustawiczne zmiany zdarzające się między nimi oraz zmiany religii i zwyczajów, podczas gdy oni386 trwają niewzruszeni przy swoim obyczaju; ale że Bóg nie zostawi wiecznie innych ludów w tych ciemnościach; że przyjdzie oswobodziciel dla wszystkich; że są na świecie po to, aby oznajmiać go ludziom; że są umyślnie stworzeni, aby być poprzednikami i heroldami tego wielkiego przyjścia i aby nawoływać wszystkie ludy do jednoczenia się z nimi w oczekiwaniu tego oswobodziciela.

Iztnienie tego ludu zdumiewa mnie i wydaje mi się godne uwagi. Rozważam to prawo, którym się szczycą jako pochodzącym od Boga, i wydaje mi się cudowne. Jest to pierwsze prawo ze wszystkich i do tego stopnia, że zanim słowo prawo weszło w użycie u Greków, oni już blisko od tysiąca lat otrzymali je i strzegli go bez przerwy. Tak więc wydaje mi się osobliwym, aby pierwsze prawo świata okazało się także najdoskonalszym, tak iż najwięksi prawodawcy zapożyczali się od nich, jak okazuje się w prawie Dwunastu Tablic w Atenach, które następnie przyjęli Rzymianie, jak łatwo byłoby wykazać, gdyby Józef i inni nie omówili dość tego przedmiotu.

620

Przewagi narodu żydowskiego. – W tym poszukiwaniu, naród żydowski ściąga najpierw moją uwagę mnóstwem cudownych i osobliwych rzeczy, które się w nim objawiają.

Widzę najpierw, iż jest to lud cały złożony z braci: podczas gdy wszystkie inne utworzone są ze skupienia niezliczonej mnogości rodzin, ten, mimo że tak szczególnie obfity, cały wyszedł z jednego człowieka. W ten sposób, skoro wszyscy są tylko jednym ciałem i członkami wzajem jedni drugich, tworzą potężne państwo z jednej rodziny. To jest jedyne w świecie.

Ten ród lub ten naród jest najdawniejszym, jaki istnieje w pamięci ludzi; to, zda się, ściąga nań osobliwe poważanie, a zwłaszcza w tych oto naszych badaniach: jeżeli Bóg od najdawniejszych czasów udzielał się ludziom, do tych to trzeba się uciec, aby poznać tę tradycję.

Naród ten jest nie tylko znaczny przez swą starożytność; jest równie osobliwy w swoim trwaniu, które wciąż utrzymywało się od jego początku aż do dziś. Podczas bowiem gdy ludy Grecji i Włoch, Lacedemonu, Aten, Rzymu i innych, którzy zjawili się tak długo potem, zginęły od tak dawna, ci istnieją ciągle; i mimo zakusów tylu potężnych królów, którzy po sto razy próbowali ich wytracić (jak o tym świadczą ich historycy i jak łatwo jest osądzić przez naturalny porządek rzeczy w tak długim ciągu lat), trwali wszelako ciągle (i to trwanie było przepowiedziane). Dzieje ich, ciągnąc się od pierwszych do ostatnich czasów, obejmują swoim trwaniem trwanie wszystkich naszych dziejów, które o wiele wyprzedzają.

Prawo, którym ten naród się rządzi, jest zarazem najstarszym prawem na świecie, najdoskonalszym i jedynym, które kiedykolwiek przechowywano bez przerwy w jakim państwie. To właśnie wykazuje cudownie Józef przeciw Apionowi i takoż Filon-Żyd387 w licznych miejscach, gdzie wykazują, iż jest tak dawne, że nawet to miano prawo znane było najdawniejszym aż w tysiąc lat później: tak iż Homer, który spisał dzieje tylu państw, nigdy się nim nie posłużył, i łatwo osądzić jego doskonałość z prostego czytania, przy czym widzimy, iż pomyślano o wszystkich rzeczach z taką roztropnością, sprawiedliwością, rozumem, iż najdawniejsi prawodawcy greccy i rzymscy, poznawszy z tego coś nie coś, zapożyczyli od nich swoich praw głównych; co okazuje się z prawa Dwunastu Tablic i z innych dowodów, które Józef przytacza.

Ale to prawo jest, równocześnie, najbardziej surowym i ścisłym ze wszystkich w tym, co dotyczy obrzędów ich religii, zniewalających ów lud – aby go utrzymać w jego obowiązku – do tysiąca osobliwych i uciążliwych przepisów pod karą śmierci. Tak, iż jest to rzecz nader zdumiewająca, iż utrzymało się ono wciąż tak stale, przez ciąg tylu wieków, u ludu tak niecierpliwego i buntowniczego, podczas gdy wszystkie inne państwa zmieniały od czasu do czasu swoje prawa, mimo że nieskończenie lżejsze.

Księga, która zawiera to prawo, pierwsze ze wszystkich, jest sama najdawniejszą księgą w świecie. Ile że księgi Homera, Hezjoda i innych powstały dopiero w sześćset lub siedemset lał później.

621

Skoro minęło stworzenie i potop i Bóg nie miał już zniweczyć świata ani go odbudować, ani objawiać mu się wielkimi znaki, zaczął ustalać na ziemi lud umyślnie stworzony, mający trwać aż do ludu, który Mesjasz ukształtuje swoim duchem.

622

Skoro stworzenie świata zaczynało się oddalać, Bóg zesłał jedynego współczesnego historyka388 i powołał cały naród do pieczy nad tą Księgą, iżby ta historia była najbardziej wiarygodną w świecie i aby wszyscy ludzie mogli się z niej dowiedzieć rzeczy tak niezbędnej do wiedzenia, a której można się dowiedzieć jedynie stamtąd.

623

Jafet zaczyna genealogię.

Józef krzyżuje ramiona i wybiera młodszego389.

624

Dowód Mojżesza. – Dlaczego Mojżesz czyni życie ludzi tak długim i przytacza tak niewiele pokoleń?

Ponieważ nie długość lat, ale mnogość pokoleń zaciemnia rzeczy; prawda bowiem przekształca się jedynie przez zmianę ludzi. Tymczasem on stawia dwie rzeczy najpamiętniejsze, jakie można sobie wyobrazić, to jest stworzenie i potop, tak blisko, że się ich niemal dotyka390.

625

Sem, który widział Lamacha, który widział Adama, widział też Jakuba, który widział tych, którzy widzieli Mojżesza; zatem potop i stworzenie świata są prawdą. Jest to rozstrzygające dla ludzi, którzy rozumieją to dobrze.

626

Długość życia patriarchów, miasto czynić, iżby dzieje minionych rzeczy zatracały się, służyła przeciwnie do ich zachowania. Przyczyną bowiem, iż nie jesteśmy niekiedy dość wykształceni w historii swoich przodków, jest to, iż zgoła nie żyliśmy z nimi i że często pomarli, zanim zdołaliśmy dosięgnąć wieku rozumu. Owóż kiedy ludzie żyli tak długo, dzieci żyły długo z ojcami i długo rozmawiały z nimi. O czymże byliby tedy rozmawiali, jeśli nie o dziejach przodków, skoro cała historia sprowadzała się do tego, skoro nie mieli nauki ani studiów, ani sztuk, które wypełniają wielką część rozmów w życiu? Jakoż widzimy, iż w owym czasie ludy przechowywały z osobliwym staraniem swoje rodowody.

627

Sądzę, iż Jozue ma pierwszy z ludu bożego to imię, jak Jezus Chrystus ostatni z ludu bożego391.

628

Starożytność Żydów. – Co za różnica między jedną książką a drugą! Nie dziwię się, iż Grecy stworzyli Iliadę, a Egipcjanie i Chińczycy swoje historie. Trzeba tylko widzieć, jak się to urodziło.

Ci bajeczni historycy nie są współcześni rzeczom, które opisują. Homer pisze powieść, którą podaje za taką i którą przyjęto za taką; nikt bowiem nie wątpił, iż Troja i Agamemnon nie istniały, tak samo, jak nie istniało złote jabłko. Nie miał też zamiaru pisać historii, ale tylko rozrywkę. Jest jedynym piszącym swojego czasu, piękność dzieła pozwoliła przetrwać rzeczy, cały świat uczy się jej, mówi o niej; trzeba ją znać, każdy umie ją na pamięć. W czterysta lat później świadkowie wydarzeń już nie żyją; nikt nie wie już sam z siebie, czy to bajka, czy historia: słyszeli jedynie od przodków, że może uchodzić za prawdę.

Wszelka historia, która nie jest współczesna, jest podejrzana; tak księgi Sybilli i Trismegista, i tyle innych, które miały wiarę u świata, są fałszywe i okazały się fałszywe z biegiem czasu. Nie tak z autorami współczesnymi.

Wielka jest różnica między książką, którą pisze pojedynczy człowiek i rzuca ją w naród, a książką, którą tworzy sam naród392. Nie można wątpić, iż książka jest równie dawna jak naród.

629

Józef kryje hańbę swego narodu.

Mojżesz nie kryje własnej hańby.

Quis mihi det, ut omnes prophetent 393.

Był znużony ludem.

630

Szczerość Żydów. – Od czasu jak nie mają już proroków, Machabeusze; od czasu Jezusa Chrystusa, Massor394.

„Ta księga będzie wam świadectwem395”.

Brakujące i końcowe litery396.

Szczery wbrew swemu honorowi i płacący to życiem; nie ma takiego przykładu w świecie ani źródeł jego w naturze.

631

Szczerość żydów. – Przechowują z miłością i wiernie księgę, w której Mojżesz oświadcza, iż byli przez całe życie niewdzięczni wobec Boga i że wie, jako będą jeszcze bardziej niewdzięczni po jego śmierci: wzywa niebo i ziemię na świadków przeciw nim, mówiąc, iż dosyć ich pouczał.

Oświadcza, iż wreszcie Bóg, rozgniewawszy się na nich, rozproszy ich między wszystkie ludy ziemi; że tak jak oni pogniewali go, uwielbiając bogi, które nie były ich Bogiem, tak samo on wyzwie ich, powołując lud, który nie jest jego ludem; i chce, aby wszystkie jego słowa były przechowane wiecznie i aby księgę jego pomieszczono w arce przymierza, iżby na zawsze służyła przeciw nim za świadka397.

Jezajasz powiada toż samo, 30.

632

O Ezdraszu. – Bajka: księgi spłonęły wraz ze świątynią. Fałsz przez Machabeuszów: Jeremiasz dał im prawo398.

Bajka, iż opowiedział wszystko z pamięci. Józef399 i Ezdrasz400 zaznaczają, iż odczytał książkę. Baron., Ann. 180: Nullus penitus Hebraeorum antiquorum reperitiir, qui tradiderit libros perisse et per Esdram esse restitutas, nisi in IV Esdrae401.

Bajka iż zmienił litery: Philo, in Vita Moysis: Illa lingua ac character quo antiquitus scripta est lex sic permansit usque ad LXX402. Józef powiada, że prawo było po hebrajsku, kiedy je przetłumaczyło Siedemdziesięciu403.

Pod Antiochem i Wespazjanem, kiedy chciano zniszczyć księgi i kiedy nie było proroka, nie zdołano tego uczynić; a pod Babilończykami, kiedy nie było żadnego prześladowania i kiedy było tylu proroków, pozwoliliby je spalić? Józef żartuje chyba: Żydzi nie ścierpieliby…

Tertul.: Perinde potuit abolefactam cum violentia cataclysmi in spiritu rursus reformare, quemadmodum et Hierosolymis Babylonia expugnatione deletis, omne instrumentum judaicae litteraturae per Esdram constat restauratum404.

Powiada, iż Noe mógł równie łatwo odtworzyć z pamięci księgę Enocha zagubioną w czasie potopu, jak Ezdrasz mógł odtworzyć Pisma zagubione podczas niewoli.

Θεὸς ἐν τῇ ἐπὶ Ναβουχοδόνοσορ αἰχγμαλωίᾳ τοῦ λαοῦ, διαφθαρεισῶν τῶν γραφῶν ἐνέπνευσε Εσδρᾷ τῶ ἱερεἱ ἐκ τῆς φυλῆς Λευὶ τοῦς τῶν προγελονότων προφητῶν πα'ντας ἀνατάξασθαι λόγους, καὶ ἀποκαταστῆσαι τῷ λαῳ τὴν διὰ Μωυσέως νομοθεσίαν 405. Przytacza to, aby dowieść, iż nie jest niewiarygodnym, aby Siedemdziesięciu mogło wyłożyć Księgi Święte z tą jednolitością jaką w nich podziwiamy. Euzeb. Hist Ks. V, rozdz. 8; a wziął to ze św. Ireneusza.

Św. Hilary w przedmowie do Psalmów, powiada, iż Ezdrasz uporządkował Psalmy. Początek tej tradycji pochodzi z XIV rozdziału IV księgi Ezdrasza406.

Deus glorificatus est, et Scripturae divinaecreditae sunt, omnibus eamdem et eisdem verbis et eisdem nominibus recitantibus ab initio usque ad finem, uti et praesentes gentes cognoscerunt quoniam per inspirationem Dei interpretatae sunt Scripturae, et non esset mirabile Deum hoc in eis operatum: quando in ea captivitatae populi quae facta est a Nabuchodonosor, corruptis Scripturis et post 70 annos Judaais descendentibus in regionem suam, et post deinde temporibus Artaxerxis Persarum regis, inspiravit Esdrae sacerdoti tribus Levi praeteritorum prophatarum omnes rememorare sermones et restituere populo eam legem quae data est per Moysen 407.

633

Przeciw bajce Ezdraszowej, 2 Mch 2 – Józef, Ant. II, I: Cyrus wziął z proroctwa Izajaszowego asumpt, aby lud zwolnić. Żydzi cieszyli się za Cyrusa w Babilonie spokojnym posiadaniem, mogli mieć zatem prawo, 4 Krl 17, 27.

Józef w całej historii Ezdrasza nie mówi ani słowa o tej odbudowie.

634

Jeżeli bajka o Ezdraszu jest wiarygodna, zatem trzeba wierzyć, iż Pismo jest Pismem świętym; bajka ta bowiem opiera się jedynie na powadze tych, którzy powtarzają wersję o Siedemdziesięciu, która pokazuje, iż Pismo jest święte.

Zatem jeżeli opowieść jest prawdziwa, mamy w niej argument z tej strony; jeżeli nie, mamy go gdzie indziej. Tak więc ci, którzy chcieliby podkopać prawdziwość naszej religii opartą na Mojżeszu, umacniają ją tą samą powagą, którą ją zaczepiają, i tak dzięki opatrzności trwa ona ciągle.

635

Chronologia Rabinizinu. – (Cytacje stron odnoszą się do książki Pugio.) Str. 27, R. Hakadosch (rok 200), autor Miszna lub prawo ustne, lub drugie prawo.

Komentarze Miszna (rok 340): jeden Siphra, Barajetot, Talmud Hyerosolomitanum. Tosiphtot.

Bereschit Rabah, Bar Nachmoni, są to subtelne i miłe rozprawki historyczne i teologiczne. Ten sam autor napisał księgi zwane Rabot.

W sto lat po Talmudzie Hierozol. powstał Talmut babiloński, przez R. Ase (440), za powszechną zgodą wszystkich Żydów, którzy obowiązkowo zniewoleni są przestrzegać wszystkiego, co w nim jest zawarte. Dodatek R. Ase nazywa się Gemara, to znaczy komentarz do Miszna.

Talmud obejmuje wraz Misznę i Gemarę

636

Si nie oznacza obojętności408. Malachiasz409, Jezajasz. Iz. Si volumus410 etc.

In quacumque die 411.

637

Proroctwa. – Berło nie uległo przerwie przez niewolę babilońską z tej przyczyny, iż powrót był przyrzeczony i przepowiedziany.

638

Dowody Jezusa Chrystusa. – Nie znaczyło to być w niewoli, skoro się miało pewność wyzwolenia za lat siedemdziesiąt;412, ale obecnie są w niej bez żadnej nadziei.

Bóg przyrzekł im, iż, mimo że rozproszy ich na krańce świata, wszelako, jeżeli będą wierni jego prawu, zgromadzi ich413; są bardzo wierni i pozostają w ucisku…414

639

Kiedy Nabuchodonozor uprowadził lud z obawy, aby nie myślano, iż berło odjęte jest Judzie, powiedział im wprzódy, że będą w niewoli krótko i że się ich odeśle z powrotem. Pocieszali ich ciągle prorocy, królowie ich trwali zawsze. Ale drugie zniweczenie jest bez obietnicy powrotu, bez proroków, bez królów, bez pocieszenia, bez nadziei, ponieważ berło odjęte jest na zawsze.

640

Jest to rzecz zadziwiająca i godna osobliwej uwagi widzieć ten lud żydowski trwający od tylu lat i widzieć go zawsze nędznym: ile że było potrzebnym dla dowiedzenia Jezusa Chrystusa i aby trwał, aby go dowieść, i aby był nędzny, skoro go ukrzyżowali. I jakkolwiek sprzeczne jest być nędznym i trwać, trwa wszelako ciągle mimo swej nędzy.

641

Jest to oczywiście lud stworzony umyślnie, aby służył za świadectwo Mesjaszowi (Iz. XLIII, 9; XLIV, 8). Przechowuje księgi, kocha je i nie rozumie ich. I wszystko to jest przepowiedziane: iż sądy boże będą im powierzone, ale jak zapieczętowana księga.

Dział dziesiąty

642

Dowód obu testamentów naraz. – Aby dowieść obli naraz, trzeba jedynie zbadać, czy proroctwa jednego spełniły się w drugim. Aby zbadać te proroctwa, trzeba je rozumieć; jeżeli bowiem kto mniema, iż mają tylko jedno znaczenie, pewne jest, iż Mesjasz nie przyszedł; ale jeżeli mają dwa znaczenia, pewne jest, iż przyszedł w Jezusie Chrystusie.

Cała kwestia jest tedy wiedzieć, czy mają dwa znaczenia.

Oto dowody, że Pismo ma dwa znaczenia, które dali mu Jezus Chrystus i apostołowie:

1. Dowód przez samo Pismo;

2. Dowód przez rabinów; Mojżesz Maymon415 powiada, iż ma ono dwa oblicza i że prorocy przepowiadali jedynie Jezusa Chrystusa;

3. Dowód przez Kabałę416;

4. Dowód przez mistyczny wykład, jaki rabini sami dają Pismu;

5. Dowód przez zasady rabinów, iż są dwa znaczenia, iż są dwa przyjścia Mesjasza, wspaniałe lub ohydne, wedle ich zasługi, iż prorocy przepowiadali jedynie Mesjasza – prawo nie jest wieczne, ale ma się zmienić przy Mesjaszu – że wówczas nie będzie już pamięci o Morzu Czerwonym, że żydzi i poganie będą zmieszani razem;

6. Dowody przez klucz, który Chrystus i apostołowie dają nam w tej rzeczy.

643

Iz. LI: Morze Czerwone, obraz odkupienia. Ut sciatis quod filius hominis habet potestatem remittendi peccata, tibi dico: Surge417. Bóg, chcąc objawić, iż może utworzyć naród święty świętością niewidzialną i napełnić go wiekuistą chwałą, uczynił rzeczy widzialne. Jako natura jest obrazem łaski, uczynił w dobrach natury to, co miał uczynić w dobrach łaski, iżby osądzono z tego, że może czynić rzeczy niewidzialne, skoro czyni widzialne.

Ocalił tedy ten naród od potopu, dał mu się narodzić z Abrahama, odkupił go spośród nieprzyjaciół i pomieścił go w spokoju.

Celem Boga nie było ocalić z potopu i dać się narodzić całemu ludowi z Abrahama po to jedynie, aby go zawieść do ziemi żyznej.

A nawet łaska jest jeno obrazem chwały, nie jest bowiem ostatecznym celem. Była wyobrażona przez prawo i sama wyobraża chwałę, ale jest jej obrazem i jej zasadą lub przyczyną.

Pospolite życie ludzi podobne jest do życia świętych. Wszyscy szukają swego zadowolenia i różnią się tylko w przedmiocie, w którym je mieszczą; nazywają swymi wrogami tych, którzy im w tym przeszkadzają, etc. Bóg okazał tedy swoją moc dania rzeczy niewidzialnych, okazując tę, jaką ma nad widzialnymi.

644

Znaki. – Bóg, chcąc utworzyć sobie naród święty, który by oddzielił od wszystkich innych ludów, który by oswobodził od jego nieprzyjaciół, który by pomieścił w miejscu spoczynku, przyrzekł to uczynić i przepowiedział przez proroki czas i sposób swego przybycia. Tymczasem aby skrzepić nadzieję swoich wybranych, dał im we wszystkich czasach oglądać obraz tego, nie zostawiając ich nigdy bez znaków swej potęgi i swej troski o ich zbawienie. Przy stworzeniu człowieka bowiem Adam był tego świadkiem i piastunem przyrzeczenia o przyjściu Zbawiciela, który miał urodzić się z niewiasty; wówczas ludzie byli jeszcze tak bliscy stworzenia, iż nie mogli zapomnieć swego stworzenia i upadku. Skoro tych, którzy widzieli Adama zbrakło już na świecie, Bóg zesłał Noego i ocalił go, i zatopił całą ziemię przez cud, który dostatecznie jawił, iż ma moc ocalenia świata i ma chęć, aby to uczynić i dać się zrodzić z nasienia kobiety temu, którego był przyrzekł. Ten cud wystarczał, aby umocnić nadzieję owych…

Gdy pamięć potopu była jeszcze tak święta wśród ludzi, Bóg jeszcze za życia Noego dał obietnicę Abrahamowi i jeszcze za życia Sema zesłał Mojżesza, etc…

645

Bóg, chcąc pozbawić swoich wiernych znikomych dóbr, aby okazać, iż nie było to przez niemoc, stworzył naród żydowski418.

646

Synagoga nie ginęła, ponieważ była obrazem419; ale ponieważ była tylko obrazem, popadła w niewolę. Obraz przetrwał aż do prawdy, iżby Kościół był zawsze widoczny, bądź w malowidle, które go przyrzekało, bądź w rzeczywistości.

647

Iż prawo było przenośnią.

648

Dwa błędy: 1. brać wszystko dosłownie; 2. brać wszystko duchowo.

649

Wystąpić przeciw zbytnim przenośniom.

650

Są obrazy jasne i przekonywujące, ale są i inne, które zdają się nieco naciągane i stanowiące dowód jedynie dla tych, którzy są przekonani skądinąd. Te są podobne do obrazów apokaliptyków, ale różnica jest ta, że owi nie posiadają obrazów niewątpliwych; tak iż nie mają zgoła słuszności, kiedy wykazują, że ich obrazy są równie dobrze ugruntowane, co niektóre z naszych; nie mają bowiem jasno przekonywujących, jak niektóre z naszych. Partia jest tedy nierówna. Nie trzeba tedy równać i mieszać tych rzeczy, dlatego że się wydają podobne z jednej strony, skoro są tak odmienne z drugiej. Jasność to, kiedy jest boska, poucza, iż trzeba szanować ciemności.

To tak jak z ludźmi, którzy mają między sobą pewien tajemny język: kto by go nie rozumiał, chwytałby zeń jedynie niedorzeczne znaczenie.

651

Niedorzeczności Apokaliptyków, Preadamitów, Tysiączników 420, etc. Kto zechce powziąć niedorzeczne sądy co do Pisma, poweźmie je na przykład z tego: Powiedziane jest, że to pokolenie nie minie, póki się wszystko to nie spełni421. Na to powiem, iż po tym pokoleniu przyjdzie drugie pokolenie i wciąż kolejno.

Mowa jest w II. Paralipomenach o Salomonie i o królu, jakby to były dwie różne osoby. Powiem, iż były to dwie osoby.

652

Poszczególne obrazy. – Podwójne prawo, podwójne tablice prawa, podwójna świątynia, podwójna niewola.

653

Obrazy. – Prorocy prorokowali przez obrazy pasków, spalonej brody i włosów422 etc.

654

Różnica między obiadem a wieczerzą423.

W Bogu słowo nie różni się od zamiaru, ponieważ Bóg jest prawdziwy; ani słowo od działania, ponieważ jest potężny; ani środki od skutku, ponieważ jest mądry. Bern. ult. sermo in Missus.

Aug. de Civit. V, 10. To powszechna reguła: Bóg może wszystko, poza rzeczami, które gdyby mógł, nie byłby wszechmogący: jak umrzeć, być oszukanym, skłamać etc.

Wielu Ewangelistów dla potwierdzenia prawdy; różnice ich są użyteczne.

Eucharystia po Wieczerzy: prawda po obrazie.

Zagłada Jerozolimy; obraz zagłady świata, w czterdzieści lat po śmierci Jezusa.

Nie wiem, jako człowiek czy jako posłannik. Mt 24, 5.

Jezus skazany przez żydów i pogan.

Żydzi i poganie wyobrażeni przez dwóch synów. Aug. de Civit. XX, 29.

655

Sześć wieków, sześciu ojców sześciu wieków, sześć cudów u wstępu sześciu wieków, sześć wschodów u wstępu sześciu wieków424.

656

Adam forma futuri425 Sześć dni, aby stworzyć jedno, sześć wieków, aby stworzyć drugie. Sześć dni, o których mówi Mojżesz dla stworzenia Adama, są jedynie obrazem sześciu wieków dla stworzenia Jezusa Chrystusa i Kościoła. Gdyby Adam nie był zgrzeszył i gdyby Jezus Chrystus nie był przyszedł, byłoby tylko jedno przymierze, jeden wiek ludzi i stworzenie przedstawiono by jako dokonane w jednej chwili.

657

Obrazy. – Ludy żydowski i egipski widomo przepowiedziane przez te dwie osobistości, które Mojżesz spotkał: Egipcjanin bije Żyda, Mojżesz mści się zań i zabija Egipcjanina, Żyd okazuje się niewdzięczny.

658

Obrazy Ewangelii na stan duszy chorej, to ciała chore; ale ponieważ jedno ciało nie może być dość chore, aby to wyrazić, trzeba ich było wiele. Tak więc jest głuchy, niemy, ślepy, powietrzem ruszony, umarły Łazarz, opętany; wszystko to razem jest w chorej duszy.

659

Obrazy. – Aby pokazać, że Stary Testament jest jeno obrazowy, i że prorocy rozumieli przez dobra doczesne inne dobra:

Po pierwsze, iż byłoby to niegodnym Boga;

Po wtóre, iż słowa ich wyrażają bardzo jasno obietnicę dóbr doczesnych, a mimo to powiadają sami, że słowa ich są ciemne i że ich znaczenie nie będzie zrozumiane. Stąd wynika, iż owo ukryte znaczenie nie jest to, które wyrażają jawnie, i że tym samym mieli na myśli inne ofiary, innego oswobodziciela etc. Powiadają, iż zrozumieją to aż na końcu czasów. Jr 33, ult.

Trzeci dowód to, iż ich wyrażenia są sprzeczne i niweczą się wzajem, tak iż jeśli kto myśli, że przez słowa prawo i ofiara nie rozumieli innych jak tylko Mojżeszowe, zachodzi gruba i oczywista sprzeczność. Zatem rozumieli co innego, przecząc sobie niekiedy w tym samym rozdziale.

Owo aby zrozumieć sens autora…

660

Pożądliwość stała się nam naturalna i stanowi naszą drugą naturę; to też są w nas dwie natury, jedna dobra, druga zła. Gdzie jest Bóg? Tam gdzie was nie ma, a królestwo Boże jest w was. – Rabini.

661

Pokutę, jedyną ze wszystkich tajemnic, jawnie obwieszczono Żydom; mianowicie św. Jan, poprzednik; a potem inne tajemnice, aby okazać, iż w każdym człowieku, jak w całym świecie, należy przestrzegać tego porządku.

662

Żydzi-cieleśnicy nie rozumieli ani wielkości, ani poniżenia Mesjasza przepowiedzianego w ich proroctwach. Zapoznali go w jego przepowiedzianej wielkości, jak kiedy powiada, iż Mesjasz będzie panem Dawida, mimo iż jego syn, i że jest przed Abrahamem, i że go widział. Nie sądzili, aby był tak wielkim, iżby był wiecznym; tak samo zapoznali go w jego poniżeniu i śmierci. „Mesjasz, powiadali, trwa wiecznie, a ten oto powiada, że umrze”. – Nie sądzili go tedy ani śmiertelnym, ani wiecznym: szukali w nim jedynie wielkości cielesnej”.

663

Obrazowe. – Nic nie jest tak podobne do miłości426 jak pożądliwość i nic nie jest jej tak sprzeczne. Tak żydzi, pełni dóbr, które głaskały ich pożądliwość, byli bardzo podobni do chrześcijan i bardzo niepodobni. Tym sposobem mieli dwie właściwości, które powinni byli mieć: byli bardzo upodobnieni do Mesjasza, aby go wyobrażać, i bardzo sprzeczni, aby nie być podejrzanymi świadkami.

664

Obrazowe. – Bóg posłużył się pożądliwością żydów, aby się nimi posłużyć dla Chrystusa, który niósł lekarstwo na pożądliwość.

665

Miłość427 nie jest przepisem obrazowym. Powiedzieć, iż Chrystus, który przyszedł usunąć obrazy, aby ustanowić prawdę, przyszedł jedynie po to, aby ustanowić obraz miłości, dla usunięcia rzeczywistości, która była wprzódy, to byłoby okropne428. Jeśli światłość429 jest ciemnością, czymże będzie ciemność430?

666

Urzeczenie. Somnum suum431. Figura huius mundi432.

Eucharystia. Comedes panem tuum433. Panem nostrum434

Inimici Dei terram lingent 435, grzesznicy liżą ziemię, to znaczy miłują ziemskie rozkosze.

Stary Testament zawierał obrazy przyszłej szczęśliwości, a Nowy zawiera sposoby dojścia do niej.

Obrazy były radosne; sposoby pełne umartwienia; a mimo to baranka wielkanocnego pożywano z dzikimi ziołami, cum amaritudinibus436.

Singularis sum ego donc transeam 437, Jezus Chrystus przed śmiercią był prawie sam w męczeństwie.

667

Obrazowe. – Nazwy miecza, tarczy438. Potentissime439.

668

Oddalamy się jedynie, oddalając się od miłości.

Modły nasze i cnoty są obmierzłe w oczach Boga, jeśli nie są modłami i cnotami Jezusa Chrystusa. I nasze grzechy nie będą nigdy przedmiotem miłosierdzia, ale sprawiedliwości Boga, jeżeli nie są grzechami Chrystusa. Przejął nasze grzechy i dopuścił nas do swego powinowactwa; cnoty bowiem są mu właściwe, a grzechy obce; nam zasię cnoty są obce, a grzechy nasze są nam właściwe.

Odmieńmy prawidło, jakie mieliśmy dotąd dla sądzenia o tym, co dobre. Mieliśmy za prawidło naszą wolę, weźmyż obecnie wolę Boga: wszystko, co chce, jest dla nas dobre i sprawiedliwe, wszystko, czego nie chce, złe.

Wszystko, czego Bóg nie chce, jest zabronione. Grzechy są zabronione ogólnym oświadczeniem Boga, że ich nie chce. Inne rzeczy, których nie objął ogólnym zakazem i które dla tej racji nazywamy dozwolonymi, nie są mimo to zawsze dozwolone. Kiedy bowiem Bóg odejmuje nam jaką rzecz i kiedy z wydarzenia, które jest objawieniem woli Boga, okazuje się, iż nie chce, abyśmy ją mieli, jest nam ona wzbroniona wówczas tak jak grzech, skoro tak samo wolą jest, abyśmy jej nie mieli. Między tymi dwiema rzeczami zachodzi tylko ta różnica, iż pewne jest, że Bóg nie dozwoli nigdy grzechu, natomiast nie jest pewne, że nie dozwoli nigdy tamtej rzeczy. Ale wówczas gdy Bóg jej nie chce, powinniśmy patrzeć na nią jako na grzech; jako iż brak woli Boga, która sama jedna jest wszystką dobrocią i wszystką sprawiedliwością, czyni tę rzecz niesprawiedliwą i złą.

669

Zmienić obraz z przyczyny naszej słabości.

670

Obrazy. – Żydzi zestarzeli się w tych myślach ziemskich, iż Bóg umiłował ojca ich Abrahama, krew jego i to, co się z niej poczęło; iż dlatego rozmnożył ich i odróżnił od wszystkich innych ludów, nie znosząc, aby się z nimi mieszali; iż, kiedy marnieli w Egipcie, wywiódł ich stamtąd, z wielkimi znakami swojej życzliwości; iż karmił ich manną w pustyni; iż zawiódł ich do ziemi wielce urodzajnej; iż dał im królów i pięknie zbudowaną świątynię, aby ofiarowywali w niej bydlęta i za pomocą rozlewu ich krwi byli oczyszczeni; i że miał im wreszcie zesłać Mesjasza, aby ich uczynić panami całego świata, i przepowiedział im czas jego przyjścia.

Skoro świat zestarzał się w swoich cielesnych błędach, Chrystus przyszedł w czasie przepowiedzianym, ale nie w oczekiwanym blasku; dlatego nie myśleli, aby to był on. Po jego śmierci święty Paweł przyszedł pouczyć ludzi, iż wszystkie te rzeczy zdarzyły się figurycznie440, że królestwo Boże nie wspiera się na ciele, ale na duchu441; że wrogami ludzi byli nie Babilończycy, ale namiętności; że Bóg nie lubuje się w świątyniach uczynionych ręką, ale w czystym i pokornym sercu442; że obrzezanie ciała jest zbyteczne, ale trzeba obrzezania serca443; że Mojżesz nie dał im chleba niebieskiego444 etc.

Ale ponieważ Bóg nie chciał odsłonić tych rzeczy owemu ludowi, który był ich niegodny, a mimo to, chciał je przepowiedzieć, iżby im uwierzono, przepowiedział jasno ich czas i wyraził je niekiedy jasno, ale obficie445 w obrazach, iżby ci, którzy miłują same obrazy, zatrzymali się przy nich, ci zaś, którzy miłują rzeczy wyrażone obrazem, ujrzeli je.

Wszystko to, co nie zmierza do miłości, jest obrazem.

Jedynym przedmiotem Pisma jest miłość.

Wszystko, co nie zmierza do jedynego celu, jest jego obrazem; skoro bowiem istnieje tylko jeden cel, wszystko, co nie zmierza doń we właściwych słowach, jest przenośnią.

Bóg urozmaica w ten sposób ów jedyny przepis miłości, aby zadowolić naszą ciekawość, która szuka rozmaitości przez tę rozmaitość prowadzącą nas zawsze do tego, co nam jest jedynie potrzebne. Jedna rzecz bowiem jest potrzebna446, a my lubimy rozmaitość; Bóg tedy czyni zadość jednemu i drugiemu przez te rozmaitości, które wiodą do jedynej rzeczy potrzebnej.

Żydzi tak miłowali zewnętrzności obrazów i tak pilnie ich oczekiwali, iż zapoznali rzeczywistość, kiedy zjawiła się w przepowiedzianym czasie i sposobie.

Rabini biorą za przenośnię piersi Oblubienicy447 i wszystko, co nie wyraża jedynego celu, jaki mają, tj. dóbr doczesnych. A chrześcijanie biorą nawet Eucharystię za obraz chwały, do której dążą.

671

Żydzi, których powołano, aby poskromili narody i królów, byli niewolnikami grzechu; chrześcijanie zaś, których powołaniem było służyć i być poddanymi, są to dzieci wolne448.

672

Dla formalistów 449. – Kiedy św. Piotr i apostołowie radzą nad zniesieniem obrzezania, w czym chodziło o działanie przeciw zakonowi Boga, nie radzą się proroków, ale po prostu wstąpienia Ducha Św. w osoby nieobrzezanych450.

Uważają za pewniejsze, iż Bóg uznaje tych, których napełnia swoim duchem, niż żeby trzeba było przestrzegać zakonu. Wiedzieli, iż celem zakonu był jeno Duch Św.; że zatem skoro go posiedli bez obrzezania, nie było ono potrzebne.

673

Fac secundum exemplar quod tibi ostensum est in monte 451.

Religia Żydów była tedy ukształtowana na podobieństwo prawdy Mesjaszowej; prawda zaś Mesjaszowa była uznana przez religię Żydów, która była jej figurą.

U żydów, prawda była jeno figuryczna; w niebie jest ona jawna.

W Kościele jest ona zakryta i poznana przez związek z figurą.

Figura została uczyniona wedle prawdy, a prawda poznana wedle figury.

Św. Paweł powiada sam, iż ludzie będą bronić małżeństw, i sam mówi o tym do Koryntów w sposób, który jest pułapką452: gdyby bowiem prorok powiedział jedno, a św. Paweł później drugie, oskarżono by go.

674

Obrazowe. – „Czyń wszystkie rzeczy wedle wzoru, jaki ci ukazano na górze”453. Na co św. Paweł powiada, iż żydzi odmalowali rzeczy niebiańskie.

675

A mimo to, ten Testament, uczyniony, aby oślepić jednych, a oświecić drugich, znaczył w tych właśnie, których oślepiał, prawdę, którą tamci drudzy mieli poznać. Dobra bowiem widzialne, które otrzymywali od Boga, były tak wielkie i boskie, iż widać było dobrze. Jako miał moc dać im niewidzialne i Mesjasza.

Natura bowiem jest obrazem łaski, a cuda widzialne są obrazem niewidzialnych. Ut sciatis… tibi dico: Surge454.

Izajasz (51) powiada, że odkupienie będzie jako przejście Morza Czerwonego.

Bóg ukazał tedy w ucieczce z Egiptu, w przejściu morza, w pogromie królów, w mannie, w całym rodowodzie Abrahama, iż zdolny jest wybawić, spuścić chleb z nieba, etc.; tak iż wrogi naród455 jest figurą i wyobrażeniem tego samego Mesjasza, którego nie znają, etc.

Pouczył nas wreszcie, iż wszystkie te rzeczy są tylko obrazami oraz co jest naprawdę człowiek wolny456, prawdziwy Izraelita457, prawdziwe obrzezanie458, prawdziwy chleb niebieski459, etc.

W tych przyrzeczeniach każdy znajduje to, co ma w głębi swego serca, dobra doczesne lub dobra duchowe, Boga albo stworzenia; z tą różnicą, iż ci, którzy szukają stworzeń, znajdują je, ale z wieloma sprzecznościami, z zakazem miłowania ich, z rozkazem uwielbienia jedynie Boga i kochania tylko jego, co jest jedno i to samo; i że wreszcie ich Mesjasz460 nie przyszedł; podczas gdy ci, którzy szukają Boga, znajdują go i bez żadnej sprzeczności, z nakazem kochania tylko jego, i że przyszedł Mesjasz w oznaczonym czasie, aby im dać dobra, o które proszą.

Tak więc Żydzi mieli cuda, proroctwa, których spełnienie oglądali; a nauka ich zakonu kazała ubóstwiać i kochać tylko jednego Boga; była też trwała. Tak więc miała wszystkie cechy prawdziwej religii; jakoż nią była. Ale trzeba odróżniać naukę Żydów od nauki zakonu żydowskiego461; owo nauka Żydów nie była prawdziwa, mimo iż miała cudy, proroctwa i trwanie, ponieważ nie miała tego drugiego punktu, tj. aby ubóstwiać i kochać tylko Boga.

676

Zasłona, która zakrywa te księgi żydom, zakrywa je takie i złym chrześcijanom, i wszystkim tym, którzy nie nienawidzą samych siebie.

Ale jakże skłonnym jest rozumieć je i poznać Chrystusa ten, co naprawdę nienawidzi siebie samego!

677

Obraz zawiera nieobecność i obecność, przyjemność i przykrość.

Cyfra ma dwojakie znaczenie: jedno jasne, w którym powiedziane jest, że sens jest ukryty462.

678

Wizerunek zawiera nieobecność i obecność, przyjemność i przykrość. Rzeczywistość wyklucza nieobecność i przykrość.

Obrazy. – Aby wiedzieć, czy prawo i ofiary są rzeczywistością czy obrazem, trzeba przyjrzeć się, czy prorocy mówiąc o tych rzeczach, zatrzymywali na nich wzrok i myśl w ten sposób, iżby widzieli tylko to dawne przymierze lub też czy widzą w nim coś innego, czego ono było obrazem; w wizerunku bowiem widzi się rzecz przedstawioną. W tym celu wystarczy jeno rozpatrzyć to, co oni mówią.

Kiedy mówią, iż przymierze będzie wieczne, czy mają na myśli to, o którym powiadają, że będzie zmienione; tak samo o ofiarach etc.?

Cyfra o dwóch znaczeniach463. Kiedy napotkamy pismo, w którym znajdujemy jasny sens, gdzie wszelako powiedziane jest, iż sens jest przesłonięty i zaćmiony i że jest ukryty w ten sposób, iż ujrzymy to pismo, nie widząc go i zrozumiemy, nie rozumiejąc; co należy nam myśleć, jak nie to, że jest to cyfra o dwojakim znaczeniu i to tym więcej, iż spotykamy jawne sprzeczności w dosłownym wykładzie? Prorocy powiedzieli jasno, że Izrael będzie zawsze miły Bogu i że prawo będzie wieczne; i powiedzieli też, że ludzie nie zrozumieją ich znaczenia i że jest ono zakryte.

Jak bardzo trzeba tedy szacować tych, którzy odsłaniają nam te szyfry i uczą nas poznawać sens ukryty, a zwłaszcza kiedy zasady, które zeń czerpią, są zupełnie naturalne i jasne! To właśnie uczynił Jezus Chrystus i apostołowie: zdjęli pieczęć, zerwał zasłonę i odsłonił ducha464. Nauczyli nas przez to, że wrogi człowieka to jego namiętności, że Odkupiciel będzie duchowy i królestwo jego duchowe; że będą dwa przyjścia: jedno nędzne, aby poniżyć pysznych; drugie wspaniałe, aby wywyższyć pokornych; iż Jezus Chrystus będzie Bogiem i człowiekiem.

679

Obrazy. – Chrystus otworzył im ducha dla zrozumienia Pisma.

Oto dwa wielkie okna: 1. Wszystkie rzeczy zdarzyły im się figurycznie; vere Israelitae, vere liberi465, prawdziwy chleb niebieski; 2. Bóg poniżony aż do Krzyża: trzeba było, aby Chrystus cierpiał, iżby wstąpił do swej chwały: „iż zwycięży śmierć swoją śmiercią466”. Dwa przyjścia.

680

Obrazy. – Z chwilą gdy raz odkryto tę tajemnicę, niepodobieństwem jest jej nie widzieć. Niech kto odczyta Stary Testament w tej myśli i przyjrzy się, czy ofiary były prawdziwe, czy krewieństwo Abrahama było prawdziwą przyczyną życzliwości Boga, czy ziemia obiecana była prawdziwym miejscem spoczynku. – Nie; były to zatem figury. Niech się przyjrzy tak samo wszystkim przepisanym ceremoniom i wszystkim nakazom, które nie tyczą miłości467, a ujrzy, iż to są jej figury.

Wszystkie te ofiary i ceremonie były tedy figurą lub głupstwem. Otóż są tam rzeczy jasne zbyt wzniosłe, aby je uznać za głupstwa.

Rozpatrzyć, czy prorocy zatrzymywali wzrok na Starym Testamencie, czy też widzieli w nim inne rzeczy.

681

Obrazowe. – Klucz szyfry: Veri adoratores468. Ecce agnus Dei qui tollit peccata mundi469.

682

Iz 1, 21. Zmiana dobrego w złe i pomsta boża.

Iz 10, I. Vae qui condunt leges iniquas470. – Iz 26, 20: Vade, populus meus, intra in cubicula tua, claude ostia tua super te, abscondere modicum ad momentum, donec pertranseat indignatio471. – Iz 28, 1: Vae coronae superbiae472.

Cudy. – Iz 33, 9: Luxit et elanguit terra, confusus est Libanus et obsorduit473 etc.

Nunc consurgam, dicit Dominus, nunc exaltabor, nunc sublevabor 474. – Iz 40, 17: Omnes gentes quasi non sint475. – Iz 41, 20; Quis annuntiavit ab exordio ut sciamus et a principio ut dicamus: Justus es?476 – Iz 43, 13: Operabor et quis avertet illud?477 – Jr 11, 21: Non prophetabis in nomine Domini et non morieris in manibus nostris. Propterea haec dicit Dominus478.

Iz 44, 20: Neque dicet: Forte mendacium est in dextera mea479.

Iz 44, 21, etc.: Memento horum, Jacob et Israel, quoniam servus meus es tu. Formavi te, servus meus es tu, Israel, ne obliviscaris mei.

Delevi ut nubem iniquitates tuas, et quasi nebulam peccata tua, revertere ad me quoniam redemi te 480.

Iz 44, 23, 24: Laudate coeli quoniam misericordiam fecit Dominus… quoniam redemit Dominus Jacob, et Israel gloriabitur. Haec dicit Dominus redemptor tuus et formator tuus ex utero: Ego sum Dominus faciens omnia et extendens coelos, solus, stabiliens terram et nullus mecum481.

Iz 54, 8: In momento indignationis abscondi faciem meam parumper a te et in misericordia sempiterna misertus sum tui, dixit redemptor tuus Dominus482.

Iz 63, 12: Qui eduxit ad dexteram Moysen brachio majestatis suae, qui scidit aquas ante eos ut faceret sibi nomen sempiternum.

Iz 63, 14: Sic adduxisti populum tuum ut faceres tibi nomen gloriae483.

Iz 63, 16; Tu enim pater noster, et Abraham nescivit nos et Israel ignoravit nos484.

Iz 63, 17; Quare indurasti cor nostrum ne timeremus te485.

Iz 64, 17. Qui santificabantur et mundos se putabant… simul consumentur, dicit Dominus486.

Jr 2, 35. Et dixisti: Absque peccato et innocens ego sum, et propterea avertatur furor tuus a me. Ecce ego judicio contendam tecum eo quod dixeris; Non peccavi487.

Jr 4, 22. Sapientes sunt ut faciant mala, bene autem facere nescierunt488.

Jr 4, 23, 24. Aspexi terram, et ecce vacua erat et nihili, et coelos, et non erat lux in eis. Vidi montes et ecce movebantur, et omnes colles conturbati sunt. Intuitus sum et non erat homo, et omne volatile coeli recessit. Aspexi et ecce Carmelus desertus et omnes urbes ejus destructae sunt a facie Domini, et a facie irae furoris ejus. Haec enim dicit Dominus: Deserta erit omnis terra, sed tamen consummationem non faciam489.

Jr 5, 4. Ego autem dixi: Forsitan pauperes sunt et stulti ignorantes viam Domini, judicium Dei sui. Ibo ad optlmates et loquar eis, ipsi eim cognoverunt viam Domini, et ecce magis hi simul confregerunt jugum, ruperunt vincula. Idcirco percussit eos leo de sylva, pardus vigilans super civitates eorum490.

Jr 5, 29: Numquid super his non visitabo dicit Dominus? Aut super gentem hujuscemodi non ulciscetur anima mea?491

Jr 5, 30: Stupor et mirabilia facta sunt in terra492.

Jr 5, 31: Prophetae prophetabant mendacium, et sacerdotes applaudebant manibus, et populus meus dilexit talia: quid igitur fiet in novissimo ejus493?

Jr 6, 16: Haec dicit Dominus: State super vias, et videte et interrogate de semitis antiquis quae sit via bona et ambulate in ea; et invenietis refrigerlim animabus vestris. Et dixerunt: Non ambulabimus.

Et constitui super vos speculatores, audite vocem tubae. Et dixerunt: Non audiemus.

Ideo audite, gentes, quanta ego faciam eis. Audi terra: ecce ego adducam mala, etc494.

Ufność w zewnętrzne sakramenty: Jr 7, 14; „Faciam domui huic in qua invocatum est nomen meum et in qua vos habetis fiduciam, et loco quem dedi vobis et patribus vestris sicut feci Silo. Tu ergo noli orare pro populo hoc495. – Istotą rzeczy nie jest ofiara zewnętrzna. Jr 7, 22. Quia non sum locutus cum patribus vestris et non praecipi eis in die qua eduxi eos de terra Egypti, de verbo holocautomatum et victimarum. Sed hoc verbum praecepi eis dicens: Audite vocem meam et ero vobis Deus, et vos eritis mihi populus, et ambulate in omni via quam mandavi vobis ut bene sit vobis. Et non audierunt.496.

Mnogość nauk: Jr 11, 13: Secundum numerum enim civitatum tuarum erant dei tui Juda, et secundum numerum viarum Jerusalem posuisti aras confusionis, tu ergo noli orare pro populo hoc497.

Jr 15, 2: Quad si dixerint ad te: Quo egrediemur? dices ad eos: Haec dicit Dominus: Qui ad mortem, ad mortem, et qui ad gladium, ad gladium, et qui ad famem, ad famem, et qui ad captivitatem, ad captivitatem.498 – Jr 17, 9: Pravum est coromnium et inscrutabile: quis cognoscet illud?499 to znaczy, kto pozna całą jego złośliwość, już bowiem wiadomo, że jest złe. Ego Dominus scrutans cor et probans renes500. Et dixerunt: Venite et cogitemus contra Jeremiam cogitationes, non enim peribit lexa Sacerdote, neque sermo a propheta.501 – Jr 17, 17. Non sis tu mihi formidini, tu spes mea in die afflictionum502.

Jr 23, 15; A prophetis enim Hierusalem egressa est pollutio super omnem terram503.

Jr 23, 17: Dicunt his qui blasphemant me: Locutus est Dominus: Pax erit vobis: et omni qui ambulat in pravitate cordis sui dixerunt: Non veniet super vos malum504.

683

Obrazy. – Litera zabija505; wszystko działo się figurycznie506. Oto klucz, który nam daje św. Paweł. Trzeba było, aby Chrystus cierpiał. Bóg w poniżeniu. Obrzezanie serca507, prawdziwy post, prawdziwa ofiara, prawdziwa świątynia. Prorocy wskazali, iż to wszystko musi być duchowe.

Nie ciało, które ginie, ale to, które nie ginie.

„Bylibyście naprawdę wolni508”. Zatem inna wolność jest jedynie figurą wolności. „Jam jest prawdziwy chleb niebieski509.”

684

Sprzeczność. Nie można dobrze oddać fizjonomii inaczej, jak tylko godząc wszystkie nasze przeciwieństwa; nie wystarczy uchwycić szeregu właściwości zgodnych, nie godząc z nimi sprzecznych. Aby zrozumieć znaczenie danego autora, trzeba zgodzić wszystkie sprzeczne ustępy.

Tak, aby zrozumieć Pismo św., trzeba posiadać wykład, w którym godzą się wszystkie sprzeczne ustępy. Nie wystarczy mieć wykład, który by nadał się do kilku ustępów zgodnych, ale trzeba mieć taki, który godzi ustępy nawet sprzeczne.

Każdy autor ma sens, w którym wszystkie ustępy sprzeczne godzą się, albo też zgoła nie ma sensu. Nie można tego powiedzieć o Piśmie i prorokach; mieli z pewnością sens aż nadto dobry. Trzeba tedy szukać takiego, który by pogodził wszystkie sprzeczności.

Prawdziwy sens to nie jest tedy ów żydowski; natomiast w Chrystusie godzą się wszystkie sprzeczności.

Żydzi nie umieliby pogodzić ustania królestwa i władztwa przepowiedzianego przez Ozeasza510 z proroctwem Jakuba511.

Jeżeli się bierze prawo, ofiary i królestwo za rzeczywistość, nie można pogodzić wszystkich ustępów. Trzeba tedy nieodzownie uważać to za figury. Nie można by nawet zgodzić ustępów tego samego autora, ani tej samej książki, ani niekiedy tego samego rozdziału: co aż nadto ujawnia, jaka była myśl autora. Jak kiedy Ezechiel (rozdz. 20) powiada, iż będą żyli wedle przykazań Boga i nie będą żyli wedle nich.

685

Obrazy. – Jeżeli prawo i ofiary są prawdą, trzeba, aby ona była lubą Bogu i nie była mu nielubą. Jeżeli są figurami, trzeba, aby mu były lube i nielube.

Owo w całym Piśmie są one lube i nielube.

Powiedziane jest, iż prawo będzie zmienione, że ofiara będzie zmieniona, że będą bez prawa, bez książęcia i bez ofiary; że będzie zawarte nowe przymierze; że prawo będzie odnowione; że przepisy, które otrzymali nie są dobre, że ich ofiary są ohydne, że Bóg ich nie żądał512.

I powiedziane jest przeciwnie, że prawo trwać będzie wiecznie, że to przymierze będzie wieczne, że ofiara będzie wieczna, że berło nie wyjdzie nigdy sporód nich, skoro nie ma wyjść za czym Król wieczny nie przyjdzie513.

Czy wszystkie te ustępy wskazują, iż to ma być rzeczywistość? Nie. Czy wskazują, że to są figury? Nie: ale że to jest rzeczywistość albo figura. Ale pierwsze z nich wykluczając rzeczywistość, wskazują, że to jest tylko figura.

Wszystkie te ustępy razem nie mogą być powiedziane jako rzeczywistość; wszystkie mogą być powiedziane jako figura; zatem nie są powiedziane jako rzeczywistość, ale jako figura.

Agnus occisus est ab origine mundi 514. Sędzia ofiarnik.

686

Sprzeczności. – Berło aż do Mesjasza – bez króla i książęcia.

Prawo wiekuiste zmienione.

Przymierze wiekuiste – przymierze nowe.

Prawa dobre – przepisy złe. Ezechiel.

687

Figury. – Kiedy słowo Boże, które jest prawdziwe, jest fałszywe dosłownie, wówczas jest prawdziwe duchowo. Sede a dextris meis515, to jest fałszywe dosłownie, zatem jest prawdziwe duchowo.

W tych wyrażeniach mowa jest o Bogu na sposób ludzki; to znaczy nie co innego, jak tylko że Bóg będzie miał tę samą intencję, jaką mają ludzie, każąc się posiąść po swojej prawicy; jest to zatem wyraz intencji Boga, a nie sposobu jej wykonania.

Tak więc kiedy powiada: „Bóg przyjął woń waszych kadzideł i da wam w odpłatę ziemię żyzną”, to znaczy, że tę samą intencję, jaką miałby człowiek, który przyjmując wasze wonności, dałby wam w odpłatę żyzną ziemię, Bóg będzie miał wobec was, ponieważ wy macie względem niego tę samą intencję, jaką ma człowiek dla tego, któremu ofiaruje wonności. Tak samo iratus est516„Bóg zazdrosny”, etc. Rzeczy boskich bowiem, które są niewyrażalne, nie da się powiedzieć w inny sposób i Kościół dziś jeszcze posługuje się takim samym: Quia confortavit seras517, etc.

Nie wolno nam przypisywać Pismu św. znaczeń, których nie odsłoniło nam, iż je ma. Tak więc twierdzić, że zamknięte „mem” Izajasza oznacza 600, to nie jest objawione518. Mógł był powiedzieć, że końcowe tsade i he deficientes oznaczają tajemnice. Nie wolno zatem mówić tego, a tym mniej mówić, że jest to rodzaj kamienia filozoficznego. Mówimy natomiast, że wykład dosłowny nie jest prawdziwy, ponieważ prorocy powiedzieli to sami.

688

Nie powiadam, że mem jest tajemnicze.

689

Mojżesz (Pwt 30) przyrzeka, iż Bóg obrzeza ich serce, aby ich uczynić zdolnymi do miłowania go.

690

Jedno słowo Dawida albo Mojżesza, jak to że Bóg obrzeza serca, pozwala sądzić o ich duchu. Niechby wszystkie inne ich odezwania były dwuznaczne i wątpliwe, czy są filozoficzne czy chrześcijańskie, jedno słowo tej przyrody określa wszystkie inne, jak jedno słowo Epikteta cechuje wszystkie inne w przeciwnym duchu. Aż dotąd istnieje dwuznaczność, ale później nie.

691

Z dwóch ludzi, którzy opowiadają niedorzeczne baśnie519 – jedną, która ma podwójne znaczenie ukryte w przenośni, drugą, która ma tylko jedno znaczenie – gdyby ktoś, nie będąc wtajemniczony, słyszał obu rozprawiających w ten sposób, poweźmie o nich sąd jednaki. Ale jeżeli później, w dalszym ciągu opowieści, jeden mówi rzeczy anielskie, a drugi wciąż rzeczy płaskie i pospolite, słuchacz osądzi, iż jeden mówił w sposób tajemniczy, drugi zaś nie: jako iż jeden dostatecznie dowiódł, iż nie jest zdolny do takich niedorzeczności520, a zdolny do tajemnicy; drugi zaś, iż jest niezdolny do tajemnicy, a zdolny do niedorzeczności.

Stary Testament jest szyfrowanym pismem.

692

Są ludzie, którzy widzą dobrze, że nie ma innego nieprzyjaciela człowieka jak tylko pożądliwość, która go odrzuca od Boga, nie zaś Bóg sam; ani innego dobra prócz Boga, a nie żyzna ziemia. Ci, którzy mniemają, iż dobro człowieka jest w ciele, a złe w tym, co ich odwraca od rozkoszy zmysłów, niechże się opiją nią i w niej sczezną. Ale ci, którzy szukają Boga całym sercem, którzy cierpią tylko tym, iż pozbawieni są jego widoku, którzy nie mają innego pragnienia, jak tylko posiadać go, ani innych nieprzyjaciół prócz tych, którzy ich odeń odwracają; którzy trapią się iż są oblężeni i opanowani przez takich nieprzyjaciół, niechaj się pocieszą, zwiastuję im szczęśliwą nowinę: jest dla nich oswobodziciel, dam im go widzieć, pokażę im, że jest Bóg dla nich; nie pokażę go innym. Pokażę, iż przyrzeczony był Mesjasz, który oswobodzi od nieprzyjaciół; zasię przyszedł Mesjasz, aby uwolnić od nieprawości, a nie od nieprzyjaciół.

Kiedy Dawid przepowiada, że Mesjasz oswobodzi swój lud od nieprzyjaciół, można rozumieć cieleśnie, iż chodzi o Egipcjan; wówczas nie umiałbym dowieść, że się proroctwo spełniło. Ale można także mniemać, że chodzi o nieprawości; wedle prawdy bowiem nie Egipcjanie są nieprzyjaciółmi, ale nieprawości. To słowo nieprzyjaciele jest tedy dwuznaczne.

Ale jeżeli powiada gdzie indziej (jak czyni), że oswobodzi swój lud z grzechów521, zarówno jak Izajasz522 i inni, dwuznacznik znika, a dwuwykładność nieprzyjaciół sprowadza się do prostego znaczenia nieprawości. Jeżeli bowiem miał na myśli grzechy, mógł je bardzo dobrze wyrazić przez nieprzyjaciół; ale jeżeli myślał o nieprzyjaciołach, nie mógł ich oznaczyć przez nieprawości.

Owo Mojżesz i Dawid, i Izajasz posługiwali się tymi samymi wyrażeniami. Któż zechce tedy twierdzić, iż nie mieli na myśli tego samego sensu i że sens Dawida, który, kiedy mówi o nieprzyjaciołach, jawnie ma na myśli nieprawości, nie jest ten sam co u Mojżesza, gdy mówi o nieprzyjaciołach?

Daniel (9) modli się o oswobodzenie ludu z niewoli nieprzyjaciół; ale myślał o grzechach; aby to okazać, mówi iż Gabriel przyszedł mu powiedzieć, że będzie wysłuchany i że trzeba mu czekać jeno siedemdziesiąt tygodni; po czym lud będzie wyzwolony z nieprawości, grzech zniknie, a oswobodziciel, Święty Świętych, sprowadzi sprawiedliwość wieczną, nie wedle prawa523, ale wedle wieczności.

Dział jedenasty

693

Widząc zaślepienie nędzy człowieka, patrząc na cały wszechświat niemy524 i człowieka bez światła, zdanego samemu sobie, jak gdyby zbłąkanego w tym zakątku świata bez świadomości, kto go tam rzucił, ani co tam robi, co się z nim stanie po śmierci, niezdolnego do jakiej bądź wiedzy, doznaję przerażenia, jak człowiek, którego by przeniesiono uśpionego na opustoszałą i straszliwą wyspę i który by się obudził bez świadomości, gdzie jest i bez sposobu wydobycia się stamtąd. I podziwiam, w jaki sposób może ktoś nie wpaść w rozpacz w tak opłakanym położeniu. Widzę inne osoby koło siebie, podobnej natury; pytam ich, czy więcej co wiedzą ode mnie; odpowiadają, że nie. I oto ci zbłąkani nieszczęśnicy, rozejrzawszy się dokoła siebie i zoczywszy jakieś powabne przedmioty, oddali się im i przywiązali do nich. Ja zaś nie umiałem się zdobyć na takie przywiązanie i zważając, o ile więcej prawdopodobieństwa jest, iż istnieje co innego niż to, co widzę, szukałem, czy Bóg nie zostawił jakiego znaku swej osoby.

Widzę liczne religie sprzeczne, a tym samym wszystkie fałszywe, z wyjątkiem jednej: każda chce, aby jej wierzono mocą jej własnej powagi, i grozi niedowiarkom; nie wierzę im tedy na tej podstawie. Każdy może to powiedzieć, każdy może mienić się prorokiem. Ale widzę religię chrześcijańską, w której znajduję proroctwa, a to nie każdy może uczynić.

694

A wieńczy to wszystko przepowiednia, iżby nie było powiedziane, że to przypadek ją uczynił.

Ktokolwiek, mając jeno tydzień do życia, nie uzna, iż stawka jest warta tego, aby uwierzyć, że to nie jest dzieło przypadku525…

Owo, gdyby namiętności nie władały nami, tydzień a sto lat to jedno to samo526.

695

Proroctwa. – Wielki Pan umarł527.

696

Susceperunt verbum cum omni aviditate, scrutantes Scripturas, si ita se haberent 528

697

Prodita lege. – Impleta cerne. – Implenda collige529.

698

Pojmujemy proroctwa dopiero wówczas, kiedy oglądamy spełnienie wydarzeń; zatem dowody usunięcia się, dyskrecji, milczenia etc., są dowiedzione jedynie dla tych, którzy wiedzą o nich i wierzą w nie.

Józef tak wewnętrzny w Zakonie całkowicie zewnętrznym.

Pokuty zewnętrzne skłaniają do wewnętrznej, tak jak upokorzenia do pokory. I tak…

699

Synagoga poprzedziła Kościół; żydzi chrześcijan. Prorocy przepowiedzieli chrześcijan; św. Jan Chrystusa.

700

Piękna to rzecz oglądać oczyma wiary dzieje Heroda, Cezara.

701

Gorliwość żydów dla swego zakonu i świątyni: Józef i Filon-Żyd ad Caium. Któryż inny naród ma tę gorliwość? Trzeba było, aby ją mieli.

Jezus Chrystus przepowiedziany co do czasu i stanu świata: książę dobyty z uda530 i czwarta monarchia531. Co za szczęście ujrzeć tę jasność w tej ciemni!

Jak pięknie jest widzieć oczyma wiary Dariusza i Cyrusa, Aleksandra, Rzymian, Pompejusza działających, bez wiedzy o tym, na chwałę Ewangelii.

702

Gorliwość ludu żydowskiego dla swego prawa, a zwłaszcza odkąd już nie ma proroków.

703

Wówczas gdy byli prorocy dla utrzymania prawa, lud je zaniedbywał; ale od czasu, jak nie stało proroków, zapanowała gorliwość.

704

Diabeł mącił gorliwość żydów przed Chrystusem, ponieważ byłaby im zbawienna, później zasię nie.

Lud żydowski wyszydzany przez pogan; lud chrześcijański prześladowany.

705

Dowód. – Proroctwa ze spełnieniem; to co poprzedziło Chrystusa i co nastąpiło po nim.

706

Największym z dowodów Chrystusa są proroctwa. O to też Bóg najsilniej się troszczył; wydarzenie bowiem, które je ziściło, jest cudem trwającym od narodzenia Kościoła aż do końca. Toteż Bóg zsyłał proroctwa przez tysiąc sześćset lat i przez czterysta lat później rozproszył te proroctwa wraz z żydami, którzy je nieśli, po wszystkich miejscach świata. Oto jakie było przygotowanie do narodzin Chrystusa: ponieważ w Ewangelię jego miał uwierzyć cały świat, trzeba było nie tylko, aby istniały proroctwa stanowiące jej rękojmię, ale aby te proroctwa rozeszły się po całym świecie, iżby cały świat mógł go przyjąć.

707

Ale to nie było dosyć, że proroctwa istniały; trzeba było, aby były rozsiane po wszystkich miejscach i przechowane we wszystkich czasach. I aby nie wzięto tego zbiegu za dzieło przypadku, trzeba było, aby to przepowiedziano.

O wiele chlubniejszym jest dla Mesjasza, iż oni532 są świadkami, a nawet narzędziami jego chwały, poza tym i Bóg przeznaczył ich do tego.

708

Proroctwa. – Czas przepowiedziany i określony stanem ludu żydowskiego, stanem ludu pogańskiego, stanem świątyni, liczbą lat.

709

Trzeba być pewnym swego, aby przepowiedzieć tę samą rzecz na tyle sposobów: trzeba było, aby cztery monarchie, bałwochwalcze lub pogańskie, koniec królestwa Judy i siedemdziesiąt tygodni zeszły się w tym samym czasie, a wszystko przed zburzeniem drugiej świątyni.

710

Proroctwa. – Gdyby jeden człowiek napisał księgę przepowiedni Jezusa Chrystusa co do czasu i sposobu i gdyby Chrystus przyszedł zgodnie z tymi proroctwami, byłaby to siła boska.

Ale tutaj jest o wiele więcej. To cały szereg ludzi, którzy przez cztery tysiące lat stale i niezmiennie zjawiają się jeden po drugim, aby przepowiedzieć to samo wydarzenie. To cały lud zwiastuje je i trwa od czterech tysięcy lat, aby gromadą dać świadectwo zapewnień, które mają w tej mierze i których nie można w nich wytępić żadną groźbą i prześladowaniem: to jest jeszcze o wiele donioślejsze.

711

Przepowiednie rzeczy postronnych. – Byli obcymi w Egipcie, bez żadnego posiadania i własności ani w tym kraju, ani indziej. Nie istniał najmniejszy ślad ani królewskości, która była wśród nich tak długo później, ani tej najwyższej rady siedemdziesięciu sędziów, nazwanej sanhedrynem, która, ustanowiona przez Mojżesza, trwała aż do czasu Jezusa Chrystusa. Wszystkie te rzeczy były równie oddalone od ich stanu obecnego, jak wówczas kiedy Jakub, umierając i błogosławiąc swoich dwanaścioro dzieci, oznajmia im, iż będą posiadaczami rozległej ziemi, i przepowiada szczególnie rodzinie Judy, że królowie, którzy będą władali nimi kiedyś, będą z jego pokolenia, i że wszyscy bracia będą jemu poddani; nawet Mesjasz mający być oczekiwaniem narodów urodzi się z niego i królestwo nie będzie odjęte Judzie, ani też władza i prawodawstwo jego następcom, póki ów oczekiwany Mesjasz nie zjawi się w jego rodzinie.

Tenże Jakub, rozrządzając ową przyszłą ziemią, jak gdyby był jej panem, dał większą część Józefowi niż innym: „Daję ci, mówił, o cząstkę więcej niż braciom533”. I błogosławiąc jego dwóch synów, których Józef mu przywiódł, starszego, Manassego, po prawicy, i młodszego, Efraima, po lewicy, zakłada ręce na krzyż i kładąc prawą na głowie Efraima, a lewą na głowie Manassego, błogosławi ich w ten sposób. A kiedy Józef zwraca mu uwagę, iż daje pierwszeństwo młodszemu, odpowiada ze wspaniałą stanowczością: „Wiem o tym, synu, wiem o tym; ale też Efraim inaczej rozrośnie się niż Manasse534”. Co w istocie sprawdziło się w przyszłości wiernie; i rozmnożył się sam prawie równie obficie co całe dwa plemiona składające całe królestwo, tak iż zwyczajnie nazywano je po prostu imieniem Efraima.

Tenże Józef, umierając, zaleca dzieciom, aby unieśli jego kości, kiedy będą szli do tej ziemi, w której znaleźli się dopiero w dwieście lat później.

Mojżesz, który spisał wszystkie te rzeczy tak długo przed ich spełnieniem, sam wydzielił każdej rodzinie cząstkę tej ziemi, nim jeszcze wszedł do niej, jak gdyby był jej panem; i oznajmia w końcu, że Bóg ma powołać z ich narodu i ich szczepu proroka, którego on był obrazem, i przepowiada wszystko, co im się zdarzy w ziemi, do której mieli wejść po jego śmierci, zwycięstwa, które Bóg im ześle, ich niewdzięczność wobec Boga, kary, jakie na nich spuści, i inne przygody. Daje im rozjemców mających podzielić ziemią, przepisuje im całkowitą formę rządu, którego mają przestrzegać, warowne miasta, które pobudują, i…

712

Proroctwa zmieszane z rzeczy postronnych i rzeczy mesjaszowych, iżby przepowiednie tyczące Mesjasza nie były bez dowodów i aby przepowiednie postronne nie były bez owocu.

713

Niewola żydów bez powrotu. Jr 11, 11: „Przywiodę na Judę klęski, z którego nie będą mogli się wyzwolić”.

Obrazy. – Iz 5535: „Pan miał winnicę, z której spodziewał się jagód, ale wydała jeno kwaśny sok. Rozproszę ją tedy i zniszczę; ziemia jej wydawać będzie tylko ciernie i zabronią niebu nawiedzać ją dżdżem. Winnica Pańska to dom Izraela, a pokolenie Judy to jego lube nasienie. Czekałem, iżby pełnili zacne uczynki, ale wydają jeno same nieprawości”.

Iz 8536: „Czcijcie Pana z obawą i ze drżeniem; lękajcie się tylko jego, a on wam będzie uświęceniem; ale będzie kamieniem obrazy i potknięcia obu domom Izraela. Będzie paścią i zagładą ludowi Jerozolimy; i wielu spomiędzy nich potknie się o ten kamień, padnie na nim, i pokruszy się, i usidlą się w tę paść, i zginą w niej. Przesłońcie moje słowa; i zawrzyjcie moje prawo dla uczniów moich.

Będę tedy czekał cierpliwie Pana, który się przesłania i kryje się domowi Jakubowemu”.

Iz 29: „Bądź pomieszany i osłupiały, ludu Izraela; chwiej się, zataczaj i bądź pijany, ale nie pijaństwem wina; zataczaj się, ale nie z pijaństwa, Bóg bowiem odurzył twego ducha: zasłoni ci oczy, zamroczy twoich książąt i proroków, mających widzenia”. (Daniel 12: „Niegodziwcy nie zrozumieją, ale ci, którzy będą dobrze nauczeni, zrozumieją”. Ozeasz, ostatni rozdział, ostatni werset, powiada: „Gdzie jest mędrzec? Zrozumie te rzeczy” etc.). A widzenia wszystkich proroków będą dla was jako zapieczętowana księga, którą jeśli dać uczonemu człowiekowi i zdolnemu ją przeczytać, powie: Nie mogę przeczytać, zapieczętowana jest; a kiedy ją dać tym, którzy nie umieją czytać, powiedzą: Nie znam liter.

I Pan powiedział mi: Ponieważ ten lud czci mnie wargami, ale serce jego jest bardzo daleko ode mnie (otoć tego racja i przyczyna; gdyby bowiem uwielbiali Boga sercem, rozumieliby proroctwa), i ponieważ służyli mi jedynie na ludzkie sposoby; dlatego do wszystkich innych rzeczy sprowadzę na ten lud zdumiewający dziw i cud wielki i straszny; iż rozum mędrców zginie i pojęcie ich zamroczy się.

Proroctwa. Dowody boskości. – Iz 41: „Jeżeli jesteście bogami, zbliżcie się, oznajmcie nam rzeczy przyszłe, nakłonimy serce nasze do waszych słów. Nauczcie nas rzeczy, które były na początku, i przepowiadajcie te, które mają nadejść.

„W ten sposób przekonamy się, że jesteście bogami. Róbcie dobre albo złe, jeżeli możecie. Patrzmyż tedy i rozważajmy to społem. Ale wy nie jesteście niczym, jesteście jeno plugastwem, etc. Kto z was pouczy nas (przez autorów współczesnych537) o rzeczach uczynionych od początku i praczasów? Iżbyśmy mu powiedzieli: Tyś jest sprawiedliwy. – Nie masz takiego, który by nam to powiedział, ani przepowiadał przyszłość”.

Iz 42: „Ja, który jestem Panem, nie użyczam mojej chwały innym. To ja dałem przepowiadać rzeczy, które się zdarzyły, i przepowiadam jeszcze te, które mają nadejść. Śpiewajcie je nową pieśnią Bogu po całej ziemi”.

„Przyprowadź tutaj ten lud, który ma oczy, a nie widzi, który ma uszy, a jest głuchy. Niechaj się zgromadzą wszystkie narody. Kto spomiędzy nich – i ich bogów – pouczy was o rzeczach minionych i przyszłych? Niechaj wystawią świadków na swoje usprawiedliwienie; albo niechaj słuchają mnie i wyznają, iż prawda jest tutaj.

Jesteście mymi świadkami, rzekł Pan, wy i mój sługa, którego wybrałem, iżbyście mnie znali i abyście uwierzyli, iż ja jestem tym, który jest.

Przepowiedziałem, wybawiłem, zdziałałem sam te cuda w waszych oczach i jesteście mi świadkami mojej boskości, powiedział Pan.

To ja, który dla waszej miłości skruszyłem siły Babilończyków, to ja, który uświęciłem was i stworzyłem was.

To ja, który dałem wam przejść pośrodkiem wód i morza, i bałwanów i zatopiłem, i zniszczyłem na zawsze potężnych nieprzyjaciół, którzy się wam oparli.

Ale zagubcie pamięć tych dawnych dobrodziejstw i nie obracajcie już oczu ku minionym rzeczom.

Oto gotuję nowe rzeczy, które ukażą się niebawem, poznacie je: sprawię, iż pustynie będą mieszkalne i rozkoszne.

Ukształtowałem sobie ten lud, ustanowiłem go, iżby wieścił moją chwałę, etc.

Ale dla siebie samego zmażę wasze grzechy i zapomnę waszych zbrodni: albowiem (aby wam wskrzesić w pamięci wasze niewdzięczności, dla zbadania, czy macie z czego się usprawiedliwiać) pierwszy wasz ojciec zgrzeszył, a doktorzy wasi wszyscy byli szalbierze”.

Iz 44: „Jam jest pierwszy i ostatni, powiedział Pan; kto się zechce równać ze mną, niechaj opowie porządek rzeczy od czasu, jak utworzyłem pierwsze ludy i niech oznajmi rzeczy, które mają przyjść. Nie lękajcie się niczego; czyż nie dałem wam usłyszeć tych wszystkich rzeczy? Jesteście mymi świadkami”.

Przepowiednia Cyrusa. – Iz 45, 4: „Z przyczyny Jakuba, którego wybrałem, nazwałem cię twoim imieniem”.

Iz 45, 21: „Pójdźcie i rozprawiajmy z sobą. Kto dał usłyszeć rzeczy od początku czasów? Kto przepowiedział rzeczy przyszłe? Czy nie ja, którym jest Pan?”

Iz 46: „Przypomnijcie sobie pierwsze wieki i poznajcie, iż nie ma nic podobnego mnie, który oznajmiam od początku rzeczy mające zdarzyć się na końcu, i już przy narodzeniu świata. Moje wyroki przetrwają i wszystka moja wola ziści się”.

Iz 42, 9: „Pierwsze rzeczy zdarzyły się tak, jak były przepowiedziane; i oto teraz przepowiadam nowe i oznajmiam wam je, zanim się zdarzyły”.

Iz 48, 3: „Przepowiedziałem je najpierw i następnie spełniłem je; i zdarzyły się w taki sposób, jak powiedziałem, ponieważ wiem, że jesteś twardy, że umysł twój jest oporny, a czoło bezwstydne; i dlatego to chciałem je oznajmić przed spełnieniem, iżbyś nie mógł powiedzieć, że to było dzieło twoich bogów i skutek ich rozkazu.

Widzicie teraz, iż się zdarzyło to, co było przepowiedziane; czy nie będziecie tego głosić? Obecnie zwiastuję wam rzeczy nowe, które chowam w mojej mocy i których jeszczeście nie znali; dopiero teraz gotuję je, a nie od dawna: trzymałem je przed wami w ukryciu. Iżbyście się nie chełpili, żeście je przewidzieli sami z siebie.

Nie macie bowiem żadnej świadomości tego i nikt wam o tym nie mówił, i uszy wasze nic nie słyszały; znam was bowiem i wiem, że jesteście pełni szalbierstwa i dałem wam imię szalbierzy od pierwszych czasów waszego poczęcia”.

Iz 45: Odtrącenie żydów i nawrócenie pogan. – „Ci mnie szukali, którzy się mnie nie radzili. Ci mnie znaleźli, którzy mnie nie szukali. Rzekłem: Otom jest, otom jest – ludowi, który nie wzywał mego imienia”.

„Wyciągałem ręce przez cały dzień do niewiernego ludu, który idzie za swymi chuciami i postępuje złą drogą, do tego ludu, który mnie wyzywa bez przerwy zbrodniami spełnianymi w mojej obecności, który zaciekł się w tym, aby ofiarować bałwanom, etc.

Ci będą rozwiani jako dym w dniu mojego gniewu, etc.

Zgromadzę nieprawości wasze i waszych ojców i odpłacę wam wszystkim wedle dzieł waszych.

Pan rzekł tak: Dla miłości moich sług nie wygubię całego Izraela, ale zachowam niektórych, tak samo jak zachowuje się owoc pozostały w gronie, o którym powiada się: Nie zrywaj go, w nim bowiem jest błogosławieństwo.

Tak wezmą Jakuba i Judę, iżby posiadali moje góry, które wybrani moi i słudzy mieli w dziedzictwie, i moje pola żyzne i cudownie obfite; ale wygubię wszystkich innych, ponieważ zapomnieliście swojego Boga, aby służyć bogom obcym. Wołałem was i nie odpowiedzieliście; mówiłem i nie słyszeliście, i wybraliście rzeczy, których zabroniłem.

Dlatego to Pan powiada tak: Oto słudzy moi będą nasyceni, a wy będziecie usychali z głodu; moi słudzy będą w weselu, a wy w pognębieniu; moi słudzy będą śpiewać pieśni z pełności i wesela serca, a wy będziecie wydawać krzyki i wycia w strapieniu swojego ducha.

I zostawicie imię wasze w ohydzie moim wybranym. Pan was wygubi i nazwie sługi swoje innym mianem, pod którym ten, co będzie błogosławiony na ziemi będzie błogosławiony w Bogu etc., ponieważ dawne boleści będą zapomniane.

Oto bowiem stwarzam nowe nieba i nową ziemię, i rzeczy minione zaginą już w pamięci i nie przyjdą już na myśl.

Ale wy będziecie radowali się na zawsze w nowych rzeczach, które stwarzam, tworzę bowiem Jeruzalem, która jest nie czym innym niż radością, a jej lud weselem.

I będę się czuł rad w Jeruzalem i w moim ludzie, i nie będzie już słychać krzyków ani płaczów.

Wysłucham go, zanim będzie prosił; usłyszę ich, zaledwie zaczną mówić. Wilk i baranek przebywać będą razem, lew i wół będą jeść tę samą słomę; wąż będzie jadł jeno kurz i nie będą już pełnić mężobójstwa ani gwałtu na całej mojej świętej górze”.

Iz 56: „Pan mówi tak: Bądźcie sprawiedliwi i zacni, zbawienie moje bowiem jest bliskie, a moja sprawiedliwość objawi się.

Błogosławiony ten, który czyni te rzeczy i przestrzega mego szabatu, i chroni swoich rąk od wszelkiego występku.

I niechaj cudzoziemcy, którzy przystaną do mnie, nie mówią: Bóg oddzieli mnie od swego ludu; Pan bowiem powiada tak: Kto bądź będzie zachowywał mój szabat, i będzie pełnił moją wolę, i strzegł przymierza ze mną, dam mu miejsce w moim domu, i dam mu imię lepsze niż to, które dałem moim dzieciom: będzie to imię wieczne, które nie zginie nigdy.

Dla naszych to zbrodni sprawiedliwość oddaliła się od nas. Czekaliśmy światła i znajdujemy jeno ciemności; spodziewaliśmy się jasności i kroczymy w mroku; macaliśmy o mur jako ślepi i potykaliśmy się w samo południe jakoby o północy i jako zmarli w mrocznych miejscach.

Będziemy ryczeli wszyscy jako niedźwiedzie, będziemy jęczeli jako gołębice. Czekaliśmy sprawiedliwości i nie przychodzi; spodziewaliśmy się zbawienia i oddala się od nas538.

Iz 66, 18: „Ale ja nawiedzę ich dzieła i ich myśli, kiedy przyjdę, aby ich zgromadzić wraz ze wszystkimi narodami i ludami, i ujrzą moją chwałę.

I naznaczę ich znakiem, i spomiędzy tych, którzy będą ocaleni, poślę niektóre do narodów, do Afryki, do Lidii, do Italii, do Grecji i do ludów, które nie słyszały o mnie i które nie oglądały mojej chwały. I przywiodą waszych braci”.

Jr 7. Potępienie świątyni: „Idźcie do Silo, gdziem uchwalił moje imię na początku, i zobaczcie, com tam uczynił z przyczyny grzechów mego ludu. A teraz, powiada Pan, ponieważ spełniliśmy te same zbrodnie, uczynię z tą świątynią, gdzie wzywa się mojego imienia, na której wybudujecie, i którą ja sam dałem waszym kapłanom, tę samą rzecz, którą uczyniłem w Silo. (Odrzuciłem ją bowiem i uczyniłem sobie świątynię gdzie indziej).

I odrzucę was daleko od siebie w ten sam sposób, w jaki odrzuciłem waszych braci, dzieci Efraimowe. (Odrzucone bez powrotu.) Nie proście tedy za tym ludem”.

Jr 7, 22: „A na co wam się zda dorzucać ofiarę do ofiary? Kiedy wywiodłem waszych ojców z Egiptu, nie mówiłem im o ofiarach i całopaleniach; nie dałem im w tej mierze żadnego rozkazu, a przepis, który im dałem, był tego rodzaju: Bądźcie posłuszni i wierni moim nakazom, a będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem; (Dopiero później, kiedy ofiarowali złotemu cielcowi, nakazałem dla siebie ofiary, aby obrócić na dobre zły obyczaj.)”.

Jr 7, 4: „Nie miejcie ufności w kłamliwe słowa tych, którzy wam powiadają: Świątynia pańska, świątynia pańska, świątynia pańska jest”.

713 bis

Sofoniasz 3, 9: „Dam moje obietnice poganom, iżby wszyscy mi służyli zgodnym ramieniem”. – Ezechiel 37, 25: „Dawid, sługa mój, będzie wiekuiście książęciem nad nimi”. – Wj 4, 22: „Izrael jest moim pierworodnym synem”.

714

Żydzi świadkami Boga. Iz 43, 9; 44, 8.

Spełnione proroctwa. – 3 Krl 13, 2 – 3 Krl 23, 16 – Joz 6, 26 – 3 Krl 16, 34 – Pwt 23.

Ml 1, 11. Ofiary żydów potępione, a ofiary pogan nawet poza Jerozolimą i we wszystkich miejscach.

Mojżesz przepowiada przed śmiercią powołanie pogan, 32, 21; i odtrącenie żydów.

Mojżesz przepowiada, co się ma zdarzyć z każdym pokoleniem.

Proroctwo. – „Imię wasze będzie w ohydzie moim wybranym i dam im inne imię”.

„Zatwardź ich serce”, i jak? Schlebiając ich pożądliwości i dając się spodziewać jej spełnienia.

715

Proroctwa. – Amos i Zachariasz: Sprzedali sprawiedliwego i dlatego nie będą nigdy przywołani. – Jezus Chrystus zdradzony.

Nie będzie już pamięci o Egipcie; patrz Iz 43, 16, 17, 18, 19; Jr 23, 6, 7.

Proroctwa. – Żydzi będą rozproszeni wszędzie. Iz 27, 6. – Nowe prawo. Jr 31, 32.

Malachiasz, Grotius539, Druga chlubna świątynia. – Chrystus przyjdzie. Ag 2, 7,8,9,10.

Powołanie pogan. Joel 2, 28; Ozeasz 2, 24; Pwt, 32, 21; Ml 1, 11.

716

Ozeasz 3. – Iz 42, 48: „Przepowiedziałem to od dawna, iżby wiedziano, że to ja”. 54, 60, ostatnia; Jaddus do Aleksandra.

717

Proroctwa. – Przyrzeczenie, iż Dawid będzie miał zawsze następców. Jr 13, 13.

718

Wiekuiste panowanie pokolenia Dawidowego, 2 Krn, we wszystkich proroctwach, z zaklęciem. I nie spełniło się docześnie: Jr 23, 20.

719

Można by prawie myśleć, iż kiedy prorocy przepowiedzieli, że berło nie wyjdzie z rąk Judy aż do wiekuistego króla, mówili tak, aby schlebiać ludowi, i że ich proroctwo okaże się przy Herodzie fałszywym. Ale aby okazać, iż nie to było ich rozumienie, i że przeciwnie, wiedzieli bardzo dobrze, że to królestwo doczesne ma ustać, powiadają, iż będą bez króla i bez książęcia i to długo. Ozeasz 3, 4.

720

Non habemus regem nisi Caesarem 540. Zatem Chrystus był Mesjaszem, skoro nie mieli innego króla prócz obcego i skoro nie chcieli innego.

721

„Nie mamy króla prócz Cezara”.

722

Daniel 2: „Wszyscy wasi wróżbici i mędrcy nie mogą ci wyjawić tajemnicy, której się domagasz. Ale jest w niebiesiech Bóg, który to może i który odsłonił ci we śnie rzeczy mające nadejść na ostatku czasów. (Musiał mu snadź ten sen bardzo leżeć na sercu.)

I nie moją to własną wiedzą poznałem tę tajemnicę, ale objawieniem tego samego Boga, który mi ją odsłonił, iżbym ją uczynił jawną w twojej obecności.

Sen twój był tedy tego rodzaju. Widziałeś wielki posąg, wyniosły i straszliwy, wznoszący się prosto przed tobą: głowa jego była ze złota; piersi i ramiona ze srebra; brzuch i uda ze spiżu; a nogi były z żelaza, ale stopy były częścią z żelaza, a częścią z gliny. Patrzałeś nań ciągle w ten sposób, aż kamień nieociosany ręką ugodził posąg w nogi żelazne wraz i gliniane, i skruszył je.

I wówczas rozsypało się w pył i żelazo, i glina, i spiż, i srebro, i złoto, i rozproszyły się w powietrzu; ale ten kamień, który ugodził posąg, urósł w wielką górę i napełniła świat cały. Oto jaki miałeś sen, a teraz dam ci jego wykład.

Ty, który jesteś największym z królów i któremu Bóg dał potęgę tak rozległą, iż jesteś groźny wszystkim narodom, wyobrażony jesteś przez tę złotą głowę, którą widziałeś. Ale inne panowanie nastąpi po twoim i nie będzie już tak potężne; a potem przyjdzie jeszcze inne, spiżowe, które rozpostrze się po całym świecie.

Ale czwarte będzie silne jak żelazo i tak samo jak żelazo łamie i kruszy wszystkie rzeczy, tak samo to władztwo złamie i zmiażdży wszystko.

A to co widziałeś, iż stopy i kończyny stóp były uczynione częścią z gliny, a częścią z żelaza, to znaczy, iż władztwo to będzie podzielone i że będzie posiadało w części tęgość żelaza, a w części kruchość gliny.

Ale tak jak żelazo nie może się spoić mocno z gliną, tak samo ci, których wyobraża to żelazo i ta glina, nie będą mogli stworzyć trwałego związku, mimo że łączą się małżeństwami.

Owo zdarzy się w czasie tych monarchów, iż Bóg powoła królestwo, które nie będzie nigdy zniweczone ani nigdy przemienione na lud inny. Rozproszy ono i zniweczy wszystkie inne władztwa; ono zaś samo będzie trwało wiecznie wedle tego, co ci objawił ów kamień, który, nieociosany ręką, stoczył się z góry i skruszył żelazo, glinę i złoto i srebro. Oto co Bóg objawił ci z rzeczy, które mają się zdarzyć w biegu czasów. Ten sen jest prawdziwy i wykład jego wierny.

Wówczas Nabuchodonozor upadł twarzą na ziemię”, etc.

Daniel 8. „Daniel widział walkę barana i kozła, który go zwyciężył i który zapanował nad ziemią; skoro temu kozłowi odpadł główny róg jego, wyrosły zeń cztery inne na cztery strony świata; z jednego z nich wyszedł mały rożek, który powiększył się ku Południowi, ku Wschodowi i ku ziemi Izraela i wzniósł się przeciw wojsku niebieskiemu, strącił gwiazdy i podeptał je nogami, i wreszcie obalił księcia, i kazał ustać wiekuistym ofiarom, i wniósł rozpacz w świątynię.

Oto co widział Daniel. Pytał wytłumaczenia i głos zakrzyknął w ten sposób: Gabrielu, wyłóż mu widzenie, które miał – i Gabriel rzekł mu: Baran, którego widziałeś, to król Medów i Persów; a kozioł to król Greków, a wielki róg, który miał między oczyma, to pierwszy król tej monarchii.

A to, że po skruszeniu tego rogu cztery inne zjawiły się na jego miejsce, to znaczy, iż czterej królowie tego narodu nastąpią po nim, ale nierówni mu potęgą.

Owo na schyłku tych królestw i gdy nieprawości się wzmogą, wzniesie się król zuchwały i silny, ale pożyczaną potęgą, któremu wszystkie rzeczy będą się układały wedle jego woli; i wtrąci w rozpacz święty lud i odnosząc triumfy w swoich przedsięwzięciach dzięki podstępnemu i zwodnemu duchowi, wygubi wielu i porwie się wreszcie na księcia książąt, ale zginie nieszczęśliwie, wszelako nie z uczynku ludzkiej ręki”.

Daniel 9, 20: „Podczas gdy modliłem się do Boga z całego serca i gdy wyznając swoje grzechy i grzechy całego mego ludu, upadłem w proch przed swoim Bogiem, oto Gabriel, którego widziałem w widzeniu moim od początku, zbliżył się i dotknął mnie w czas ofiary wieczornej i dając mi wyjaśnienie, rzekł: Danielu, przyszedłem do ciebie, aby ci użyczyć świadomości rzeczy. Od początku twojej modlitwy przybyłem do ciebie, aby ci odsłonić to, czego pragniesz, ponieważ jesteś człowiek gorącego serca. Usłysz tedy słowo i wniknij w zrozumienie widzenia. Siedemdziesiąt tygodni przepisano i odmierzono twojemu ludowi i twemu świętemu miastu, iżby kajali się za zbrodnie, uczynili koniec grzechom i usunęli nieprawości, oraz aby wprowadzili wiekuistą sprawiedliwość, spełnili widzenia i proroctwa i pomazali świętego świętych. ((Po czym ten lud nie będzie już twoim ludem, ani to miasto świętym miastem. Czas gniewu minie, lata łaski przyjdą na zawsze.)

Wiedz tedy i słuchaj. Od czasu jak wyjdzie słowo o przywróceniu i odbudowaniu Jeruzalem, aż do panowania Mesjasza, upłynie siedem tygodni i sześćdziesiąt dwa tygodnie. (Hebrajczycy mają zwyczaj dzielić cyfry i kłaść mniejszą na początku; te 7 i 62 czynią siedemdziesiąty, to znaczy siedem ostatnich lat, o których będzie mówił później.)

Skoro miejsce i mury będą zabudowane w czasie zamieszki i zgryzoty, i po tych sześćdziesięciu dwu tygodniach (które przyjdą po 7 pierwszych. Chrystus poniesie tedy śmierć po 19 tygodniach, to znaczy w ostatnim tygodniu), Chrystus poniesie śmierć i przyjdzie lud ze swoim wodzem, który zniweczy miasto i świątynię, i zaleje wszystko; i koniec tej wojny dopełni miary klęski.

Owo jeden tydzień (ów 70, który zostaje) zbuduje przymierze z wieloma, a nawet połowa tygodnia (to znaczy ostatnie trzy i pół lat), zniweczy ofiarę i hostię i doprowadzi do ostatka panowanie hańby, która rozprzestrzeni się i gnębić będzie tych nawet, którzy zdumiewać będą się temu aż do spełnienia”.

Daniel 11: „Anioł rzekł Danielowi: Będzie (po Cyrusie, za którego to jeszcze się działo) jeszcze trzech królów perskich (Kambyzes, Smerdys, Dariusz), a czwarty (Kserkses), który przyjdzie po nich, będzie potężniejszy bogactwem i siłą i poruszy wszystkie ludy przeciw Grekom.

Ale wzniesie się potężny król (Aleksander), którego państwo będzie niezmiernie rozległe i któremu w każdym przedsięwzięciu powiedzie się wedle ochoty. Ale kiedy monarchia jego będzie ugruntowana, upadnie i będzie podzielona na cztery części ku czterem stronom świata (jako to powiedział wprzódy, 7, 6; 8, 8), ale nie przypadnie osobom jego plemienia; i następcy jego nie dorównają jego potędze, zgoła bowiem jego królestwo będzie rozproszone między innych niż tych (tych czterech głównych spadkobierców)”.

„(…) I ten ze spadkobierców który będzie władał ku południowi (Egipt; Ptolomeusz, syn Lagusa) stanie się potężny; ale inny przewyższy go i państwo jego będzie wielkim państwem (Seleukos, król Syrii. Appianus powiada, że to jest najpotężniejszy z następców Aleksandra).

I z biegiem lat skojarzą się; i córka króla Południa (Berenice, córka Ptolemeusza Philadelphosa syna innego Ptolemeusza) przypadnie królowi Północy (Antiochus Deus, król Syrii i Azji, bratanek Seleukosa Lagidasa), aby umocować pokój między tymi władcami.

Ale ani ona, ani jej potomkowie nie będą mieli długiej powagi; ona bowiem i ci, którzy ją posłali, i jej dzieci, i przyjaciele, będą wydani na śmierć. (Berenice i jej synowie zginęli z rozkazu Seleukosa Kallinikosa).

Ale wzniesie się odrośl jej korzeni (Ptolemeusz Euergetes urodzi się z tego samego ojca co Berenice) i wkroczy z potężną armią w ziemie króla Północy, gdzie wszystko ugnie pod swoje panowanie i uprowadzi do Egiptu ich bogów, ich książęta, ich złoto i srebro, i najcenniejsze łupy (gdyby go nie odwołały do Egiptu sprawy domowe, byłby do szczętu złupił Seleukosa, powiada Justyn); i przez kilka lat król Północy będzie bezsilny wobec niego.

I tak powróci do swego królestwa; ale dzieci tamtego (Seleukos Ceraunus, Antioch Wielki), pogniewane, zgromadzą wielkie siły. I wojska ich przybędą i spustoszą wszystko: zaczem król Południa (Ptolomeusz Philopator), czując się podrażniony, zgromadzi również wielkie wojsko i wyda bitwę (przeciw Antiochowi Wielkimu, pod Rafią), i zwycięży; i hufce jego rozzuchwalą się, a serce jego wezdmie się (ów Ptolomeusz zbezcześci świątynię, Józef): zwycięży tysiące ludzi, ale zwycięstwo jego nie będzie trwałe. Król Północy bowiem (Antioch Wielki) przybędzie z jeszcze większymi siłami niż za pierwszym razem i wówczas także wielka mnogość nieprzyjaciół podniesie się przeciw królowi Południa (za panowania młodego Ptolomeusza Epiphanesa), a nawet z twojego ludu podniosą się gwałtowni zaprzańcy, iżby widzenia spełniły się, i zginą (ci, którzy porzucili swoją religię, aby się przypodobać Euergetesowi, kiedy posłał swoje wojska do Skopas, Antioch bowiem odzyska Skopas i zwycięży ich). I król Północy zniweczy szańce i najlepiej obwarowane miasta i cała siła Południa nie zdoła mu się oprzeć, i wszystko ustąpi przed jego wolą; zatrzyma się w ziemi Izraela i ona mu ulegnie. I zamyśli stać się panem całego państwa egipskiego (lekceważąc młodość Epiphanesa, powiada Justyn). I w tym celu sprzymierzy się z nim i da mu swoją córkę (Kleopatrę, iżby zdradziła swego męża; o czym Appianus powiada, iż nie mając nadziei opanowania Egiptu siłą z przyczyny opieki Rzymian, chciał zawładnąć nim przez chytrość). Będzie chciał ją przekupić, ale ona nie podda się jego planom; jakoż przerzuci się w inne plany i zamierzy podbić kilka wysp (to znaczy miast nadmorskich), i zdobędzie ich kilka (jak powiada Appianus).

Ale wielki wódz sprzeciwi się jego podbojom i powstrzyma hańbę, która by nań stąd spadła (Scypio Afrykański, który powstrzyma postępy Antiocha Wielkiego z przyczyny, iż obraża Rzymian w osobie ich sprzymierzeńców). Wróci tedy do swego królestwa i zginie tam, i przestanie istnieć (padł z ręki swoich).

A ten, który po nim nastąpi (Seleukos Philopator lub Soter, syn Antiocha Wielkiego), będzie tyranem, który będzie gnębił podatkami chwałę królestwa (którą jest lud); ale w krótkim czasie umrze, lecz nie wskutek buntu ani wojny. I zajmie jego miejsce człowiek nędzny i niegodny honorów królewskich, który wśliźnie się na nie chytrze i przy pomocy pochlebstwa. Wszystkie wojska ukorzą się przed nim i zwycięży je, a nawet księcia, z którym uczynił przymierze; odnowiwszy z nim bowiem przymierze, oszuka go i wszedłszy niespodzianie z niewielą wojska w jego spokojne prowincje, zajmie najlepsze miasta i uczyni więcej niż jego ojcowie uczynili kiedykolwiek, i szerząc na wsze strony zniszczenie, będzie przez czas swego władztwa tworzył wielkie zamiary”.

723

Proroctwa. – Siedemdziesiąt tygodni Daniela są dwuznaczne co do daty początku z przyczyny wyrażeń proroctwa; i co do daty końca z przyczyny rozbieżności chronologistów. Ale cała ta różnica nie przenosi lat dwustu.

724

Przepowiednie. – Iż w czwartej monarchii, przed zburzeniem drugiej świątyni, zanim odjęte będzie panowanie żydom, w siedemdziesiątym tygodniu, podczas trwania drugiej świątyni, poganie oświecą się. I przyjdą do poznania Boga uwielbianego przez żydów; że ci, którzy go pokochają, będą oswobodzeni od nieprzyjaciół, i napełnieni jego lękiem i jego miłością.

I stało się, iż za czwartej monarchii, przed zburzeniem drugiej świątyni etc. poganie tłumnie uwielbiają Boga i wiodą życie anielskie; panny ofiarują Bogu swoje dziewictwo i życie; mężczyźni wyrzekają się wszystkich uciech. Czego Platon nie mógł wszczepić małej garstce ludzi wybranych i światłych, tajemna siła wpaja to mocą niewielu słów stu tysiącom nieuczonych ludzi.

Bogaci porzucają swoje mienie, dzieci opuszczają zasobny dom ojców, aby pędzić życie w surowej pustyni, etc. (Patrz Filona-Żyda). Cóż to jest to wszystko? Właśnie to, co było przepowiedziane tak długo przedtem. Od dwóch tysięcy lat żaden poganin nie ubóstwiał żydowskiego Boga; i oto w przepowiedzianym czasie mnogość pogan uwielbia tego jedynego Boga. Świątynie padają w gruz, królowie nawet poddają się krzyżowi. Cóż to jest to wszystko? To duch boży rozlał się po ziemi.

Żaden poganin od Mojżesza do Jezusa Chrystusa, wedle samych Rabinów. Tłum pogan po Chrystusie wierzy w księgi Mojżesza i przestrzega ich istoty i ducha, odrzucając jedynie to, co zbędne.

725

Proroctwa. – Nawrócenie Egipcjan (Iz 19, 19); ołtarz w Egipcie prawdziwemu Bogu.

726

Proroctwa. – W Egipcie.

Pugio fidei, s. 659. Talmud. „Jest tradycja pośród nas, iż kiedy Mesjasz przyjdzie, dom boży przeznaczony na rozpowszechnianie jego słowa będzie pełen plugastwa i nieczystości, i że mądrość pisarzy będzie skażona i zgniła. Ci, którzy będą się lękali zgrzeszyć, będą potępieni od ludu i obwołani jako szaleńcy i bezrozumni.

Iz 49: „Słuchajcie, odlegle ludy, i wy, mieszkańcy wysp na morzu: Pan zawołał mnie moim imieniem już w żywocie mej matki, ochrania mnie cieniem swej ręki, uczynił słowa moje jakoby miecz ostry i rzekł mi: Jesteś moim sługą; przez ciebie objawię mą chwałę. I rzekłem: Panie, zaliż pracowałem na próżno? zali bezpożytecznie strawiłem całą mą siłę? Osądź, Panie, praca moja jest przed twymi oczyma. Wówczas Pan, który ukształtował mnie sam od żywota matki, iżbym był cały jego, abym przywiódł doń Jakuba i Izraela, rzekł mi: Będziesz chlubny w mojej obecności i ja sam będę twoją siłą; to mało, że nawrócisz plemiona Jakubowe; powołałem cię, iżbyś był światłem narodów i abyś był moim zbawieniem aż po krańce ziemi. Oto rzeczy, które Pan powiedział temu, który upokorzył swoją duszę, który był we wzgardzie i ohydzie u narodów i który poddał się możnym tej ziemi. Książęta i królowie uwielbią cię, ponieważ Pan, który cię wybrał, jest ci wierny.

Pan rzekł mi jeszcze: Wysłuchałem cię w dniach ocalenia i miłosierdzia, i ustanowiłem cię, iżbyś był przymierzem ludu i abyś objął w posiadanie najbardziej opuszczone narody; iżbyś powiedział tym, którzy są w łańcuchach: wyjdźcie wolni; a tym, którzy są w ciemnościach: wynijdźcie na światło i posiądźcie obfite i żyzne ziemie. Nie będą już nękani ani głodem, ani pragnieniem, ani żarem słońca, ponieważ ten, który ulitował się ich, będzie ich przewodnikiem; zaprowadzi ich do źródeł żywej wody i wygładzi góry przed nimi. Oto napłyną ludy ze wszech stron, ze Wschodu, Zachodu, Północy i Południa. Niechaj niebo odda za to cześć Bogu; niechaj ziemia weseli się z tego, ponieważ spodobało się Panu pocieszyć swój lud i ulituje się wreszcie biedaków pokładających w nim nadzieję.

Wszelako Syjon ośmielił się rzec: Pan mnie opuścił, nie pamięta już o mnie. Zali matka może zapomnieć swego dziecięcia i może stradać czułość dla tego, którego nosiła w łonie? Ale gdyby nawet była zdolna do tego, nie zapomnę wszelako nigdy o tobie, Syjonie, noszę cię zawsze w dłoniach i mury twoje będą zawżdy przed moimi oczyma. Ci, którzy mają cię odbudować, zbiegają się, a burzyciele twoi będę oddaleni. Podnieś oczy na wsze strony, i zważ całą tę mnogość, która zgromadziła się, aby przyjść do ciebie. Przysięgam, że wszystkie te ludy będą ci dane jako ozdoba, która cię na zawsze przystroi; twoje pustynie i samotnie, i wszystkie twoje ziemie, teraz opustoszałe, będą za ciasne dla wielkiej liczby twoich mieszkańców, a dzieci, które porodzą ci się w latach twojej jałowości, powiedzą ci: zbyt ciasno nam tutaj, rozszerz granice i uczyń nam miejsce na mieszkanie. Wówczas powiesz w sercu swym: któż to mi dał tę obfitość dziatek, mnie, któram już nie poczynała, któram była bezpłodna, wygnana i niewolnica? kto mi je wyżywił, mnie, któram była opuszczona bez pomocy? skądże tedy wzięli się ci wszyscy? A Pan powie ci: otom objawił moją moc na narodach i wzniosłem mój sztandar ponad ludy, i przyniosą ci dziatki w ramionach i łonach swoich; króle i królowe będą twoimi żywicielami, będą cię uwielbiać leżąc twarzą na ziemi i będą całowali proch twoich stóp: i poznasz, żem jest Pan, i że ci, którzy pokładają we mnie nadzieję nie będą nigdy zawiedzeni; kto bowiem może odjąć łup temu, kto jest mocny i potężny? Ale gdyby nawet można mu go było odjąć, nic nie przeszkodzi mi, bym ocalił twoje dzieci i wygubił twoich nieprzyjaciół, i cały świat pozna, że jestem Pan twój zbawiciel i potężny odkupiciel Jakubowy.

Pan mówi tak: gdzie jest list rozwodny, którym odtrąciłem synagogę? I dlaczego wydałem ją w ręce waszych nieprzyjaciół? czyż nie dla jej bezbożności i zbrodni odtrąciłem ją?

Przyszedłem bowiem i nikt mnie nie przyjął; wołałem i nikt mnie nie słuchał. Czyż moje ramię ukróciło się i czyż nie mam mocy, aby ocalić?

Dlatego to ukażę znaki mego gniewu; okryję niebiosy ciemnościami i schowam je pod zasłoną.

Pan dał mi język wielce umiejętny, iżbym umiał słowem mym pocieszać tego, który jest w smutku. Uczynił mnie bacznym na swoją mowę, a ja słuchałem go jako mistrza.

Pan odsłonił mi wolę swoją i nie byłem oporny.

Wydałem ciało moje na razy i policzki moje na zniewagi; wystawiłem oblicze moje na zelżywości i plwociny; ale Pan skrzepił mnie i dlatego nie uległem.

Ten, który mnie usprawiedliwia, jest ze mną: kto waży się mnie oskarżać? Kto wstanie, aby spierać się ze mną i oskarżać mnie o grzech, skoro sam Bóg jest moją ochroną?

Wszyscy ludzie przeminą i będą strawieni przez czas; niechaj ci, którzy lękają się Boga, słuchają tedy mowy jego sługi; niechaj ten, który usycha w ciemnościach, położy swą ufność w Panu. Ale wy, wy rozpalacie jeno gniew Pana na siebie, depcecie po żagwiach i wśród płomieni, któreście sami rozpalili. Moja to ręka sprowadziła na was te klęski; zginiecie w boleściach.

Słuchajcie mnie, wy, którzy idziecie za sprawiedliwością i którzy szukacie Pana. Patrzcie na kamień, z którego was wyciosano i na studnię, z której was dobyto. Patrzcie na Abrahama, swojego ojca, i Sarę, która was porodziła. Ujrzyjcie, iż był sam i bezdzietny, kiedym go powołał, i że mu dałem obfite potomstwo: patrzcie, ile błogosławieństw wylałem na Syjon. I iloma łaskami i pociechami go obsypałem.

Zważ wszystkie te rzeczy, ludu mój, i stań się bacznym na moje słowa, wyjdzie bowiem ze mnie prawo i sąd, który będzie światłem narodów”.

Amos, 8. Wyszczególniwszy grzechy Izraela, prorok powiada, iż Bóg poprzysiągł pomścić się za nie.

„Powiada też: w tym dniu, powiada Pan, każę słońcu zajść o południu, i okryję ziemię ciemnościami w jasny dzień zmienię wasze uroczyste święta w żałoby, a wszystkie wasze pieśni w lament.

Wszyscy będziecie trwali w smutku i cierpieniach, i pogrążę ten naród w rozpaczy jakoby przy śmierci jedynego syna; i ten ostatni czas stanie się czasem goryczy. Oto bowiem nadchodzą dni, powiada Pan, iż ześlą na tę ziemię głód i łaknienie, nie łaknienie i pragnienie chleba i wody, ale łaknienie i pragnienie słów Pańskich. Pójdą, błąkający się, od jednego morza do drugiego i będą się tułali od Północy do Wschodu; będą się obracać na wsze strony, szukając, kto by im oznajmił słowo Pana. I nie znajdą takiego.

I dziewice ich, i młodzieńcy zginą w tym pragnieniu, oni, którzy czcili samaryjskie bałwany, którzy przysięgali przez Boga wielbionego w Dan i którzy strzegli wiary bersabejskiej: runą i nie podniosą się nigdy z upadku”.

Amos 3, 2: „Spomiędzy wszystkich narodów ziemi was jedynie uznałem za swój lud”.

Daniel, 12, 7. Opisawszy cały ciąg panowania Mesjasza, Daniel mówi: „Wszystkie te rzeczy spełnią się wówczas, kiedy się spełni rozproszenie ludu Izraela”.

Aggeusz 2, 4: „Wy, którzy, porównywając ten drugi dom do chwały pierwszego, gardzicie nim, nabierzcie otuchy, mówi Pan, ty Zorobabelu, i ty Jezusie, najwyższy kapłanie, i ty, cały ludu ziemi, i nie ustawaj w tej pracy. Jestem bowiem z wami, powiada Pan zastępów; obietnica, którą wam dałem wywodząc was z Egiptu, trwa; duch mój jest pośród was. Nie traćcie jeszcze nadziei. Pan zastępów bowiem mówi tak: Maluczko, a wstrząsnę niebo i ziemię, i morze i ląd stały (sposób mówienia na oznaczanie wielkiej i nadzwyczajnej przemiany); i wstrząsnę wszystkie narody. Wówczas przyjdzie ten, który jest upragniony przez wszystkie ludy, i napełnię ten dom chwałą, powiada Pan.

Srebro i złoto są moje, powiada Pan (to znaczy, iż nie tym chcę być uczony; jako powiedziano, jest gdzie indziej: wszystkie bydlęta ziemi są moje; na co się zda przynosić mi je w ofierze?); chwała tej nowej świątyni będzie o wiele większa niż chwała pierwszej, powiada Pan zastępów; i uczynię mój dom na tym miejscu, powiada Pan.

W Horebie541, w dniu, w którym byliście tam zebrani i kiedyście mówili: Niechaj Pan nie mówi już sam do nas i niechaj nie widzimy już tego ognia z obawy, abyśmy nie pomarli. I Pan powiedział mi: Prośba ich jest słuszna; powołam im proroka takiego jak ty, spośród ich braci, w którego usta włożę moje słowa; i powie im wszystko, co mu nakażę; i stanie się, iż ktokolwiek nie będzie posłuszny słowom, które mu zaniesie w moim imieniu, sam uczynię z nim sąd”.

Rdz 49. „Ty, Judo, będziesz chlubą braci twoich i pogromcą twoich nieprzyjaciół; dzieci twego ojca uwielbią cię. Judo, szczenię lwie, wyszedłeś na łup, synu mój i położyłeś się jako lew i jako lwica, która się obudzi.

Berło nie będzie odjęte od Judy ani prawodawstwo od jego stóp, aż przyjdzie Silo542; i narody skupią się doń, aby go słuchać”.

1.Port-Royal – Wśród ogromnej odnośnej literatury, klasyczne pozostało dotąd siedmiotomowe dzieło Sainte Beuve'a Port-Royal (1840–1850). [przypis tłumacza]
2.sam (…) doszedł (…) do trzydziestego drugiego twierdzenia Euklidesa – Fakt ten podany przez siostrę Pascala, panią Périer, należałoby przyjąć z pewnym krytycyzmem. [przypis tłumacza]
3.etc. (łac.) – skrót od et caetera odpowiadający polskiemu: itd. lub i in. [przypis edytorski]
4.Myśli o duchu i o stylu – Te uwagi prawdopodobnie nie miały wejść w Apologię: są to raczej refleksje, które nasuwały się pisarzowi w ciągu pracy nad formułowaniem myśli. [przypis tłumacza]
5.rachunek prawdopodobieństwa – W owym czasie zajmowano się wiele teorią prawdopodobieństwa i sam Pascal nad nią pracował; w tej części rozumowania zwraca się zapewne do swoich przyjaciół ze „świata”, którzy wiele oddawali się grze. [przypis tłumacza]
6.czyni Montaigne'a (…) człowiekiem innej epoki – W oryginale Montaigne'a daje się to uczuć jeszcze wyraźniej niż w polskim przekładzie, w którym tłumacz starał się ułatwić czytelnikowi zadanie, zbliżając do nas język, a zwłaszcza budowę zdania. [przypis tłumacza]
7.styl jego jest bezpośredni, żywy – Oczywiście w najszczęśliwszych momentach, poza licznymi zaniedbaniami wynikłymi z improwizowanego charakteru tych fragmentów. [przypis tłumacza]
8.Różnica pomiędzy zmysłem geometrycznym a zmysłem życiowym – W oryg. esprit de geométrie, esprit de finesse. Chodzi tu o przeciwstawienie przymiotów wielkiego uczonego, pracującego teoretycznie, a np. umysłu sędziego śledczego, dyplomaty, wodza, światowca, wreszcie ludzi operujących na żywym materiale. [przypis tłumacza]
9.sądzą o jakimś dziele bez reguł – Wydanie Haveta przyjmuje wersję: „za pomocą reguł”. [przypis tłumacza]
10.Kształtuje się umysł i uczucie przez rozmowy (…) – por. Montaigne, Próby III. 8. [przypis tłumacza]
11.nie masz bardziej niebezpiecznego niż teatr (…) tak dobrze odmalowane na scenie – W ustępie tym Pascal ma na myśli Corneille'a. [przypis tłumacza]
12.Scaramouche (…) Doktór – Współczesny Pascalowi aktor włoskiej komedii, nazwiskiem Tiberio Fiorelli, grywał commedia dell'arte, w której Doktór stanowi tradycyjną osobistość. [przypis tłumacza]
13.Kleobulina – Bohaterka Wielkiego Cyrusa, romansu panny de Scudéri. [przypis tłumacza]
14.17 – w tłumaczeniu Tadeusza Boy'a Żeleńskiego fragment 16. został opuszczony. [przypis edytorski]
15.etc. (łac.) – skrót od et caetera odpowiadający polskiemu: itd. lub i in. [przypis edytorski]
16.Sposób pisania Epikteta, Montaigne'a i Salomona z Tulcji – Ów zagadkowy „Salomon z Tulcji” jest to zdaje się sam Pascal. Salomon de Tultie jest anagramem Louis de Montalte, pod którym to pseudonimem ukazały się Les Provinciales. [przypis tłumacza]
17.dzielić (…) moralność na czworo – Był to klasyczny podział dawnej filozofii: roztropność, umiarkowanie, sprawiedliwość, siła duszy. [przypis tłumacza]
18.abstine i sustine (łac.) – Podstawy filozofii Epikteta: wytrzymałość w niedoli, wstrzemięźliwość od rozkoszy. [przypis tłumacza]
19.iść za naturą – Montaigne. [przypis tłumacza]
20.pełnić swoje osobiste sprawy bez niczyjej krzywdy – Sformułowanie u Montaigne'a (Próby III, 9). [przypis tłumacza]
21.zamyka się wszystko w jednym słowie (…) w pierwotnym bezładzie, którego chcieliście uniknąć – pokrewna myśl u Montaigne'a (Próby III. 8). [przypis tłumacza]
22.Plus poetice quam humane locutus es (łac.) – „Odezwałeś się bardziej jak poeta niż jak człowiek” (Petron., 90.). [przypis tłumacza]
23.rozprawa Jansenisty – Odnosi się to zapewne do Prowincjałek. [przypis tłumacza]
24.Poeta, a nie człowiek – W oryg. honnéteté honnéte homme w dawnym znaczeniu słowa. [przypis tłumacza]
25.Wszystkie fałszywe piękności, które ganimy – Ta liczba mnoga odnosi się do Montaigne'a (Próby II, 10; II. 31). [przypis tłumacza]
26.złowróżbny – fatal, przymiotnik wprowadzony wówczas w modę przez Malherbe'a. [przypis tłumacza]
27.Ale wyobraźmy sobie kobietę wedle tego stylu (…) – Myśl tę podjął Montesquieu w Listach perskich 137. [przypis tłumacza]
28.jedynie ta ogólna właściwość przypada mi do smaku – Por. Montaigne, Próby II. 17. [przypis tłumacza]
29.ne quid nimis (łac.) – byle nie zanadto. [przypis tłumacza]
30.nie stałoby argumentów – tj. porównań poetyckich. [przypis tłumacza]
31.bylibyśmy w błędzie – tj. gdybyśmy chcieli sprawić mu przyjemność, szydząc z nieszczęśliwych. [przypis tłumacza]
32.ludzkość zaś etc. – Prawdopodobnie: ludzkość zaś schlebia pożądliwości (Havet.). [przypis tłumacza]
33.Epigram o dwóch jednookich – Prawdopodobnie, wedle Haveta, ten: Lumine Acon dextro, capta est Leonilla sinistro/ Et potis est forma vincere uterquedeos./ Blande puer, lumen quod habes concede parenti./ Sic tu caecus Amor sic erit illa Venus. [przypis tłumacza]
34.Ambitiosa recidet ornamenta (łac.) – poobcina pretensjonalne ozdoby (Horat. List do Pizonów, 447–448). [przypis tłumacza]
35.Języki to są szyfry, w których nie litery zamienione są na litery – Aluzja do systemów kryptograficznych rozpowszechnionych wówczas zwłaszcza w Anglii. [przypis tłumacza]
36.Są ludzie, którzy dobrze mówią (…) – Moniaigne. I. 10. [przypis tłumacza]
37.Dział pierwszy w tłumaczeniu kończy się na fragmencie 52 – Fragmenty 53–59 zawierają uwagi stylowe poparte francuskimi przykładami, a tym samym w przekładzie tracące rację bytu. [przypis tłumacza]
38.Prowincjałki – Pascal (pisze Nicole) nie dał w istocie pierwszym z tych listów żadnego tytułu: drukarz zaś opatrzył je następującym; „List pisany do mieszkańca prowincji (provincial) w sprawie obecnych sporów w Sorbonie”. Przez skrót tego długiego tytułu utarła się po prostu nazwa les Provinciales (Prowincjałki). [przypis tłumacza]
39.Iż natura jest skażona, przez samąże naturę – Czyli: dowiedzione przez samą etc. [przypis tłumacza]
40.Porządek – Jest to najogolniejszy plan dzieła, do którego te „Myśli” stanowią materiał. [przypis tłumacza]
41.panna de Gournay – Ur. w 1565, przyjaciółka i fanatyczna wielbicielka Montaigne'a, wydała w 1595 ostateczną redakcję Prób. W przedmowie swojej broni swobód stylu Montaigne'a w kwestiach erotycznych. [przypis tłumacza]
42.Łatwowierny: ludzie bez oczu – Aluzja do bajek, jakie Montaigne powtarza za Pliniuszem i Herodotem (II, 12). [przypis tłumacza]
43.kwadratura koła, świat większy – Również aluzja do ustępów w Próbach Montaigne'a (II, 12, 14). [przypis tłumacza]
44.bez lęku i bez żalu – III. 4. [przypis tłumacza]
45.Książka jego nie była pisana, aby skłonić ku pobożności – I. 18: III. 9; III, 12. [przypis tłumacza]
46.To nie w Montaigne'u, ale w sobie znajduję wszystko, co tam widzę – Ta myśl zapożyczona jest z Montaigne'a (Próby I, 25; III, 2). [przypis tłumacza]
47.Nie uczy się ludzi, jak być godnymi ludźmi – Por. Montaigne, Próby, I. 25. [przypis tłumacza]
48.Jest to nieskończona kula, której środek jest wszędzie, powierzchnia nigdzie – Słynne to określenie znajduje się już w pismach średniowiecza, które przypisują je bądź Empedoklesowi, bądź Hermesowi Trismegistowi. [przypis tłumacza]
49.kleszcz – owad uchodzący za najdrobniejsze ze zwierząt widzianych gołym okiem. [przypis tłumacza]
50.O zasadach rzeczy, o zasadach filozofii – Principia philosophie Kartezjusza. [przypis tłumacza]
51.De omni re scibili (łac.) – Tytuł jednej z dziewięciuset tez, których Pic Mirandola zamierzał bronić publicznie w Rzymie w r. 1486. [przypis tłumacza]
52.Beneficia eo usque laeta sunt, dum videntur exsolvi posse (…) (łac.) – „Dobrodziejstwa do tego kresu są miłe, dopóki nam się zdaje, że możemy je oddać; gdy zbytnio przechodzą miarę zamiast, wdzięczności oddaje się nienawiści” Tac. Ann. IV [Tacyt, Roczniki; Red.WL]. [przypis tłumacza]
53.Modus quo corporibus adhaerent spiritus comprehendi ab hominibus (…) (łac.) – „Sposób, w jaki ciała zespolone są z duchem, niepojęty jest ludziom, a wszelako to jest człowiek”. Św. Augustyn, de Civ. Dei [O Państwie Bożym; Red. WL] XXI. 10. [przypis tłumacza]
54.Felix qui potuit rerum cognoscere causas (łac.) – Georg. II. 490. cyt. u Montaigne'a: „Szczęsny, kto mógł poznać przyczyny rzeczy”. [przypis tłumacza]
55.nihil mirari prope res una quae possit facere et servare beatum (łac.) – „Niczemu się nie dziwić jest prawie jedyną rzeczą, która może uczynić szczęśliwym i zachować w tym stanie”. Hor. Ep. I. 6. 1. [przypis tłumacza]
56.395 – odsyłacz do stronicy w Montaigne'a Apologii. Oczywiście ta stronica odnosi się do pierwszego wydania. [przypis tłumacza]
57.Fellix qui potuit… Nihil admirari (łac.) – „Szczęśliwy kto mógł… Niczemu się nie dziwić” (Hor.). [przypis tłumacza]
58.280 rodzajów najwyższego dobra u Montaigne'a. – Apologia Rajmonda Sebonda (Montaigne, Próby II. 12). [przypis tłumacza]
59.iż przedmiotem tego wstrętu jest próżnia – Chodzi tu o starą formułę fizyczną horror vacui. [przypis tłumacza]
60.Skąd pochodzi, iż człowiek chromy nie drażni nas, a umysł chromy drażni – Por. Montaigne, Próby, III. 8. [przypis tłumacza]
61.Ta harda potęga, nieprzyjaciółka rozumu (…) – Ustęp ten pełen jest reminiscencji z Montaigne'a Prób III, 8. [przypis tłumacza]
62.Największy filozof w świecie na desce aż nadto szerokiej (…) – Por. Montaigne, Próby. I. 20; II, 12. [przypis tłumacza]
63.Della opinione regina del mondo (łac.) – O opinii królowej świata. [przypis tłumacza]
64.Kłamią i oszukują się na wyprzódki – Por. Montaigne, Apologia Rajmonda Sebond [w:] Próby II, 12. [przypis tłumacza]
65.Nae iste magnoconatu magnas nugas dixerit (łac.) – Terencjusz, Heaut III, 5, 8. „Zaiste, ów z wielkim przygotowaniem powiedział wielkie głupstwo” (cyt. u Montaigne'a III. 1.). [przypis tłumacza]
66.Quasi quidquam infelicius sit homine cui sua figmenta dominantur (łac.) – Pliniusz, II. 7. cyt. u Montaigne'a Próby II, 123. „Jak gdyby było coś nieszczęśliwszego od człowieka, nad którym panują urojenia”. [przypis tłumacza]
67.Quod crebro videt non miratur (…) (łac.) – de Divin. II. 22.; cyt. u Montaigne'a, II, 30. „Co kto często widzi, temu się nie dziwi, chociażby nie wiedział, dlaczego to się dzieje; czego przedtem nie widział, to jeśli się zdarzy, uważa za dziw”. [przypis tłumacza]
68.Spongia solis (łac.) – Plamy na słońcu będące zapowiedzią, iż kiedyś ono zgaśnie. [przypis tłumacza]
69.omne animal (łac.) – Rdz 7, 14. [przypis tłumacza]
70.omne animal (łac.) – wszelkie zwierzę. [przypis edytorski]
71.słowa – prawda i szaleństwo. [przypis tłumacza]
72.Z tych to przyczyn dzikiemu nie nadałaby się Prowansja – Por. Montagne, I, 22. [przypis tłumacza]
73.Miłość własna – Ustęp ten stanowi właściwie oddzielny rękopis, ale wszyscy wydawcy włączyli go do Myśli. [przypis tłumacza]
74.Człowiek jest tedy jeno przebraniem (…) – Myśl Pascala zmierza ku temu, że człowiek jest naturą skażoną, co może objaśnić jedynie grzechem pierworodnym. [przypis tłumacza]
75.Lustravit lampade terras (łac.) – „Oświeciło pochodnią ziemię” (Lukrecjusz). [przypis tłumacza]
76.Humor mój w małym stopniu zależy od pogody – Pascal odpowiada tu na ustęp z Montaigne'a (Próby II, 12). [przypis tłumacza]
77.Niestałość i dziwaczność. – Żyć jedynie ze swej pracy (…) – Wedle tradycji, której ślad znajduję się jeszcze w Emilu Rousseau'a, ks, III. [przypis tłumacza]
78.Czy to wszystko? (…) – Por. Montagne, II, 37. [przypis tłumacza]
79.i to są Francuzi, ale nie ci sami – Aluzja do minionych wojen Ligi. [przypis tłumacza]
80.Cezar był zbyt stary, o ile mi się zdaje (…) dojrzalszy – Por. Montaigne, Próby II, 34. [przypis tłumacza]
81.Lada co nas pociesza, lada co bowiem nas zasmuca – Por. Montaigne, Próby III, 4. [przypis tłumacza]
82.Człowiek z natury pobijaczem dachów lub jakiekolwiek inne powołanie (…) – Objaśnienie w następnym paragrafie. [przypis tłumacza]
83.Próżność, przyjemność pokazywania drugim… – To zdanie było na marginesie [przypis tłumacza]
84.Trzeba, aby się rozpalał (…) same umazały – [por.] Montaigne, Próby II, 14. [przypis tłumacza]
85.Rozrywka jest dla ludzi światowych rzeczą tak potrzebną (…) – Przekreślone ręką Pascala zapewne dlatego, iż zużytkowane gdzie indziej. [przypis tłumacza]
86.aby zatrudniać jego duszę troską o dostrojenie kroku do rytmu melodii – Aluzja do zamiłowań tanecznych Ludwika XIV. [przypis tłumacza]
87.skąpy zakres obcowania – Skąpa liczba ludzi, z którymi można obcować w tym zakresie. [przypis tłumacza]
88.Nie zadowalamy się życiem (…) – Por. Montaigne, Próby II, 16. [przypis tłumacza]
89.A jeżeli posiadamy albo spokój (…) – Por. Montaigne, Próby I, 41. [przypis tłumacza]
90.Port-Royal – Siedziba jansenistów. [przypis tłumacza]
91.Nie mam przyjaciół (ku waszej korzyści) – Zdanie to wykreślone w rękopisie pozostaje w związku z następującym paragrafem [przypis tłumacza]
92.Ferox gens, nullam esse vitam sine armis rati. (łac.) – Tit. Liv. XXXIV.17 [Tytus Liwiusz, Dzieje Rzymu; Red. WL]; cyt. u Montaigne'a I. 40. „Dziki lud sądził, że nie ma życia bez wojny”. [przypis tłumacza]
93.na str. 184 – Wydanie Montaigne'a, którym się Pascal posługiwał. (I, 40.). [przypis tłumacza]
94.potrzeba – W Pierwszej wersji poprawiono na rozkosz. Jest to aluzja do ustępu z Montaigne'a. (Próby III, 5 i 6). [przypis tłumacza]
95.coś dziwnego (Corneille) – [por.] Medea, II. 6; Rodoguna I, 5: „je ne sais quoi”. [przypis tłumacza]
96.In omnibus rebus quaesivi (łac.) – Koh 14, 11: „We wszystkich rzeczach szukałem”. [przypis tłumacza]
97.król wrócił, na tron – Karol II w r. 1660. [przypis tłumacza]
98.Gdyby ktoś posiadał przyjaźń króla angielskiego (…) – Karola I ścięto w r. 1649; królowa Krystyna złożyła koronę w r. 1654; Jan Kazimierz musiał uchodzić z kraju w 1635 r. [przypis tłumacza]
99.perpetuum mobile (łac.) – Tzn. zarówno nieosiągalne. [przypis tłumacza]
100.List – czyli rozdział, jaki Pascal zamierzał napisać w tym przedmiocie. [przypis tłumacza]
101.terrorem potius quam religionem (łac.) – Raczej postrach niż religię. [przypis tłumacza]
102.Ne si terrerentur et non docerentur, improba quasi dominatio videretur (łac.) – Aby w razie, gdyby działano postrachem, a nie nauką, panowanie nie wydało się niegodziwym. [przypis tłumacza]
103.Trzeba we wszelkiej dyspucie (…) – Odnosi się zapewne do Prowincjałek [przypis tłumacza]
104.Quid fiet hominibus qui minima contemnunt, majora non credunt (łac.) – „Co zdarzy się ludziom, którzy lekceważą rzeczy bardzo małe, a nie wierzą większym?”. [przypis tłumacza]
105.Deus absconditus (łac.) – Iz 45, 15: „Bóg ukryty”. [przypis tłumacza]
106.jedno z mniemań Kościoła – Że Bóg jest ukryty i religia ciemna. [przypis tłumacza]
107.drugie (z mniemań Kościoła) – Że religia jest jasna dla tych, którzy szukają szczerze. [przypis tłumacza]
108.którzy nie mają o niej żadnej wiedzy – W ciągu życia. [przypis tłumacza]
109.tej lekturze – Tzn. lekturze tego dzieła. [przypis tłumacza]
110.dowodami (…) które zebrałem tutaj i w których przestrzegałem (…) tego porządku – Ustęp ten miał widocznie wchodzić w Przedmowę do dzieł Pascala. [przypis tłumacza]
111.Zbudujemy z nich pierwszy argument, że istnieje coś nadnaturalnego – To ma być pierwszy argument; po czym udowodni się im, że to coś to Jezus Chrystus i jego religia. [przypis tłumacza]
112.akademiści – sceptycy z zasady. [przypis tłumacza]
113.Dobry ton (…) zbożność – le bon ton, la bonne piete. [przypis tłumacza]
114.Fascinatio nugacitatis (łac.) – „Urzeczenie głupstwami”. [przypis tłumacza]
115.Memoria hospitis unius diei praetereuntis (łac.) – Mdr 5, 15: „Pamięć przechodnia o jednym dniu przemijającym”. [przypis tłumacza]
116.pan pieści cię, a zbije cię niebawem – Aluzja do pogrążonych w rozkoszy. [przypis tłumacza]
117.Wyobraźmy sobie spadkobiercę, który znajduje papiery rodzinne – Człowiek, któremu religia podsuwa swoje dogmaty i dowody na nie. [przypis tłumacza]
118.Więzienie – Tytuł ten pozostaje w związku z nr. 200. [przypis tłumacza]
119.Godzę się, iż kto nie zgłębia poglądów Kopernika – Z tego widać, że naukę Kopernika uważał Pascal wyłącznie za „pogląd”. [przypis tłumacza]
120.Platon – Platon stara się oprzeć moralność na nieśmiertelności duszy. [przypis tłumacza]
121.Fałsz filozofów (…) u Montaigne'a – Apologia (Próby II, 12.). [przypis tłumacza]
122.Czyż nie widzimy (…) Czy to jest przeciwne Pismu? – [por.] Koh 3, 18–22; J 16, 9 etc.; Mt 7, 15 etc., Mt 13, 30 etc. [przypis tłumacza]
123.Niechże się zapytają tej właśnie religii (…) – Mówiąc, iż Bóg chciał zaślepić potępionych. [przypis tłumacza]
124.Zazdroszczę tym (…) – Ustęp ten należy uważać za dalszy ciąg poprzednich paragrafów i za cudzysłów w ustach autora. [przypis tłumacza]
125.Wiemy, że istnieje nieskończoność (…) – Uwagi nad Duchem geometrycznym: „Za każdym razem, kiedy jakieś twierdzenie jest nie do pojęcia trzeba zawiesić sąd co do niego i nie przeczyć mu z tego powodu, ale rozpatrzyć twierdzenie przeciwne; jeżeli się okaże jawnym fałszem, można śmiało uznać za pewnik pierwsze, mimo jego niezrozumiałości”. [przypis tłumacza]
126.chwałę – chwałę jaka przypadnie wybranym w niebie. [przypis tłumacza]
127.stultitiam (łac.) – Św. Paweł, 1 Kor 1, 19. Quia in Dei sapientia non cognovit mundus, non cognovit mundus per sapientiam Deum, placuit Deo per stultitiam praedicationis salvos facere credentes. [przypis tłumacza]
128.nieskończony chaos nas oddziela – Od zasady wszechrzeczy. [przypis tłumacza]
129.Ale tu chodzi o wieczność życia (…) nieskończenie szczęśliwego – To zdanie wydaje się komentatorom niejasne (Havet), a cały ten ustęp nosi cechy pospiesznej redakcji. [przypis tłumacza]
130.Montaigne (…) zwyczaj może wszystko – [Montaigne, Próby] III, 8. [przypis tłumacza]
131.Rem viderunt, causam non viderunt (łac.) – „Widzieli rzecz, nie widzieli przyczyny”. Św. Aug. Contr. Jul. Pelag. IV, 60: Rem vidit, causam nescivit. [przypis tłumacza]
132.Nemo novit Patrem nisi Fillus, et cui voluerit Filius revelare. (łac.) – Mt 11, 27: „Nikt nie zna Ojca jak tylko Syn, i ten, któremu Syn zechciał objawić”. [przypis tłumacza]
133.Vere tu es Deus absconditus (łac.) – „Zaprawdę, ty jesteś Bóg ukryty”. [przypis tłumacza]
134.Ne evacuetur crux Christi (łac.) – 1 Kor 1, 17: „Aby krzyż Chrystusa nie był opuszczony”. [przypis tłumacza]
135.Na to odpowiedzieć mu: mechanicznie – To znaczy, jeżeli będziesz wykonywał mechanicznie pobożne praktyki, pobożność i wiara przyjdą same. [przypis tłumacza]
136.Justus ex fide vivit (łac.) – Św. Paweł, Rz 1, 18. [przypis tłumacza]
137.fides ex auditu (łac.) – Rz 10, 17. [przypis tłumacza]
138.nie scio ale credo (łac.) – Nie wiem, ale wierzę. [przypis tłumacza]
139.poddał się teraz stworzeniu – tj. ciału automatowi. [przypis tłumacza]
140.automat – Termin przejęty od Kartezjusza. [przypis tłumacza]
141.Inclina cor meum, Deus (łac.) – „Nachyl serce moje, Boże” (Ps 118, 36). [przypis tłumacza]
142.Nierzadka to rzecz, iż trzeba przyganiać ludziom zbytnią uległość – Port Royal zajmował stanowisko bynajmniej nieuległe wobec najwyższej władzy kościelnej. [przypis tłumacza]
143.Heretycy zarzucają nam – Tj. katolikom. [przypis tłumacza]
144.Unusquisque sibi Deum fingit (łac.) – „Każdy sobie wymyśla Boga”. [przypis tłumacza]
145.nasi – katolicy. [przypis tłumacza]
146.Sto sprzeczności byłoby prawdą – domyślnie: gdyby regułą był autorytet. [przypis tłumacza]
147.Jeżeli powszechna zgoda, cóż byłoby, gdyby ludzie zaginęli – Pascal godzi się tu w zewnętrzne kryteria prawdy, autorytet i powszechną zgodę, które przyjmowała scholastyka. [przypis tłumacza]
148.Fałszywa pokora – Fałszywą pokorą jest tu chowanie się za sąd drugich; jest to pycha, ponieważ nie chce się poddać rozumowi. [przypis tłumacza]
149.ósma szczęśliwość – osiem błogosławieństw, Mt 5, 1. [przypis tłumacza]
150.Zaczepiano wręcz Pismo św. co do ilości gwiazd – Jr 32, 22. [przypis tłumacza]
151.tysiąc i dwadzieścia dwie – Cyfra podana przez Ptolemeusza [przypis tłumacza]
152.Są zioła na ziemi (…) ale nie myśleć jak oni – Pascal przeprowadza tu dyskusję z niedowiarkiem [przypis tłumacza]
153.Św. Augustyn – Epist. CXX. 3. [przypis tłumacza]
154.Nisi efficiamini sicut parvuli (łac.) – Mt 18, 33. „Jeśli się nie staniecie jako dzieci”. [przypis tłumacza]
155.serce – Serce w znaczeniu uczucia. [przypis tłumacza]
156.Incline cor meum. Deus, in… (testimonia tua) (łac.) – „Skłoń serce moje Boże do Twoich świadectw”. [przypis tłumacza]
157.Skoro bowiem Bóg rzekł w swoich proroctwach (…) – Jl 2, 28. [przypis tłumacza]
158.znają – Boga, prawdę. [przypis tłumacza]
159.oporu, jaki znajdują – W pysze będącej zasadą skażonej natury. [przypis tłumacza]
160.Mój przyjacielu, urodziłeś się z tej strony góry – Montaigne Apologia Rajmonda Sebonda. Chodzi tu o różnice praw w różnych krajach, czyli „z tej lub tamtej strony góry”. [przypis tłumacza]
161.To pewna, iż gdyby ją znał, nie ustanowiłby tej zasady (…) – Wszystkie te myśli zaczerpnięte są w dalszym ustępie Montaigne'a. [przypis tłumacza]
162.Nihil amplius nostrum est (…) (łac.) – Seneka, Listy 95; cyt. Montaigne, III. 1: „Nic więcej nie jest naszym; co naszym nazywamy, jest rzeczą sztuki. Według uchwał senatu i ludu praktykuje się zbrodnie”. [przypis tłumacza]
163.Ut olim vitiis (…) (łac.) – Tacyt, Roczniki III. 25; cyt. Montaigne. III. 13: „Jak niegdyś na zbrodnie, tak teraz chorujemy na prawa”. [przypis tłumacza]
164.a możni korzystają z tego ku zgubie państwa – Aluzja do niedawnych wypadków politycznych we Francji. [przypis tłumacza]
165.najmędrszy z prawodawców – Platon, cyt. u Montaigne'a II, 12. [przypis tłumacza]
166.Cum veritatem qua liberetur ignoret, (…) (łac.) – Św. Augustyn De civ. Dei. IV, 27: „Gdy nie zna prawdy, która by go wyzwoliła wystarczy mu to, co by go oszukało”. [przypis tłumacza]
167.Veri juris (łac.) – Veri juris germanaeque justitiae solidam et expressam effigiem nullam tenemus; umbra et imaginibus utimur. Cicero De Off. III, 17, cyt. Montaigne III. 1. [przypis tłumacza]
168.I tak, nie mogąc zdziałać, aby to, co jest sprawiedliwe (…) – Prawdopodobnie aluzja do prześladowań Port-Royalu ze strony króla i Sorbony. [przypis tłumacza]
169.a większość dla innych – Tj. nieprzewidzianych prawem. [przypis tłumacza]
170.Kiedy silny a uzbrojony posiada swoje dobro, posiada je w pokoju – Łk 11, 21. [przypis tłumacza]
171.Ponieważ ten, który zechce tańczyć na linie, będzie sam (…) – Epictet III, 12. [przypis tłumacza]
172.Król i tyran (…) – Powyższe wiersze to skróty odnoszące się do zamierzonej Rozprawy o stanie możnych. [przypis tłumacza]
173.Zaiste, mówi, skąd pochodzi – Montagne, I, 42. [przypis tłumacza]
174.ile że wojna domowa jest największym nieszczęściem – W tym i w wielu poprzedzających ustępach mieszczą się aluzje do frondy, którą Francja przebyła i od której wiele ucierpiała. [przypis tłumacza]
175.Kanibale śmieją się z króla dziecka – Aluzja do ustępu z Montaigne'a I, 30. [przypis tłumacza]
176.Iż pracuje dla niepewnego zysku; puszcza się na morze; przebywa je na desce – Por. fragment 234. [przypis tłumacza]
177.siedziba – siège, które to słowo niektórzy czytają jak sagesse (mądrość). [przypis tłumacza]
178.ci – Te fałszywe półmędrki. [przypis tłumacza]
179.jak na przykład umieć – Fragment ten jest w dwóch swoich częściach niejasno sformułowany: w pierwszej redakcji było nie umieć. [przypis tłumacza]
180.Jest to złe – „Nie umiem grać na lutni”. [przypis tłumacza]
181.rozmaite izby – Różne klasy ludzi. [przypis tłumacza]
182.te odezwania są fałszywe, tyrańskie (…) wiedzy – Znowu aluzje do prześladowań Port-Royalu. [przypis tłumacza]
183.poddał ich tym szaleństwom – Te szaleństwa to prawa świata i władze ustanowione wśród ludzi. [przypis tłumacza]
184.Omnis creatura subjecta est vanitati. Liberabitur (łac.) – Rz 8, 20–21: „Wszelakie stworzenie podległe jest próżności. Będzie oswobodzone”. [przypis tłumacza]
185.ustęp św. Jakuba – Jk 2, 1. [przypis tłumacza]
186.machina arytmetyczna – Pascal był wynalazcą takiej maszyny, na którą w roku 1649 otrzymał patent od króla sformułowany w wielce pochlebnych wyrazach. [przypis tłumacza]
187.Książę de Liancourt – żarliwy poplecznik Port-Royal'u: „historia”, którą wspomina Pascal, nie jest bliżej znana. [przypis tłumacza]
188.Gdyby zwierzę czyniło z rozumu to, co czyni z instynktu – Odnosi się do poglądów Kartezjusza na zwierzęta. [przypis tłumacza]
189.trzcina myśląca – roseau pensant: wyrażenie, które stało się sławnym. [przypis tłumacza]
190.Owe wielkie wysiłki, do których dusza wspina się niekiedy (…) – por. Montaigne, II, 2. i II. 29. [przypis tłumacza]
191.Cnoty człowieka nie powinno się mierzyć jej wyskokiem, ale jej pospolitą miarą – Montaigne, Próby II, 1; III, 2; II, 29. [przypis tłumacza]
192.jak u Epaminondasa (…) nadzwyczajną łagodność – Montaigne, Próby II, 36; III, 4. [przypis tłumacza]
193.Plerumque gratae principibus vices (łac.) – Horacy Pieśni, III. 29, 13: „Często zmiany miłe są książętom”. [przypis tłumacza]
194.itus et reditus (łac.) – Przypływ i odpływ. [przypis tłumacza]
195.Tak odbywa się przypływ morza; i słońce zdaje się iść w ten sposób – W rękopisie myśl ta zilustrowana jest linią łamaną. [przypis tłumacza]
196.Człowiek nie jest ani aniołem ani bydlęciem (…) – Słynne to zdanie inspirowane jest widocznie ustępem z Montaigne'a, III. 13. [przypis tłumacza]
197.Ut sis contentus temetipso et ex te nascentibus bonis (łac.) – Seneka, List XX. 8 de Haer. Pelag. V, 1. „Abyś był zadowolony z siebie samego i z dóbr rodzących się z ciebie”. [przypis tłumacza]
198.Jest w tym sprzeczność, ostatecznie bowiem radzą się zabić – Montaigne, II. 3. [przypis tłumacza]
199.Och! cóż za szczęśliwe życie, od którego trzeba się wyzwolić jak od morowej zarazy – O vitam scilicet beatissimam sapientis, qua ut fruatur mortis quaerit auxilium. (Jansenius, De statu purae naturae II, 8.). [przypis tłumacza]
200.Ex senatus-consullis et plebiscitis scelera exercentur (łac.) – Seneca Epist. 95. cyt. u Montagne'a III. 1. „Wedle uchwał senatu i ludu praktykuje się zbrodnie”. [przypis tłumacza]
201.Nihil tam absurde dici potest quod non dicatur ab aliquo filosophorum (łac.) – Cicero de Divin. II, 58; cyt. u Montagine'a (Apologia Rajmonda Sebonda): „Nie można powiedzieć niczego tak niedorzecznego, czego by jakiś filozof nie powiedział”. [przypis tłumacza]
202.Quibusdam destinatis sententiis consecrati quae non probant coguntur defendere (łac.) – Cicero Tasc. II, 2; cyt. jw. „Oddani jakimś uporczywym zdaniom, muszą bronić tego, czego nie pochwalają”. [przypis tłumacza]
203.Ut omnium rerum sic litterarum quoque intemperantia laboramus (łac.) – Seneca Epist., 106; cyt. u Montaigne'a, III. 12. „Chorujemy na niepowściągliwość, jak we wszystkich innych rzeczach, tak i w literaturze. [przypis tłumacza]
204.Id maxime quemque decet, quod est cuiusque suum maxime (łac.) – Cicero de Off. I, 31; cyt. u Montaigne, Próby, III, 1. „To najbardziej każdemu przystoi, co jest przede wszystkim jego właściwością”. [przypis tłumacza]
205.Hos natura modos primum dedit (łac.) – Virgilus Georg. II, 20; cyt. u Montaigne, Próby I, 30, „Tę miarę najpierw dała natura”. [przypis tłumacza]
206.Paucis opus est litteris ad bonam mentem (łac.) – Sen. Ep. 106, cyt. u Montaigne, Próby III, 12. „Niewielkiego potrzeba wykształcenia, by mieć zdrową myśl”. [przypis tłumacza]
207.Si quando turpe sit, tamen est non turpe quum id a multitudine laudetur (łac.) – Cic. de Fin. II, 15; cyt u Montaigne, Próby II, 16. „Choćby co było kiedy haniebne, nie jest haniebne jeśli zyskuje poklask u ogółu”. [przypis tłumacza]
208.Mihi sic usus est, tibi opus est facto, fac (łac.) – Ter. Heautont. I, 1., 18; cyt. u Montaigne, Próby I. 27. „Moim zwyczajem jest, jak ci trzeba, to zrób”. [przypis tłumacza]
209.Rarum est enim ut satis se quisque vereatur (łac.) – Quint. X, 7; cyt. u Montaigne, Próby I. 37. „Rzadko się zdarza, aby ktoś miał dość poszanowania dla siebie”. [przypis tłumacza]
210.Tot circa unum caput tumultuantes deos (łac.) – Seneca Suasoriae I, 4; cyt. u Montaigne, Próby II. 13 „Tylu bogów hałasujących koło jednej głowy”. [przypis tłumacza]
211.Nihil turpius quam cognitioni assertionem praecurrere (łac.) – Cicero Acad. I. 13. 45; cyt u Montaigne, Próby III. 13. „Nie ma nic haniebniejszego jak gdy pewne twierdzenie poprzedza poznanie”. [przypis tłumacza]
212.Nec me pudet, ut istos, fateri nescire quid nesciam (łac.) – Cicero Tusc. I, 25; cyt. u Montaigne, Próby III, 13. „I nie wstyd mnie, jak owym, wyznać, że nie wiem tego, czego nie wiem”. [przypis tłumacza]
213.Melius non incipient (łac.) – Seneca Epist. 72; cyt. u Mont III 10. „Lepiej, by nie zaczynali”. [przypis tłumacza]
214.takie – błędy. [przypis edytorski]
215.Potęga much; wygrywają bitwy – Montaigne, PróbyApologia Rajmonda Sebonda (Próby II, 12.). [przypis tłumacza]
216.Kiedy nam powiadają – Kartezjusz. [przypis tłumacza]
217.conatus recedendi (łac.) – siła odśrodkowa. [przypis tłumacza]
218.duchy – Les esprits, wedle terminologii Desartesa najsubtelniejsze cząstki krwi krążące w nerwach i będące zasadą czucia i ruchu. [przypis tłumacza]
219.zdarzało mi się niekiedy… – Luka w rękopisie. [przypis tłumacza]
220.pirronizm – sceptycyzm. [przypis tłumacza]
221.a nie wina sztuki – Sztuki życia. [przypis tłumacza]
222.Nic bardziej nie umacnia pirronizmu jak to (…) – Tzn. niesłusznie wykazaliby słabość natury ludzkiej, skoro ludzie wznieśliby się do tego, co wedle nich jest najwyższą mądrością. [przypis tłumacza]
223.Ta sekta – Pirronizm. [przypis tłumacza]
224.Przeczenie jest lichą oznaką prawdy – Tzn. to, iż coś spotyka się z zaprzeczeniem nie zmienia faktu, iż może być prawdą. [przypis tłumacza]
225.Małżeństwo? nie, powściągliwość stoi wyżej – [por.] 1 Kor 7, 38. [przypis tłumacza]
226.Por. Montaigne, Próby II. 20. [przypis tłumacza]
227.życie bowiem jest snem nieco mniej niestałym – Por. Montaigne'a Apologia Rajmonda Sebonda. (Próby II,12). [przypis tłumacza]
228.Eklezjasta wskazuje, iż człowiek bez Boga jest nieświadom wszystkiego – Koh 8, 17. [przypis tłumacza]
229.cóż to za głupie gadanie (…) poskromi tę pychę – To jest: sądzić o sprawiedliwości Boga znaczy przypuszczać, iż posiadamy określenie bezwzględnej sprawiedliwości. [przypis tłumacza]
230.Osobliwa to rzecz, iż nie można określić tych rzeczy bez zaciemnienia ich – „Geometria uczy tego doskonale. Nie określa żadnej z tych rzeczy, przestrzeni, czasu, ruchu, liczby, równości ani tym podobnych, których jest wiele, ponieważ terminy te oznaczają w tak naturalny sposób rzeczy, które oznaczają, iż objaśnienie przyniosłoby więcej zaciemnienia niż światła” (Uwagi o duchu geometrii). [przypis tłumacza]
231.założyliby się – [w oryg.] gagé; niektórzy czytają gagné. [przypis tłumacza]
232.Ego vir videns (łac.) – Lm 3, 1: „Ja, mąż widzący”. [przypis tłumacza]
233.Wielkość człowieka w samejże jego chciwości (…) – „Cóż by to było za miłosierdzie zbudować cały dom dla drugiego, umeblować, wysłać i oddać mu klucze do ręki? chciwość uczyni to rada… Trzeba było tedy sztuki, aby umiarkować chciwość, a sztuka polega na porządku społecznym, który powściąga ją siłą i kieruje ku rzeczom użytecznym dla społeczności” (Traktat o miłosierdziu i miłości własnej.). [przypis tłumacza]
234.A ci, którzy najbardziej gardzą ludźmi i równają ich z bydlętami (…) – Por. Montaigne, Próby II, 16. [przypis tłumacza]
235.Duma (…) Gdy w Madianie grzmiał miecz Gedeona – Dumna tutaj jest, zdaje się, złośliwość ludzi światowych, którzy radzi obracają w śmieszność wysiłki ascetyzmu. [przypis tłumacza]
236.ale pewien rodzaj zła (…) aby dojść do niego, jak do dobra – Pascal ma, zdaje się, na myśli wielkie postaci historii jak np. Cezar, etc. [przypis tłumacza]
237.Perseusz, król Macedonii, Paweł Emilian – Cicero Tuscul. V. 40. cyt. u Montaigne, Próby I, 19. [przypis tłumacza]
238.dwie sekty – Stoików i epikurejczyków. [przypis tłumacza]
239.Des Barreaux (1602–1672) – głośny ze swego epikureizmu. [przypis tłumacza]
240.Ludzie są tak nieodzownie szaleni, iż nie być szalonym znaczyłoby być szalonym innym krojem szaleństwa – Montaigne, Próby III, 7; III, 3. [przypis tłumacza]
241.wedle mnogości – I wedle pospolitego ogółu. [przypis tłumacza]
242.drudzy przeciwnie – Tj. gdyby człowiek nie był wielkim z natury, nie czułby się tak nędznym w obecnym stanie. [przypis tłumacza]
243.doświadczenie – Expérience, co niektórzy komentatorowie uważają za pomyłkę, czytając, iż ma być espérance: nadzieja. [przypis tłumacza]
244.pory – Czczone u Egipcjan. (Jud. XX. 9.) [przypis tłumacza]
245.Jedni szukają go – Wciąż szczęścia. [przypis tłumacza]
246.Inni – Stoicy. [przypis tłumacza]
247.wszystko staje się jego – Człowieka. [przypis tłumacza]
248.Niezrozumiałe – Pierwszy zarzut podnoszony przeci religii chrześcijańskiej. [przypis tłumacza]
249.Niewiarygodne, aby Bóg łączył się z nami – Drugi zarzut. [przypis tłumacza]
250.Nie ma wątpienia, iż wie przynajmniej że jest – Kartezjusz. [przypis tłumacza]
251.czego udziela innym przez miłosierdzie, które się im nie należy – Czyli Łaskę. [przypis tłumacza]
252.powiada Epiktet – Diss. I. 18,20. [przypis tłumacza]
253.Quod ergo ignorantes, quaeritis, religio annuntiat vobis (łac.) – „,Czego tedy nieświadomi szukacie, religia wam to zwiastuje”. [przypis tłumacza]
254.Skoro nie mamy pewności (…) złego ducha – Zarzut ten stawia sobie Kartezjuesz. [przypis tłumacza]
255.z jednej i drugiej strony – Tj. ze strony dogmatystów i pirrończyków. Fragment ten zawiera jedynie argumentacje tych drugich. [przypis tłumacza]
256.Deliciae meae esse cum filiis hominum (łac.) – Prz 8, 30: „Rozkoszą moją jest być z synami ludzi”. [przypis tłumacza]
257.Effundam spiritum meum super omnem carnem (łac.) – Jl 2, 28: „Wyleję ducha mego na wszelkie ciało”. [przypis tłumacza]
258.Dii estis (łac.) – Ps 81, 6: „Jesteście bogami”. [przypis tłumacza]
259.Omnis caro foenum (łac.) – Iz 40, 6: „Wszelkie ciało jest jak siano”. [przypis tłumacza]
260.Homo assimilatus est jumentis insipientibus, et similis factus est illis (łac.) – Ps 48, 13: „Człowiek przyrównany jest bezrozumnemu bydłu i stał się mu podobny”. [przypis tłumacza]
261.Dixi in corde meo de filiis hominum (łac.) – Koh 3, 18: „Rzekłem w sercu mym o synach ludzkich”. [przypis tłumacza]
262.sapientius est hominibus (łac.) – 1 Kor, 25: „Mędrsze od ludzi”. [przypis tłumacza]
263.A znowuż o Ps LXXVIII (…) – Werset 39: Spiritus vadent et non rediens… [przypis tłumacza]
264.O Ps CIII (…) – Werset 14: Quoniam ipse novit figmentum nostrum. [przypis tłumacza]
265.O Ps XVI (…) – Werset 2: Dixi Domino meus es tu: Bonitas mea nihil ad te. [przypis tłumacza]
266.sprawiedliwość opuściła ziemię – Verg. Georg. II,474. [przypis tłumacza]
267.Nemo ante obitum beatus est (łac.) – Nikt nie jest szczęśliwy przed śmiercią. [przypis tłumacza]
268.pożądliwość – concupiscence obejmuje cale pojecie naszej skażonej natury. [przypis tłumacza]
269.figmentum malum (łac.) – zły twór. [przypis tłumacza]
270.ja – słowa ja używa Pascal w znaczeniu miłości własnej. [przypis tłumacza]
271.Miton – światowy człowiek, przyjaciel kawalera de Meré, przez którego, jak się zdaje, wszedł w stosunki z Pascalem. [przypis tłumacza]
272.libido sentiendi, libido sciendi, libido dominandi (łac.) – Przekład z pierwszego listu św. Jana, II, 16. „Żądza czucia, żądza wiedzenia, żądza panowania. [przypis tłumacza]
273.Szczęśliwi będący nad tymi wodami (…) swojego wygnania – Ustęp ten zestawiono z parafrazą św. Augustyna na tle Ps 126: Super flumina Babylonis. [przypis tłumacza]
274.Qui gloriatur, in Domino glorietur (łac.) – Jr 9, 23. „Kto się pyszni, niech pyszni w Panu”. [przypis tłumacza]
275.trzy sekty – stoicy, epikurejczycy i dogmatyści. [przypis tłumacza]
276.Ci którzy mówią: „Cierpisz na głowę (…) – Aluzja do ustępu z Rozmów IV, 6, który Pascal streszcza we fragmencie 80. [przypis tłumacza]
277.Albo jest w naszej mocy, albo nie – „Kiedy się nam nastręczy jakiś przedmiot, iżbyśmy się nie trapili nim jako czymś dobrym albo złym, przyjrzyjmy się, czy to jest rzecz będąca w naszej mocy czy nie” (Du Vair, Filozofia moralna stoików). [przypis tłumacza]
278.Ale nie spostrzegał, iż nie jest w naszej mocy kierować sercem i błędnie wyciągał wnioski (…) – por. fragm. 350. [przypis tłumacza]
279.Gdybym ujrzał cud, powiadają, nawróciłbym się – Por. fragm. 263. [przypis tłumacza]
280.własna wola – własna w przeciwstawieniu do tej, która poddaje się Bogu. [przypis tłumacza]
281.O ile członkowie przyrodzonych i obywatelskich społeczności dążą do dobra ciała (…) – Wszystkie te rozumowania wciąż zmierzają do dowiedzenia grzechu pierworodnego. [przypis tłumacza]
282.qui adhaeret Deo, unus spiritus est (łac.) – 1 Kor 6, 17: „Kto się łączy z Bogiem jest z nim jednym duchem”. [przypis tłumacza]
283.Ciało kocha rękę (…) – tj. z punktu widzenia całego ustroju. [przypis tłumacza]
284.et non intres in judicium (łac.) – Ps 142, 2: „Nie wdawaj się w sąd”. [przypis tłumacza]
285.Miłosierdzie Boga zachęca do pokuty – Rz 2, 4. [przypis tłumacza]
286.Czyńmy pokutę, aby przekonać się, czy przypadkowo nie ulituje się – Jon 3, 9. [przypis tłumacza]
287.Przyszedłem przynieść wojnę – Mt 10, 34. [przypis tłumacza]
288.Przyszedłem przynieść miecz i ogień – Łk 12, 49. [przypis tłumacza]
289.Lepiej jest nie pościć i czuć się tym upokorzonym (…) – Łk 18, 9–14. [przypis tłumacza]
290.Abraham nie wziął nic dla siebie, jeno tylko dla swoich sług – Kiedy zwyciężył króla Sodomy (Rdz 14, 24). [przypis tłumacza]
291.Sub te erit appetitus tuus (łac.) – Rdz 4, 7: „tobie będzie przynależeć jego chuć”. [przypis tłumacza]
292.W ten sposób ujarzmione namiętności jego są cnotami: sknerstwo, zazdrość, gniew (…) – Wj 20, 5. [przypis tłumacza]
293.Najmniejsze poruszenie oddziaływa na całą naturę; morze całe zmienia się od jednego kamyka – Kartezjuesz. [przypis tłumacza]
294.A wówczas będziemy bardzo powściągliwi – Skierowane przeciw luźnej moralności kazuistów. [przypis tłumacza]
295.Poruszenia łaski, zatwardziałość serca, okoliczności zewnętrzne – Każda dusza chrześcijańska waha się między poruszeniami łaski a zatwardziałością serca; rozstrzygają niekiedy okoliczności zewnętrzne będące świadectwem Opatrzności Bożej. [przypis tłumacza]
296.Jest ona cała ciałem Chrystusa w jego gwarze – Czyją gwarę (patois) miał Pascal w tym fragmencie na myśli, nie jest wyjaśnione. [przypis tłumacza]
297.Ponieważ moje ciało bez duszy nie tworzyłoby człowieka (…) – Cały ten ustęp jest dyskusją nad teoriami zawartymi w pismach Kartezjusza. [przypis tłumacza]
298.Aby udzielić swoim stworzeniom zaszczytu przyczynowości – To znaczy, iż człowiek nabożny staje się przez swą modlitwę poniekąd przyczyną, sprawcą dobra, które pełni. [przypis tłumacza]
299.Aby nam dać zasłużyć inne cnoty przez pracę – Inne, bo modlitwa jest już cnotą; przez pracę: przez pracę modlitwy. [przypis tłumacza]
300.Meruit habere redemptorem (łac.) – Off. na Wielką Sobotę: „Zasłużył na to, aby mieć zbawcę”. [przypis tłumacza]
301.Meruit tam sacra membra tangere (łac.) – Off. na Wielki Piątek: „Zasłużył na to, aby dotykać się tak świętych członków”. [przypis tłumacza]
302.Digno tam sacra membra tangere (łac.) – Hymn Vexilla regis: „Godnemu dotykać się tak świętych członków”. [przypis tłumacza]
303.Non sum dignus (łac.) – Łk 7, 6: „Nie jestem godzien”. [przypis tłumacza]
304.Qui mandicat indignus (łac.) – 1 Kor 11, 29: „Kto pożywa niegodnie”. [przypis tłumacza]
305.Dignus est accipere (łac.) – Ap 4, 11: „Godzien jest przyjąć”. [przypis tłumacza]
306.Dignare me (łac.) – Rz 9, 8: „Uznaj mnie za godnego”. [przypis tłumacza]
307.Bóg zobowiązany jest jedynie w miarę swych przyrzeczeń (…) – Mt 7, 7. [przypis tłumacza]
308.modlitwę przyrzekł jedynie dzieciom przyrzeczenia – Wyrażenie św. Pawła, Rom. IX. 8: tzn. wybranym. [przypis tłumacza]
309.Starajcie się o zbawienie swoje z trwogą – Flp 2, 22. [przypis tłumacza]
310.Petenti dabitur (łac.) – „Proszącemu będzie dane” (Mt 7, 47). [przypis tłumacza]
311.Panie, kiedyż widzieliśmy cię iżbyś łaknął, pragnął – Mt 25, 37 i 44. [przypis tłumacza]
312.Pocieszcie się: nie od siebie powinniście się spodziewać – Łaski Jezusa Chrystusa. [przypis tłumacza]
313.Deus absconditus (łac.) – „Bóg ukryty” (Iz 45, 15). [przypis tłumacza]
314.Multi crediderunt in eum (…) (łac.) – Wielu weń uwierzyło. I rzekł Jezus: „Jeżeli zostaniecie (wierni moim słowom), będziecie mymi prawdziwymi uczniami i prawda was wyzwoli. Odpowiedzieli: Jesteśmy dziećmi Abrahama i nikomuśmy nie służyli” (J 8, 30.). [przypis tłumacza]
315.Qui justus est, justificetur adhuc (łac.) – Ap 22, 11: „Kto jest sprawiedliwy, niech się jeszcze usprawiedliwi”. [przypis tłumacza]
316.Alba cię mianowała, nie znam cię już – Corneille, Horace, II, 3. [przypis tłumacza]
317.Corrumpunt bonos mores conoquia prava (łac.) – 1 Kor 15, 33; cytat z Meandra: „Złe rozmowy psują dobre obyczaje”. [przypis tłumacza]
318.Jaka różnica między żołnierzem a kartuzem – Kartuz jest typem religijnego człowieka. [przypis tłumacza]
319.Człowiek światowy nie może być wraz miłym i szczęśliwym – Gdyż aby być miłym, trzeba poświęcać siebie drugim; aby być szczęśliwym, drugich sobie. [przypis tłumacza]
320.Quod curiositate cognoverunt, superbia amiserunt (łac.) – „Co przez ciekawość poznali, przez pychę utracili”, reminesencja ze św. Augustyna. [przypis tłumacza]
321.zawierają one pewność tych prawd – Grzechu pierworodnego i odkupienia. [przypis tłumacza]
322.Quia non cognovit per sapientiam, placuit Deo per stultitiam praedicationis salvos facere (łac.) – 1 Kor 1, 21: „Ponieważ ludzie nie poznali Boga przez mądrość, spodobało się Bogu niedorzecznością proroctwa zbawić (tych którzy uwierzą)”. [przypis tłumacza]
323.Quo quisquam optimus est, pessimus, si hoc ipsum, quod optimus est, adscribat sibi (łac.) – „Przez co ktoś jest najlepszym, staje się najgorszym, jeżeli to, że jest najlepszym, przypisuje sobie. [przypis tłumacza]
324.Dignior plagis quam osculis non timeo quia amo (łac.) – „Choć bardziej godny plag niż pocałunków, nie boję się, bo kocham”. [przypis tłumacza]
325.turbare semetipsum (łac.) – J 11, 33: „Zafrasował się”. [przypis tłumacza]
326.Jezus szuka jakiejś pociechy bodaj u swoich trzech najdroższych przyjaciół – Mt 26, 37. [przypis tłumacza]
327.W tym powszechnym opuszczeniu, widząc iż przyjaciele (…) – Mt 26, 40–41. [przypis tłumacza]
328.Jezus, znalazłszy ich znowu śpiących (…) – Mt 43–44. [przypis tłumacza]
329.Prosi jedynie raz, aby go kielich minął (…) – Mt 26, 39, 42 i 44. [przypis tłumacza]
330.Jezus nie widzi w Judaszu jego nieprzyjaźni (…) – Mt 25, 50. [przypis tłumacza]
331.Myślałem o tobie w moim konaniu; wylewałem oto kropie krwi dla ciebie – Łk 21, 44. [przypis tłumacza]
332.ut immundus pro luto (łac.) – „jak nieczysty [kocha] błoto”. [przypis tłumacza]
333.Ale on stał się grzechem – 2 Kor 5, 21. [przypis tłumacza]
334.Eritis sicut Deus; scientes bonum et malum (łac.) – Rdz 3, 5: „Będziecie jako Bóg świadomi dobrego i złego”. [przypis tłumacza]
335.Noli me tangere (łac.) – „Nie tykaj mnie” J 20, 17. [przypis tłumacza]
336.Religia chrześcijańska polega na dwóch punktach – Adam i Jezus Chrystus; upadek i odkupienie. [przypis tłumacza]
337.A mimo to wyciągają wniosek, iż jeden z tych punktów nie istnieje – Przeczą Bogu z przyczyn nędzy człowieka lub przeczą nędzy i słabości człowieka, ponieważ widzą w nim Boga. [przypis tłumacza]
338.Ludzie nie posługują się tym ostatnim, lecz pierwszym (…) – Zdaje się, że Pascal ma tu na myśli Kartezjusza i jego próby dowiedzenia Boga i duszy rozumowaniem. [przypis tłumacza]
339.Vere discipuli, vere Israelita, vere liberi, vere cibus (łac.)– J 8, 31; 1, 47; 8, 36; 6, 56: „Prawdziwie uczniowie, prawdziwie Izraelczyk, prawdziwie wolni, prawdziwy pokarm”. [przypis tłumacza]
340.Dionizy posiadł miłość, był zdolny – Komentatorowie przypuszczają, iż notatka ta ma na myśli Dionizego Areopagitę, który był zdolny pojąć św. Pawła i nawrócił się (Dz 17, 34). [przypis tłumacza]
341.Podstawy – Zapewne Podstawy wykładania Pisma św. [przypis tłumacza]
342.Charité – miłość w najwyższym znaczeniu teologicznym; miłość Boga wolna od wszelakiej myśli ziemskiej. [przypis tłumacza]
343.Signa legem in electis meis (łac.) – Iz 8, 16: „Zapieczętuj zakon między uczniami moimi”. [przypis tłumacza]
344.i że Chrystus będzie kamieniem zgorszenia – Iz 14. [przypis tłumacza]
345.Błogosławieni ci, którzy się nim nie zgorszą – Mt 11, 6. [przypis tłumacza]
346.Gdzie jest mędrzec – Por. fragm. 801. [przypis tłumacza]
347.Hipoteza apostołów-szalbierzy – Por. fragm. 801. [przypis tłumacza]
348.Czas jasno, sposób ciemno – Czas przyjścia przepowiedziany jest jasno, sposób pod przenośnią. [przypis tłumacza]
349.Rozproszeni – Rozwinięcie tego we fragm. 618. [przypis tłumacza]
350.Toteż, powiada św. Jan – XII, 37–40. [przypis tłumacza]
351.Św. Augustyn, Montaigne Sebond – Św. Augustyn w Apologii Rajmunda Sebonda przez Montaigne'a. [przypis tłumacza]
352.Genealogia Jezusa Chrystusa w Starym Testamencie (…) – Rdz 38, 29 i Rt 4, 17–22. Por. fragm. 743. [przypis tłumacza]
353.miłość – Charité [przypis tłumacza]
354.charłaki– We fragmencie tym, pisanym obcą ręką, znajduje się w tym miejscu słowo malingres, co do którego nie ma zupełnej zgodności, tak co do jego odczytania jak i rozumienia. [przypis tłumacza]
355.ale też aby ich ukarać – Domyślnie: …ale też dość światła, aby ich ukarać, etc. [przypis tłumacza]
356.która nie podaje tego przyczyny, nie jest pouczająca – Tą przyczyna jest, iż ludzie stali się niegodnymi Boga. [przypis tłumacza]
357.Vere tu es Deus absconditus (łac.) – Iz 45, 15: „Zaiste, tyś jest Bóg ukryty”. [przypis tłumacza]
358.Ta religia tak bogata w cuda, świętych, pobożnych (…) – Św. Paweł, 1 Kor 1, 18. [przypis tłumacza]
359.ne evacuata sit crux (łac.) – 1 Kor 1, 17: „Iżby krzyż się nie spóźnił”. [przypis tłumacza]
360.O tym, iż religia chrześcijańska nie jest jedyna (…) – Por. fragm. 817. [przypis tłumacza]
361.Poganie (…) nieświadomość Boga – Schematyczny obraz ludzkości [W tym miejscu w źródle niniejszego wydania znajduje się ilustracja, a wymienione tu hasła stanowią podpisy pod elementami schematu; J. C.: Jezus Chrystus; Red. WL]. [przypis tłumacza]
362.Nie mają świadków; ci – Tj. żydzi będący świadkami religii chrześcijańskiej. [przypis tłumacza]
363.Historia Chin – W r. 1658 wydał Martini pierwszą poważną historię Chin, jaka pojawiła się w Europie. Wiele legend przytoczonych w tej historii pozostawało w sprzeczności z tradycjami wiary chrześcijańskiej, co do trwania świata, potopu etc. [przypis tłumacza]
364.jest tu – W Piśmie św. [przypis tłumacza]
365.Historycy Meksyku – Aluzja do Montaigne'a. III, 6. [przypis tłumacza]
366.Mahomet bez powagi – Bez powagi proroctw. [przypis tłumacza]
367.Kto daje świadectwo Mahometowi? (…) – Joann. V, 31. [przypis tłumacza]
368.Mahomet zabijając – To znaczy utrwalił swoją religię zabijając. [przypis tłumacza]
369.Mahomet zabraniając czytać; apostołowie nakazując czytać – Św. Paweł, 1 Tm 4, 13. [przypis tłumacza]
370.Religię żydowską inaczej trzeba uważać w tradycji świętych ksiąg (…) – Pwt 31, 11. [przypis tłumacza]
371.Nasza religia jest tak boska, iż druga religia boska była tylko jej podstawą – W jednych wydaniach n'en a quele fondement, w innych n'en a été etc. [przypis tłumacza]
372.604 – Fragment 603 został opuszczony przez tłumacza. [przypis edytorski]
373.Scindite corda vestra (łac.) – „Rozdzierajcie wasze serca (nie odzież)”. [przypis tłumacza]
374.Wyzwali mój gniew rzeczami, które nie są bóstwem – A które oni czcili jak bóstwo (złoty cielec). [przypis tłumacza]
375.Expectavi (łac.) – Iz 5, 7. „Czekałem”. [przypis tłumacza]
376.je – Ofiary. [przypis tłumacza]
377.Mandata non bona (łac.) – „Niedobre zlecenia”. [przypis tłumacza]
378.Dixit Dominus (łac.) – „Powiedział Pan” (Ps 109.) [przypis tłumacza]
379.Ibid. – skrót od łac. ibidem: tamże. [przypis edytorski]
380.Et tu ergo custodies pactum meum (łac.) – „I utwierdzę przymierze moje między mną a tobą… iżbym ci był Bogiem… Ty więc będziesz strzegł mego przymierza”. [przypis tłumacza]
381.W pierwszej epoce świata ludzie (…) – J 8, 56. [przypis tłumacza]
382.Salutare tuum expectabo Domine (łac.) – Rdz 49, 18: „Zbawienia twego oczekuję Panie”. [przypis tłumacza]
383.Egipcjanie byli skażeni i bałwochwalstwem, i magią (…) – J 20, 29. [przypis tłumacza]
384.Patrz kółko w Montaigne'u – Niewątpliwie kółko to jest znaczkiem, który Pascal uczynił na egzemplarzu Montaigne'a w odpowiednim miejscu, prawdopodobnie: I, 22. [przypis tłumacza]
385.wiodący się z jednego człowieka – Abrahama. [przypis tłumacza]
386.podczas gdy oni – Tj. Żydzi. [przypis tłumacza]
387.Filon-Żyd – Dla odróżnienia od innych Filonów, w szczególności Filona z Byblos. [przypis tłumacza]
388.Bóg zesłał jedynego współczesnego historyka – Mojżesz: współczesny, gdyż tylko o kilka pokoleń oddalony od pierwszego człowieka. [przypis tłumacza]
389.Józef krzyżuje ramiona i wybiera młodszego – Por. fragm. 711. [przypis tłumacza]
390.Ponieważ nie długość lat, ale mnogość pokoleń zaciemnia rzeczy (…) – Od Adama do Jakuba upływa 2315 lat a 22 pokolenia; gdyby zaś wziąć całkowite życie każdego patriarchy, tylko 5 pokoleń. [przypis tłumacza]
391.Sądzę, iż Jozue ma pierwszy z ludu bożego to imię (…) – Jozue lub Jezus znaczy zbawiciel. [przypis tłumacza]
392.Wielka jest różnica między książką (…) – Niektórzy chcą czytać qui zamiast que, czyli „książkę która sama tworzy naród”. [przypis tłumacza]
393.Quis mihi det, ut omnes prophetent (łac.) – „Kto by mi to dał, aby wszyscy prorokowali”. [przypis tłumacza]
394.Massor – Massor a. Massora – zbiór tradycji. [przypis tłumacza]
395.Ta księga będzie wam świadectwem – Iz 30, 8. [przypis tłumacza]
396.Brakujące i końcowe litery – Patrz fragm. 687. [przypis tłumacza]
397.Oświadcza, iż wreszcie Bóg, rozgniewawszy się na nich (…) – Pwt 31 i 32. [przypis tłumacza]
398.Bajka: księgi spłonęły wraz ze świątynią (…) – Jr 2, 2. [przypis tłumacza]
399.Józef – Antiq. Jud. [Flawiusz, Dawne dzieje Izraela; Red. WL] XI. 5. [przypis tłumacza]
400.Ezdrasz – 2, 8, 8. [przypis tłumacza]
401.Nullus penitus Hebraeorum antiquorum reperitiir (…) (łac.) – „Nie ma w ogóle żadnego ze starożytnych Żydów, który by przekazał, że księgi zaginęły i przez Ezdrasza zostały odtworzone z wyjątkiem IV. ks. Ezdrasza”. [przypis tłumacza]
402.Illa lingua ac character quo antiquitus scripta est (…) (łac.) – Ks. II: „Ów język i charakter, w którym z dawien dawna spisane było prawo, przetrwał tak aż do Siedemdziesięciu”. [przypis tłumacza]
403.Józef powiada (…) – Antiq. Jud. [Flawiusz, Dawne dzieje Izraela; Red. WL] XII, 11. [przypis tłumacza]
404.Perinde potuit abolefactam cum violentia cataclysmi (…) (łac.)– „Toteż mógł ją, zniszczoną gwałtownością potopu, znowu ukształtować duchem, jak po zburzeniu Jerozolimy przez Babilończyków wszelkie zabytki literatury żydowskiej zostały, jak wiadomo, odtworzone”. [przypis tłumacza]
405.Θεὸς ἐν τῇ ἐπὶ Ναβουχοδόνοσορ αἰχγμαλωίᾳ τοῦ λαοῦ (…) – „Bóg podczas pobytu ludu w niewoli Nabuchodonozora, gdy pisma zostały zniszczone, natchnął Ezdrazsa, kapłana z pokolenia Lewi, aby ułożył wszystkie mowy dawniejszych proroków i przywrócił ludowi prawodawstwo Mojżeszowe”. [przypis tłumacza]
406.Św. Hilary w przedmowie do Psalmów, powiada (…) – Wedle tego rozdziału XIV Ezdrasz miał odtworzyć Pismo spalone w czasie niewoli, na rozkaz i pod dyktatem Boga. [przypis tłumacza]
407.Deus glorificatus est, et Scripturae divinaecreditae sunt (…) (łac.) – „Uwielbiono Boga i uwierzono Księgom świętym, gdy wszyscy tymi samymi wyrazami i imionami odczytywali je od początku do końca, aby i obecni ludzie poznali, iż Księgi święte przetłumaczono z natchnienia Boga, i aby nie było dziwu, iż Bóg to sprawił: kiedy w tej niewoli w którą podał ich Nabuchodonozor, zniszczały Księgi i kiedy po 70 latach Żydzi wrócili do swej ojczyzny, natchnął Ezdrasza, kapłana pokolenia Lewi, iżby przypomniał sobie wszystkie rzeczenia dawnych proroków i aby wskrzesił ludowi prawo, które mu dał Mojżesz”. (Euzeb. VIII, 14. 15). [przypis tłumacza]
408.Si nie oznacza obojętności – Zdaje się, że ten niejasny fragment odnosi się do dyskusji o łasce i przeznaczeniu. [przypis tłumacza]
409.Malachiasz – Ml 2, 2. [przypis tłumacza]
410.Si volumus (łac.) – Iz 1, 19. [przypis tłumacza]
411.In quacumque die (łac.) – Rdz 2, 17. [przypis tłumacza]
412.Nie znaczyło to być w niewoli (…) – Jr 25, 12. [przypis tłumacza]
413.Bóg przyrzekł im, iż, mimo że rozproszy ich na krańce świata (…) – Jr 29, 14. [przypis tłumacza]
414.są bardzo wierni i pozostają w ucisku… – To niedokończone rozumowanie ma na myśli, że prawo, o którym Bóg mówi musi być inne, niż to, co oni nazywają prawem. [przypis tłumacza]
415.Dowód przez rabinów; Mojżesz Maymon – Pugio Fidei. [przypis tłumacza]
416.Dowód przez Kabałę – Kabała, rozdział Talmudu. [przypis tłumacza]
417.Ut sciatis quod filius hominis habet (…) (łac.) – Mk 2, 10: „Iżbyście wiedzieli, że Syn człowieczy ma władzę odpuszczania grzechów, powiadam tobie: wstań”. [przypis tłumacza]
418.Bóg, chcąc pozbawić swoich wiernych znikomych dóbr, aby okazać, iż nie było to przez niemoc, stworzył naród żydowski – Któremu dał te znikome dobra. [przypis tłumacza]
419.była obrazem – Kościoła. [przypis tłumacza]
420.Tysiączników – Millenaires. [przypis tłumacza]
421.Powiedziane jest, że to pokolenie nie minie (…) – Mt 24, 34. [przypis tłumacza]
422.Prorocy prorokowali przez obrazy pasków (…) – Daniel 3, 94 (Nabuchodonozor). [przypis tłumacza]
423.Różnica między obiadem a wieczerzą – Łk 14, 12. [przypis tłumacza]
424.Sześć wieków, sześciu ojców sześciu wieków (…) – Aug. De Genesi contra Manichaeos I, 23 (35). [przypis tłumacza]
425.Adam forma futuri (łac.) – Św. Paweł, Rz 5, 14. [przypis tłumacza]
426.miłość – Charité. [przypis tłumacza]
427.miłość – Charité. [przypis tłumacza]
428.Powiedzieć, iż Chrystus, który przyszedł usunąć obrazy (…) – Pascal zwalcza tu naukę, wedle której Sakrament bez miłości wystarcza dla odpuszczenia grzechu. [przypis tłumacza]
429.Jeśli światłość – Jeżeli ci, którzy mają nieść światło, głoszą fałszywe nauki, czegóż żądać od świata? [przypis tłumacza]
430.czymże będzie ciemność – Mt 6, 23. [przypis tłumacza]
431.Somnum suum (łac.) – Ps 75, 5: „Swój sen”. [przypis tłumacza]
432.Figura huius mundi (łac.) – 1 Kor 7, 31: „Obraz twego świata”. [przypis tłumacza]
433.Comedes panem tuum (łac.) – Pwt 8, 9: „Będziesz pożywał swój chleb”. [przypis tłumacza]
434.Panem nostrum (łac.) – Łk 11, 3: „Chleba naszego”. [przypis tłumacza]
435.Inimici Dei terram lingent (łac.) – Ps 71, 9. [przypis tłumacza]
436.cum amaritudinibus (łac.) – Wj 12, 8. [przypis tłumacza]
437.Singularis sum ego donc transeam (łac.) – Ps 140. [przypis tłumacza]
438.Nazwy miecza, tarczy – Ps 71, 4. [przypis tłumacza]
439.Potentissime (łac.) – Ps 44, 4. [przypis tłumacza]
440.Skoro świat zestarzał się w swoich cielesnych błędach – I Kor. X, 11. [przypis tłumacza]
441.królestwo Boże nie wspiera się na ciele, ale na duchu – Rz 8, 2 i n. [przypis tłumacza]
442.że wrogami ludzi byli nie Babilończycy (…) – Hbr 9, 24. [przypis tłumacza]
443.że obrzezanie ciała jest zbyteczne, ale trzeba obrzezania serca – Rz 2, 29. [przypis tłumacza]
444.że Mojżesz nie dał im chleba niebieskiego – J 6, 32. [przypis tłumacza]
445.wyraził je niekiedy jasno, ale obficie – Tzn. oprócz zwykłego znaczenia wyrażają i więcej. [przypis tłumacza]
446.Bóg urozmaica w ten sposób ów jedyny przepis miłości, aby zadowolić naszą ciekawość (…) – Łk 10, 42. [przypis tłumacza]
447.Rabini biorą za przenośnię piersi Oblubienicy – W Pieśni nad Pieśniami 4, 5. [przypis tłumacza]
448.Żydzi, których powołano, aby poskromili narody i królów (…) – Rz 6, 20; 8, 14, 15 etc. [przypis tłumacza]
449.Dla formalistów – Pur formalistes; wedle innych point formaliste: „nie formalizować”. [przypis tłumacza]
450.Kiedy św. Piotr i apostołowie radzą nad zniesieniem obrzezania (…) – Dz 15, 8. [przypis tłumacza]
451.Fac secundum exemplar quod tibi ostensum est in monte (łac.) – Wj 25, 40. „Czyń wedle wzoru, który ukazano ci na górze”. [przypis tłumacza]
452.Św. Paweł powiada sam, iż ludzie będą bronić małżeństw (…) – 1 Kor 7, 35. [przypis tłumacza]
453.Czyń wszystkie rzeczy wedle wzoru, jaki ci ukazano na górze – Por. fragm. 673. [przypis tłumacza]
454.Ut sciatis… tibi dico: Surge (łac.) – Por. fragm. 674. [przypis tłumacza]
455.wrogi naród – Żydzi, naród wrogi Jezusowi Chrystusowi. [przypis tłumacza]
456.Pouczył nas wreszcie, iż wszystkie te rzeczy są tylko obrazami oraz co jest naprawdę człowiek wolny – J 8, 36. [przypis tłumacza]
457.prawdziwy Izraelita – J 6, 32. [przypis tłumacza]
458.prawdziwe obrzezanie – Rz 2, 28. [przypis tłumacza]
459.prawdziwy chleb niebieski – J 6, 56. [przypis tłumacza]
460.i że wreszcie ich Mesjasz – Tj. ten, który miał im dać dobra doczesne. [przypis tłumacza]
461.Tak więc Żydzi mieli cuda, proroctwa, których spełnienie oglądali (…) – Fragm. 610. [przypis tłumacza]
462.Cyfra ma dwojakie znaczenie (…) – Fragm. 45. [przypis tłumacza]
463.Cyfra o dwóch znaczeniach – Wedle innych a deux sens, czyli cyfra ma dwa znaczenia. [przypis tłumacza]
464.To właśnie uczynił Jezus Chrystus i apostołowie (…) – Św. Paweł 2 Kor 3: sub fine. [przypis tłumacza]
465.vere Israelitae, vere liberi (łac.) – Por. fragm. 564. [przypis tłumacza]
466.iż zwycięży śmierć swoją śmiercią – Hbr 2, 14. [przypis tłumacza]
467.miłość – Charité. [przypis tłumacza]
468.Veri adoratores (łac.) – J 4, 23: „Prawdziwi czciciele”. [przypis tłumacza]
469.Ecce agnus Dei qui tollit peccata mundi (łac.) – J 1, 29: „Oto baranek boży, który gładzi grzechy świata”. [przypis tłumacza]
470.Vae qui condunt leges iniquas (łac.) – „Biada tym, którzy stanowią prawa niesprawiedliwe”. [przypis tłumacza]
471.Vade, populus meus, intra in cubicula tua (…) (łac.) – „Idź, ludu mój! wnijdź do komór swoich, a zamknij drzwi za sobą; skryj się na maluczką chwilę, dokąd nie przeminie gniew”. [przypis tłumacza]
472.Vae coronae superbiae (łac.) – „Biada pysznej koronie”. [przypis tłumacza]
473.Luxit et elanguit terra, confusus est Libanus et obsorduit (łac.) – „Płakała i zwątlała ziemia, zawstydzony jest Liban i uwiądł”. [przypis tłumacza]
474.Nunc consurgam, dicit Dominus, nunc exaltabor, nunc sublevabor (łac.) – Teraz powstanę, mówi Pan, teraz wywyższę, teraz się podniosę”. [przypis tłumacza]
475.Omnes gentes quasi non sint (łac.) – „Wszystkie narody jako nic przed nim”. [przypis tłumacza]
476.Quis annuntiavit ab exordio ut sciamus et a principio ut dicamus: Justus es? (łac.) – „Kto oznajmi od początku, iżbyśmy wiedzieli, i od początku, iżbyśmy rzekli: Sprawiedliwyś jest?”. [przypis tłumacza]
477.Operabor et quis avertet illud? (łac.) – „Uczynię to, któż to odwróci?”. [przypis tłumacza]
478.Non prophetabis in nomine Domini et non morieris in manibus nostris. Propterea haec dicit Dominus (łac.) – „Nie prorokuj w imieniu Pańskim, abyś nie umarł od rąk naszych. A przetoż tak mówi Pan”. [przypis tłumacza]
479.Neque dicet: Forte mendacium est in dextera mea (łac.) – „Ani rzec: izali to nie jest oszukanie, co jest w prawicy mojej?”. [przypis tłumacza]
480.Delevi ut nubem iniquitates tuas, et quasi nebulam peccata tua, revertere ad me quoniam redemi te (łac.) – „Pomnijże na to, Jakubie i Izraelu! przeto żeś ty jest sługą moim. Stworzyłem cię, sługaś ty mój, o Izraelu, iżbyś nie zapomniał o mnie. Gładzę nieprawości twoje jako obłoki, a grzechy twoje jako mgłę; nawróć się do mnie, bom cię odkupił”. [przypis tłumacza]
481.Laudate coeli quoniam misericordiam fecit Dominus… (…) (łac.) – „Chwalcie niebiosa, ponieważ miłosierdzie uczynił Pan… ponieważ Pan odkupił Jakuba, a w Izraelu sławnym się uczynił. Tak mówi Pan, odkupiciel twój i który cię utworzył z żywota matki: Ja, Pan, wszystko czynię, sam rozciągam niebiosa, rozpościeram ziemię mocą swoją”. [przypis tłumacza]
482.In momento indignationis abscondi faciem meam parumper a te et in misericordia (…) (łac.) – „W chwili gniewu skryłem nieco twarz moją przed tobą; ale w miłosierdziu wiecznym zlituję się nad tobą, mówi Pan, odkupiciel twój”. [przypis tłumacza]
483.Sic adduxisti populum tuum ut faceres tibi nomen gloriae (łac.) – „Który ich wiódł po prawicy Mojżeszowej ramieniem wielmożności swojej, który rozdzielił wody przed nimi, aby sobie uczynił imię wieczne”. „Takeś wiódł lud swój, abyś sobie uczynił imię sławne”. [przypis tłumacza]
484.Tu enim pater noster, et Abraham nescivit nos et Israel ignoravit nos (łac.) – „Tyś, zaiste, ojciec nasz; bo Abraham nie wie o nas, a Izrael nie zna nas”. [przypis tłumacza]
485.Quare indurasti cor nostrum ne timeremus te (łac.) – „Przecz żeś zatwardził serce nasze, abyśmy się ciebie nie bali?”. [przypis tłumacza]
486.Qui santificabantur et mundos se putabant… simul consumentur, dicit Dominus (łac.) – „Którzy uświęcają i uważają za czystych… koniec także wezmą, powiada Pan”. [przypis tłumacza]
487.Et dixisti: Absque peccato et innocens ego sum, et propterea avertatur furor tuus a me (…) (łac.) – „A przecież mówisz: Ponieważem niewinną, pewnie odwrócona jest zapalczywość jego ode mnie. Oto Ja w sąd wnijdę z tobą przeto, że mówisz: Nie zgrzeszyłam”. [przypis tłumacza]
488.Sapientes sunt ut faciant mala, bene autem facere nescierunt (łac.) – „Mądrzy są do czynienia złego, ale dobrze czynić nie umieją”. [przypis tłumacza]
489.Aspexi terram, et ecce vacua erat et nihili, et coelos, et non erat lux in eis (…) (łac.) – „Spojrzałem na ziemię, a oto jest niepozorna i próżna: a na niebo, nie masz w nim światłości. Spojrzałem na góry, a oto się trzęsą i wszystkie pagórki chwieją się. Spojrzałem, a oto Karmel jest pustynią i wszystkie jego miasta zburzone są od oblicza Pańskiego i od oblicza gniewu zapalczywości jego. Bo tak mówi Pan: Spustoszona będzie wszystka ziemia, wszakże końca jeszcze nie uczynię”. [przypis tłumacza]
490.Ego autem dixi: Forsitan pauperes sunt et stulti ignorantes viam Domini, judicium Dei sui (…) (łac.) – „Tedym ja rzekł: Podobno ci nędzni są, głupio sobie poczynają; bo nie są powiadomieni drogi Pańskiej i sądu Boga swego. Pójdę do celniejszych i będę mówił do nich, bo oni są powiadomieni drogi Pańskiej; ale i ci wespół połamali jarzmo, potargali więzy. Przetoć ich pobije lew z lasu, lampart czyhać będzie u miast ich”. [przypis tłumacza]
491.Numquid super his non visitabo dicit Dominus? Aut super gentem hujuscemodi non ulciscetur anima mea? (łac.) – „Izali dlatego nawiedzę ich? mówi Pan; izali się nad narodem takowym nie będzie mścić dusza moja?”. [przypis tłumacza]
492.Stupor et mirabilia facta sunt in terra (łac.) – „Rzecz dziwna i sroga dzieje się w tej ziemi”. [przypis tłumacza]
493.Prophetae prophetabant mendacium, et sacerdotes applaudebant manibus (…) (łac.) – „Prorocy fałszywie prorokują, a kapłani przyklaskują rękami, a lud mój kocha się w tym: czegóż byście na ostatek nie uczynili?”. [przypis tłumacza]
494.Ideo audite, gentes, quanta ego faciam eis. Audi terra: ecce ego adducam mala (łac.) – „Tak mówił Pan: Zastanówcie się na drogach, a spojrzyjcie i pytajcie się o ścieżkach starych, która by była dobra, a chodźcie nią, a znajdziecie odpocznienie duszy waszej: tedy odpowiadali: Nie będziemy chodzili. „A gdybym postanawiał nad wami stróżów, mówiąc: Słuchajcie głosu trąby! tedy mawiali: Nie będziemy słuchać. „Przetoż słuchajcie, o narody, co Ja im uczynię. Słuchaj ziemio, oto przywiodę złe, etc”. [przypis tłumacza]
495.Faciam domui huic in qua invocatum est nomen meum et in qua vos habetis fiduciam (…) (łac.) – „Przetoż uczynią domowi temu, który nazywany jest od imienia mego, w którym wy ufacie, i miejscu temu, którem wam dał i ojcom waszym, jakom uczynił Silo. Ty więc nie módl się za tym ludem”. [przypis tłumacza]
496.Quia non sum locutus cum patribus vestris et non praecipi eis in die qua eduxi eos de terra Egypti (…) (łac.) – „Bom nie mówił z ojcami waszymi, anim im przykazał onego dnia, któregom ich wywiódł z ziemi egipskiej, o całopaleniu i ofiarach. Ale tom im przykazał, mówiąc: Słuchajcie głosu mojego i będę Bogiem waszym, a wy będziecie ludem moim, a chodźcie każdą drogą, którąm wam przykazał, aby wam dobrze było. I nie posłuchali. [przypis tłumacza]
497.Secundum numerum enim civitatum tuarum erant dei tui Juda (…) (łac.) – Jako iż ile miast twoich, tyle masz bogów, o Judo, a ile ulic w Jerozolimie, tyleś nastawiał bałwochwalczych ołtarzy, przeto nie módl się za tym ludem. [przypis tłumacza]
498.Quad si dixerint ad te: Quo egrediemur? dices ad eos (…) (łac.) – A jeśliby rzekli: Dotąd pójdziemy? Tedy im rzeczesz: Tak mówi Pan: Kto oddany na śmierć, na śmierć; a kto pod miecz, pod miecz; a kto na głód, na głód, a kto w niewolę, w niewolę. [przypis tłumacza]
499.Pravum est coromnium et inscrutabile: quis cognoscet illud? (łac.) – Najzdradliwsze ze wszystkiego jest serce i najprzewrotniejsze: któż je pozna? [przypis tłumacza]
500.Ego Dominus scrutans cor et probans renes (łac.) – Jam jest Pan badający serce i doświadczający nerki (Jr 17, 10). [przypis tłumacza]
501.Et dixerunt: Venite et cogitemus contra Jeremiam cogitationes (…) (łac.) – I powiedzieli: Pójdźcie, a wymyślimy co przeciw Jeremiaszowi, bo nie zginie zakon od kapłana ani słowo od proroka. (Jr 17, 18). [przypis tłumacza]
502.Non sis tu mihi formidini, tu spes mea in die afflictionum (łac.) – Nie bądźże mi na postrach, tyś nadzieja moja w dzień utrapienia. [przypis tłumacza]
503.A prophetis enim Hierusalem egressa est pollutio super omnem terram (łac.) – Bo od proroków jeruzalemskich wyszło splugawienie na tę wszystką ziemię. [przypis tłumacza]
504.Dicunt his qui blasphemant me: Locutus est Dominus (…) (łac.) – Mówię tym, którzy mną gardzą: Pan mówił: Pokój mieć będziecie: i każdemu chodzącemu wedle uporu serca swego mówią: Nie przyjdzie na was nic złego. [przypis tłumacza]
505.Litera zabija (łac.) – 2 Kor 3, 6. [przypis tłumacza]
506.wszystko działo się figurycznie – 1 Kor 10, 11 (fragm. 670). [przypis tłumacza]
507.Obrzezanie serca – Rz 2, 29. (fragm. 610 i 670). [przypis tłumacza]
508.Bylibyście naprawdę wolni – J 8, 36 (fragm. 675). [przypis tłumacza]
509.Jam jest prawdziwy chleb niebieski – J 6, 35. [przypis tłumacza]
510.Żydzi nie umieliby pogodzić ustania królestwa i władztwa przepowiedzianego przez Ozeasza – Por. fragm. 719. [przypis tłumacza]
511.z proroctwem Jakuba – Oz 3, 4; Rdz 49, 10. [przypis tłumacza]
512.Powiedziane jest, iż prawo będzie zmienione, że ofiara będzie zmieniona (…) – Por. fragm. 610. [przypis tłumacza]
513.I powiedziane jest przeciwnie, że prawo trwać będzie wiecznie (…) – Fragm. 610 oraz 715 i 718. [przypis tłumacza]
514.Agnus occisus est ab origine mundi (łac.) – Ap 13, 8: „Baranek zabity jest od początku świata”. [przypis tłumacza]
515.Sede a dextris meis (łac.) – Ps 109: „Posiądź się po mojej prawicy”. [przypis tłumacza]
516.iratus est (łac.) – Iz 5, 25: „jest zagniewany”. [przypis tłumacza]
517.Quia confortavit seras – Ps 147, 13: „Albowiem on umacnia zawory bram twoich”. [przypis tłumacza]
518.Nie wolno nam przypisywać Pismu św. znaczeń, których nie odsłoniło nam, iż je ma (…) – Pugio Fidei, cz. 3. 1, 9, 6. [przypis tłumacza]
519.Z dwóch ludzi, którzy opowiadają niedorzeczne baśnie – Mahomet i Duch św.; Koran i Biblia. [przypis tłumacza]
520.iż nie jest zdolny do takich niedorzeczności – Jakie na pozór mówił. [przypis tłumacza]
521.Ale jeżeli powiada gdzie indziej (jak czyni), że oswobodzi swój lud z grzechów – Ps 79, 8. [przypis tłumacza]
522.zarówno jak Izajasz – Iz 43, 25. [przypis tłumacza]
523.nie wedle prawa – Wedle prawa Mojżeszowego. [przypis tłumacza]
524.Widząc zaślepienie nędzy człowieka, patrząc na cały wszechświat niemy – Fragm. 206. [przypis tłumacza]
525.Ktokolwiek, mając jeno tydzień do życia, nie uzna, iż stawka jest warta tego (…) – Por. fragm. 200 i 237. [przypis tłumacza]
526.Owo, gdyby namiętności nie władały nami, tydzień a sto lat to jedno to samo – Fragm. 203 i 204. [przypis tłumacza]
527.Wielki Pan umarł – Plutarch, De defectu oraculorum, XVII. [przypis tłumacza]
528.Susceperunt verbum cum omni aviditate, scrutantes Scripturas, si ita se haberent (łac.) – Dz 17, 11. [przypis tłumacza]
529.Prodita lege. – Impleta cerne. – Implenda collige (łac.) – Podane czytaj. Pełne oglądaj. Mające być napełnione zbieraj. [przypis tłumacza]
530.Jezus Chrystus przepowiedziany co do czasu i stanu świata: książę dobyty z uda – Rdz 49, 10. [przypis tłumacza]
531.czwarta monarchia – Dn 2. [przypis tłumacza]
532.oni – Tj. żydzi. [przypis tłumacza]
533.Daję ci, mówił, o cząstkę więcej niż braciom – Rdz 48, 22. [przypis tłumacza]
534.Wiem o tym, synu, wiem o tym; ale też Efraim inaczej rozrośnie się niż Manasse – Rdz 48, 14 i n. [przypis tłumacza]
535.Iz 5 – Streszczenie wersetów 1–7. [przypis tłumacza]
536.Iz 8 – Ponieważ Pascal miejscami cytuje tekst Biblii dokładniej, a częściej streszcza go swobodnie, chodzi zaś tutaj przede wszystkim o zachowanie odcieni myśli samego Pascala, uważałem za właściwe przekładać te cytaty wprost z oryginału Myśli, nie zaś przytaczać je wedle polskich przekładów Biblii. [przypis tłumacza]
537.W ten sposób przekonamy się, że jesteście bogami. Róbcie dobre albo złe (…) – Por. fragm. 628. [przypis tłumacza]
538.Będziemy ryczeli wszyscy jako niedźwiedzie, będziemy jęczeli jako gołębice (…) – Por. Iz 59, 9–11. [przypis tłumacza]
539.Malachiasz, Grotius – Traité de la verité de la Religion chrétienne, V. 14. [przypis tłumacza]
540.Non habemus regem nisi Caesarem (łac.) – J 19, 15: „Nie mamy króla prócz Cezara”. [przypis tłumacza]
541.W Horebie – Pwt 16–19. [przypis tłumacza]
542.Silo – Mesjasz. [przypis tłumacza]
Yaş sınırı:
0+
Litres'teki yayın tarihi:
01 temmuz 2020
Hacim:
430 s. 1 illüstrasyon
Telif hakkı:
Public Domain
İndirme biçimi:

Benzer kitaplar